Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brogues. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brogues. Pokaż wszystkie posty

środa, 19 grudnia 2012

Buty na studniówkę i nie tylko

Najlepsze buty, które może sobie sprawić elegancki mężczyzna, to buty czarne. Czarne, ponieważ są kolorystycznie uniwersalne. Ani brązowe, ani burgundy, ani inne takie nie będą. Dlatego zdecydowanie powinniśmy iść w stronę czerni. Który model jednak wybrać?
Najlepsze będą klasyczne oxfordy, czyli w Polsce nie do końca szczęśliwie nazywane "wiedenki". Wyglądają tak (www.ctshirts.co.uk):



Mają trochę szwów, ale wszystkie elementy są zszyte w jedną całość Przyszwa ze sznurówkami nie jest nałożona, tylko złączona z resztą.

Zastosowanie:
- Garnitury na każdą okazję (powszechne, trzyczęściowe, dwurzędowe)
- Zestawy kombinowane (inne spodnie niż marynarka, nawet bez krawata)
- Zestawy casualowe (nawet do dżinsów)
- Także do strojów formalnych i półformalnych (do żakietu, strollera i smokingu).

Dlatego trudno wyobrazić sobie buty, które miałyby szersze zastosowanie. Niektórzy mogą oponować, że do dżinsów nie pasują za bardzo, ale można z tym polemizować. Co więcej, będzie to oponowanie bardzo miękkie. Koszula z kołnierzem, niebieski sweter, tradycyjne dżinsy i do tego czarne wiedenki to ładny strój. Buty będą wyglądać bardzo elegancko w porównaniu do reszty, ale nie będą się ze strojem kłócić.

Dlatego gorąco zachęcam, żeby takie buty kupować (choć w Polsce niezwykle ciężko jest znaleźć).

Druga opcja to buty bez szwów, jednolite. Tak zwane "lotniki" (www.ctshirts.co.uk):


Jednolite, ale dużo bardziej swobodne od oxfordów. Niektórzy są wielkimi fanami tych butów. W porównaniu do oxfordów mają mniejsze zastosowanie. Nie zakładamy ich na bardzo uroczyste okazje, nie pasują również do strojów formalnych. Są za to ciekawym akcentem do zestawów bardziej swobodnych, są bowiem bardzo "dandysowe".
Odróżniają się jednym istotnym elementem od "wiedenek": krzyczą głośno o swojej obecności i domagają się uwagi. Pod tym względem wiedenki wydają się lepsze - doskonale zdają sobie sprawę ze swojej wartości i gracji, wiec nie muszą na siłę zabiegać o uwagę obserwatorów.

Zastosowanie:
- Garnitury w trochę swobodniejszych sytuacjach
- Zestawy kombinowane
- Zestawy casualowe

Trzecia opcja to tak zwane derby, nazywane w Polsce "angielkami". W odróżnieniu od oxfordów mają nakładaną część ze sznurówkami. Wyglądają tak (model Herring):


Bardzo podobnie do oxfordów, ale dodatkowo nakładana warstwa ze sznurówkami robi różnicę. Obniża to formalność buta, aczkolwiek nie tak bardzo jak w przypadku lotników. Są również dzięki temu trochę praktyczniejsze w ich nakładaniu i trzymaniu nogi. W przeciwieństwie do oxfordów łatwiej je czasami dostać w polskich sklepach.

Zastosowanie:
- Garnitury (także w formalniejszych sytuacjach, na przykład można je założyć bez skrępowania na ślub)
- Zestawy kombinowane
- Zestawy casualowe
- Wg jednego źródła w Austrii można je było zakładać do żakietu (http://www.morningdressguide.com/)

Czwarta opcja to tak zwane brogues, czyli buty z wzorkami. Bywają urocze, są zdecydowanie bardziej casualowe i obniżają rangę stroju. Wyglądają tak (model Allen Edmonds):

Zastosowanie:
- Garnitury w mniej formalnych sytuacjach
- Zestawy kombinowane
- Zestawy casualowe

Nie należy tych butów zakładać do strojów formalnych. Nawet jeśli ten błąd popełnia przyszły następca tronu brytyjskiego:


Książe William niestety założył brogues do smokingu, co jest nienajlepszym pomysłem. Jego Ojciec podszedł do sprawy poważnie i założył właściwsze buty, czółenka (choć ja osobiście je odradzam, czarne piękne wypolerowane oxfordy będą bardziej męskie). Przy okazji: na zdjęciu widać mankiet księcia Karola, w którym miejsce na spinkę jest specjalnie przesunięte do przodu, żeby ją eksponować (więcej pisałem we wcześniejszym wpisie o mankietach).

Warto pamiętać, że broguesy nie jedno mają imię. Po pierwsze wzorki mogą być nałożone na model buta oxford, albo derby. Na powyższy zdjęciu mamy oxfordy z wzorkami. Tak natomiast wyglądałby broguesy na modelu derby (model Allen Edmonds):


I jeszcze jedna istotna rzecz. Brogues mogą mieć mniej lub więcej wzorków. Im mniej wzorków, tym bliżej im do bardziej formalnych butów. Na przykład tak wyglądają ćwiartkowe brogues na modelu oxford (model Allen Edmonds):


Wzorek jest bardzo mały i tylko na przednim szwie. Te buty są tak zbliżone do klasycznych oxfordów, że można je uznać za prawie tak dobre jak tradycyjne oxfordy. Wprawdzie dalej nie powinniśmy ich zakładać do smokingu, ale można je założyć do żakietu. Są bardziej formalne od derbów bez wzorów. Z pewnością można je założyć na ślub. Mniej się będą sprawdzać jako buty na wieczór, choć może niekoniecznie.

Które buty kupić? Oczywiście wedle uznania i rozeznania do czego nam będą potrzebne. Jeśli mamy mieć jedną parę, to zdecydowanie polecam czarne wiedenki. Przydadzą się na wiele okazji. Jeśli chcemy trochę obniżyć ich rangę, to możemy wybrać ćwiartkowe brogues oxford, albo derby (tylko po co, skoro wiedenki da się pogodzić z bardziej luźnymi strojami?).

Druga para może być swobodniejsza. Osobiście wybrałbym jakąś wersję brogues i nawet zmieniłbym kolor na burgundy. Ale to wszystko jest już sprawą bardzo indywidualną.

Na koniec jeszcze obrazki stopniowalnych brogues w różnych pomysłowych kombinacjach kolorystycznych:
Pełne brogues, full brogues (wzorki praktycznie na całym bucie) w różnych kolorach (Loake):



Połówkowe brogues, half-brogues (wzorki mniej więcej na połowie buta), piękny model burgundy z częściowo lakierowaną skórą, bardzo "dandy" (Loake Woodstock):


W moim przekonaniu ciekawsza opcja od lotników.
I ćwiartkowe brogues, quarter brogues (wzorki tylko na przednim szwie), dużo skromniejsze, ale za to w piękny brunatnym kolorze, który obniża formalność:


poniedziałek, 17 września 2012

Uniwersalne buty na ślub

Z butami do stroju ślubnego (i nie tylko) jest najprościej. W zasadzie ciężko jest się pomylić. Zakładamy czarne plain oxfords. Mniej więcej takie (ze strony http://www.individualism.co.uk):



Eleganckie czarne buty. Wiązane. Bez wzorków, ale z drobnymi szwami (całkowicie gładkie bez jakichkolwiek szwów to byłyby lotniki, które również mogą być niezwykle eleganckie, ale trzymajmy się plain-oxfordów). Poszczególne kawałki buta są dobrze i równo zszyte (nie ma nakładanych fragmentów na warstwę pod spodem jak w wielu butach w polskich sklepach, wtedy ich formalność jest niższa, nazywają się derby). Przydałoby się, żeby podeszwa również była wykonana ze skóry. Bynajmniej nie musi się ona zużywać szybciej niż gumowa. Wystarczy o nią odpowiednio dbać i impregnować.

Ważne jest, żeby plain-oxfordów nie pomylić z oxfordami brogues, czyli tymi butami (ze strony http://www.brogue-shoes.net/):



Chodzi zatem o buty z charakterystycznymi wzorami. Tak bardzo jak mogą nam się te wzory podobać, należy pamiętać, że są one mniej formalne i mniej eleganckie od plain-oxfordów. Nie zakładajmy ich na ślub. W żadnej konfiguracji garniturowej.

Z butami oxfordami jest prosto, ponieważ obowiązuje uniwersalna zasada: zawsze czarne. Bez względu na to, jaki kolor garnitur szykujemy. Czy będzie to szary garnitur, czarny garnitur (tego koloru na ślub zdecydowanie nie polecam), czy granatowy garnitur, czy grafitowy garnitur. Bez względu na szyk garnituru. Czy będzie to trzyczęściowy, dwurzędowy, jednorzędowy, czy będzie to stroller, czy żakiet. Czarne plain-oxfordy nie mogą nas zawieść. Bierzemy je na ślepo i po prostu nie możemy popełnić błędu.

Czy za czernią oxfordów stoi jakieś uzasadnienie poza tradycją? Zdecydowanie tak. Kryje się ono w kolorze czarnym. Czerń (podobnie jak biel) nie jest tak naprawdę kolorem. Biel to wszystkie kolory, a czerń to żaden kolor. To jest pochłaniacz kolorów, antykolor, najwyższy stopień nie-jasności. Czerń oznacza brak odbijania fali świetlnej. I taka jest również funkcja czerni w butach - bez względu na to, jak piękne mamy buty i jak bardzo możemy je podziwiać, one mają być w stroju najmniej istotne. Dlatego mają być czarne bez wzorów. Czerń pochłania kolory wkoło i tak ma być z kolorami wkoło stóp.

Oczywiście widziałem wiele przepięknych butów, w tym oxfordów, które są stalowe, wiśniowe, brązowe, ale przyciągają one zbyt wiele uwagi. Stopy są ostatnią rzeczą, na jaką mamy zwrócić uwagę na ślubie. Twarz i ręce przede wszystkim (dlatego biała koszula), następnie ramiona, sylwetka, potem nogi. Na końcu buty.

Tak więc zasada czarnych oxfordów to nie tylko wierność tradycji, ale kolejna zasada, za którą stoi sensowne uzasadnienie. Dlatego ta zasada nie upadnie i nie ma sensu jej łamać.

Istnieją oczywiście pewne wyjątki od czerni oxfordzkiej, ale dotyczą one tylko górnej części buta. Dolna pozostaje czarna. Przykładem tego mogą być spats, czyli buty, które dla wielu osób w Polsce będą się kojarzyć z gangsterami (dolna część buta jest czarna, a górna np. biała). O ile formalne zasady dopuszczają takie figle z butami, o tyle radziłbym pozostać przy czerni z powodów wymienionych powyżej. Stopy idą w czarnych butach twardo przed siebie i zgarniają za sobą wszystkie kolory na dole. Pochłaniają je pewnie i bezlitośnie. Bo najważniejsze jest wyżej. Nie bez powodu mówimy, że czerń potrafi wyszczuplać - ponieważ pożera kolory. A to kolory przecież pokazują nasze rozmiary.

Piękne czarne oxfordy przydadzą nam się do każdego garnituru. Nawet jeśli kupimy sobie jakiś brązowy jest szansa na ich dopasowanie (a ten moim zdaniem powinien być najwcześniej czwartym w kolejności kupowania).

Oxfordy z pięknej skóry, dobrze wypolerowane i świecące się, mogą również posłużyć nam do smokingu. Nie trzeba wcale do niego zakładać lakierek, czy butów z kokardą. Choć na marginesie smoking raczej nie nadaje się na ślub (obojętnie o której godzinie).

Do butów dobieramy takie skarpetki, żeby zwracały jeszcze mniejszą uwagę niż buty. Czyli kolorystycznie muszą zostać zakopane między nogawką a czarnym butem. Muszą też być na tyle długie, żeby w żadnym, ale to żadnym wypadku nie odsłonić nagiej części nogi, kiedy siedzimy (to niebezpieczeństwo jest szczególnie większe, gdy zakładamy szelki). Nie należy dawać żadnych kontrastujących kolorów, albo dobierać skarpetek pod kolor koszuli. Skarpetki jak sama nazwa wskazuje są skarpetkami. Krawat się zapina pod szyją, a nie zakłada między nogawką a butem. Dlatego nie ubierajmy na ślub wymyślnych skarpetek.