Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ślub. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ślub. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 stycznia 2014

Wyjątkowe buty wieczorowe

Wyjątkowe buty wieczorowe to czarne lotniki, czyli tzw. wholecut, a więc jak nazwa angielska wskazuje wykonane z jednego kawałka skóry. Wyglądają tak (z oferty ctshirts, tutaj z brązowymi):



Buty są specyficzne i od razu rzucają się w oczy mimo swojego minimalizmu. Dobrze wykonane mają smukły charakter mimo swojego odrobinę szpiczastego kształtu.

Z powodu swojej dominacji polecałbym czarne lotniki raczej na strój wieczorowy, po zmroku. Świetnie nadają się na imprezę wieczorną, wyjście do teatru, bal, czy wesele. Generalnie nie polecałbym ich na dzienne uczty, a więc ślub w ciągu dnia, choć nie uważałbym tego za jakiś błąd. Wydaje się, że wizualnie nazbyt by dominowały np. nad półformalnym strojem dziennym, czyli strollerem. W szczególności, jeśli byłyby wypolerowane.

Za to wypolerowane będą się świetnie nadawać do stroju na wieczór. Nawet do strojów mniej formalnych:



But typu "lotnik" bardzo dobrze nadaje się do smokingu (takie wersje widujemy czasami z jedwabnymi sznurówkami, które bardziej połyskują). Teoretycznie klasyczne buty typu oxford są bardziej odpowiednie smokingu. Tu przykład wypolerowanych klasycznych oxfordów (z bloga shoe aristocrat):



O ile z niektórych zasad można wywnioskować, że klasyczne oxfordy z liną poprzeczną na bucie są bardziej "formalne", o tyle ma to przede wszystkim zastosowanie do stroju dziennego. Niejednokrotnie na blogu podkreślamy umiłowanie do zasad stroju męskiego, ale w każdej staramy się doszukiwać głębszego uzasadnienia estetycznego.
Stosowność stroju nie jest bowiem wynikiem li tylko "tradycji", ale także estetyki i artyzmu. Podobnie wbrew temu, co się wielu wydaje, estetyka i artyzm nie są kwestiami czysto subiektywnymi, lecz mają wiele wspólnego z obiektywnymi kanonami piękna.

Dlaczego ten nieszczególny pasek poprzeczny na bucie typu oxford podnosi elegancję w stroju dziennym w porównaniu do buta typu "lotnik"? Dlaczego ta "zasada" nie jest estetycznie pusta?

Jeden kawałek skóry, szczególnie bardziej "kanciasty", bardziej przykuwa wzrok. Wysmuklenie go i przecięcie linią poprzeczną wprowadza podział na dwa kawałki skóry. Przez to but staje się trochę mniejszy i mniej widoczny. Dlatego jest bardziej subtelny i przez to elegancki. Dalsze dzielenie buta i wprowadzanie kolejnych linii i wzorów sprawia z kolei, że na skórze zaczyna rysować się wzór (jak przy broguesach), który również przykuwa uwagę. Z tego powodu dla wzroku najbardziej neutralne są klasyczne "oxfordy". Zwłaszcza w pełnym świetle słonecznym.

Jedno przecięcie buta jest korzystne dla jego uroku. Coś jak z paskiem skórzanym i szlufkami. Gdyby spodnie były bez szlufek pasek byłby jednym wyraźnym kawałkiem skóry (przykład absurdalny, bo nie dałoby się go nosić, ale można to sobie wizualizować). Dlatego dodatnie szlufek trochę go ukrywa. Jeśli z kolei szlufek będzie zbyt wiele, to wtedy one zaczynają przykuwać wzrok. Trochę podobnie jest z czarnymi butami. Oxfordy mają nie za mało przeszyć i nie za dużo. Akurat w sam raz, żeby zgrabnie pokazać stopę, ale jednocześnie nie odwracać nadmiernie wzroku od reszty.

Przy gorszym świetle, w ciemności i przy świetle sztucznym dużo lepiej wygląda połysk skóry. Czerń nabiera swojej szlachetności, a światło słoneczne nie jest w stanie ujawnić nadmiernego smolistego połysku buta. Zasada jest tutaj podobna jak w wypadku świecących klap smokingu i świecącej jedwabnej czarnej muchy. Połysk wygląda szlachetniej, bo jest ukryty.

I tak naprawdę na połysk zwraca się uwagę. Przy takich warunkach świetlnych linia poprzeczna przestaje odgrywać swoją rolę (czasami jej nawet nie widać). Dużo większe znaczenie ma blask. Z tego względu czarne wypolerowane lotniki będą ciekawszą opcją do smokingu niż czarne wypolerowane oxfordy z paskiem poprzecznym. Nawet jeśli ten drugi wariant jest bardziej "w zgodzie z zasadami".

Lotniki mogą być "lakierkami" (czyli mieć polakierowaną świecącą skórę). Przez to jednak nie będą się w ogóle nadawać do stroju dziennego. Pierwszymi butami powinny być czarne oxfordy. Jeśli jednak je już mamy i chcemy nabyć lotniki, to warto kupić lotniki nielakierki. Oprócz tego, że będą uniwersalne, będziemy mogli włożyć trochę serca w buty i samemu je pięknie wypolerować "na lustro". Tak przygotowane buty ukazują coś o charakterze ich właściciela, który włożył pracę w ich należyte przygotowanie zamiast pójść kupić gotowe lakierowane buty.

Choć z drugiej strony te lakierowane również potrafią mieć swoje piękno, którego nie da się osiągnąć polerując zwykłą skórę. Na koniec inspiracja butów do tańczenia z jedwabnymi sznurówkami z lat trzydziestych wieku dwudziestego (z blacktieguide.com), czegoś pomiędzy lotnikami z jednego kawałka skóry a oxfordami z paskiem poprzecznym. W zasadzie, jak zwrócił uwagę jeden z Komentujących, to są "oxfordy" bez często spotykanego przeszycia na przodzie (które to przeszycie za dnia dodaje szyku i "formalności" obuwiu):
















(Wpis został zmieniony).

poniedziałek, 11 listopada 2013

Skarpetki na ślub i inne okazje

Jakie skarpetki będą najlepsze na ślub i inne okazje? Oczywiście poza tym, że powinny być na tyle długie, aby nie odsłaniać gołej łydki przy siadaniu (dlatego najlepiej żeby to były podkolanówki). Najlepiej z naturalnego materiału, lub z naturalnego materiału w wysokim stopniu (bawełny, wełny, jedwabiu etc.). Także ze względu na to, aby utrudnić butom obtarcie naszych stóp.

A co z kolorami i wzorami?

Garderobę skarpetkową najlepiej zacząć budować od dwóch kolorów: szarego i czarnego. Z tymi dwoma kolorami bardzo trudno popełnić błąd. Szary jest doskonałym uniwersalnym kolorem na skarpetki. Będzie pasował również do ciemnych uniwersalnych garniturów i czarnych butów. W szczególności za dnia. Nawet jeśli spodnie są ciemne, a buty czarne, to nie trzeba się obawiać odcienia jaśniejszej szarości na skarpetkach (wcale skarpetki nie muszą być ciemniejsze od spodni - nawet nie muszą przy stroju bardzo eleganckim). Przeciwnie, może to być ciekawy zabieg w sytuacji, gdy mamy naprawdę eleganckie i wypolerowane buty, które chcemy podkreślić (jeśli z kolei czarne buty są matowe i chcemy aby były w cieniu stroju, to najlepsze będą skarpetki czarne).



(skarpety z oferty TMLewin).

Oczywiście odcienie ciemniejszej szarości, bliżej grafitu są również bardzo dobrym rozwiązaniem. Dobrym zabiegiem będę delikatne pasy na skarpetkach (jak na zdjęciu powyżej, gdyż wysmuklają optycznie kostkę, która w wypadku mężczyzn jest, co tu dużo mówić, brzydka). Tu przykładowe czarne skarpetki (oferta CTShirts):



Do stroju wieczorowego i czarnych butów najbardziej ortodoksyjne będą czarne skarpetki. Klasyczny strój wieczorowy bardziej formalny będzie oznaczał smoking, lub frak. Tutaj jakikolwiek kolor jaśniejszy od czerni będzie się niekorzystnie wyróżniał (choć wyobrażam sobie, że przy nieformalnej interpretacji smokingu ciemne burgundowe skarpetki mogą wyglądać ciekawie). I najlepiej, żeby takie skarpetki składały się z jedwabiu (nawet z dodatkiem sztucznym, np. poliamidu), ponieważ dobrze pasują do lśniącego charakteru stroju wieczorowego.

Stąd jeśli nie chcemy przywiązywać specjalnej wagi do zabawy we wzory na skarpetkach i szarość, i czerń sprawdzą się uniwersalnie. Prawie do wszystkich przypadków (trochę gorzej będzie przy kolorach mniej formalnych, brązowym etc., ale to nie dotyczy rzecz jasna ślubu).

Generalnie sam jestem zwolennikiem takiego rozwiązania, skoro na wzory i kolory są już dwa inne miejsca. Krawat i poszetka. Jeszcze skarpetki do tego będą dodatkowym elementem zabawy ze strojem. Niektórzy eleganccy Panowie wybierają znacznie bardziej swobodne wzory i kolory na skarpetki. Czasami wygląda to mało poważnie, czasami zabawnie, a czasami wspaniale! Gdy dodać do tego fakt, że każdy odbiorca ma swój subiektywny gust, to żonglowanie kolorami i wzorami skarpetek może być trochę ryzykowne, ale cóż... Czasami o to chodzi w męskim stroju, więc pamiętajmy, że świat lubi być kolorowy, toteż nie próbujmy w nim siać sartorialnej dyktatury.

sobota, 19 października 2013

Zastępując trampki na ślub

Czasami zdarza się nam dostrzec ogromną ekstrawagancję na ślubie, gdy Pan Młody zakłada zamiast tradycyjnych oxfordów trampki: (ze strony):


Oczywiście w życiu wszystko można traktować jako zabawę konwencją, a wiele zależy od tego, jaki charakter ma uroczystość. Jeśli jednak jest to ślub poważny, tj. taki, jaki mają zazwyczaj miejsce w Polsce, to dla wielu jasne jest, że trampki nie będą zbyt fortunnym rozwiązaniem. Dlaczego? - spytałby ktoś przewrotnie. Bo ktoś tak gdzieś powiedział i wszyscy muszą się dostosować?

Dla wielu odpowiedź na pytanie leży w konwencji i tradycji: ponieważ przyjęło się, że trampki służą do uprawiania sportu, a buty klasyczne symbolizują powagę. I coś w tym będzie, ale, jak często podkreślamy na tym blogu, w męskim stroju zazwyczaj rządzi logika. Większość "zasad" wykształciła się na przestrzeni stuleci i ma swój głębszy - aniżeli tylko tradycjonalistyczny - sens.

Otóż najlepsze buty dla Pana Młodego to sztywne buty skórzane o zgrabnym kształcie. Z żadnego innego materiału. Naturalna sztywna skóra w kształcie oxforda stanowi najładniejsze "opakowanie" dla jednej z najbrzydszych części ciała mężczyzn - stóp.

Mało kto poleciłby Panu Młodemu założyć gumowy pasek do spodni garniturowych, albo np. skórzany krawat. Z podobnej przyczyny buty powinny być sztywne i skórzane.

Dlatego owszem, istnieje pewna "trampkowa" wersja eleganckich butów, jeśli chodzi o ich kolorystykę, o ile będą one sztywne i skórzane. Chodzi o tzw. spectators:



Jeśli komuś bardzo zależy na byciu oryginalnym, to może sobie pozwolić na to szaleństwo, a jednocześnie zachować szyk i elegancję, ponieważ buty są skórzane, sztywne i mają naturalny kształt cechujący typowe oxfordy.

Wprawdzie najlepszym rozwiązaniem i tak pozostają gładkie czarne oxfordy, ale to powyższe mieści się w kanonach szeroko pojętej męskiej elegancji. Choć trzeba przyznać, że cofa się daleko w przeszłość.

poniedziałek, 2 września 2013

Poszetka w kolorze krawata

Odrobinę wtajemniczeni w meandry męskiej elegancji wyznają zasadę, iż nie należy łączyć wzorem i kolorem poszetki (chusteczki) i krawata (wiązadła pod szyją). Unikanie takiego połączenia stało się wręcz swoistego rodzaju znakiem rozpoznawczym kogoś, kto choć trochę bardziej interesuje się męskim stylem.

Tymczasem sama zasada niełączenia ma głębsze uzasadnienie. Gdy zdamy sobie z tego sprawę, to z jednej strony unikniemy podobnych przypadków w innych częściach garderoby, a z drugiej zauważymy, że skoro nie jest to zasada sama w sobie, to łatwo wskazać na wyjątki.

Zacznijmy wobec tego od wyjątków. Oto trzy przykłady udanych przypadków, gdzie poszetka jest w kolorze wiązadła pod szyją:




Pierwsza kreacja jest w zasadzie bezdyskusyjna. To najbardziej uroczysty strój męski, frak wieczorowy, gdzie mucha musi być biała, podobnie jak poszetka.

Drugi strój jest półformalną dzienną wersją strollera. Bardzo zachowawczą, konserwatywną, w kolorach czerni, bieli i srebra. Niezwykle uroczyste połączenie, chyba najbardziej eleganckie, jeśli chodzi o stroller. Poszetka mogłaby być biała, ale nic się nie dzieje z powodu tego, że jest w kolorze krawata. Dlaczego? Ponieważ ta wspólna świecąca szarość poszetki i krawata ginie w pozostałych odcieniach bieli, czerni i szarości. Nie dominuje.

Trzecia stylizacja przedstawia wspaniałego eleganta, Sir Johna Gielduda, który lubił zakładać do stylizacji letniej skoordynowanej czarny krawat i czarną poszetkę. Jeszcze bardziej intrygująco wyglądał w dodanym czarnym kapeluszu, dzięki czemu podkreślenie twarzy zostaje dodatkowo wzmocnione:


Choć niektórych ta stylizacja może nie przekonywać, to trudno powiedzieć, żeby to było powielenie typowego błędu nowicjusza, który kupuje poniższy gotowy zestaw w sklepie i go na siebie zakłada:



Dlatego zwróćmy się ku podstawom. Dlaczego w 97% poszetka i krawat w tym samym kolorze są nie najlepszym pomysłem? Nie tylko dlatego, że w społeczności elegantów wykształcił zwyczaj traktowania tego jako błędu amatora. Głównie dlatego, że taka stylizacja jest przykładem "nadkoordynacji". Krawat i poszetka w ten sam wzór i kolor zaczynają ze sobą za bardzo grać. Kosztem reszty stroju, a w konsekwencji aparycji właściciela. Dlatego zazwyczaj poszetka powinna być inna niż krawat: żeby dodawać jakiegoś innego akcentu niż krawat. W przeciwnym razie powstanie para, która odciągnie uwagę od właściciela stroju. Z tej samej przyczyny Pan Młody i Panna Młoda powinni unikać budowania stroju z nazbyt wspólnymi akcentami - ponieważ odbędzie się to ich kosztem. Będą wyglądać jak dodatki do stroju, a nie ich dumni właściciele i władcy.

Powyższe trzy wyjątki są korzystnymi stylizacjami, ponieważ mimo tego samego koloru mamy gładkie wzory i jednocześnie bardzo mało inwazyjne kolory wnikające w pozostałą kompozycję stroju. Dlatego dobrze funkcjonują.

Jednocześnie powyższe wyjaśnienie podpowiada nam, że trzeba uważać nie tylko na kombinację krawat-poszetka, ale na także inne kombinacje, ponieważ nadkoordynacja może się pojawić także w innych wypadkach. Można na przykład znadkoordynować poszetkę ze spodniami, albo z koszulą. Wszystko oczywiście zależy od indywidualnej stylizacji (a biała jednolita poszetka zawsze może być połączona z białą koszulą).

czwartek, 22 sierpnia 2013

"Właściwa" długość spodni

Wiele już w polskim internecie zostało napisane o "właściwej" długości spodni. Mimo tego zdecydowałem się na podjęcie tematu, ponieważ wydaje mi się, że do już istniejących opracowań można dodać trochę detali i przez to ujednolicić zasady, którymi należy się kierować przy dobieraniu długości spodni.

Oczywiście do pewnego stopnia długość spodni to kwestia preferencji. Czasami słyszymy o "szkole włoskiej", gdy w ekstremalnym wypadku spodnie odkrywają skarpetki w pozycji stojącej:



A czasami o "szkole angielskiej", gdzie spodnie mogą się nawet układać w małą harmonijkę:


Sporo zależy od naszego osobistego wyczucia i potrzeb. Jeśli mamy potrzebę zakładania więcej niż dwóch krawatów (pierwszy krawat to krawat, drugi krawat to poszetka), to możemy zdecydować się na krótsze spodnie (żeby pokazywać skarpetki - nasz trzeci krawat). Na ślub jednak warto wybierać rozwiązania konserwatywne, to znaczy takie, które nie przykują uwagi jako nadmierna ekstrawagancja (gdyż ubieramy się nie tylko dla siebie). Dlatego lepiej iść w stronę rozwiązania angielskiego. Nie oznacza to jednak, że spodnie muszą być aż tak długie. Moim osobistym zdaniem można wybrać długość pomiędzy, która sprawi, że ani zwolennicy zawsze odkrytych skarpet nie uznają naszych spodni za długie, ani zwolennicy zawsze zakrytych skarpet nie stwierdzą, że nasze spodnie są za krótkie. Innymi słowy, złoty środek jest możliwy do osiągnięcia i na przykład wyglądałby tak (znalezione na http://www.golfwrx.com/forums/topic/793737-here-a-photo-of-trouser-length/page__st__90):


Nic by się nie stało, gdyby nawet były odrobinę krótsze z przodu.

Wymieńmy kilka istotnych czynników, które należy brać pod uwagę przy wyborze długości spodni. Niestety bardzo często można usłyszeć radę w stylu "spodnie powinny dochodzić do połowy obcasa", która całkowicie odwraca proces myślowy. W zasadzie w ogóle stawianie pytania o "długość spodni" jest trochę zaczynaniem od końca sprawy. Najpierw trzeba popatrzeć na inne elementy, a dopiero potem rozważać długość spodni.

Po pierwsze, jak są noszone spodnie: czy na pasku, czy na szelkach? Jeśli są noszone na szelkach, to mamy gwarancję utrzymywania ich na tej samej wysokości. Jeśli zakładamy pasek, to choćbyśmy go bardzo ścisnęli, wysoko położone spodnie w końcu zaczną się obsuwać w kierunku bioder. A to będzie miało wpływ na położenie nogawek.

Po drugie, z jakiego materiału są wykonane spodnie? Istnieje poważna różnica między np. dżinsem a eleganckimi wełnianymi spodniami. W wypadku dżinsu dłuższe spodnie powodujące tzw. "harmonijkę" nie muszą wygląda źle, o ile są na tyle wąskie, że zatrzymują się na bucie i nie szuramy nimi po podłodze:


Taki widok nie razi aż nadto (choć nawet dla dżinsu jest trochę przesadzony), ponieważ dżins się gniecie w innych miejscach, w szczególności na kolanach.
Nie ma natomiast mowy, aby takie coś nie raziło w wypadku wełny. Taka harmonia natychmiast się rzuci w oczy jako coś mało estetycznego.

Po trzecie, jak wysokie buty zamierzamy założyć? Im but wyższy, tym szybciej spotka się z nogawką, więc generalnie do wyższych butów można pozwolić sobie na krótsze nogawki. Może być nawet tak, że do jednego buta nogawki wyglądają bardzo dobrze, a do innego źle, ponieważ do tego dochodzi punkt czwarty.

Po czwarte, jak szerokie są nogawki? Im nogawki spodni węższe, tym spodnie raczej powinny być krótsze. Przy szerokich nogawkach krótsze spodnie mogą wywołać efekt "flagi" przy chodzeniu. Przy węższych nogawkach spodnie zaczynają się szybciej załamywać na bucie, co szybciej wywoła niekorzystny efekt "harmonijki".
W dodatku należy pamiętać o tym, jak zbudowane są buty. Czasami buty są dosyć szerokie, co przy wąskich nogawkach może się skończyć w taki sposób, że nogawka zacznie wchodzić do środka buta - widok również nie do końca korzystny. Mało tego, czasami spodnie są tak wąskie, a buty tak szerokie, że bardzo ciężko w ogóle o osiągnięcie w pełni satysfakcjonującego rezultatu.

Po piąte, jak uszyte są spodnie? Jednym z częstszych błędów jest próba sprawdzania długości spodni bez butów. Ma to taki sam sens jak sprawdzanie długości kamizelki bez założonych spodni i marynarki. Jeśli ktokolwiek proponuje nam sprawdzanie długości spodni na boso, należy zamykać temat uwagą "nie będę chodził w spodniach na boso, tylko w butach". Długość spodni na boso nie jest i nie może być praktycznie żadną wskazówką co do ich właściwej długości. Spodnie mierzymy w butach (oczywiście ci, co uważnie przeczytali punkt trzeci, od razu inteligentnie zripostują "ale w jakich butach?"; dobre pytanie...).
Spodnie mierzymy w butach na stojąco i w większości przypadków to załatwia sprawę, ale nie zawsze. Wszystko zależy od tego, do czego nam są spodnie potrzebne i jak będziemy je eksploatować. Jeśli będziemy często wstawać i siadać, albo będziemy oglądani przede wszystkim na siedząco, to weźmy to pod uwagę. Niejednokrotnie widywałem spodnie, które na stojąco wyglądały w porządku i nie odkrywały zanadto skarpetek, ale już na siedząco moim zdaniem odkrywały zbyt dużą część nogi. Mimo iż była w pełni pokryta skarpetką (podkolanówką), to przykuwało to zbyt dużą uwagę. Dlaczego tak się działo - ponieważ krój spodni był tak wykonany, że przy siadaniu spodnie podwijały się do góry. Spore znaczenie ma tu również rodzaj użytego materiału, choć głownie to ile jest zapasu materiału w poszczególnych miejscach. Również znaczenie ma stan samych spodni. Jeśli spodnie są położone wysoko (lub dodatkowo na szelkach), to odkryją więcej nogi niż gdyby były położone niżej (nawet przy założeniu, że w obydwu przypadkach nogawki na stojąco znajdują się na tym samym poziomie).
Dodatkową komplikacją będzie fakt, że jeśli nosimy długie bawełniane skarpetki, to węższe nogawki spodni będą się do nich "przyklejać" i przez to zatrzymywać je wysoko. Przy siadaniu i wstawaniu może to skutkować niepożądanymi efektami wizualnymi.

Dopiero po ustaleniu powyższych pięciu punktów możemy rozważać kwestię długości spodni. I dopiero wtedy wybieramy ją wedle własnego uznania i osobistego przekonania.
Jak mówiłem, na ślub polecam drogę środka. Nogawki umiarkowanie zwężone dochodzące do (na) buta w taki sposób, żeby zakryć skarpetkę w pozycji na baczność.

Jednocześnie pamiętajmy, że perfekcjonizm jest trudny do osiągnięcia. Podobnie jak w wypadku długości mankietów, o czym pisałem tutaj. Spodnie cały czas pracują na właścicielu, więc nie da się osiągnąć w pełni idealnych efektów. Można jednak zmierzać we właściwą stronę.

wtorek, 23 lipca 2013

Pytanie od Czytelnika: czarna mucha do garnituru

Jeden z Czytelników bloga zadał pytanie o to, czy można założyć czarną muchę do garnituru (w Jego wypadku szarego).

Generalnie wobec czarnej muchy do garnituru pojawia się czasami uzasadniony sprzeciw - garnitur trochę wygląda jakby udawał smoking. Dlatego zamiast czarnej muchy zazwyczaj lepiej wprowadzić drobną zmianę np. założyć czarną muchą w drobne srebrne kropki.

Nie jest to jednakże żadna zasada, ponieważ problem "udawania" smokingu przez garnitur dotyczy zazwyczaj dwóch współtowarzyszących elementów. Po pierwsze, taki udający smoking garnitur jest czarny. Po drugie, mucha jest jedwabna, świecąca. Wtedy rzeczywiście kompozycja może się wydawać trochę jak "podrabianie" smokingu. Wynika to z tego, że specyficzne "V" w smokingu jest tworzone przez świecące klapy i świecącą muchę. Jeśli zakładamy czarny garnitur, to klapy przestają się elegancko mienić, a mucha dalej błyszczy.
Jeśli natomiast mucha będzie czarna, ale aksamitna, a garnitur nie będzie czarny, to efektu podrabiania smokingu łatwo uniknąć.

Przykładowo ciekawie wyglądałby ciemnogranatowy garnitur wieczorowy z białą koszulą i czarną aksamitną muchą (wiązaną oczywiście, guziki koszuli najlepiej zasłonięte, a garnitur może z kamizelką). Z pewnością nie wywoływałby on wrażenia, jakby chciał udawać smoking.

Poniżej dwa ciekawe przykłady niesmokingowego wykorzystania czarnej muchy znalezione w Internecie. Pierwszy z brązową marynarką i aksamitną muchą. Piękne połączenie:


Drugi przypadek to szary garnitur i czarna mucha (jedwabna). Garnitur mógłby być ciekawszy, ale widzimy, że kolorystycznie nie jest źle:


Interesujący efekt daje zdekompletowana kamizelka, która jest kolorystycznym łącznikiem między ciemną muchą a jasnym garniturem.

Konkludując, czarną muchę można próbować łączyć z nie-smokingiem, choć wymaga to ostrożności.

wtorek, 16 lipca 2013

Kwiatek do butonierki zamiast przypinki

Jednym z podstawowych atrybutów Pana Młodego na ślub jest kwiatek, który symbolizuje zawarcie małżeństwa (najlepiej biały ze względu na symbolikę bieli). Często jednak można zaobserwować, że Panowie noszą kwiatek nie w sposób tradycyjny, to jest w butonierce (dziurka w klapie), lecz kwiatek przypięty do klapy marynarki. Oto dwa obrazki wskazujące na różnicę (z tej strony i zdjęcie Toma Forda):



Drugie rozwiązanie jest daleko korzystniejsze z kilku względów. Przede wszystkim eksponowana jest sama główka kwiatka. Nie widać zielonych elementów, liści, łodygi i wszystkich innych, które na stroju męskim sprawiają wrażenie "gniazda". Do tego umieszczenie kwiatka w butonierce umożliwia sprawienie wrażenia, jakby kwiatek "patrzył" na odbiorcę (choć i tutaj trzeba się postarać, ponieważ kwiatek w butonierce może patrzeć w niebo). W wypadku przypinek jest to w sumie trudne do osiągnięcia. Większość z nich "leży" przypięta na klapie, co bardziej przypomina oklapły kwiat aniżeli nowe rozkwitające życie (czego symbolem jest biały kwiat).

Do tego warto pamiętać o harmonii samego stroju. Kieszonka jest od tego, żeby coś w niej było. Analogicznie jest z butonierką. Ona również przy pełnym formalnym stroju powinna być wypełniona. Najlepiej właśnie skromnym kwiatkiem pasującym do reszty stroju.

sobota, 18 maja 2013

Pytanie Czytelnika: komponujemy strollera

Otrzymałem korespondencję już od kolejnej Osoby zainteresowanej opcją strollera na ślub. Cieszy to niezmiernie, ponieważ stroller jest świetnym pomysłem na podniesienie formalności i elegancji stroju, gdy zdaje nam się, iż garnitur jest trochę zbyt powszechną opcją na ślub (choć wcale tak być nie musi). Jednocześnie nie jest to opcja aż tak dostojna jak żakiet, w wypadku którego będziemy wyglądać bardzo elegancko, ale aż za bardzo w porównaniu do innych i do tego będziemy musieli całkowicie zmienić cały strój na wesele, na wieczór, bo żakiet to strój dzienny (w przypadku strollera wystarczy zmienić spodnie).

Stroller składa się z trzech głównych różnych elementów, które wszystkie mogą inaczej wyglądać: marynarki, spodni i kamizelki. Przyjrzymy się teraz każdej z nich.

1. Zaczniemy od najprostszej, czyli od spodni. Najbardziej klasyczne spodnie do strollera to spodnie od żakietu, czyli tak zwane sztuczkowe. Są również przez to najbardziej formalne. Chodzi o tak zwany wzór cashmere stripes:



Wzór ten jest najbardziej elegancki, ponieważ czarne paski wraz z szarą jodełką znacznie wydłużają nogi. Szczególnie dobrze wygląda to w słońcu.
Powyższy wzór jest czarno-szary. Istnieją jego pewne modyfikacje w stronę jaśniejszego szarego, bądź głębszej czerni. Oto przykłady (grafika z http://andrewsandpygott.wordpress.com):



Choć te wzory są mniej klasyczne, są bardzo bliskie zachowania podobnego poziomu elegancji i formalności. Ich struktura jest bardzo podobna - tzn. w oparciu o schemat "jodełka z paskiem". Kolory mogą na przykład odbiegać delikatnie w stronę większej szarości kosztem czerni, przez co spodnie stają się jaśniejsze. Jak w przykładzie Księcia Williama:



Spodnie sztuczkowe mogą również mieć więcej barwy brązowej, czarnej, lub innej, na przykład granatowej. Wszystko zależy od osobistego wyczucia (choć brązu raczej bym unikał).

Opcja druga w wypadku spodni, mniej formalna, to po prostu spodnie jednolite szare. Szczególnie dobrze sprawdzi się do granatowej marynarki i jasnej kamizelki (jak w wypadku Jamesa Bonda poniżej).

Opcja trzecia to spodnie szare, ale we wzory, na przykład jodełkę (ale bez czarnego paska), albo w delikatny wzór.

Opcja czwarta, klasyczna i widywana na wielu historycznych zdjęciach, to spodnie w kratę. Choć stroller składający się z takich spodni może być bardzo interesujący, to zdecydowanie lepiej nie zakładać go na ślub. U wielu osób wywoła wrażenie mniejszej elegancji niż prosty i schludny garnitur. A przecież cel założenia strollera na ślub nie jest celem samym w sobie - chodzi o to, żeby przebić nie tylko dwuczęściowy garnitur, ale nawet garnitur trzyczęściowy jednolity.

Jeśli chodzi o krój spodni, to najlepiej wybrać wedle preferencji. Radziłbym zrezygnować z mankietów na spodniach. O ilości zaszewek niech zdecyduje nasza sylwetka i własne samopoczucie. Nogawki powinny być dostosowane do naszej sylwetki. Wiele sprzedawanych w sklepach spodni sztuczkowych ma je bardzo szerokie, ale jest to rzecz, którą łatwo poprawić u dobrego krawca.

Co do kroju ważne są dwie rzeczy: spodnie muszą koniecznie być z relatywnie wysokim stanem. Spodnie do strollera z niskim stanem to postmodernizm większy niż fular do fraka. Druga sprawa: spodnie nie powinny mieć szlufek. Powinny być na szelki (chowane pod kamizelką), albo z side-adjusters (trudno mi to przetłumaczyć), które działają jak pasek wbudowany w spodnie.
Spodnie nie powinny być na skórzany pasek, ponieważ pasek wypychałby kamizelkę, co byłoby niekorzystnym widokiem.

2. Drugim elementem strollera jest marynarka. Zaczęliśmy od spodni, choć bardzo ważna jest marynarka. Wybierając jedno, wybieramy w zasadzie drugie. Najpierw jednak dwa słowa o kroju marynarki. Najlepiej, żeby miała dwa lub brak szliców. Kieszenie mogą mieć patki, ale elegancki efekt wywoła ich schowanie lub brak. Warto, żeby klapy były zamknięte. Wtedy marynarka wywołuje jednoznaczne skojarzenie z żakietem i bardzo podnosi dostojność stroju. Wskazana jest kieszonka na piękną białą poszetkę.

Jaki kolor? Granatowy, czarny, lub grafitowy (szary może być zbyt mdły, ale nie czyńmy z tego stuprocentowej reguły). Kolor musi być zgrany z rodzajem spodni. Jeśli wybieramy klasyczne spodnie sztuczkowe, to w grę wchodzą na pewno dwa kolory: czarny albo grafitowy. Najbardziej klasycznym rozwiązaniem będzie kolor czarny, choć nie jest to konieczne. Do sztuczkowych spodni może pasować marynarka granatowa, o ile nie będzie to granat zbyt mocny. Oto przykład spodni sztuczkowych i żakietu Giorgio Armaniego na królewskim ślubie. Chociaż kolor żakietu był czarny (tak wynika z innych zdjęć), to na tym wygląda na lekko granatowy (spodnie są klasyczne sztuczkowe; rękawy żakietu zbyt krótkie, za to piękny ślubny krawat):





Wprawdzie jest to żakiet, ale można bez problemów zastąpić go lekko granatową marynarką i kompozycja byłaby bardzo ciekawa kolorystycznie. Jeśli jednak marynarka będzie miała w sobie zbyt dużo koloru niebieskiego, to może zacząć się za bardzo wybijać na tle szarej czerni spodni sztuczkowych, co zaburzyłoby równowagę kolorystyczną. Szczególnie ważną przy strollerze. Tutaj rozwaga jest bardzo istotna, ponieważ obcujemy najczęściej z trzema głównymi elementami garderoby, które są zdekompletowane.

Jeśli chcemy wybrać marynarkę granatową, to dobrą opcją będą również spodnie jednolite szare (niemal jak w "zestawie klubowym"). Czarna marynarka albo grafitowa również będą pasowały do szarych jednolitych spodni.

Osobiście polecam zestaw czarna marynarka plus tradycyjne spodnie sztuczkowe. To jest kombinacja najbardziej klasyczna i zazwyczaj wywołująca najbardziej formalne skojarzenia. Marynarka może być grafitowa, ale jeśli podejmujemy np. decyzję o szyciu marynarki, to zamiast grafitowej polecam marynarkę czarną (chyba że rozważamy granatową - to już jest krok w inną stronę). Proszę się nie przejmować przesądami niektórych o tym, że czerń to zły kolor na garnitur. Czerń to znakomity klasyczny kolor, tylko nie może go być za dużo. Na słońcu źle wyglądają smoking i jednolity czarny garnitur (zbyt wiele czerni). Natomiast sama marynarka z innymi kolorami będzie wyglądać bardzo dostojnie. W końcu do stroju dziennego najbardziej pożądany bywał czarny żakiet. A ten to przecież znacznie więcej czarnego materiału niż na marynarce.

Zestawem bardziej współczesnym, luźniejszym na strollera, ale bardzo urokliwym i mogącym być bardzo dostojnym na ślub, będzie kombinacja szarych jednolitych spodni i granatowej marynarki. Jak wspomniany wcześniej Bond:



3. Na koniec zostaje sprawa kamizelki. Ostatnia, ale wcale nie mniej ważna. Wydaje się być finalnym elementem, a wszystko od niej zależy. Nawet najbardziej eleganckie spodnie sztuczkowe i piękna czarna marynarką mogą zostać łatwo zakłócone np. świecącą żakardową złotą kamizelką we wzory (zresztą strój można zakłócić nawet dziwnym pseudowiązadłem pod szyję). Nie wierzę w łączone kompozycje z kamizelkami niejednolitymi. Jeszcze nie spotkałem się z naprawdę udaną. Najlepiej stawiać na kamizelki jednolite kolorystycznie i matowe (lub mieniące się jak delikatny jedwab).

W sprawie kamizelki wiele zależy od tego, jaką marynarkę wybraliśmy. Do marynarki czarnej na ślub powinny interesować nas trzy opcje, jeśli chodzi o kolory: szary, czarny, płowożółty (ewentualnie szary bliski niebieskiego). Do czarnej marynarki najlepsza będzie chyba jasnoszara. Wraz z marynarką i spodniami sztuczkowymi będzie się komponować w jedność kolorystyczną szarości i czerni (podobne wytyczne dotyczą żakietu).

Do każdej marynarki przy strollerze będzie pasować kamizelka w tym samym kolorze. Choć będzie to kombinacja bardzo poważna, zazwyczaj mniej ślubna.
Jak w wypadku czarnej kamizelki do czarnej marynarki, która może być interesująca, ale dodaje znacząco powagi do stroju. Bardziej kojarzy się ze spotkaniem z Królową niż ze ślubem. Aczkolwiek przy umiejętnie dobranym krawacie kompozycja również może być ładna.

Ostatnia opcja kolorystyczna, odcienie żółci, szczególnie jasne, jest już bardziej swobodną. Zazwyczaj lepsza będzie na wyścigi królewskie, chociaż oczywiście może jak najbardziej zadziałać.

Pozostałe opcje kolorystyczne kamizelki mogą być ładne, ale raczej nie sprawdzą się dla Pana Młodego. Mogą za to być dobrą opcją dandysowską do strollera na inne okazje.

Do granatowej marynarki interesują nas raczej dwie opcje: kamizelka granatowa/niebieska i szara. Czyli pod kolor spodni, albo pod kolor marynarki.

Jeśli chodzi o krój kamizelki, to wybieramy jednorzędową, albo dwurzędową. Bardzo ważne jest, żeby kamizelka nie była zapinana wysoko. Jeśli jest jednorzędowa, to nie powinna wystawać znacznie bardziej ponad zapięcie marynarki (jeden, dwa guziki to maksimum). Moim zdaniem najlepiej zostawiać jak największą przestrzeń (oczywiście bez przesady) dla koszuli.

Warto rozważyć kamizelkę dwurzędową z klapami (jednorzędowa również może mieć klapy). Wtedy pięknie podkreśla dostojność stroju i nadaje mu wyjątkowego charakteru. Przy takiej kamizelce marynarka potrafi być zepchnięta na dalszy plan (w zasadzie nie warto jej nawet zapinać, żeby nie zasłaniać pięknej warstwy pod spodem - uprzedzam pytanie: tak, marynarka może być bez przerwy rozpięta, jeśli mamy pod spodem piękną kamizelkę). Oto przykłady trzech kamizelek dwurzędowych ze strony http://www.pakeman.co.uk/ w kolorach powder blue, calico i szarym:





Takie piękne dwurzędowe kamizelki można dostać poza Polską, albo uszyć w Polsce (co nie jest bardzo kosztowne). Jeśli decydujemy się na ten krok, pamiętajmy o dobrym dopasowaniu. Szyjmy je pod spodnie i marynarkę. Niech kamizelka nie będzie zbyt długa, żeby eksponować w jak największym stopniu spodnie (ze stanem raczej wyższym niż średnim). Klapy kamizelki niech nachodzą na siebie tak ładnie, żeby symetrycznie wystawały przy zapiętej marynarce. Na plecach kamizelki niech będzie sama delikatna podszewka (np. jedwabna), żeby zapewnić nam przewiewność (w pewnym wariancie można również uszyć kamizelkę bez pleców, choć wtedy się może gorzej układać). Jeśli chodzi o rozkład guzików to najbezpieczniejsza będzie opcja dwóch rzędów po trzy guziki (jak na zdjęciach), co oczywiście nie jest konieczne (np. można znaleźć ciekawe kamizelki dwa razy po cztery). Natomiast kwestia ich oddalenia od siebie jest już sprawą indywidualną. Warto żeby guziczki delikatnie się schodziły do środka (odrobinę w kształcie litery "V"), żeby optycznie wyszczuplać sylwetkę pod marynarką (obalam przy okazji kolejny mit - dobrze skrojone kamizelki nie pogrubiają, tylko wyszczuplają!). Jak bardzo mają się schodzić guziki - sprawa indywidualna. Klapy mogą być szpiczaste lub szalowe.

Buty zakładamy czarne klasyczne oksfordy. Chociaż czarne derby są mniej formalne, to również można je bez problemów założyć do strollera.

Na koniec sprawa krawata. Wybór koloru kamizelki i marynarki jest z tym związany. Krawat powinien być wyjątkowy i odróżniający się, choć nie ma co ukrywać, że sama kompozycja strollera już nadaje strojowi niepowtarzalnego charakteru.

Czy do strollera dopuszczalna jest mucha? Mucha jest prawie do wszystkiego dopuszczalna, choć polecałbym raczej krawat.

sobota, 20 kwietnia 2013

Przykład: mucha do ślubu

Mówiliśmy już kilka razy o możliwych wiązadłach do ślubu. Pomijając żakiet, do którego dopuszczalny jest ascot (plastron), do pozostałych kombinacji (garnitury etc.) pozostają dwie opcje: krawat, albo mucha.

Zazwyczaj polecamy krawat, ponieważ zasłania widoczną część koszuli. W wypadku muchy spora część koszuli pozostaje odkryta. Poza tym trudno było nam znaleźć ciekawe przykłady ładnych ślubnych much. A oto jednak udało się mi natrafić na interesującą muszą kreację, która nadaje się na ślub:




Chociaż pozycja aktora nie jest zbyt fortunna (obydwie ręce w kieszeni i zgarbiony, co przy niskich osobach szczególnie uderza), to mamy przykład pięknego szarego trzyczęściowego garnituru. Zestaw w sam raz na cieplejsze dni. Jedną rzecz byśmy w tym stroju zmienili, ale najpierw zwróćmy uwagę na to, co sprawia, że mucha w pełni podtrzymuje dostojność stroju.

Po pierwsze i najważniejsze, do stroju dołączona jest kamizelka. Dzięki temu brak krawata (założona mucha zamiast tego) nie odsłania zbytnio koszuli. Bez kamizelki cały strój znacznie by stracił na elegancji.

Po drugie, nie jest to byle jaka kamizelka, tylko kamizelka dwurzędowa! A te jak wiadomo są oznacza mistrzów stroju męskiego, ponieważ są bardzo wyrafinowaną opcją (nawet jeśli niektórzy uważają, że są mniej "formalne" od jednorzędowych).

Po trzecie, klapy marynarki są szerokie i zamknięte. Wspaniale to współgra z muchą, co optycznie poszerza ramiona (nie nadmiernie).

Po czwarte, mucha ma bardzo dobry kolor. Nie różowy i nie fioletowy, a lawendowy. Delikatny zgaszony pastelowy kolor, który z jednej strony dodaje życia całemu strojowi, a z drugiej nie czyniąc tego nadmiernie.

Po piąte, koszula ma schowane za listwą guziki bieliźniane, które w wypadku widoczności obniżyłyby formalność stroju.

Po szóste, kwiatek w butonierce jest dobrze umieszczony.

Do zestawu można by wysunąć jedno, albo dwa zastrzeżenia.

Po pierwsze, cały jednolity zestaw może się wydawać zbyt mdły ze względu na dominującą szarość (choć na słońcu by to nie przeszkadzało). Dlatego najlepszym wyjściem byłoby uczynienie z tego zestawu strollera. A zabieg byłby prosty: wystarczy zamienić marynarkę na czarną (lub grafitową, ciemniejszą od szarego). Wtedy nie dość, że uzyskalibyśmy odpowiedni bilans kolorystyczny, to jeszcze na dodatek strój zrobiłby się jeszcze bardziej elegancki. Drobny fotomontaż z przeprosinami dla artystów grafików:




Drugie zastrzeżenie jest takie, że zestaw może się wydać zbyt "starodawny" dla niektórych osób. Można jednak go łatwo uwspółcześnić. Wystarczy zwęzić trochę klapy i pomyśleć nad inną kamizelką. Na przykład nie na 8 a na 6 guzików lub jednorzędową.

Zresztą tak niska osoba jak na zdjęciu mogłaby pokazać troszeczkę więcej koszuli i obniżyć nachodzenie się klap kamizelki. Choć ciężko nam osądzić tutaj, ponieważ pozycja jest bardzo niefortunna. Jednocześnie jest to dobry przykład na to, że garnitur trzeba starać się nosić zawsze dostojnie i z gracją.

Do tego spodnie mają chyba zbyt wysoki stan. Wysoki stan to zazwyczaj dobry zabieg, ale tu chyba mamy przesadę. Rozumiemy motywację szczególnie dla niskich osób (wydłużenie nóg), ale nie można w tym przesadzać. Chociaż powtarzając się - nie sposób ocenić, nie widząc aktora w wyprostowanej pozycji książęcej.

Z łańcuszka lepiej zrezygnować.

wtorek, 9 kwietnia 2013

Ślub Księżnej Anny Czartoryskiej i Michała Niemczyckiego

Księżna Anna Czartoryska i Pan Michał Niemczycki wzięli ślub. Nie mogliśmy przejść obojętnie obok ich kreacji, ponieważ warto zwrócić uwagę na dwa bardzo interesujące szczegóły - kolorystykę i styl.



Po pierwsze, kolor koszuli i sukni jest inny. Jak wiadomo, na naszym blogu podkreślamy, że Pan Młody i Panna Młoda pasują do siebie nie wtedy, kiedy mają na sobie identyczne kolory, ale kiedy razem wyglądają dostojnie i pasują do siebie formalnością stroju. Tutaj efekt jest znakomity. Księżna ma ładną suknię, a Pan Młody bezkompromisowo wybrał strój nad wyraz adekwatny, czyli żakiet. Inna kolorystyka koszuli i sukni w ogóle nie przeszkadza. Osiągnięta jest za to wspaniała spójność strojów formalnych.

Wygląda na to, że żakiet leży bardzo dobrze i ma poprawną długość. Jest trochę bardziej nowoczesny ze względu na spodnie, które nie są klasycznym wzorem sztuczkowym (cashmere stripes), lecz są od niego jaśniejsze i sprawiają wrażenie bardziej jednolitej faktury. Kamizelka ma oczywiście kolor perłowoszary i jest dwurzędowa (brawo!). Krawat w okolicach błękitu w delikatny wzór (kolorystyka prawie przeciwna do twarzy, jeśli chodzi o barwę, ale jednocześnie równie jasna, więc nie tak kontrastowa jak granat).

Przy tym włoskim (szerokim) kołnierzu widać trochę wiązania krawata, co lekko obniża formalność. Warto by rozważyć w takim wypadku pełny węzeł windsorki, ale nie narzekajmy. Kwiatek poprawnie umieszczony w butonierce, poszetka złożona w skromny sposób w kieszonce, żeby razem z kwiatem nie koncentrowała nadmiernie wzroku (bo jedno nie przeszkadza drugiemu). Mankiety mają bardzo dobrą długość, wystają delikatnie poza rękaw żakietu.

Butów nie jesteśmy w stanie do końca rozpoznać, ale zdają się mieć naturalny półokrągły kształt, są czarne, bez wzorków i wiązane. Zatem są to albo klasyczne oxfordy, czyli tak jak powinno być do żakietu, albo w gorszym wypadku derby (ale w sumie nawet i na derby można by przymknąć oko).

Bardzo udana kreacja!

Na koniec, ponieważ lubimy zajmować się kolorami, porozważajmy o samym kolorze krawata. Kolor jest zbliżony do błękitu królewskiego. Inną udaną opcją byłby również ciemniejszy błękit idący w stronę ultramaryny:


[Post został wyedytowany ze względu na niejasność kolorystyczną. Okazuje się, że krawat Pana Michała Niemczyckiego jest w kolorze królewskiego niebieskiego, ale monitory mają tendencję do przekłamań. Na niektórych zdjęcie może sugerować kolor zbliżony do cyjanowego i turkusowego].

czwartek, 21 marca 2013

Kwiatek w butonierce a poszetka (chusteczka)

Nieraz spotkałem się z opinią, iż nie należy łączyć dwóch wspaniałych elementów stroju męskiego: kwiatka w butonierce i poszetki (chusteczki w kieszonce marynarki, czyli w "brustaszy"). Praktycznie każdy dandys wzruszy ramionami na taką "zasadę" i nie będzie się nią przejmował. I rzeczywiście, o ile takiej zasady nie ma, o tyle warto pamiętać, iż jest w niej ziarno prawdy.

Wszystko bowiem zależy od tego na jakie kolory kwiatka i poszetki się zdecydujemy. Nie ma najmniejszych problemów wizualnych, gdy zarówno kwiatek jak i poszetka mają biały kolor, a więc całkowicie neutralny pasujący do każdej kompozycji. Gdy koszula jest na dodatek biała, to trudno o jakikolwiek problem, czego mogą dowieść mistrzowie stroju wieczorowego Tom Ford i Fred Astaire:


 


Obydwa warianty, smoking i frak, pięknie pokazują, że biała poszetka i biały kwiatek w butonierce to bardzo zgrana para. Nie sposób doprowadzić do kłótni pomiędzy nimi, o ile poszetka zna swoje miejsce w szeregu i nie wychodzi zbytnio z kieszonki. Podobnie kwiatek nie powinien być wielkości dużego gniazda. Wtedy nie grozi nam żaden błąd, także Pan Młody może śmiało łączyć kwiatka z poszetką (o ile kwiatek jest w butonierce i nie dziurawi na wylot klapy marynarki).

Gdy odchodzimy od koloru białego, sprawy zaczynają się lekko komplikować. Kompozycja może jednak być udana. Jeśli poszetka pozostaje biała, to musimy zadbać o to, żeby kwiatek pasował do reszty stroju. I odwrotnie również, jeśli kwiatek pozostaje biały, to musimy zadbać o to, żeby poszetka pasowała do reszty stroju.
Oto ładny przykład Freda Astaire z poszetką nie białą i białym kwiatkiem:


Odwrotna kombinacja jest szczególnie często wybierana do smokingu, gdy kwiatek ma kolor czerwony. Oto Indiana Jones z czerwonym kwiatkiem w butonierce:


(Tak, wolelibyśmy, gdyby koszula miała wykładany kołnierz, ale się nie czepiajmy).
Wprawdzie Indiana nie ma poszetki, ale widać że bez większych problemów biała poszetka mogłaby wpasować się w strój.

Na koniec pozostaje wyzwanie największe, czyli zarówno poszetka jak i kwiatek w innym kolorze niż biały. W wypadku stroju wieczorowego, smokingu, taka kombinacja raczej nie będzie udana. Pamiętajmy, że strój wieczorowy ma być kompozycją białoczarną, a akcesoria dodające kolorów nie mogą tego czynić w nadmiarze. Nawet jeśli kwiatek i poszetka byłyby koloru czerwonego, to wydaje się, iż będzie to zbyt duże złamanie wieczorowej monochromatyczności.
Jeśli wybieramy zamiast smokingu garnitur na wieczór, to lepiej również podążać za tą zasadą i nie przesadzać z kolorem (skoro już sam krawat zapewne będzie się bawił kolorami).

A co z pozostałymi przypadkami? Zasadniczo lepiej zdecydować się na białą poszetkę, jeśli chcemy założyć kwiatek innego koloru, lub na biały kwiatek, jeśli chcemy poszetkę w innym kolorze. Sprawia to, że nie przesadzimy z rozmaitością kolorów i wzorów.

Znowuż jednak pamiętajmy, że nie jest to żadna twarda zasada. W wypadku krawatów, koszul i garniturów też lepiej nie przesadzać z wzorami i kolorami, żeby nie wprowadzić efektu kalejdoskopowego, który niewiele ma wspólnego z harmonią. A jednak przecież zdarzają się kompozycje udane, które mieszają wiele kolorów i wzorów. Podobnie w wypadku nie białej poszetki i nie białego kwiatka.

Oto interesująca kreacja Luciano Barbery:


Kwiatek gra z krawatem, a poszetka istnieje w zupełnie innym świecie aniżeli reszta stroju.
Można nawet odnieść wrażenie, że biała poszetka zamiast tej na zdjęciu wprowadziłaby zbyt dużą monochromatyczność (róż, biel, róż, biel).

Jeszcze bardziej przekonuje kompozycja niezastąpionego amerykańskiego eleganta Willa Boelke (znalezione na http://asuitablewardrobe.dynend.com/2010/06/return-of-boutonniere.html):


Poszetka i mucha w odcieniarch szarości (mają inny kolor), a do tego czerwony kwiatek (i ładna dwurzędówka!).
A zatem nie dajmy się zwieść. Poszetka i kwiatek mogą siebie lubić i razem grać w tej samej drużynie. Nie ma żadnej zasady w klasycznej męskiej elegancji, która zabraniałaby łączyć poszetki z kwiatkiem. Jest za to standardowa zasada, gdy to robimy: be careful, która dotyczy tak samo poszetki i kwiatka. Ta sama zasada, którą powinniśmy stosować w wypadku innych elementów stroju np. krawata i koszuli, a więc: wszystko dozwolone oby z rozmysłem i dobrym smakiem.

sobota, 2 marca 2013

Krawat. Na ślub, na pogrzeb, na wieczór i do pracy.

Krawat jest w pewnym sensie najważniejszym elementem stroju męskiego. Zwłaszcza, jeśli stawiamy na największą klasykę z możliwych, czyli ubieramy białą koszulę, ciemny garnitur (grafit, szary, granat). Do takiego "standardowego" zestawu krawat staje się najistotniejszym elementem. Za jego pomocą komunikujemy otoczeniu nasz "stan" i na jaką okazję się ubraliśmy. Nie ma nic ważniejszego.

Dobieranie krawatów bywa nieraz sprawą bardzo indywidualną. Szczególnie, że krawaty mogą grać z twarzą, fryzurą i cerą jego posiadacza. W pewnych ogólnych kierunkach istnieją jednak wytyczne, których warto się trzymać.

Najpierw zacznijmy od krawata czarnego. Krawat antykolor. Kompletna powaga, brak jakiegokolwiek nawiązania do twarzy posiadacza (ponieważ czarny nie jest tak naprawdę kolorem). Nie tylko nie dokonuje współgrania z aparycją, ale jednocześnie odciąga od niej uwagę, ponieważ walczy z pigmentem skóry. Czerń jest idealnym wyborem, gdy naszym głównym celem jest zakomunikowanie otoczeniu, że stawiliśmy się w dostojnym stroju na wybraną okazję, czy uroczystość. Wskazuje "jestem ubrany elegancko, mam garnitur i białą koszulę". Tylko tyle i aż tyle.

Oczywiście krawat czarny to idealny wybór na pogrzeb. Do tego tylko i wyłącznie biała koszula i garnitur w kolorze czarnym, grafitowym, lub ciemnoszarym. Oto zdjęcie z pogrzebu prezydenta Kennediego:



Panowie z przodu ubrani w żakiet, bardziej elegancki od garnituru. Kolorystyka stroju pozostaje w zgodzie z naszymi wytycznymi: szarość i czerń. A do tego czarny krawat. Sygnalizacja jest jednoznaczna i od razu widać, na jaką uroczystość zmierzają Panowie. Nie jest to z pewnością ślub.

Z tyłu widać elegancko ubranego Pana w szarym garniturze i również czarnym krawacie (ciemna szarość jest jak najbardziej dopuszczalna, co powinno ucieszyć przeciwników czerni). Pamiętajmy, że jeśli idziemy na pogrzeb w koszuli na spinki, warto założyć spinki-węzełki, a nie spinki, które są biżuterią. Pogrzeby są smutnymi okazjami, a my powinniśmy zrobić wszystko, żeby zakomunikować naszemu otoczeniu z jednej strony elegancką postawę, a z drugiej postawę bez cienia dandyzmu.

Proszę zwrócić uwagę na to, jak wąskie są krawaty - to znak początku lat 60, co można zobaczyć również w serialu Mad Men. Osobiście polecam podejście uniwersalne, a więc krawat normalny, który dałoby się założyć niemal w każdej epoce (a więc 8cm).

Krawat czarny zakłada się również czasem do stroju na wieczór. Osobiście nie polecam takiego rozwiązania, choć może wyglądać bardzo elegancko. W żadnym razie nie zakładajmy czarnego krawata do smokingu, ponieważ wywołuje to efekt przeciwny do zamierzonego. Czarna mucha do smokingu przyciąga uwagę na twarz. Czarny krawat do smokingu wraz z jedwabnymi klapami wywołuje efekt odwrotny i tworzy strzałkę w dół, co jest bardzo niekorzystne.

Lepiej to wygląda, gdy klapy nie są pokryte jedwabiem, czyli gdy mówimy o czarnym garniturze. Nadal jednak warto spróbować czegoś innego niż czarnego krawat. Nie chodzi przecież nam o to, aby tylko pokazać, że jesteśmy ubrani w zgodzie z elegancją. Chcemy również pokazać wieczorowy nastrój i trochę pozwolić krawatowi na współgranie z twarzą. Dlatego warto założyć ciemny krawat w jakieś przyjazne wzory i jaśniejsze elementy.

Oto przykładowe krawaty na wieczór ze strony firmy Bytom (www.bytom.com.pl):

 


Krawat po lewej to iście gwieździsty zabieg, czyli ciemnogranatowy krawat z jasnymi plamkami, które w świetle sztucznym świecą jak gwiazdy i odbijają światło jak nasze oczy (ciemny granat to z kolei negatyw naszej skóry).
Polecam bardzo niezdecydowanym co do krawata na wieczór korzystanie z tego schematu: ciemny granat i na nim jaśniejsze drobne kropeczki, lub coś zbliżonego. Mogą być srebrne, ale mogą również zawierać inne elementy (np. fioletowe, różowe, bordowe, błękitne).

Drugi krawat to wzór Dogstooth, a więc "zęby psa". Jest trochę mniej wieczorowy, ale to ciekawy wzór. Krawat bardziej nadawałby się na wieczorną imprezę, gdyby zamiast ciemnoniebieskiego miał kolor bordowy, albo fioletowy (wraz z czarnym). Wtedy byłby iście sylwestrowym krawatem.

Do pracy bardzo dobrze nadają się krawaty w paski. Oto przykładowy krawat ze strony Bytom:

Najbardziej znane połączenie, czyli bordo i ciemnygranat. Dlaczego paski najlepiej nadają się do pracy? Ponieważ sprawiają wrażenie ruchu powietrza. To tworzy pewne złudzenie jakby osoba coś mówiła i przez to przed sobą poruszała powietrze. A ponieważ w naszej pracy najważniejsze jest to co mówimy (a przynajmniej tak być powinno), to taki dynamiczny krawat się świetnie nadaje.

Oczywiście jest to pewna sugestia, której proszę nie traktować nazbyt zobowiązująco.

Warto pamiętać, że krawaty w paski mogą być krawatami "stowarzyszeniowymi". Wywodzi się to z tradycji brytyjskiej. Często do takiego krawata dodawany jest jakiś herb. Kiedy decydujemy się taki krawat założyć, to powinniśmy zdawać sobie sprawę z tego, co na siebie zakładamy. Podobnie jest z sygnetami, których nie aprobuję, czy też kwiatami, których symbolikę powinniśmy znać. Może nam się podobać zielony goździk, ale eleganckiemu mężczyźnie wypada wiedzieć, co taki symbol oznacza, gdy decyduje się go włożyć do butonierki (i lepiej, żeby wiedział). Kod ukryty w detalach stroju, to jednak temat na inny wpis, więc wróćmy do krawatów.

Brytyjskie krawaty stowarzyszeniowe mają układ jak powyżej. To znaczy, paski idą od lewej od dołu do góry. Przez to wskazują na twarz. Amerykańskie krawaty mają paski w drugą stronę (zapewne wymyślono to po to, aby swego czasu nikogo nie urazić); przez to mniej wskazują na twarz. Dzisiaj kierunek nie jest już tak istotny. Ciągle jednak istotne jest, abyśmy uważali z tym, czy nie zakładamy krawata, który symbolizuje przynależność lub utożsamianie się z jakąś grupą.

A jakie krawaty są dobre na ślub? Zazwyczaj jaśniejsze (skojarzenie jednoznaczne), choć mogą również być granatowe. Ponieważ nasz blog głównie dotyczy strojów na ślub, to tu wymagany jest głębszy opis przy innej okazji. Najbardziej uniwersalny jest kolor srebrny:

 


To są krawaty uniwersalne, choć dosyć standardowe. Jak najbardziej dopuszczalne  i poprawne na ślub, wywołają zawsze pozytywne skojarzenie, jednakże można się pokusić o wybory bardziej zdecydowane (o tym w następnych wpisach).

Na koniec jeszcze kilka wieczorowych propozycji ze sklepu internetowego Vistuli (www.sklep.vistula.pl), choć niestety muszę skonstatować, że krawaty są wąskie:


 

Pierwszy krawat to dobry sposób na przekonanie zwolenników czarnego krawata. Zawsze lepiej choć odrobinę go zdynamizować na wieczorową okazję. Kolejne dwa krawaty to znowu strzępienie zębów (Dogstooth). Zaś ostatnie dwa to najlepsze wybory, w zgodzie z naszym gwieździstym zabiegiem. Granat w krawacie i do tego gwiezdne rozbłyski. Prawie zawsze działa i wywołuje piękny wieczorowy efekt.