Pokazywanie postów oznaczonych etykietą buty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą buty. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 stycznia 2014

Wyjątkowe buty wieczorowe

Wyjątkowe buty wieczorowe to czarne lotniki, czyli tzw. wholecut, a więc jak nazwa angielska wskazuje wykonane z jednego kawałka skóry. Wyglądają tak (z oferty ctshirts, tutaj z brązowymi):



Buty są specyficzne i od razu rzucają się w oczy mimo swojego minimalizmu. Dobrze wykonane mają smukły charakter mimo swojego odrobinę szpiczastego kształtu.

Z powodu swojej dominacji polecałbym czarne lotniki raczej na strój wieczorowy, po zmroku. Świetnie nadają się na imprezę wieczorną, wyjście do teatru, bal, czy wesele. Generalnie nie polecałbym ich na dzienne uczty, a więc ślub w ciągu dnia, choć nie uważałbym tego za jakiś błąd. Wydaje się, że wizualnie nazbyt by dominowały np. nad półformalnym strojem dziennym, czyli strollerem. W szczególności, jeśli byłyby wypolerowane.

Za to wypolerowane będą się świetnie nadawać do stroju na wieczór. Nawet do strojów mniej formalnych:



But typu "lotnik" bardzo dobrze nadaje się do smokingu (takie wersje widujemy czasami z jedwabnymi sznurówkami, które bardziej połyskują). Teoretycznie klasyczne buty typu oxford są bardziej odpowiednie smokingu. Tu przykład wypolerowanych klasycznych oxfordów (z bloga shoe aristocrat):



O ile z niektórych zasad można wywnioskować, że klasyczne oxfordy z liną poprzeczną na bucie są bardziej "formalne", o tyle ma to przede wszystkim zastosowanie do stroju dziennego. Niejednokrotnie na blogu podkreślamy umiłowanie do zasad stroju męskiego, ale w każdej staramy się doszukiwać głębszego uzasadnienia estetycznego.
Stosowność stroju nie jest bowiem wynikiem li tylko "tradycji", ale także estetyki i artyzmu. Podobnie wbrew temu, co się wielu wydaje, estetyka i artyzm nie są kwestiami czysto subiektywnymi, lecz mają wiele wspólnego z obiektywnymi kanonami piękna.

Dlaczego ten nieszczególny pasek poprzeczny na bucie typu oxford podnosi elegancję w stroju dziennym w porównaniu do buta typu "lotnik"? Dlaczego ta "zasada" nie jest estetycznie pusta?

Jeden kawałek skóry, szczególnie bardziej "kanciasty", bardziej przykuwa wzrok. Wysmuklenie go i przecięcie linią poprzeczną wprowadza podział na dwa kawałki skóry. Przez to but staje się trochę mniejszy i mniej widoczny. Dlatego jest bardziej subtelny i przez to elegancki. Dalsze dzielenie buta i wprowadzanie kolejnych linii i wzorów sprawia z kolei, że na skórze zaczyna rysować się wzór (jak przy broguesach), który również przykuwa uwagę. Z tego powodu dla wzroku najbardziej neutralne są klasyczne "oxfordy". Zwłaszcza w pełnym świetle słonecznym.

Jedno przecięcie buta jest korzystne dla jego uroku. Coś jak z paskiem skórzanym i szlufkami. Gdyby spodnie były bez szlufek pasek byłby jednym wyraźnym kawałkiem skóry (przykład absurdalny, bo nie dałoby się go nosić, ale można to sobie wizualizować). Dlatego dodatnie szlufek trochę go ukrywa. Jeśli z kolei szlufek będzie zbyt wiele, to wtedy one zaczynają przykuwać wzrok. Trochę podobnie jest z czarnymi butami. Oxfordy mają nie za mało przeszyć i nie za dużo. Akurat w sam raz, żeby zgrabnie pokazać stopę, ale jednocześnie nie odwracać nadmiernie wzroku od reszty.

Przy gorszym świetle, w ciemności i przy świetle sztucznym dużo lepiej wygląda połysk skóry. Czerń nabiera swojej szlachetności, a światło słoneczne nie jest w stanie ujawnić nadmiernego smolistego połysku buta. Zasada jest tutaj podobna jak w wypadku świecących klap smokingu i świecącej jedwabnej czarnej muchy. Połysk wygląda szlachetniej, bo jest ukryty.

I tak naprawdę na połysk zwraca się uwagę. Przy takich warunkach świetlnych linia poprzeczna przestaje odgrywać swoją rolę (czasami jej nawet nie widać). Dużo większe znaczenie ma blask. Z tego względu czarne wypolerowane lotniki będą ciekawszą opcją do smokingu niż czarne wypolerowane oxfordy z paskiem poprzecznym. Nawet jeśli ten drugi wariant jest bardziej "w zgodzie z zasadami".

Lotniki mogą być "lakierkami" (czyli mieć polakierowaną świecącą skórę). Przez to jednak nie będą się w ogóle nadawać do stroju dziennego. Pierwszymi butami powinny być czarne oxfordy. Jeśli jednak je już mamy i chcemy nabyć lotniki, to warto kupić lotniki nielakierki. Oprócz tego, że będą uniwersalne, będziemy mogli włożyć trochę serca w buty i samemu je pięknie wypolerować "na lustro". Tak przygotowane buty ukazują coś o charakterze ich właściciela, który włożył pracę w ich należyte przygotowanie zamiast pójść kupić gotowe lakierowane buty.

Choć z drugiej strony te lakierowane również potrafią mieć swoje piękno, którego nie da się osiągnąć polerując zwykłą skórę. Na koniec inspiracja butów do tańczenia z jedwabnymi sznurówkami z lat trzydziestych wieku dwudziestego (z blacktieguide.com), czegoś pomiędzy lotnikami z jednego kawałka skóry a oxfordami z paskiem poprzecznym. W zasadzie, jak zwrócił uwagę jeden z Komentujących, to są "oxfordy" bez często spotykanego przeszycia na przodzie (które to przeszycie za dnia dodaje szyku i "formalności" obuwiu):
















(Wpis został zmieniony).

sobota, 19 października 2013

Zastępując trampki na ślub

Czasami zdarza się nam dostrzec ogromną ekstrawagancję na ślubie, gdy Pan Młody zakłada zamiast tradycyjnych oxfordów trampki: (ze strony):


Oczywiście w życiu wszystko można traktować jako zabawę konwencją, a wiele zależy od tego, jaki charakter ma uroczystość. Jeśli jednak jest to ślub poważny, tj. taki, jaki mają zazwyczaj miejsce w Polsce, to dla wielu jasne jest, że trampki nie będą zbyt fortunnym rozwiązaniem. Dlaczego? - spytałby ktoś przewrotnie. Bo ktoś tak gdzieś powiedział i wszyscy muszą się dostosować?

Dla wielu odpowiedź na pytanie leży w konwencji i tradycji: ponieważ przyjęło się, że trampki służą do uprawiania sportu, a buty klasyczne symbolizują powagę. I coś w tym będzie, ale, jak często podkreślamy na tym blogu, w męskim stroju zazwyczaj rządzi logika. Większość "zasad" wykształciła się na przestrzeni stuleci i ma swój głębszy - aniżeli tylko tradycjonalistyczny - sens.

Otóż najlepsze buty dla Pana Młodego to sztywne buty skórzane o zgrabnym kształcie. Z żadnego innego materiału. Naturalna sztywna skóra w kształcie oxforda stanowi najładniejsze "opakowanie" dla jednej z najbrzydszych części ciała mężczyzn - stóp.

Mało kto poleciłby Panu Młodemu założyć gumowy pasek do spodni garniturowych, albo np. skórzany krawat. Z podobnej przyczyny buty powinny być sztywne i skórzane.

Dlatego owszem, istnieje pewna "trampkowa" wersja eleganckich butów, jeśli chodzi o ich kolorystykę, o ile będą one sztywne i skórzane. Chodzi o tzw. spectators:



Jeśli komuś bardzo zależy na byciu oryginalnym, to może sobie pozwolić na to szaleństwo, a jednocześnie zachować szyk i elegancję, ponieważ buty są skórzane, sztywne i mają naturalny kształt cechujący typowe oxfordy.

Wprawdzie najlepszym rozwiązaniem i tak pozostają gładkie czarne oxfordy, ale to powyższe mieści się w kanonach szeroko pojętej męskiej elegancji. Choć trzeba przyznać, że cofa się daleko w przeszłość.

wtorek, 2 lipca 2013

Budowanie garderoby

Często słyszymy pytanie - od czego zacząć budowanie swojej eleganckiej garderoby?

Najlepiej od następujących rzeczy:

1. Jednolitego garnituru szarego, granatowego, lub grafitowego. Z solidnej wytrzymałej wełny, jeśli chcemy go dosyć często używać (bez super S140 i wyżej, ponieważ są to delikatne materiały, które łatwiej się gniotą).

2. Białej koszuli, białej koszuli i białej koszuli. Potem można dokupić koszulę białą, a następnie błękitną (jednolitą). W dalszej kolejności koszule białe w paski.

3. Czarnych sznurowanych butów typu oxford, albo typu derby. Jeśli myślimy o solidnej eksploatacji, to na gumowej podeszwie.

Ad 1. Garnitur grafitowy będzie najbardziej uniwersalny, ponieważ generalnie będzie pasować do niego najwięcej krawatów.




Gdy jednak myślimy o dalszym rozbudowywaniu garderoby, czy kupnie dwóch garniturów, to lepiej będzie kupić szary i granatowy (jednolite). Z tej prostej przyczyny, że można je dekompletować i tworzyć tzw. zestawy skoordynowane. Szare spodnie od garnituru będą pięknie się komponować z granatową marynarką. A więc oprócz dwóch garniturów będziemy również mieli możliwość tworzenia mniej formalnych zestawów, które mogą być bardzo urzekające (ze strony http://sartoriallywasted.blogspot.com/2012_03_01_archive.html).


Ta wyżej to wersja bardziej elegancka. Naturalnie można sobie pozwolić na mocniejsze kolory wedle uznania.

Ad 2. Biała koszula jest najbardziej uniwersalnym wynalazkiem w stroju męskim. Niektórzy eleganci z dumą chwalą się, że z 40 koszul, które mają w szafie, 40 z nich jest białych. I nic dziwnego, ponieważ biel jest neutralna dla twarzy i kreuje idealną przestrzeń dla najważniejszego elementu eleganta: krawata. Krawat może wszystko o nas powiedzieć. Czy idziemy na ślub, do biura, na koktajl, spotkanie partyjne, randkę, czy galę.

Jakkolwiek bardzo interesujące mogą nam się wydawać zestawy z różnokolorowymi koszulami we wzory i krawatami, są to zestawy konkurujące z aparycją. Stają się ciekawe same w sobie jako dzieła sztuki. Należy je jednak zostawić na zabawę kiedy indziej. Nie przy budowie fundamentów.

Dobrym pomysłem jest również koszula błękitna - kolor przeciwny do koloru naszej twarzy (każdej), a więc niekradnący naszego pigmentu skóry. W dalszej kolejności można też pomyśleć o jednolitej koszuli delikatnie różowej (pastelowej), albo białej z jakieś paski, czy kratkę. Generalnie rzecz biorąc im ciemniejsza koszula, tym mniej uniwersalna i trudniej do niej dobrać krawat.

Ad 3. Buty czarne sznurowane będą pasować prawie do każdego zestawu. Dlaczego gumowa podeszwa? Ponieważ Polska jest krajem, gdzie często pada deszcz, śnieg i bywa zimno. Do tego chodniki nie są gładkie i nie tylko torturują obcasy Pań, ale są równie bezlitosne dla skórzanej podeszwy. Owszem, skórzana podeszwa jest wygodniejsza, lepiej oddycha, lepiej się dopasowuje do stopy i można ją jakoś zakonserwować. Mimo wszystko guma jest znacznie wytrzymalsza i pozwala przetrwać butom znacznie dłużej. W garniturowych oksfordach czy derbach z gumową podeszwą można nawet wyjść na zaśnieżone chodniki i jakoś sobie poradzą. Mogą to być buty całoroczne.

Do takiej trójki organizujemy białą poszetkę i możemy kupować różne krawaty. Eleganckie, biurowe, dowcipne, ślubne... Czego tylko dusza zapragnie (muchy również). Główną siłą takiej garderoby jest jej elastyczność. Mając te dwa garnitury z dobrej wełny, kilka białych koszul, jedną niebieską i czarne wiązane buty, nasza garderoba jest przede wszystkim ograniczona ilością krawatów. Mając 30 krawatów możemy mieć kilkadziesiąt bardzo różnych kreacji (kombinacje z dwoma garniturami, zestawem koordynowanym, wreszcie z niebieską koszulą itd.). Każdego innego dnia możemy sprawiać wrażenie jakbyśmy mieli szafę bogatą w wiele ubrań, a tymczasem mogłaby się zmieścić w niewielkiej przestrzeni.

Oczywiście im więcej się ma, tym ciekawiej. Oczywiście wiele jest ciekawych garniturów we wzory, podobnie jak koszul. Wiele jest przepięknych butów innych niż jednolite czarne. Mówimy jednak o początkach budowanej garderoby. Nie kupujmy na początku garnituru innego niż trzy kolory, które wymieniłem (czarny jest mniej uniwersalny), ponieważ będzie trudniej do nich dobierać inne elementy. Poza tym taki garnitur nadaje się do znacznie rzadszego użytku z prostej przyczyny - będzie się rzucał w oczy jako ten, który mieliśmy na sobie niedawno. Dlatego mocno kolorowe marynarki czy wzorzyste garnitury są mniej praktyczne - ponieważ zakłada się je równie często co konkretne krawaty. Garnitur stonowany można zakładać co drugi, czy trzeci dzień i nie będzie się rzucał w oczy jako coś, co ciągle mamy na sobie. Nie można jednak tego powiedzieć np. o błękitnej marynarce w prążek. Jeśli założymy ją częściej niż raz na dwa tygodnie, to będzie się ona nazbyt często powtarzała (jak konkretny wzorzysty krawat, którego nie nosimy przecież zbyt często).

Nie kupujmy na początku innych koszul niż białe i jasnoniebieskie. Z tej samej przyczyny, co w wypadku garniturów. Do tego biała koszula nie rzuca się jako stale powtarzająca się, ponieważ ona tworzy kolorystyczną przestrzeń dla innych dodatków. Nie mówiąc o tym, że nie sposób założyć na wieczór niebiałej koszuli, która choćby w najmniejszym stopniu byłaby w stanie konkurować z pięknem bieli blisko twarzy. Biel jest po prostu najlepsza i nie do pobicia. Niemal każdy weteran dandyzmu, choćby nie wiadomo w jak znakomite niebiałe koszule ubrany przegra w wieczorowym sztucznym świetle z ciemnym garniturem i białą koszulą amatora męskiej mody.

Nie kupujmy na początku innych butów niż sznurowane czarne, ponieważ każde inne rozwiązanie (buty wsuwane, buty na klamrę, buty innego koloru) będzie miało rzadsze zastosowania.

Jeśli chcemy jeszcze wznieść się o kolejny poziom elegancji w górę, to przyda nam się kamizelka, którą możemy założyć na ważną uroczystość odebrania dyplomów, lub nawet na własny ślub. Wtedy najlepiej, żeby ten pierwszy garnitur był trzyczęściowy (drugi też może być). Zdaję sobie sprawę, że są z tym problemy i może być tak, że satysfakcjonujące nas dwa pierwsze garnitury, szary i granatowy, będą dwuczęściowe. W takiej sytuacji najlepiej zorganizować sobie zdekompletowaną szarą kamizelkę w kolorze zbliżonym do garnituru. Nie musi być identyczny, ale kolor nie powinien się kłócić. Kamizelkę można uszyć u krawca niewielkim kosztem. Jeśli się zdecydujemy na ten wariant, warto rozważyć piękną kamizelkę dwurzędową z klapami. Wraz z nią, szarymi spodniami i granatową marynarką skomponujemy wyjątkową kreację strollera, która będzie się dobrze nadawała na własny ślub.

środa, 19 grudnia 2012

Buty na studniówkę i nie tylko

Najlepsze buty, które może sobie sprawić elegancki mężczyzna, to buty czarne. Czarne, ponieważ są kolorystycznie uniwersalne. Ani brązowe, ani burgundy, ani inne takie nie będą. Dlatego zdecydowanie powinniśmy iść w stronę czerni. Który model jednak wybrać?
Najlepsze będą klasyczne oxfordy, czyli w Polsce nie do końca szczęśliwie nazywane "wiedenki". Wyglądają tak (www.ctshirts.co.uk):



Mają trochę szwów, ale wszystkie elementy są zszyte w jedną całość Przyszwa ze sznurówkami nie jest nałożona, tylko złączona z resztą.

Zastosowanie:
- Garnitury na każdą okazję (powszechne, trzyczęściowe, dwurzędowe)
- Zestawy kombinowane (inne spodnie niż marynarka, nawet bez krawata)
- Zestawy casualowe (nawet do dżinsów)
- Także do strojów formalnych i półformalnych (do żakietu, strollera i smokingu).

Dlatego trudno wyobrazić sobie buty, które miałyby szersze zastosowanie. Niektórzy mogą oponować, że do dżinsów nie pasują za bardzo, ale można z tym polemizować. Co więcej, będzie to oponowanie bardzo miękkie. Koszula z kołnierzem, niebieski sweter, tradycyjne dżinsy i do tego czarne wiedenki to ładny strój. Buty będą wyglądać bardzo elegancko w porównaniu do reszty, ale nie będą się ze strojem kłócić.

Dlatego gorąco zachęcam, żeby takie buty kupować (choć w Polsce niezwykle ciężko jest znaleźć).

Druga opcja to buty bez szwów, jednolite. Tak zwane "lotniki" (www.ctshirts.co.uk):


Jednolite, ale dużo bardziej swobodne od oxfordów. Niektórzy są wielkimi fanami tych butów. W porównaniu do oxfordów mają mniejsze zastosowanie. Nie zakładamy ich na bardzo uroczyste okazje, nie pasują również do strojów formalnych. Są za to ciekawym akcentem do zestawów bardziej swobodnych, są bowiem bardzo "dandysowe".
Odróżniają się jednym istotnym elementem od "wiedenek": krzyczą głośno o swojej obecności i domagają się uwagi. Pod tym względem wiedenki wydają się lepsze - doskonale zdają sobie sprawę ze swojej wartości i gracji, wiec nie muszą na siłę zabiegać o uwagę obserwatorów.

Zastosowanie:
- Garnitury w trochę swobodniejszych sytuacjach
- Zestawy kombinowane
- Zestawy casualowe

Trzecia opcja to tak zwane derby, nazywane w Polsce "angielkami". W odróżnieniu od oxfordów mają nakładaną część ze sznurówkami. Wyglądają tak (model Herring):


Bardzo podobnie do oxfordów, ale dodatkowo nakładana warstwa ze sznurówkami robi różnicę. Obniża to formalność buta, aczkolwiek nie tak bardzo jak w przypadku lotników. Są również dzięki temu trochę praktyczniejsze w ich nakładaniu i trzymaniu nogi. W przeciwieństwie do oxfordów łatwiej je czasami dostać w polskich sklepach.

Zastosowanie:
- Garnitury (także w formalniejszych sytuacjach, na przykład można je założyć bez skrępowania na ślub)
- Zestawy kombinowane
- Zestawy casualowe
- Wg jednego źródła w Austrii można je było zakładać do żakietu (http://www.morningdressguide.com/)

Czwarta opcja to tak zwane brogues, czyli buty z wzorkami. Bywają urocze, są zdecydowanie bardziej casualowe i obniżają rangę stroju. Wyglądają tak (model Allen Edmonds):

Zastosowanie:
- Garnitury w mniej formalnych sytuacjach
- Zestawy kombinowane
- Zestawy casualowe

Nie należy tych butów zakładać do strojów formalnych. Nawet jeśli ten błąd popełnia przyszły następca tronu brytyjskiego:


Książe William niestety założył brogues do smokingu, co jest nienajlepszym pomysłem. Jego Ojciec podszedł do sprawy poważnie i założył właściwsze buty, czółenka (choć ja osobiście je odradzam, czarne piękne wypolerowane oxfordy będą bardziej męskie). Przy okazji: na zdjęciu widać mankiet księcia Karola, w którym miejsce na spinkę jest specjalnie przesunięte do przodu, żeby ją eksponować (więcej pisałem we wcześniejszym wpisie o mankietach).

Warto pamiętać, że broguesy nie jedno mają imię. Po pierwsze wzorki mogą być nałożone na model buta oxford, albo derby. Na powyższy zdjęciu mamy oxfordy z wzorkami. Tak natomiast wyglądałby broguesy na modelu derby (model Allen Edmonds):


I jeszcze jedna istotna rzecz. Brogues mogą mieć mniej lub więcej wzorków. Im mniej wzorków, tym bliżej im do bardziej formalnych butów. Na przykład tak wyglądają ćwiartkowe brogues na modelu oxford (model Allen Edmonds):


Wzorek jest bardzo mały i tylko na przednim szwie. Te buty są tak zbliżone do klasycznych oxfordów, że można je uznać za prawie tak dobre jak tradycyjne oxfordy. Wprawdzie dalej nie powinniśmy ich zakładać do smokingu, ale można je założyć do żakietu. Są bardziej formalne od derbów bez wzorów. Z pewnością można je założyć na ślub. Mniej się będą sprawdzać jako buty na wieczór, choć może niekoniecznie.

Które buty kupić? Oczywiście wedle uznania i rozeznania do czego nam będą potrzebne. Jeśli mamy mieć jedną parę, to zdecydowanie polecam czarne wiedenki. Przydadzą się na wiele okazji. Jeśli chcemy trochę obniżyć ich rangę, to możemy wybrać ćwiartkowe brogues oxford, albo derby (tylko po co, skoro wiedenki da się pogodzić z bardziej luźnymi strojami?).

Druga para może być swobodniejsza. Osobiście wybrałbym jakąś wersję brogues i nawet zmieniłbym kolor na burgundy. Ale to wszystko jest już sprawą bardzo indywidualną.

Na koniec jeszcze obrazki stopniowalnych brogues w różnych pomysłowych kombinacjach kolorystycznych:
Pełne brogues, full brogues (wzorki praktycznie na całym bucie) w różnych kolorach (Loake):



Połówkowe brogues, half-brogues (wzorki mniej więcej na połowie buta), piękny model burgundy z częściowo lakierowaną skórą, bardzo "dandy" (Loake Woodstock):


W moim przekonaniu ciekawsza opcja od lotników.
I ćwiartkowe brogues, quarter brogues (wzorki tylko na przednim szwie), dużo skromniejsze, ale za to w piękny brunatnym kolorze, który obniża formalność:


sobota, 13 października 2012

Jak powinien się ubrać Pan Młody?

Pora podsumować opracowania ślubne na naszym blogu i stworzyć ogólną receptę na dobrze wyglądającego Pana Młodego. Do każdego twierdzenia zamieszczam link do bardziej szczegółowego wpisu i wytłumaczenia, dlaczego tak, a nie inaczej.

Najpierw najprostsze, standaryzowane i nie wzbudzające kontrowersji. W kieszonce (brustaszy) Pan Młody umieszcza białą poszetkę (chusteczkę), ładnie złożoną. W butonierce (dziurka w klapie) umieszcza biały kwiatek. To zawsze zda egzamin.

Podobnie prosto jest w przypadku butów Pana Młodego, które muszą być czarnymi tradycyjnymi oxfordami, czyli jednolitymi sznurowanymi butami z drobnymi przeszyciami bez wzorów:



Biżuteria powinna być dyskretna, chociaż może być trochę nieskromna. Powinna ograniczać się do obrączki, spinek do koszuli, małego skromnego zegarka na rękę (na czarnym pasku), lub na łańcuszku (wtedy potrzebna kamizelka). Dopuszczalna jest ewentualnie szpilka do krawata (ale nie spinka do krawata).

Teraz przechodzimy do sprawy najczęściej najbardziej kontrowersyjnej ze względu na częsty brak właściwego rozeznania i rozpowszechnione mity. Koszula Pana Młodego (oczywiście 100% bawełny) musi być biała. Biel zawsze podnosi dostojność stroju. Przywdzianie koszuli innej niż biała sprawia, że zestaw zawsze stanie się mniej elegancki i mniej formalny.

Nie. Biała koszula nie będzie się gryzła z suknią ecru. Zmuszanie Pana Młodego do rezygnacji z białej koszuli, to zmuszanie go do rezygnacji z elegancji.
Jedynym wyjątkiem jest założenie koszuli winchesterowskiej, ale po pierwsze, ta raczej powinna być założona do czegoś bardziej formalnego niż zwykły garnitur, a po drugie i tak moim zdaniem wygląda gorzej niż cała koszula w bieli.

Pan Młody nie musi na siłę być dopasowany do Panny Młodej. Przede wszystkim ma wyglądać elegancko.

Na ślub Pan Młody zakłada krawat. Ponieważ ma najlepszy kształt ze wszystkich wiązadeł. Jest akuratny geometrycznie do funkcji, jaką spełnia, czyli ekspozycji twarzy. W pewnych bardzo szczególnych warunkach można założyć prawdziwą muchę, chociaż osobiście raczej to odradzam. Z innych wiązadeł wchodzi w rachubę tylko plastron, ale ten jest raczej zarezerwowany na bardzo formalny ubiór (żakiet, o którym niżej). A nawet i do tego stroju polecałbym krawat.

Kolorystycznie najlepsze krawaty są srebrne i granatowe. Z punktu widzenia fizyki tłumaczę o tym trochę we wpisie o kolorze barw. Ponieważ szarość (srebro, stal) jest neutralna, a granat jest kolorem uzupełniającym do pigmentu skóry człowieka. Jeśli decydujemy się na inne kolory, to powinny być pastelowe.

We wpisie o kolorach od razu wyjawiam trochę, dlaczego należy unikać koszuli ecru i brązowych garniturów. Ponieważ te kolory powstają z tego samego koloru, który odznacza się na naszej skórze, wobec czego konkurują z nim i przez to odwracają uwagę od najważniejszego, czyli Pana Młodego.

Mając za sobą sprawę koszuli, butów, biżuterii, pozostaje najważniejsze, czyli strój.

Najlepszy strój męski to smoking. Niestety nie zakładamy go na ślub. Dlaczego to najlepszy strój męski i dlaczego go nie zakładamy na ślub, wyjaśniam w tym wpisie. Ponieważ jest to strój galowy i wieczorowy, nieprzeznaczony na śluby kościelne (szczególnie te kiedy świeci słońce). Wieczorowy jest również frak wieczorowy (jak sama nazwa wskazuje), więc i z niego musimy zrezygnować.

Opcje są następujące:

1. Najbardziej formalny może być odpowiednik fraka, czyli żakiet (frak dzienny, nazywany nieraz w Polsce brzydko "jaskółką"). Nie będę nikomu go polecał, ponieważ jest to opcja droga i lekko nazbyt tradycyjna jak na realia polskie (co innego w Anglii). W dodatku jest to opcja podwójnie droga, gdyż trzeba ten strój zmienić wieczorem (w trakcie wesela), ponieważ żakietu nie nosi się wieczorem. Choć, jeśli ktoś bardzo chce, to będę gorąco zachęcał do założenia żakietu. Nikogo jednak do tego przekonywać nie zamierzam.




2. Opcja druga, którą bardzo polecam, to stroller. Ciemna marynarka, kamizelka szara lub płowożółta, oraz spodnie czarno-szare w paski (tak zwane spodnie sztuczkowe). Całość kopiująca żakiet, ale o niższym stopniu formalności. Przede wszystkim działa to wyśmienicie w świetle słonecznym za dnia. Aż dziw bierze, że ta opcja (w skali formalności wyżej od garnituru) jest tak rzadko stosowana w Polsce. A zapewniam, że działa. Sugeruję poeksperymentowanie.
W trakcie wesela Pan Młody powinien zmienić spodnie (na te jednolite pasujące do marynarki; i może też zdjąć kamizelkę).



3. Wreszcie opcja trzecia, czyli garnitur. Tutaj mamy również wachlarz możliwości.

Może to być bowiem "zwykły" garnitur, a więc jednorzędowy dwuczęściowy. Możemy trochę podnieść jego formalność i założyć garnitur dwurzędowy, lub garnitur trzyczęściowy. W ostateczności można dodać do niego zdekompletowaną kamizelkę, ale z tym wariantem bardzo proszę, ostrożnie. Najlepiej z niego zrezygnować, bo więcej w nim niebezpieczeństw niż szans na podniesienie elegancji. Jeśli już, to kamizelka powinna być z dobrego, eleganckiego, niepołyskującego materiału (wełna, jedwab, len) i bez wzorów (jeszcze nigdy nie widziałem dobrej kombinacji z wzorami).

Za kamizelką (najlepiej w kolorze garnituru, lub w kombinacji stroller) stoi wiele argumentów, między innymi ten, że zawsze zasłania okolice pasa i nie pozwala na zbyt duże pokazywanie koszuli (które obniża formalność stroju). Jeden argument przeciw to minus, że jest to kolejna warstwa na wierzch, która zwiększa temperaturę, choć raczej jest to argument za tym, żeby kamizelka była z lekkiego materiału (jedwab, len) i była bez pleców (marynarki i tak nam nie wolno zdejmować), lub z podszewką z tyłu pleców.
Do kamizelki zakładamy szelki na guziki.
Bez kamizelki zakładamy szelki (wtedy usuwamy u krawca szlufki) albo pasek. Ten czarny (w kolorze butów) i bez ozdobnych sprzączek.

Garnitur musi oczywiście dobrze leżeć (nie wisieć). Trzeba się liczyć z tym, że prawie każdy kupiony z wieszaka garnitur wymaga jakiś poprawek krawieckich.

Garnitur powinien być jednolity w kolorze szarym, granatowym lub grafitowym (czerń to ostateczność).


 

 

Zamknięte klapy dodają elegancji i formalności.


Pan Młody powinien wybrać którąś z powyżej opisanych kombinacji stroju i kolorystyki wedle własnego uznania (te ilustracje powyżej nie są do końca ślubne).

Na koniec lekkie wytchnienie - jeśli ktoś ubrał się inaczej, lub zamierza ubrać się inaczej na ślub niż opisałem to powyżej, to proszę się nazbyt nie przejmować. W ostatecznym rozrachunku najważniejsze jest i tak co innego, a prawdziwe piękno nie pochodzi z gramatury wełny, błysku jedwabiu, czy jakości skóry na bucie. Dlatego dobrze mieć właściwą perspektywę i potraktować powyższe uwagi jako przyjemność, którą można umilić sobie życie i z której rezygnacja nam w dobrym życiu nie zaszkodzi.



Nota budżetowa. Jako dodatek proponuję kilka słów o wydatkach, bo wiem, że dla wielu są rzeczą istotną. Wygląd wnętrza portfela jest bardzo ważny, szczególnie dla późniejszego małżeńskiego pożycia i życia rodzinnego.

Buty. Niezwykle ciężko dostać w Polsce czarne oxfordy. Jeśli się zdarzają, to w bardziej "ekskluzywnych" sklepach po tysiąc złotych i cena ta niekoniecznie odzwierciedla jakość. Choć przy butach należy pamiętać, że mężczyzna powinien liczyć się, że stanowią przynajmniej jedną trzecią budżetu ubraniowego. I należy o nie dbać (odpowiednimi kosmetykami).
Czarne oxfordy polecam kupić przez Internet za granicą. Na przecenach i znośnej jakości można dostać za 300 złotych, jeśli przeszukuje się sieć przez tygodnie i miesiące.
Za cenę ponad 600 złotych można już dostać naprawdę dobre buty, które będą służyć długimi latami przy odpowiednim dbaniu. Za cenę ponad 1300 złotych dostaniemy już buty, które będziemy mogli zostawić swojemu synowi. Pod warunkiem, że wiemy, które firmy są dobre i nie wydamy takiej kwoty na buty w jednej z polskich galerii bez odpowiedniego dokształcenia się w temacie. W wypadku butów radzę pamiętać o słynnym powiedzeniu, że tanie jest drogie (tanie buty szybko wyrzucimy do kosza, dobre porządne powinny przetrwać naście, lub dziesiąt lat).

Białą poszetkę dostaniemy za kilkadziesiąt złotych w zależności od miejsca, materiału i przeceny. Najtaniej chyba będzie kupić kawałek białego materiału i poprosić niedrogiego krawca/krawcową o ładnie obszycie.

Spinki. W zależności od materiału. Minimalistycznie będą kosztować kilkadziesiąt złotych, jeśli będą ze stali szlachetnej. Srebro kosztuje niewiele więcej, choć łatwo się brudzi. Złoto (białe i żółte) będzie kosztować już kilkaset złotych. Kamienie na spinkach będą raczej podnosić ich cenę.

Koszula. Kupienie zgrabnej białej koszuli z bawełny na spinki za 80 złotych to znakomity interes. Polecam taliowaną. Gdy ma się czas, można dostać na rozmaitych przecenach w okolicach 120-130 złotych naprawdę przyjemnej jakości. Najwyższej jakości będą rzecz jasna jeszcze droższe. Od ponad 300 złotych zaczynają się koszule dopasowane (made-to-measure), w sumie lepsze rozmiarowo choć z tą usługą trzeba uważać. Czasami to dopasowanie wcale nie polega na przymiarce, a bardziej na usłyszeniu rozmiaru kołnierzyka i wzrostu, a następnie przyniesieniu już gotowej koszuli. To słabe dopasowanie.

Krawat. Ponieważ to produkt bardzo rozpowszechniony, to łatwiej będzie znaleźć promocje z nim związane. Może się nawet zdarzyć tak, że kupimy świetny krawat (musi być jedwabny) za 40 złotych. Raczej trzeba się liczyć z tym, że na promocjach znajdziemy ciekawe krawaty od 80 złotych w górę. Wybierając bez stresu ten, który nam najbardziej pasuje i którego nie chcemy szukać nieustannie, trzeba się liczyć z wydatkiem ponad 100 złotych.

Strój. Żakiet będzie kosztował kilka tysięcy złotych, więc nawet się nie rozpisuję na ten temat (poza tym trzeba wyłożyć pieniądze na drugi strój na wesele).

Stroller będzie kosztował tyle co garnitur dwuczęściowy, a do tego kamizelka i spodnie szaro-czarne w paski (sztuczkowe). Takie spodnie trudno dostać w Polsce, a nawet trudno dostać materiał na nie. Prawdziwa wełna na nie będzie kosztowała kilkaset złotych. Za około 300 złotych można dostać takie spodnie przez internet. Kamizelkę najlepiej uszyć z ładnej wełny, lub mieszanki z jedwabiem u jednego z niedrogich polskich krawców. Całość wydatku na kamizelkę może się zamknąć w 300 złotych (i za tyle można kupić przez internet).

Garnitur dwurzędowy będzie bardzo ciężko dostać. Garnitur trzyczęściowy będzie trudno dostać. Z tego względu, że to produkty rzadkie, ich cena pewnie będzie większa. No i ich produkcja kosztuje więcej (więcej pracy i materiałów).

Garnitur powinien być w całości z wełny (wcale nie musi być "s super coś tam", bo wbrew twierdzeniom włoskich marketingowców ten się najczęściej bardziej gniecie), lepiej unikać domieszek ze sztucznymi materiałami (chyba, że czyjaś sytuacja budżetowa jest naprawdę tak napięta, że musi oszczędzać), gdyż wyglądają gorzej i są gorsze dla ciała. Za około tysiąca złotych można dostać interesujące ładne garnitury. Szczególnie na przecenach, których lepiej wypatrywać z wielomiesięcznym wyprzedzeniem. Mając w kieszeni 1600 złotych możemy spokojnie rozglądać się za czymś lepszym. Garnitur dobrze wyprodukowany z dobrego materiału za 700 złotych jest dobrą okazją. Jeśli widzimy taki garnitur za 500 złotych, lub za 400 złotych (widziałem ostatnio), to prawie trafiliśmy czwórkę w totka. Bierzemy, nawet jeśli nie założymy na ślub.

W okolicach 2 tysięcy złotych (czasami poniżej) można już otrzymać od firm usługi made-to-measure, czyli dopasowanie garniturów do indywidualnych wymiarów. Ale podobnie jak z koszulami należy uważać.

Powyżej 2 tysiąca złotych możemy rozglądać się za dobrym krawcem i prawdziwym szyciem na miarę (bespoke), choć nie w Warszawie (tu najlepsi krawcy kosztują od 3-4 tysięcy, najlepszy jeszcze parę tysięcy więcej). Do tego trzeba doliczyć materiały. Koszt przynajmniej od stukilkudziesięciu złotych za metr materiału, choć w zasadzie to jeszcze więcej (na dwuczęściowy jednorzędowy potrzeba przynajmniej około trzech metrów). Polecam tkaniny niepolskie. Też można znaleźć przez internet na niektórych stronach sprzedawców (również można wypatrywać przecen).

Przy dużej ilości czasu i odrobinie szczęścia Pana Młodego można ubrać w sumie nawet za tysiąc złotych. Choć to naprawdę bardzo trudne. Budżet większy o przynajmniej kilkaset złotych da nam więcej swobody i oddechu.

poniedziałek, 17 września 2012

Uniwersalne buty na ślub

Z butami do stroju ślubnego (i nie tylko) jest najprościej. W zasadzie ciężko jest się pomylić. Zakładamy czarne plain oxfords. Mniej więcej takie (ze strony http://www.individualism.co.uk):



Eleganckie czarne buty. Wiązane. Bez wzorków, ale z drobnymi szwami (całkowicie gładkie bez jakichkolwiek szwów to byłyby lotniki, które również mogą być niezwykle eleganckie, ale trzymajmy się plain-oxfordów). Poszczególne kawałki buta są dobrze i równo zszyte (nie ma nakładanych fragmentów na warstwę pod spodem jak w wielu butach w polskich sklepach, wtedy ich formalność jest niższa, nazywają się derby). Przydałoby się, żeby podeszwa również była wykonana ze skóry. Bynajmniej nie musi się ona zużywać szybciej niż gumowa. Wystarczy o nią odpowiednio dbać i impregnować.

Ważne jest, żeby plain-oxfordów nie pomylić z oxfordami brogues, czyli tymi butami (ze strony http://www.brogue-shoes.net/):



Chodzi zatem o buty z charakterystycznymi wzorami. Tak bardzo jak mogą nam się te wzory podobać, należy pamiętać, że są one mniej formalne i mniej eleganckie od plain-oxfordów. Nie zakładajmy ich na ślub. W żadnej konfiguracji garniturowej.

Z butami oxfordami jest prosto, ponieważ obowiązuje uniwersalna zasada: zawsze czarne. Bez względu na to, jaki kolor garnitur szykujemy. Czy będzie to szary garnitur, czarny garnitur (tego koloru na ślub zdecydowanie nie polecam), czy granatowy garnitur, czy grafitowy garnitur. Bez względu na szyk garnituru. Czy będzie to trzyczęściowy, dwurzędowy, jednorzędowy, czy będzie to stroller, czy żakiet. Czarne plain-oxfordy nie mogą nas zawieść. Bierzemy je na ślepo i po prostu nie możemy popełnić błędu.

Czy za czernią oxfordów stoi jakieś uzasadnienie poza tradycją? Zdecydowanie tak. Kryje się ono w kolorze czarnym. Czerń (podobnie jak biel) nie jest tak naprawdę kolorem. Biel to wszystkie kolory, a czerń to żaden kolor. To jest pochłaniacz kolorów, antykolor, najwyższy stopień nie-jasności. Czerń oznacza brak odbijania fali świetlnej. I taka jest również funkcja czerni w butach - bez względu na to, jak piękne mamy buty i jak bardzo możemy je podziwiać, one mają być w stroju najmniej istotne. Dlatego mają być czarne bez wzorów. Czerń pochłania kolory wkoło i tak ma być z kolorami wkoło stóp.

Oczywiście widziałem wiele przepięknych butów, w tym oxfordów, które są stalowe, wiśniowe, brązowe, ale przyciągają one zbyt wiele uwagi. Stopy są ostatnią rzeczą, na jaką mamy zwrócić uwagę na ślubie. Twarz i ręce przede wszystkim (dlatego biała koszula), następnie ramiona, sylwetka, potem nogi. Na końcu buty.

Tak więc zasada czarnych oxfordów to nie tylko wierność tradycji, ale kolejna zasada, za którą stoi sensowne uzasadnienie. Dlatego ta zasada nie upadnie i nie ma sensu jej łamać.

Istnieją oczywiście pewne wyjątki od czerni oxfordzkiej, ale dotyczą one tylko górnej części buta. Dolna pozostaje czarna. Przykładem tego mogą być spats, czyli buty, które dla wielu osób w Polsce będą się kojarzyć z gangsterami (dolna część buta jest czarna, a górna np. biała). O ile formalne zasady dopuszczają takie figle z butami, o tyle radziłbym pozostać przy czerni z powodów wymienionych powyżej. Stopy idą w czarnych butach twardo przed siebie i zgarniają za sobą wszystkie kolory na dole. Pochłaniają je pewnie i bezlitośnie. Bo najważniejsze jest wyżej. Nie bez powodu mówimy, że czerń potrafi wyszczuplać - ponieważ pożera kolory. A to kolory przecież pokazują nasze rozmiary.

Piękne czarne oxfordy przydadzą nam się do każdego garnituru. Nawet jeśli kupimy sobie jakiś brązowy jest szansa na ich dopasowanie (a ten moim zdaniem powinien być najwcześniej czwartym w kolejności kupowania).

Oxfordy z pięknej skóry, dobrze wypolerowane i świecące się, mogą również posłużyć nam do smokingu. Nie trzeba wcale do niego zakładać lakierek, czy butów z kokardą. Choć na marginesie smoking raczej nie nadaje się na ślub (obojętnie o której godzinie).

Do butów dobieramy takie skarpetki, żeby zwracały jeszcze mniejszą uwagę niż buty. Czyli kolorystycznie muszą zostać zakopane między nogawką a czarnym butem. Muszą też być na tyle długie, żeby w żadnym, ale to żadnym wypadku nie odsłonić nagiej części nogi, kiedy siedzimy (to niebezpieczeństwo jest szczególnie większe, gdy zakładamy szelki). Nie należy dawać żadnych kontrastujących kolorów, albo dobierać skarpetek pod kolor koszuli. Skarpetki jak sama nazwa wskazuje są skarpetkami. Krawat się zapina pod szyją, a nie zakłada między nogawką a butem. Dlatego nie ubierajmy na ślub wymyślnych skarpetek.