Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tom ford. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tom ford. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 grudnia 2013

W obronie czarnego garnituru

Pisaliśmy już, że kolor pierwszego garnituru powinien być raczej jednolity: granatowy, grafitowy, lub szary. Dzięki temu będzie to garnitur uniwersalny.

Jednocześnie na wielu forach internetowych możemy spotkać się z opiniami negatywnymi wobec garnituru czarnego. Zupełnie niepotrzebnie, ponieważ czarny garnitur, mimo iż zazwyczaj mniej uniwersalny od granatowego czy grafitowego, może być bardzo ciekawą propozycją, o ile dodamy do niej kilka elementów. W rzeczywistości może być nawet świetnym wstępem do eksperymentowania z własnymi stylem, pod warunkiem wykonania tego w sposób umiejętny.

Bo czy można mieć coś przeciwko tak pięknemu czarnemu garniturowi? (kolekcja Ralpha Laurena):



Najpierw jednak krótkie wyjaśnienie, dlaczego czarny garnitur bywa nielubiany. Przede wszystkim duża ilość czerni (na całym stroju, marynarce i spodniach) dobrze wygląda w świetle sztucznym. Na tradycyjnym słońcu wygląda mrocznie, smutno i smoliście, zabija kolor skóry i przegrywa z kolorowością otoczenia (nie widać tego na powyższym zdjęciu).

To jedna przyczyna. Druga natomiast to fakt, że w "tradycji" męskiego stroju taki garnitur w zasadzie nie zyskał sobie "klasycznego" miejsca. Oponenci garnituru czarnego zapominają jednak dodać, dlaczego tak jest. Otóż kiedyś garnitur był strojem nieformalnym, a czerń dodaje formalności. Czerń rezerwowano po prostu na najbardziej eleganckie i formalne męskie stroje (wraz z kontrastującą białą koszulą): frak, smoking, a także częściowo żakiet i stroller.

Dlatego też powód, dla którego garnitury czarne nie wpisały się w klasykę stroju męskiego był bardzo prosty - otóż na wieczór czarne były: frak i smoking. Nie dlatego, że z czarnym garniturem jest coś nie tak. Wieczorami zakładano albo jeden, albo drugi strój, gdyż stoją wyżej w hierarchii niż garnitur. Dlatego nie było potrzeby często stosować czarnego garnituru. Na wieczorną imprezę ubierano siebie w coś wykwintniejszego od garnituru. Po co sprawiać sobie czarny garnitur, skoro w szafie czekają smokingi i fraki? Rozwiązania bezdyskusyjnie lepsze od czarnego garnituru. Ale to przecież jeszcze nie oznacza, że czarny garnitur jest gorszy od granatowego lub grafitowego, nieprawdaż?

Dzisiaj, kiedy niestety fraki i smokingi wyszły z mody (smokingi mają szansę przetrwać), czarny garnitur na wieczór może być bardzo eleganckim rozwiązaniem. Przy odpowiednio dobranym krawacie lub muszce (oby nie były czarne jednolite, choć warto pomyśleć o kolorach głęboko ciemnych) czarny garnitur będzie wyglądał bardzo romantycznie. Zwłaszcza, jeśli jest trzyczęściowy, i jest pięknie skrojony. Jak ten Ralpha Laurena. To oczywiście wieczorem. I wieczorem będzie w stanie w większości przypadków dosłownie znokautować grafity i granaty. W otoczeniu słabego światła czerń połączona z mocną bielą koszuli przygaszają kolory otoczenia i w sposób bezkonkurencyjny eksponują aparycję (za dnia ten efekt nie występuje, gdyż światło słoneczne doświetla wszystkie inne kolory wkoło i wygrywa z czernią). Kolory inne niż czarny wywołują ten "wieczorowy" efekt w mniejszym stopniu (dlatego również koszula powinna być w kolorze bieli).

Pozostaje pytanie, co zrobić za dnia, kiedy to z kolei grafity i granaty wygrywają z pełnym czarnym garniturem. Czy to go nie przekreśla? W żadnym wypadku, ponieważ stawia to tylko przed nami kolejne wyzwania. Rzeczywiście trzyczęściowy czarny garnitur nie będzie wyglądać korzystnie w ciągu dnia. Możemy jednak łatwo zmienić go w stroller. Wystarczy założyć do niego sztuczkowe, lub przynajmniej szare spodnie. Dzięki temu uzyskamy bardzo poważną kreację:



Czarna kamizelka może być zbyt poważna na okazje wesołe i swobodniejsze. Zatem nic prostszego - zmieniamy również kamizelkę na szarą, a wspinamy się na szczyty elegancji, zahaczające o żakiet:



Jeśli ów strój wydaje się zbyt odświętny, możemy rozważyć inne, swobodniejsze krawaty, albo płową, czy błękitną kamizelkę (z tym ostatnim lepiej ostrożnie) (ze strony http://www.gentlemansgazette.com/men-waistcoats-odd-vest-how-to-wear/):


Czarny garnitur to klasyka męskiego stroju. Trzeba jedynie umiejętnie się nią posługiwać. Jeśli marynarka czarnego garnituru ma w dodatku szerokie, zamknięte klapy (jak z pierwsze zdjęcia), to trzymamy w ręku jedną z najpotężniejszych broni w historii męskiej garderoby.

Wieczorem taki garnitur będzie mógł wyglądać lepiej aniżeli te innego koloru (pobiją go tylko smoking i frak). Natomiast za dnia wraz z jaśniejszymi spodniami i weselszą kamizelką stworzymy doprawdy wyjątkowe kreacje. Pod tymi dwoma względami granatowy, grafitowy, oraz szary garnitur będą miały problemy, żeby takiemu czarnemu garniturowi dorównać. Co więcej, jeśli otworzymy się na posiadanie różnych szarych spodni i kilku kamizelek, czarny garnitur będzie bardziej uniwersalny niż granatowe i grafitowe. Przy różnych spodniach, kamizelkach i krawatach, trudniej się zorientować, iż mamy na sobie tę samą czarną marynarkę co jakiś czas temu. Przy założeniu garnituru granatowego trudno będzie od tego spostrzeżenia uciec.

Dlatego odpowiadając na pytanie - czy pierwszy garnitur może być czarny? Naturalnie, że tak, choć wiąże się to z większymi wyzwaniami niż przy wymienionych wcześniej ciemnych kolorach. Wieczorem będzie dobrą propozycją. Za dnia również, o ile dołączymy do niego szarą kamizelkę i strollerowe spodnie.

Na koniec kreacja Toma Forda w czarnym garniturze:


Tom Ford jest królem smokingu, ale czasami warto ze smokingu zrezygnować (jeśli na przykład wybieramy się do jakiegoś klubu w mieście, gdzie strój wieczorowy byłby zdecydowaną przesadą). Wtedy czarny garnitur dobrze się sprawdzi.

czwartek, 21 marca 2013

Kwiatek w butonierce a poszetka (chusteczka)

Nieraz spotkałem się z opinią, iż nie należy łączyć dwóch wspaniałych elementów stroju męskiego: kwiatka w butonierce i poszetki (chusteczki w kieszonce marynarki, czyli w "brustaszy"). Praktycznie każdy dandys wzruszy ramionami na taką "zasadę" i nie będzie się nią przejmował. I rzeczywiście, o ile takiej zasady nie ma, o tyle warto pamiętać, iż jest w niej ziarno prawdy.

Wszystko bowiem zależy od tego na jakie kolory kwiatka i poszetki się zdecydujemy. Nie ma najmniejszych problemów wizualnych, gdy zarówno kwiatek jak i poszetka mają biały kolor, a więc całkowicie neutralny pasujący do każdej kompozycji. Gdy koszula jest na dodatek biała, to trudno o jakikolwiek problem, czego mogą dowieść mistrzowie stroju wieczorowego Tom Ford i Fred Astaire:


 


Obydwa warianty, smoking i frak, pięknie pokazują, że biała poszetka i biały kwiatek w butonierce to bardzo zgrana para. Nie sposób doprowadzić do kłótni pomiędzy nimi, o ile poszetka zna swoje miejsce w szeregu i nie wychodzi zbytnio z kieszonki. Podobnie kwiatek nie powinien być wielkości dużego gniazda. Wtedy nie grozi nam żaden błąd, także Pan Młody może śmiało łączyć kwiatka z poszetką (o ile kwiatek jest w butonierce i nie dziurawi na wylot klapy marynarki).

Gdy odchodzimy od koloru białego, sprawy zaczynają się lekko komplikować. Kompozycja może jednak być udana. Jeśli poszetka pozostaje biała, to musimy zadbać o to, żeby kwiatek pasował do reszty stroju. I odwrotnie również, jeśli kwiatek pozostaje biały, to musimy zadbać o to, żeby poszetka pasowała do reszty stroju.
Oto ładny przykład Freda Astaire z poszetką nie białą i białym kwiatkiem:


Odwrotna kombinacja jest szczególnie często wybierana do smokingu, gdy kwiatek ma kolor czerwony. Oto Indiana Jones z czerwonym kwiatkiem w butonierce:


(Tak, wolelibyśmy, gdyby koszula miała wykładany kołnierz, ale się nie czepiajmy).
Wprawdzie Indiana nie ma poszetki, ale widać że bez większych problemów biała poszetka mogłaby wpasować się w strój.

Na koniec pozostaje wyzwanie największe, czyli zarówno poszetka jak i kwiatek w innym kolorze niż biały. W wypadku stroju wieczorowego, smokingu, taka kombinacja raczej nie będzie udana. Pamiętajmy, że strój wieczorowy ma być kompozycją białoczarną, a akcesoria dodające kolorów nie mogą tego czynić w nadmiarze. Nawet jeśli kwiatek i poszetka byłyby koloru czerwonego, to wydaje się, iż będzie to zbyt duże złamanie wieczorowej monochromatyczności.
Jeśli wybieramy zamiast smokingu garnitur na wieczór, to lepiej również podążać za tą zasadą i nie przesadzać z kolorem (skoro już sam krawat zapewne będzie się bawił kolorami).

A co z pozostałymi przypadkami? Zasadniczo lepiej zdecydować się na białą poszetkę, jeśli chcemy założyć kwiatek innego koloru, lub na biały kwiatek, jeśli chcemy poszetkę w innym kolorze. Sprawia to, że nie przesadzimy z rozmaitością kolorów i wzorów.

Znowuż jednak pamiętajmy, że nie jest to żadna twarda zasada. W wypadku krawatów, koszul i garniturów też lepiej nie przesadzać z wzorami i kolorami, żeby nie wprowadzić efektu kalejdoskopowego, który niewiele ma wspólnego z harmonią. A jednak przecież zdarzają się kompozycje udane, które mieszają wiele kolorów i wzorów. Podobnie w wypadku nie białej poszetki i nie białego kwiatka.

Oto interesująca kreacja Luciano Barbery:


Kwiatek gra z krawatem, a poszetka istnieje w zupełnie innym świecie aniżeli reszta stroju.
Można nawet odnieść wrażenie, że biała poszetka zamiast tej na zdjęciu wprowadziłaby zbyt dużą monochromatyczność (róż, biel, róż, biel).

Jeszcze bardziej przekonuje kompozycja niezastąpionego amerykańskiego eleganta Willa Boelke (znalezione na http://asuitablewardrobe.dynend.com/2010/06/return-of-boutonniere.html):


Poszetka i mucha w odcieniarch szarości (mają inny kolor), a do tego czerwony kwiatek (i ładna dwurzędówka!).
A zatem nie dajmy się zwieść. Poszetka i kwiatek mogą siebie lubić i razem grać w tej samej drużynie. Nie ma żadnej zasady w klasycznej męskiej elegancji, która zabraniałaby łączyć poszetki z kwiatkiem. Jest za to standardowa zasada, gdy to robimy: be careful, która dotyczy tak samo poszetki i kwiatka. Ta sama zasada, którą powinniśmy stosować w wypadku innych elementów stroju np. krawata i koszuli, a więc: wszystko dozwolone oby z rozmysłem i dobrym smakiem.

sobota, 26 stycznia 2013

"Taliowany" nie znaczy "za ciasny"

Garnitury i marynarki "taliowane" (slim fit) robią w Polsce zawrotną karierę i bardzo dobrze. Niebagatelną rolę odegrała na rynku Vistula, która jako jedna z pierwszych w sensownej półce cenowej zaczęła dostarczać klientom produkt "taliowany" (obecnie ma bodajże trzystopniowe taliowanie). Wpływ na rynek był tak ogromny, że konkurencja musiała zacząć podążać za asortymentem (i na przykład bardziej taliowane produkty wprowadził Bytom).

Problem z masowo sprzedawanymi garniturami był taki, że były kolokwialnie mówiąc "workowate", czyli za szerokie, nawet jeśli ramiona miały odpowiednią szerokość. Określenie "taliowany" stało się określeniem na garnitur, który jest bardziej dopasowany do sylwetki, czyli unika błędu "workowatości". Pod tym względem "taliowany" zawsze oznacza lepszy.

Słowo "taliowany" jest jednakże również używane w innym kontekście. Garnituru, który nie tylko jest dopasowany do sylwetki, ale jest tak zrobiony, że bardziej przylega jego posiadacza (określa się to nieraz jako "styl włoski").

Warto pamiętać, że dla danego użytkownika nie istnieje jeden konkretny model garnituru. Ramiona marynarki można zakończyć odrobinę wcześniej, lub dalej (wyżej, lub niżej). Taliowanie może zostawić odrobinę zapasu materiału w okolicach talii, ale niekoniecznie. Wszystko to decyduje o innym wyglądzie całości i zależy od indywidualnych preferencji.

Istnieją jednak punkty graniczne, kiedy zbyt dużo materiału staje się widoczne, a garnitur za szeroki. Jak również, kiedy taliowanie staje się tak mocne, że garnitur jest po prostu za ciasny. Warto jednak pamiętać, że najczęściej za słowem "taliowany" kryje się znaczenie "dobrze pasujący". Dlatego "taliowane" garnitury to nie jest wymysł ostatnich lat, ponieważ dobre garnitury zawsze mają dobrze leżeć.

Popatrzmy na przykład na Daniela Craiga. Tak wygląda w chyba zbyt szerokiej marynarce w Casino Royale:


Marynarka sprawia mylne wrażenie, jakby Craig był strongmenem o lekko przerośniętych mięśniach.
Tak wygląda w garniturze za ciasnym (co widać po kamizelce wypychanej brzuchem):


 Tak wygląda w garniturze lekko za ciasnym (co widać po zbyt dużych marszczeniach przy guziku).


A tak wygląda w garniturze właściwym. Lekkie załamanie materiału jest dopuszczalne, jeśli jest delikatne (i nie ma kształtu litery "X")


Czy takie delikatne załamanie jest koniecznie? Nie. To jest właśnie kwestia indywidualna, o której wspomniałem. Mały zapas, który pozwala na pójście w jedną, lub drugą stronę.

Załamania wcale nie są koniecznie, co doskonale widać w idealnie dopasowanym smokingu Daniela Craiga:



Przepiękny. A teraz proszę zobaczyć za ciasny smoking Daniel Craiga w kolorze Midnight Blue:


Ramiona za wąskie, załamania widoczne, a do tego jeszcze te obcisłe spodnie. I pomyśleć, że to smoking Toma Forda. Tom Forda, który w świecie rozrywki może być uznany za króla smokingów:


Zazwyczaj, gdziekolwiek się pojawia, wygląda znakomicie.

Pamiętajmy, że garnitur "taliowany" nie znaczy "za ciasny". Garnitur ma być dobry.