Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biel. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 grudnia 2013

W obronie czarnego garnituru

Pisaliśmy już, że kolor pierwszego garnituru powinien być raczej jednolity: granatowy, grafitowy, lub szary. Dzięki temu będzie to garnitur uniwersalny.

Jednocześnie na wielu forach internetowych możemy spotkać się z opiniami negatywnymi wobec garnituru czarnego. Zupełnie niepotrzebnie, ponieważ czarny garnitur, mimo iż zazwyczaj mniej uniwersalny od granatowego czy grafitowego, może być bardzo ciekawą propozycją, o ile dodamy do niej kilka elementów. W rzeczywistości może być nawet świetnym wstępem do eksperymentowania z własnymi stylem, pod warunkiem wykonania tego w sposób umiejętny.

Bo czy można mieć coś przeciwko tak pięknemu czarnemu garniturowi? (kolekcja Ralpha Laurena):



Najpierw jednak krótkie wyjaśnienie, dlaczego czarny garnitur bywa nielubiany. Przede wszystkim duża ilość czerni (na całym stroju, marynarce i spodniach) dobrze wygląda w świetle sztucznym. Na tradycyjnym słońcu wygląda mrocznie, smutno i smoliście, zabija kolor skóry i przegrywa z kolorowością otoczenia (nie widać tego na powyższym zdjęciu).

To jedna przyczyna. Druga natomiast to fakt, że w "tradycji" męskiego stroju taki garnitur w zasadzie nie zyskał sobie "klasycznego" miejsca. Oponenci garnituru czarnego zapominają jednak dodać, dlaczego tak jest. Otóż kiedyś garnitur był strojem nieformalnym, a czerń dodaje formalności. Czerń rezerwowano po prostu na najbardziej eleganckie i formalne męskie stroje (wraz z kontrastującą białą koszulą): frak, smoking, a także częściowo żakiet i stroller.

Dlatego też powód, dla którego garnitury czarne nie wpisały się w klasykę stroju męskiego był bardzo prosty - otóż na wieczór czarne były: frak i smoking. Nie dlatego, że z czarnym garniturem jest coś nie tak. Wieczorami zakładano albo jeden, albo drugi strój, gdyż stoją wyżej w hierarchii niż garnitur. Dlatego nie było potrzeby często stosować czarnego garnituru. Na wieczorną imprezę ubierano siebie w coś wykwintniejszego od garnituru. Po co sprawiać sobie czarny garnitur, skoro w szafie czekają smokingi i fraki? Rozwiązania bezdyskusyjnie lepsze od czarnego garnituru. Ale to przecież jeszcze nie oznacza, że czarny garnitur jest gorszy od granatowego lub grafitowego, nieprawdaż?

Dzisiaj, kiedy niestety fraki i smokingi wyszły z mody (smokingi mają szansę przetrwać), czarny garnitur na wieczór może być bardzo eleganckim rozwiązaniem. Przy odpowiednio dobranym krawacie lub muszce (oby nie były czarne jednolite, choć warto pomyśleć o kolorach głęboko ciemnych) czarny garnitur będzie wyglądał bardzo romantycznie. Zwłaszcza, jeśli jest trzyczęściowy, i jest pięknie skrojony. Jak ten Ralpha Laurena. To oczywiście wieczorem. I wieczorem będzie w stanie w większości przypadków dosłownie znokautować grafity i granaty. W otoczeniu słabego światła czerń połączona z mocną bielą koszuli przygaszają kolory otoczenia i w sposób bezkonkurencyjny eksponują aparycję (za dnia ten efekt nie występuje, gdyż światło słoneczne doświetla wszystkie inne kolory wkoło i wygrywa z czernią). Kolory inne niż czarny wywołują ten "wieczorowy" efekt w mniejszym stopniu (dlatego również koszula powinna być w kolorze bieli).

Pozostaje pytanie, co zrobić za dnia, kiedy to z kolei grafity i granaty wygrywają z pełnym czarnym garniturem. Czy to go nie przekreśla? W żadnym wypadku, ponieważ stawia to tylko przed nami kolejne wyzwania. Rzeczywiście trzyczęściowy czarny garnitur nie będzie wyglądać korzystnie w ciągu dnia. Możemy jednak łatwo zmienić go w stroller. Wystarczy założyć do niego sztuczkowe, lub przynajmniej szare spodnie. Dzięki temu uzyskamy bardzo poważną kreację:



Czarna kamizelka może być zbyt poważna na okazje wesołe i swobodniejsze. Zatem nic prostszego - zmieniamy również kamizelkę na szarą, a wspinamy się na szczyty elegancji, zahaczające o żakiet:



Jeśli ów strój wydaje się zbyt odświętny, możemy rozważyć inne, swobodniejsze krawaty, albo płową, czy błękitną kamizelkę (z tym ostatnim lepiej ostrożnie) (ze strony http://www.gentlemansgazette.com/men-waistcoats-odd-vest-how-to-wear/):


Czarny garnitur to klasyka męskiego stroju. Trzeba jedynie umiejętnie się nią posługiwać. Jeśli marynarka czarnego garnituru ma w dodatku szerokie, zamknięte klapy (jak z pierwsze zdjęcia), to trzymamy w ręku jedną z najpotężniejszych broni w historii męskiej garderoby.

Wieczorem taki garnitur będzie mógł wyglądać lepiej aniżeli te innego koloru (pobiją go tylko smoking i frak). Natomiast za dnia wraz z jaśniejszymi spodniami i weselszą kamizelką stworzymy doprawdy wyjątkowe kreacje. Pod tymi dwoma względami granatowy, grafitowy, oraz szary garnitur będą miały problemy, żeby takiemu czarnemu garniturowi dorównać. Co więcej, jeśli otworzymy się na posiadanie różnych szarych spodni i kilku kamizelek, czarny garnitur będzie bardziej uniwersalny niż granatowe i grafitowe. Przy różnych spodniach, kamizelkach i krawatach, trudniej się zorientować, iż mamy na sobie tę samą czarną marynarkę co jakiś czas temu. Przy założeniu garnituru granatowego trudno będzie od tego spostrzeżenia uciec.

Dlatego odpowiadając na pytanie - czy pierwszy garnitur może być czarny? Naturalnie, że tak, choć wiąże się to z większymi wyzwaniami niż przy wymienionych wcześniej ciemnych kolorach. Wieczorem będzie dobrą propozycją. Za dnia również, o ile dołączymy do niego szarą kamizelkę i strollerowe spodnie.

Na koniec kreacja Toma Forda w czarnym garniturze:


Tom Ford jest królem smokingu, ale czasami warto ze smokingu zrezygnować (jeśli na przykład wybieramy się do jakiegoś klubu w mieście, gdzie strój wieczorowy byłby zdecydowaną przesadą). Wtedy czarny garnitur dobrze się sprawdzi.

wtorek, 2 lipca 2013

Budowanie garderoby

Często słyszymy pytanie - od czego zacząć budowanie swojej eleganckiej garderoby?

Najlepiej od następujących rzeczy:

1. Jednolitego garnituru szarego, granatowego, lub grafitowego. Z solidnej wytrzymałej wełny, jeśli chcemy go dosyć często używać (bez super S140 i wyżej, ponieważ są to delikatne materiały, które łatwiej się gniotą).

2. Białej koszuli, białej koszuli i białej koszuli. Potem można dokupić koszulę białą, a następnie błękitną (jednolitą). W dalszej kolejności koszule białe w paski.

3. Czarnych sznurowanych butów typu oxford, albo typu derby. Jeśli myślimy o solidnej eksploatacji, to na gumowej podeszwie.

Ad 1. Garnitur grafitowy będzie najbardziej uniwersalny, ponieważ generalnie będzie pasować do niego najwięcej krawatów.




Gdy jednak myślimy o dalszym rozbudowywaniu garderoby, czy kupnie dwóch garniturów, to lepiej będzie kupić szary i granatowy (jednolite). Z tej prostej przyczyny, że można je dekompletować i tworzyć tzw. zestawy skoordynowane. Szare spodnie od garnituru będą pięknie się komponować z granatową marynarką. A więc oprócz dwóch garniturów będziemy również mieli możliwość tworzenia mniej formalnych zestawów, które mogą być bardzo urzekające (ze strony http://sartoriallywasted.blogspot.com/2012_03_01_archive.html).


Ta wyżej to wersja bardziej elegancka. Naturalnie można sobie pozwolić na mocniejsze kolory wedle uznania.

Ad 2. Biała koszula jest najbardziej uniwersalnym wynalazkiem w stroju męskim. Niektórzy eleganci z dumą chwalą się, że z 40 koszul, które mają w szafie, 40 z nich jest białych. I nic dziwnego, ponieważ biel jest neutralna dla twarzy i kreuje idealną przestrzeń dla najważniejszego elementu eleganta: krawata. Krawat może wszystko o nas powiedzieć. Czy idziemy na ślub, do biura, na koktajl, spotkanie partyjne, randkę, czy galę.

Jakkolwiek bardzo interesujące mogą nam się wydawać zestawy z różnokolorowymi koszulami we wzory i krawatami, są to zestawy konkurujące z aparycją. Stają się ciekawe same w sobie jako dzieła sztuki. Należy je jednak zostawić na zabawę kiedy indziej. Nie przy budowie fundamentów.

Dobrym pomysłem jest również koszula błękitna - kolor przeciwny do koloru naszej twarzy (każdej), a więc niekradnący naszego pigmentu skóry. W dalszej kolejności można też pomyśleć o jednolitej koszuli delikatnie różowej (pastelowej), albo białej z jakieś paski, czy kratkę. Generalnie rzecz biorąc im ciemniejsza koszula, tym mniej uniwersalna i trudniej do niej dobrać krawat.

Ad 3. Buty czarne sznurowane będą pasować prawie do każdego zestawu. Dlaczego gumowa podeszwa? Ponieważ Polska jest krajem, gdzie często pada deszcz, śnieg i bywa zimno. Do tego chodniki nie są gładkie i nie tylko torturują obcasy Pań, ale są równie bezlitosne dla skórzanej podeszwy. Owszem, skórzana podeszwa jest wygodniejsza, lepiej oddycha, lepiej się dopasowuje do stopy i można ją jakoś zakonserwować. Mimo wszystko guma jest znacznie wytrzymalsza i pozwala przetrwać butom znacznie dłużej. W garniturowych oksfordach czy derbach z gumową podeszwą można nawet wyjść na zaśnieżone chodniki i jakoś sobie poradzą. Mogą to być buty całoroczne.

Do takiej trójki organizujemy białą poszetkę i możemy kupować różne krawaty. Eleganckie, biurowe, dowcipne, ślubne... Czego tylko dusza zapragnie (muchy również). Główną siłą takiej garderoby jest jej elastyczność. Mając te dwa garnitury z dobrej wełny, kilka białych koszul, jedną niebieską i czarne wiązane buty, nasza garderoba jest przede wszystkim ograniczona ilością krawatów. Mając 30 krawatów możemy mieć kilkadziesiąt bardzo różnych kreacji (kombinacje z dwoma garniturami, zestawem koordynowanym, wreszcie z niebieską koszulą itd.). Każdego innego dnia możemy sprawiać wrażenie jakbyśmy mieli szafę bogatą w wiele ubrań, a tymczasem mogłaby się zmieścić w niewielkiej przestrzeni.

Oczywiście im więcej się ma, tym ciekawiej. Oczywiście wiele jest ciekawych garniturów we wzory, podobnie jak koszul. Wiele jest przepięknych butów innych niż jednolite czarne. Mówimy jednak o początkach budowanej garderoby. Nie kupujmy na początku garnituru innego niż trzy kolory, które wymieniłem (czarny jest mniej uniwersalny), ponieważ będzie trudniej do nich dobierać inne elementy. Poza tym taki garnitur nadaje się do znacznie rzadszego użytku z prostej przyczyny - będzie się rzucał w oczy jako ten, który mieliśmy na sobie niedawno. Dlatego mocno kolorowe marynarki czy wzorzyste garnitury są mniej praktyczne - ponieważ zakłada się je równie często co konkretne krawaty. Garnitur stonowany można zakładać co drugi, czy trzeci dzień i nie będzie się rzucał w oczy jako coś, co ciągle mamy na sobie. Nie można jednak tego powiedzieć np. o błękitnej marynarce w prążek. Jeśli założymy ją częściej niż raz na dwa tygodnie, to będzie się ona nazbyt często powtarzała (jak konkretny wzorzysty krawat, którego nie nosimy przecież zbyt często).

Nie kupujmy na początku innych koszul niż białe i jasnoniebieskie. Z tej samej przyczyny, co w wypadku garniturów. Do tego biała koszula nie rzuca się jako stale powtarzająca się, ponieważ ona tworzy kolorystyczną przestrzeń dla innych dodatków. Nie mówiąc o tym, że nie sposób założyć na wieczór niebiałej koszuli, która choćby w najmniejszym stopniu byłaby w stanie konkurować z pięknem bieli blisko twarzy. Biel jest po prostu najlepsza i nie do pobicia. Niemal każdy weteran dandyzmu, choćby nie wiadomo w jak znakomite niebiałe koszule ubrany przegra w wieczorowym sztucznym świetle z ciemnym garniturem i białą koszulą amatora męskiej mody.

Nie kupujmy na początku innych butów niż sznurowane czarne, ponieważ każde inne rozwiązanie (buty wsuwane, buty na klamrę, buty innego koloru) będzie miało rzadsze zastosowania.

Jeśli chcemy jeszcze wznieść się o kolejny poziom elegancji w górę, to przyda nam się kamizelka, którą możemy założyć na ważną uroczystość odebrania dyplomów, lub nawet na własny ślub. Wtedy najlepiej, żeby ten pierwszy garnitur był trzyczęściowy (drugi też może być). Zdaję sobie sprawę, że są z tym problemy i może być tak, że satysfakcjonujące nas dwa pierwsze garnitury, szary i granatowy, będą dwuczęściowe. W takiej sytuacji najlepiej zorganizować sobie zdekompletowaną szarą kamizelkę w kolorze zbliżonym do garnituru. Nie musi być identyczny, ale kolor nie powinien się kłócić. Kamizelkę można uszyć u krawca niewielkim kosztem. Jeśli się zdecydujemy na ten wariant, warto rozważyć piękną kamizelkę dwurzędową z klapami. Wraz z nią, szarymi spodniami i granatową marynarką skomponujemy wyjątkową kreację strollera, która będzie się dobrze nadawała na własny ślub.

wtorek, 9 kwietnia 2013

Ślub Księżnej Anny Czartoryskiej i Michała Niemczyckiego

Księżna Anna Czartoryska i Pan Michał Niemczycki wzięli ślub. Nie mogliśmy przejść obojętnie obok ich kreacji, ponieważ warto zwrócić uwagę na dwa bardzo interesujące szczegóły - kolorystykę i styl.



Po pierwsze, kolor koszuli i sukni jest inny. Jak wiadomo, na naszym blogu podkreślamy, że Pan Młody i Panna Młoda pasują do siebie nie wtedy, kiedy mają na sobie identyczne kolory, ale kiedy razem wyglądają dostojnie i pasują do siebie formalnością stroju. Tutaj efekt jest znakomity. Księżna ma ładną suknię, a Pan Młody bezkompromisowo wybrał strój nad wyraz adekwatny, czyli żakiet. Inna kolorystyka koszuli i sukni w ogóle nie przeszkadza. Osiągnięta jest za to wspaniała spójność strojów formalnych.

Wygląda na to, że żakiet leży bardzo dobrze i ma poprawną długość. Jest trochę bardziej nowoczesny ze względu na spodnie, które nie są klasycznym wzorem sztuczkowym (cashmere stripes), lecz są od niego jaśniejsze i sprawiają wrażenie bardziej jednolitej faktury. Kamizelka ma oczywiście kolor perłowoszary i jest dwurzędowa (brawo!). Krawat w okolicach błękitu w delikatny wzór (kolorystyka prawie przeciwna do twarzy, jeśli chodzi o barwę, ale jednocześnie równie jasna, więc nie tak kontrastowa jak granat).

Przy tym włoskim (szerokim) kołnierzu widać trochę wiązania krawata, co lekko obniża formalność. Warto by rozważyć w takim wypadku pełny węzeł windsorki, ale nie narzekajmy. Kwiatek poprawnie umieszczony w butonierce, poszetka złożona w skromny sposób w kieszonce, żeby razem z kwiatem nie koncentrowała nadmiernie wzroku (bo jedno nie przeszkadza drugiemu). Mankiety mają bardzo dobrą długość, wystają delikatnie poza rękaw żakietu.

Butów nie jesteśmy w stanie do końca rozpoznać, ale zdają się mieć naturalny półokrągły kształt, są czarne, bez wzorków i wiązane. Zatem są to albo klasyczne oxfordy, czyli tak jak powinno być do żakietu, albo w gorszym wypadku derby (ale w sumie nawet i na derby można by przymknąć oko).

Bardzo udana kreacja!

Na koniec, ponieważ lubimy zajmować się kolorami, porozważajmy o samym kolorze krawata. Kolor jest zbliżony do błękitu królewskiego. Inną udaną opcją byłby również ciemniejszy błękit idący w stronę ultramaryny:


[Post został wyedytowany ze względu na niejasność kolorystyczną. Okazuje się, że krawat Pana Michała Niemczyckiego jest w kolorze królewskiego niebieskiego, ale monitory mają tendencję do przekłamań. Na niektórych zdjęcie może sugerować kolor zbliżony do cyjanowego i turkusowego].

niedziela, 10 marca 2013

Ślubna suknia ecru i biała koszula

Temat dopasowania Panny Młodej i Pana Młodego jest wiecznie żywy. Jak pisałem w poprzedniej notce, "dopasowanie" działa jak w wypadku poszetki i krawata. Te nie mogą być identyczne kolorystycznie i mieć takiego samego wzoru. Podobna zasada kieruje strojem Młodych: należy uważać, aby nie przesadzić z koordynacją. Oczywiście nie ma nic złego we wspólnych akcentach, pod warunkiem, że wspólne akcenty nie wychodzą na pierwszy plan i nie dominują aparycji (abstrahując od faktu, że wspólne kolorystyczne akcenty wcale nie są potrzebne, bowiem najważniejsza jest spójność formalna strojów).

Jestem wielkim zwolennikiem białej koszuli dla Pana Młodego. Nie białej, nie alabastrowej, nie porcelanowej i nie kości słoniowej. Co nie oznacza, że każdy inny odcień bieli od razu będzie zły (szczególnie w świetle wieczorowym, kiedy rozpoznanie kolorów słabnie).

Czasami dostaję pytania o to, czy w takiej sytuacji suknia w innym odcieniu bieli (w stronę kremowego) nie będzie wtedy wyglądała źle. Odpowiedź brzmi: nie istnieje ku temu żaden powód. Suknia ma pasować do Panny Młodej, a nie koszuli Pana Młodego. To, czy te są w tym samym kolorze, to sprawa daleko, daleko drugorzędna (jeśli w ogóle istotna). Między parą zawsze jest przestrzeń, która tworzy sporą różnicę kolorystyczną. Skoro mężczyzna mógłby mieć poszetkę w kolorze chamois do białej koszuli, to nie ma przeszkód, żeby partnerka (która jest dalej od koszuli) również miała suknię w innym kolorze.

Poniżej trzy udane przykłady ślubów królewskich, gdzie suknia Panny Młodej jest w odcieniu cieplejszej bieli aniżeli biała koszula Pana Młodego:




Szczególnie pięknie wyglądają suknie następczyni tronu Wiktorii i księżnej Katarzyny. Mimo że obydwie są cieplejsze od białych koszul Panów Młodych.

Jeśli komukolwiek przyjdzie przez myśl, że są "brudne" z powodu koszuli Pana Młodego... sugeruję przyjrzeć się jeszcze raz. Są przepiękne!

UAKTUALNIENIE (kwiecień 2013): Kolejna niedawna kreacja księżnej Anny Czartoryskiej i Piotra Niemczyckiego. Biała koszula i suknia w kolorze kości słoniowej. Piękny zestaw:


sobota, 2 marca 2013

Krawat. Na ślub, na pogrzeb, na wieczór i do pracy.

Krawat jest w pewnym sensie najważniejszym elementem stroju męskiego. Zwłaszcza, jeśli stawiamy na największą klasykę z możliwych, czyli ubieramy białą koszulę, ciemny garnitur (grafit, szary, granat). Do takiego "standardowego" zestawu krawat staje się najistotniejszym elementem. Za jego pomocą komunikujemy otoczeniu nasz "stan" i na jaką okazję się ubraliśmy. Nie ma nic ważniejszego.

Dobieranie krawatów bywa nieraz sprawą bardzo indywidualną. Szczególnie, że krawaty mogą grać z twarzą, fryzurą i cerą jego posiadacza. W pewnych ogólnych kierunkach istnieją jednak wytyczne, których warto się trzymać.

Najpierw zacznijmy od krawata czarnego. Krawat antykolor. Kompletna powaga, brak jakiegokolwiek nawiązania do twarzy posiadacza (ponieważ czarny nie jest tak naprawdę kolorem). Nie tylko nie dokonuje współgrania z aparycją, ale jednocześnie odciąga od niej uwagę, ponieważ walczy z pigmentem skóry. Czerń jest idealnym wyborem, gdy naszym głównym celem jest zakomunikowanie otoczeniu, że stawiliśmy się w dostojnym stroju na wybraną okazję, czy uroczystość. Wskazuje "jestem ubrany elegancko, mam garnitur i białą koszulę". Tylko tyle i aż tyle.

Oczywiście krawat czarny to idealny wybór na pogrzeb. Do tego tylko i wyłącznie biała koszula i garnitur w kolorze czarnym, grafitowym, lub ciemnoszarym. Oto zdjęcie z pogrzebu prezydenta Kennediego:



Panowie z przodu ubrani w żakiet, bardziej elegancki od garnituru. Kolorystyka stroju pozostaje w zgodzie z naszymi wytycznymi: szarość i czerń. A do tego czarny krawat. Sygnalizacja jest jednoznaczna i od razu widać, na jaką uroczystość zmierzają Panowie. Nie jest to z pewnością ślub.

Z tyłu widać elegancko ubranego Pana w szarym garniturze i również czarnym krawacie (ciemna szarość jest jak najbardziej dopuszczalna, co powinno ucieszyć przeciwników czerni). Pamiętajmy, że jeśli idziemy na pogrzeb w koszuli na spinki, warto założyć spinki-węzełki, a nie spinki, które są biżuterią. Pogrzeby są smutnymi okazjami, a my powinniśmy zrobić wszystko, żeby zakomunikować naszemu otoczeniu z jednej strony elegancką postawę, a z drugiej postawę bez cienia dandyzmu.

Proszę zwrócić uwagę na to, jak wąskie są krawaty - to znak początku lat 60, co można zobaczyć również w serialu Mad Men. Osobiście polecam podejście uniwersalne, a więc krawat normalny, który dałoby się założyć niemal w każdej epoce (a więc 8cm).

Krawat czarny zakłada się również czasem do stroju na wieczór. Osobiście nie polecam takiego rozwiązania, choć może wyglądać bardzo elegancko. W żadnym razie nie zakładajmy czarnego krawata do smokingu, ponieważ wywołuje to efekt przeciwny do zamierzonego. Czarna mucha do smokingu przyciąga uwagę na twarz. Czarny krawat do smokingu wraz z jedwabnymi klapami wywołuje efekt odwrotny i tworzy strzałkę w dół, co jest bardzo niekorzystne.

Lepiej to wygląda, gdy klapy nie są pokryte jedwabiem, czyli gdy mówimy o czarnym garniturze. Nadal jednak warto spróbować czegoś innego niż czarnego krawat. Nie chodzi przecież nam o to, aby tylko pokazać, że jesteśmy ubrani w zgodzie z elegancją. Chcemy również pokazać wieczorowy nastrój i trochę pozwolić krawatowi na współgranie z twarzą. Dlatego warto założyć ciemny krawat w jakieś przyjazne wzory i jaśniejsze elementy.

Oto przykładowe krawaty na wieczór ze strony firmy Bytom (www.bytom.com.pl):

 


Krawat po lewej to iście gwieździsty zabieg, czyli ciemnogranatowy krawat z jasnymi plamkami, które w świetle sztucznym świecą jak gwiazdy i odbijają światło jak nasze oczy (ciemny granat to z kolei negatyw naszej skóry).
Polecam bardzo niezdecydowanym co do krawata na wieczór korzystanie z tego schematu: ciemny granat i na nim jaśniejsze drobne kropeczki, lub coś zbliżonego. Mogą być srebrne, ale mogą również zawierać inne elementy (np. fioletowe, różowe, bordowe, błękitne).

Drugi krawat to wzór Dogstooth, a więc "zęby psa". Jest trochę mniej wieczorowy, ale to ciekawy wzór. Krawat bardziej nadawałby się na wieczorną imprezę, gdyby zamiast ciemnoniebieskiego miał kolor bordowy, albo fioletowy (wraz z czarnym). Wtedy byłby iście sylwestrowym krawatem.

Do pracy bardzo dobrze nadają się krawaty w paski. Oto przykładowy krawat ze strony Bytom:

Najbardziej znane połączenie, czyli bordo i ciemnygranat. Dlaczego paski najlepiej nadają się do pracy? Ponieważ sprawiają wrażenie ruchu powietrza. To tworzy pewne złudzenie jakby osoba coś mówiła i przez to przed sobą poruszała powietrze. A ponieważ w naszej pracy najważniejsze jest to co mówimy (a przynajmniej tak być powinno), to taki dynamiczny krawat się świetnie nadaje.

Oczywiście jest to pewna sugestia, której proszę nie traktować nazbyt zobowiązująco.

Warto pamiętać, że krawaty w paski mogą być krawatami "stowarzyszeniowymi". Wywodzi się to z tradycji brytyjskiej. Często do takiego krawata dodawany jest jakiś herb. Kiedy decydujemy się taki krawat założyć, to powinniśmy zdawać sobie sprawę z tego, co na siebie zakładamy. Podobnie jest z sygnetami, których nie aprobuję, czy też kwiatami, których symbolikę powinniśmy znać. Może nam się podobać zielony goździk, ale eleganckiemu mężczyźnie wypada wiedzieć, co taki symbol oznacza, gdy decyduje się go włożyć do butonierki (i lepiej, żeby wiedział). Kod ukryty w detalach stroju, to jednak temat na inny wpis, więc wróćmy do krawatów.

Brytyjskie krawaty stowarzyszeniowe mają układ jak powyżej. To znaczy, paski idą od lewej od dołu do góry. Przez to wskazują na twarz. Amerykańskie krawaty mają paski w drugą stronę (zapewne wymyślono to po to, aby swego czasu nikogo nie urazić); przez to mniej wskazują na twarz. Dzisiaj kierunek nie jest już tak istotny. Ciągle jednak istotne jest, abyśmy uważali z tym, czy nie zakładamy krawata, który symbolizuje przynależność lub utożsamianie się z jakąś grupą.

A jakie krawaty są dobre na ślub? Zazwyczaj jaśniejsze (skojarzenie jednoznaczne), choć mogą również być granatowe. Ponieważ nasz blog głównie dotyczy strojów na ślub, to tu wymagany jest głębszy opis przy innej okazji. Najbardziej uniwersalny jest kolor srebrny:

 


To są krawaty uniwersalne, choć dosyć standardowe. Jak najbardziej dopuszczalne  i poprawne na ślub, wywołają zawsze pozytywne skojarzenie, jednakże można się pokusić o wybory bardziej zdecydowane (o tym w następnych wpisach).

Na koniec jeszcze kilka wieczorowych propozycji ze sklepu internetowego Vistuli (www.sklep.vistula.pl), choć niestety muszę skonstatować, że krawaty są wąskie:


 

Pierwszy krawat to dobry sposób na przekonanie zwolenników czarnego krawata. Zawsze lepiej choć odrobinę go zdynamizować na wieczorową okazję. Kolejne dwa krawaty to znowu strzępienie zębów (Dogstooth). Zaś ostatnie dwa to najlepsze wybory, w zgodzie z naszym gwieździstym zabiegiem. Granat w krawacie i do tego gwiezdne rozbłyski. Prawie zawsze działa i wywołuje piękny wieczorowy efekt.

środa, 9 stycznia 2013

Ronaldo lepszy od Messiego i Iniesty? (black tie)

Niech nikogo nie zmyli tytuł wpisu. Nie zamierzam dywagować o piłce nożnej, ale o wybitnych piłkarzach, a konkretnie o najlepszej jedenastce roku, którzy odbierali wyróżnienia na gali w Zurychu. Wydarzenie miało charakter galowy i odbywało się wieczorem, więc najlepszy strój na tę okazję to najlepszy strój męski w historii, czyli smoking. Nazywany również hasłem sartorialnym "black tie". Naturalnie na takie wydarzenia dopuszczalna jest również opcja mniej formalna, a więc garnitur wizytowy wieczorowy. Niemniej jednak opcja ta blednie mocno w towarzystwie smokingu. Oto i najlepsza jedenastka piłkarzy w 2012 roku:




Najmniej formalnie ubrali się Panowie w garniturach wieczorowych (a więc takich, których klapy nie są pokryte jedwabiem; jest to pierwsza rzecz, którą widać w różnicy ze smokingiem). W tym wypadku jest to Pan u góry pierwszy od prawej (Iker Casillas), oraz na dole dwaj Panowie drugi i trzeci od prawej (Xavi i Iniesta).

W garniturach wizytowych wygrywa Pan Casillas. Mimo iż zdecydował się założyć strój mniej formalny, to całość leży na nim bardzo dobrze, krawat ma dostojną szerokość. Zegarek z żelazną klamrą obniża rangę stroju. Wydaje się również, że mógłby postawić na inny krawat. Skoro decydujemy się na porzucenie smokingu i wybieramy krawat z garniturem, to warto wybrać trochę jaśniejszy (choć dalej ciemny) kolor od czarnego. Mimo wszystko jest to kreacja udana.

Najgorzej wypada Pan Iniesta, co jest sporym zaskoczeniem dla naszego bloga, ponieważ pamiętamy jak pięknie i bardzo formalnie ubrał się na własny ślub, przywdziewając żakiet:


W Zurychu niestety założył czarną koszulę, co jest błędem bardzo poważnym na wieczorową imprezę. Biała koszula jest tutaj absolutnym kanonem, nawet ważniejszym niż na ślubie. Dlaczego? Każdy widzi na zdjęciu, że jest najmniej wyróżniającym się Panem. Choćby nie wiadomo, jak dobry to był garnitur czerń koszuli wszystko niweczy.

W dodatku ma za długie nogawki, co widać w zbyt dużej liczbie zagięć przy bucie. Ten sam błąd, choć mniej zauważalny, popełnił jego kolega z reprezentacji Pan Xavi. Tu nogawki są odrobinę za długie, szkoda również, że krawat jest taki cieniutki. Za bardzo przypomina sportowy fason.

Pozostali Panowie zdecydowali się założyć smokingi. Niestety owa gala uświadamia nam, jak bardzo dużym wyzwaniem pozostaje bycie wiernym męskiej tradycji. Mimo że strój na black tie jest w dużej mierze prosty, stary i sprawdzony, wielu mężczyzn nieustannie próbuje ulepszać to, co jest w zasadzie doskonałe. I niepotrzebne flirtuje z niesprawdzonymi schematami.

Najniekorzystniej ubrani byli Pan Gerard Pique oraz Pan Sergio Ramos (u góry trzeci i czwarty od prawej). Przyjrzymy się Panu Ramosowi:



Zamiast tradycyjnej czarnej muchy zdecydował się na dziwne kokardowe wiązadło. Nawet jeśli jest zrobione z jedwabiu niestety nie sprawia tego wrażenia, które powinno; nie jest cieniem promieniującej twarzy (tłumaczyłem to we wpisie o smokingu). Dodatkowo smoking ma zdecydowanie za wąskie klapy, dwa guziki, spodnie są za długie i są zbyt nisko osadzone. Jest to szczególnie widoczne z powodu błędu, który popełniła większość piłkarzy, czyli niezakrycia talii. To jedna z podstawowych zasad smokingu: należy zakryć talię, biała koszula poniżej zapiętej marynarki nie ma prawa być widoczna (dlatego potrzeba kamizelki lub specjalnego smokingowego pasa).

Do tego widać pasek, który wygląda jak od dżinsów. Na szczęście jest przepiękna Pani u boku, co do pełni radości w życiu zupełnie wystarczy.

Spójrzmy teraz na Pana Pique:



Smoking bardzo ładny. Nawet zdecydował się (chyba jako jedyny obok Messiego) zakryć talię. Niestety czyni to kamizelką garniturową. Jeśli kamizelka już ma wystawać w taki sposób spod marynarki smokingu, to powinna mieć również jedwabne klapy. W przeciwnym razie wygląda jak dołączona od jakiegoś garnituru (szczególnie tak zapinana, że widać gołe guziki). To jednak drobny błąd przy tym, że Pique nie założył czarnej muchy, tylko czarny krawat i to w dodatku krawat wąski. Cały efekt smokingu został podważony, ponieważ zamiast zwrócenia uwagi na twarz wytworzona jest czarna strzałka, która wskazuje w przeciwnym kierunku niż facjata.

Kolejni w smokingach to Lionel Messi i Cristiano Ronaldo. Oto oni wraz z Panem Iniestą (który na dodatek miał zły pasek):



Błędy Pana Ronaldo są następujące: widoczny pasek z klamrą, bransoletka na ręce i mosiężny zegarek. Taka biżuteria nie współgra dobrze ze smokingiem (nie mówiąc już o kolczykach). Poza tym jego mucha nie jest wiązana, a gotowa. To jest cecha bardzo niepożądana wśród mężczyzn. Zasada podstawowa mówi: niech nikt za nas nie wiąże wiązadła pod szyję. Jakiegokolwiek. Jeśli mamy w szafie gotową zawiązana muchę, to pozbądźmy się jej. Na zawsze. Nosimy tylko rzeczy, które sami wiążemy. Poza tym spodnie są zbyt blisko bioder. Ukazuje to zbyt dużą część koszuli (do tego patki na kieszeniach powinny być schowane):




A teraz mały fotomontaż, zakrywający talię i pasek:



Od razu dostojniej, nogi dłuższe, sylwetka bardziej męska. Kolosalna różnica. To zdjęcie powinno przekonać każdego, że zakrywanie talii w smokingu to konieczność, a noszenie biodrówek do eleganckiego stroju to jeden z najgorszych trendów w historii męskiego stroju (damskiego zresztą też).

Pan Messi jeśli chodzi o samą kompozycję stroju wypada lepiej. Choć niestety mucha nie jest wiązana, to talia jest zakryta skromną kamizelką pod spodem. Niestety marynarka jest zbyt nachalna i pod tym względem bardziej odstaje od klasyki. To zbyt wielkie złamanie zasad:



Klasyczny smoking sam w sobie jest perfekcyjny. Nie ma w nim czego poprawiać. Mężczyzna w smokingu wygląda najlepiej jak może, najprzystojniej i najbardziej "seksownie". Czasami łamie się pewne drobne reguły, ale na black tie przede wszystkim pokazuje się, jak dobrym się jest w podążaniu za regułami. Dlaczego? Ponieważ w smokingu już nie można nic zrobić lepiej. Zakładając marynarkę w kropki nagrodzony piłkarz odszedł za daleko w stronę popu. Choć całość wygląda ciekawie, to mniej elegancko od innych.

A teraz można zacząć debatę o tym, kto lepiej się ubrał: Pan Ronaldo czy Pan Messi? Liczę na tak dużo emocji i pasji, jak przy dyskusji na temat ich wyśmienitych umiejętności piłkarskich.

Jeśli Pan Messi chciał złamać trochę reguł, to mógł postawić na dyskretny akcent, na przykład wybrać tylko muchę w kropki. Tak postąpił jego kolega Dani Alves, który wypadł trochę lepiej:




Chociaż mucha niestety już zawiązana, klapy zbyt wąskie, talia niezakryta i do tego te kolczyki... (choć za to ładne guziki jubilerskie).

Dokładniejszego zdjęcia Pana Marcello nie zdołałem znaleźć. Pozostali dwaj bohaterowie okupują pierwsze miejsca.

Na drugim miejscu mamy Pana pierwszego od prawej na dole, czyli Xabiego Alonso. Wyglądał prawie idealnie:



Niedopracowanym szczegółem pozostaje odkryta talia, ale przynajmniej nie widzimy tutaj paska do spodni, który potrafi popsuć całe zestawienie black tie. Mamy również guziki jubilerskie na koszuli, na co zdecydowali się tylko Pan Alves i Pan Ramos. Niestety wszystko wskazuje na to, że mucha jest już zawiązana.

Niepodważalnym numerem jeden pozostaje zawodnik, który nie gra ani dla Realu Madryt, ani dla Barcelony. Panie i Panowie, oto książę Falcao:




Wprawdzie smoking ma kolor midnight blue, ale jest to w pełni dopuszczalne przy black tie. Do tego półsztywny przód koszuli, a przede wszystkim samodzielnie zawiązana mucha (przydałyby się guziki jubilerskie, a do tego osobiście optuję za zakrywaniem wiązania muchy, ponieważ jest czarne; ale już nie narzekajmy). Widać, że jest to mężczyzna, który bierze sprawy we własne ręce. Pan Falcao całą resztę pozostawia daleko w tyle i pod tym względem pozostaje zwycięzcą wieczoru, który zawstydziłby niejedną głowę państwa. Brawo, Panie Falcao. Chapeau bas!

Proszę sobie tylko wyobrazić, że wszyscy piłkarze na zdjęciu by się tak ubrali jak Pan Falcao. Byłaby to jedenastka nie tylko najlepszych piłkarzy globu, ale w tamtym momencie najlepiej ubranych mężczyzn.

(Smoking jest dobrze skrojony. W przeciwieństwie do smokingu Daniela Craiga, który również zdecydował się na smoking w tym kolorze. Niestety wybrał smoking o jeden lub dwa rozmiary za mały.)

A poza tym gratulacje dla tych wspaniałych piłkarzy.

sobota, 6 października 2012

Koło barw a ślubne kolory

Najczęściej zadawane pytania o strój ślubny Pana Młodego dotyczą kwestii kolorystycznych. Jaki kolor powinien mieć garnitur? Jaka powinna być koszula? Jaki powinien być krawat? Odpowiedzi na te pytania udziela z jednej strony tradycja, która kształtowała się przez lata. Z drugiej strony ta tradycja nie istniała zawsze, musiała się jakoś wykształcić metodą prób i błędów. A to oznacza, że musi stać za nią jakaś racjonalizacja poważniejsza niż "bo tak robimy od lat". I niezwykle często tak rzeczywiście jest. W przeciwnym wypadku tradycję czeka zagłada. Prędzej, czy później.

Utarte przez tradycję kolory ślubne mogą w większości przypadków zostać uzasadnione naukowo. Powtarzam to na tym blogu wiele razy. Dlatego w większości przypadków jestem fanem klasycznej elegancji. Nie dlatego, że jestem wielkim tradycjonalistą, ale dlatego, że stoi za tym twardy materiał dowodowy.

W skrócie najbardziej tradycyjne kolory ślubne są następujące:
- biała koszula (nie ecru)
- garnitur szary, grafitowy, granatowy, w ostateczności czarny (nie brązowy)
- krawat szary, srebrny, albo granatowy.

Z krawatami pozwalamy sobie na najwięcej odstępstw (zajmują małą przestrzeń). Z koszulą odstępstwa mogą dotyczyć części bez kołnierzyka (zajmuje średnią przestrzeń). Z garniturem odstępstwa raczej nie powinny występować (zajmuje największą przestrzeń).

Uzasadnienie dla tych tradycyjnych kolorów możemy odnaleźć w tak zwanym kole barw. Na wstępie od razu pragnę zaznaczyć: nie demonizujmy koła barw. Niektórzy przywiązują do niego nadmierne znaczenie i myślą, że znajdą w nim odpowiedzi na kolorystyczne dylematy dotyczące stroju, albo wystroju mieszkania. O ile pewne rzeczy może nam koło wyjaśnić, o tyle jest to tylko niedoskonały kompas, bez którego często możemy się obejść. W końcu do kolorów dochodzi mnóstwo innych elementów, faktura, wzór, kształt, nasycenie koloru, jasność koloru, rodzaj światła, które go oświetla itd. Poza tym kolory często się zacierają i mieszają.

Jednak do rzeczy. Koło barw wygląda tak:


Na przeciwległych końcach koła są kolory dopełniające się. W pewnym sensie niekradnące siebie nawzajem i nie konkurujące, ponieważ opierają się na innych falach świetlnych. Są wobec siebie kontrastowe jak kobieta i mężczyzna. W tak zwanej syntezie addytywnej te kolory dają światło białe. Puszczone razem wiązki światła o tym kolorze na biały ekran pozostawią ekran biały w naszych oczach. W tak zwanej syntezie substraktywnej te kolory dadzą barwę czarną (jeśli zmieszamy płyny o tych kolorach). Jeśli uwzględnimy przy mieszaniu jasność poszczególnych kolorów, to otrzymamy neutralny kolor szary. Właśnie ten, który jest w środku koła. Powstaje bez względu na to, które obrzeża weźmiemy po linii prostej: niebieski z pomarańczowym, zielony z czerwonym itd.

Tyle z teorii, teraz trochę praktyki. Od razu jasne staje się, dlaczego garnitur ma być grafitowy, szary, lub w ostateczności czarny, a koszula biała. Ponieważ te kolory nie kolidują z z kolorami z koła barw. Są wobec nich neutralne. Każdy kolor będzie do nich pasował. Najważniejszym kolorem w naszym stroju jest nasza skóra. Skóra, jeśli chodzi o pigment, znajduje się w przedziale między kolorem czerwonym a żółtym. Jest to wobec tego bardzo ciepły kolor. Jeśli nie pasuje nam grafit, szarość, ani czerń, to jeden kolor, z jakiego możemy skorzystać, to granat/niebieski. Gdyż jest najzimniejszym kolorem i będzie kradł najmniej pigmentu z naszej twarzy. Jest dokładnie po przeciwległej stronie palety barw.

To tłumaczy również, dlaczego najbardziej klasyczne będą krawaty srebrne i szare. Ponieważ znajdują się w środku koła barw i nie są wobec naszego pigmentu konkurencyjne. Jeśli już chcemy wybierać kolor nieneutralny, to powinien być przeciwny - czyli ten z grona niebieskich i granatów.

Dlatego do poniższego zestawu zawsze, ale to zawsze będzie pasował każdy mężczyzna (podobnie jak do smokingu):



Podkreślam, każdy. Choćbyśmy znaleźli Marsjan z zielonymi odcieniami skóry, albo Merkurian o kolorze fioletowym. Wtedy mieliby problem z granatem i niebieskim, ale szarość, grafit, biel, grałyby z nimi dobrze. Każdy, kto wybierze taką kreację, nie może popełnić błędu. Chronią go prawa fizyki tak samo jak grawitacja go trzyma przy ziemi.

Oczywiście, jak mówiłem wyżej, nie traktujmy tego bardzo zobowiązująco. Musimy jednak zdać sobie sprawę z tego, że te najbardziej konserwatywne kolory wzbudzają jednocześnie najbardziej dostojny wygląd - ponieważ żaden kolor nie konkuruje z naszą aparycją. Skóra ma kolor pomarańczowy, dlatego należy unikać brązowego garnituru i koszuli ecru, ponieważ obydwie rzeczy będą kraść pigment z twarzy Pana Młodego i przez to umniejszać jego rolę (Panna Młoda może mieć suknię ecru, ponieważ ma strój bardziej jednolity i odkrywa dużo więcej swojej skóry niż Pan Młody - przede wszystkim przy dekolcie). W zależności od konkretnej osoby kolor skóry będzie z palety od żółtego pomarańczowego do czerwonego pomarańczowego (do tego również dochodzi oczywiście jasność skóry i nasycenie kolorem):


Dlatego do skóry będzie pasował krawat od koloru neutralnego, szarości, w stronę koloru niebieskiego, coraz ciemniejszego. Jeśli skóra jest bardziej żółta, to lepszy będzie niebieski z fioletem (indygo). Jeśli skóra będzie bardziej czerwona, lepszy będzie niebieski zbliżony do zielonego (trochę w stronę turkusowego).

Powtarzam, co pisałem wyżej, nie traktujmy tego w pełni ściśle. Paleta barw jednak tłumaczy, dlaczego jeśli już decydujemy się na kolor krawata z zakresu fioletowych, czerwonych, różowych, czy nawet zielonych, to należy iść w kolory pastelowe - ponieważ są zbliżone do jasnego szarego. Jeśli założymy mocny czerwony krawat, to będzie konkurencją wobec naszego pigmentu skóry, gdyż czerwień nie jest kolorem dopełniającym pomarańczowy. Jest kolorem towarzyszącym, czyli z nami konkuruje.

O tym, jak zachowują się kolory możemy łatwo przekonać się obserwując negatywy zdjęć. Nasza skóra jest blisko pomarańczy (to samo tyczy się ludzi o innych kolorach skóry niż "biała"!), jej przeciwnikiem jest granat/niebieski, a szarość jest neutralna. Popatrzmy na Pana w szarym krawacie, granatowej marynarce i na negatyw zdjęcia (zdjęcie znalezione na http://www.styleforum.net/t/311632/wearing-light-colored-ties):

 

Po zrobieniu negatywu cera z jasnopomarańczowej robi się ciemnoniebieska. Ciemnogranatowa marynarka robi się jasnopomarańczowa (kolory uzupełniające się). Jasnoszary krawat pozostaje szary, ale robi się ciemniejszy. Biała koszula zmienia się oczywiście w czerń (swoją drogą powyższa kreacja nieźle nadaje się na ślub dla zwolenników jednorzędowego dwuczęściowego garnituru).

Grafitowy, szary i czarny garnitur będzie pasował do każdej cery (choć czarnego na słoneczny ślub nie polecam, ponieważ czarny na słońcu nie jest czarny, tylko czarnoblady). Tak samo biała koszula (dlatego każdy krawat pasuje do białej koszuli). Ciemnogranatowy garnitur będzie pasował praktycznie do każdej cery (chociaż jaśniejsza wersja już niekoniecznie). Tak samo ładny jedwabny srebrny krawat. Dotyczy to każdej twarzy i każdej skóry. Srebro pasuje do wszystkiego. W przeciwieństwie do złota (kolejny dowód za tym, żeby ewentualna zdekompletowana kamizelka była szara, a biżuteria niezłota).

Każdy kto twierdzi, że biała koszula nie pasuje do konkretnej cery, albo że srebrny krawat nie pasuje do konkretnej cery, stawia się w opozycji do elementarnej fizyki. To tak jak by twierdził, że wszystkie kolory nie dadzą białego, albo że synteza substraktywna kolorów uzupełniających nie da czarnego, lub że mieszanie kolorów na przeciw siebie z koła barw nie da szarości.

Na koniec wklejam świetny obrazek dla zainteresowanych, który wyjaśnia dobrze pojęcia "jasności" koloru i jego "nasycenia" (ze strony http://niebanalnewnetrze.pl):


Zwiększanie "nasycenia" oznacza po prostu wzmacnianie koloru, a zmniejszanie "nasycenia" oznacza przesuwanie bliżej szarości. Z kolei manipulowanie "jasnością" oznacza lawirowanie między bielą a czernią. Wiedzą o tym ci, którzy bawią się programami graficznymi, gdzie są dwa inne pokrętła przy konkretnym kolorze: jasność i kontrast.

piątek, 28 września 2012

Stroller, czyli na ślub jak James Bond

Stroller jest strojem pólformalnym dziennym. Oznacza to, że jest mniej formalny niż żakiet, ale jednocześnie bardziej niż „zwykły” garnitur. Gorąco go polecam Panom Młodym, którzy chcą założyć coś specjalnego na swój ślub. Z jednej strony, gdy chcą zrezygnować z garnituru, a z drugiej, gdy nie mają ochoty na duże wydatki finansowe i pójście w zbyt daleko posuniętą tradycję ubraniową.

Sam stroller został bardziej rozpropagowany przez niemieckiego ministra, Stresemanna, który w pewnym momencie stwierdził, iż ma dosyć chodzenia w żakiecie i wygodniej mu będzie założyć marynarkę. W ten sposób wypromował „stresemanna”, czyli strollera (są pewnie niuanse między tymi dwoma typami, ale w sumie są nieistotne dla naszych rozważań). Oto stroller (ze strony tuxedosbymerian.com):


W strollerze poprzez nawiązanie do żakietu zakładamy spodnie sztuczkowe. Najbardziej uniwersalna jest kolorystyka szara z paskami. Najbardziej klasyczne będą spodnie czarno-szare. Nic się jednak nie stanie jeśli będą bardziej szare, lub będa miały jaśniejsze paski (czy nawet kratkę, której nie polecam). W ostateczności do strollera można założyć nawet po prostu szare spodnie (jednolite). Spodnie w paski są optycznie dobrym rozwiązaniem, ponieważ wydłużają sylwetkę i dodają do stroju dostojności.

Kamizelka (niezbędna), podobnie jak w żakiecie, marengo (szarość), albo płowożółta (czerń polecam na składanie życzeń urodzinowych głowie państwa). Nie eksperymentowałbym za bardzo z innymi kolorami. Im bardziej idziemy w stronę nowych kolorów, tym bardziej oddalamy się nie tylko od formalnego stroju, ale wystawiamy również na ryzyko elegancję stroju. Jeśli już to eksperymentowałbym raczej z odcieniami samego żółtego i szarego (np. w przypadku tego pierwszego bardziej w stronę bielszego żółtego, a w przypadku tego drugiego w stronę bardziej błękitnego szarego). Kamizelkę polecam dwurzędową z klapami. Z wełny albo z domieszką jedwabiu. Dwurzędowość kamizelki nadaje strojowi bardzo unikalny, specjalny i po prostu wspaniały charakter. Ciężko ją dostać, ale można niedrogo uszyć. Większość krawców powinna sobie z tym poradzić. Czarna kamizelka lepiej się nadaje na inne okazje niż ślub, też formalne
(ze strony 
http://www.yorkrite.org):


Na przykładzie powyższego zdjęcia można również zrozumieć, dlaczego spodnie sztuczkowe, w innym kolorze niż marynarka (i w paski) to naprawdę dobry pomysł na zwiększenie elegancji. Wystarczy sobie wyobrazić, że Pan miałby jednolity garnitur zamiast tych spodni. Strój wyglądałby już zupełnie inaczej i mniej ciekawie.

Marynarka powinna być ciemna. Grafitowa, albo czarna. Granatowa też jest dopuszczalna, ale oznacza większe zerwanie z tradycją niż te dwa poprzednie. Szara marynarka może być zbyt blada i obniżać formalność stroju (podobnie jak w wypadku szarego żakietu). Od brązu, podobnie jak w innych wypadkach, należy uciekać.

Czy czarny kolor nie wywołuje tu efektu takiego jak w wypadku smokingu, czy butów i nie pochłania zbyt wiele kolorów? Oczywiście nie, ponieważ ta czerń jest mocno tonowana przez szarość na spodniach i kolor kamizelki. Dzięki temu stanowi tylko relatywnie niewielką część stroju i nie dominuje. Kolejny stroller (ze strony http://www.gentlemansgazette.com/stresemann/):


Jakie krawaty? Tutaj dzięki formalności stroju i kamizelce możemy pozwolić sobie na większą kolorystykę. Podobnie jak w wypadku żakietu. Samą koszulę polecam białą, ale winchesterowska też będzie przekonująca. Krawat, ponieważ schowany pod kamizelką, może być odważniejszy kolorystycznie. Ciągle jednak zaczynajmy konserwatywnie i porównujmy różne opcje zaczynając od szarości, stali, srebra, granatu. Powoli w stronę pastelowych czerwonych, różowych, niebieskich. Z delikatnymi wzorami, ale bez nadmiernego szaleństwa. Pamiętajmy, że w trakcie wesela możemy zdjąć kamizelkę i zmienić spodnie ze sztuczkowych na te w kolorze marynarki. Wtedy krawat będzie bardziej widoczny, więc w takim scenariuszu warto to mieć na uwadze.

Plastron opada, bo to raczej domena żakietu, mucha jest dopuszczalna, ale oczywiście ryzykowna. Osobiście obstaję za krawatem, o czym mówiłem przy wielu okazjach. Bo w sumie zawsze obstaję za krawatem.

Stroller jest na pewno lepszy od garnituru. Świetnie prezentuje się w świetle dziennym. Przykładem niezwykle eleganckiego i mniej formalnego strollera niech będzie strój Jamesa Bonda na jego własny ślub. Szare spodnie, szara kamizelka, piękna granatowa marynarka i ładniejszy jasnoniebieski krawat na białej koszuli. Całość zgrabna i proporcjonalna do skromnej sukni Panny Młodej (zapewne, gdyby Panna Młoda miała długą suknię, to Bond założyłby bardziej uroczysty żakiet, lub minimum stroller w bardziej formalnych kolorach):


Skoro agent 007 się tak ubrał, to my bezpiecznie możemy zrobić to samo.

Przy strollerze należy pamiętać o jednej rzeczy, o której wspominałem. Samo założenie strollera podnosi formalność, czyli zgodność z tradycją stylu męskiego. Jeszcze nie oznacza to, że wyglądamy bardziej elegancko niż w zwykłym garniturze. Strollera można kolorystycznie skomponować tak, że będzie wyglądał mniej odświętnie, lub w gorszym scenariuszu źle. Dlatego należy być bardzo uważnym przy jego kompozycji.

Dla porównania spójrzmy na Pana w strollerze, który wygląda bardzo klasowo, ale trochę zbyt mało formalnie, żeby się tak ubrać na własny ślub. Głównie z tego względu, że postanowił poszaleć kolorystycznie z kamizelką, a spodnie nie mają pasków (ze strony http://blog.blacktieguide.com):


Niejedna kompozycja garniturowa może wyglądać poważniej niż powyższy strój (mimo że ten jest bardzo ładny, to jednak nie kojarzy się z Panem Młodym).


Stroller jest strojem półformalnym dziennym. Świetnie nadaje się do kościoła na ślub i początek wesela. Po pewnym czasie przydałoby się jednak go zmienić na strój wieczorowy. Tutaj jednak nie jest to zbyt wielkim kosztem. Wystarczy bowiem zamienić spodnie i zdjąć kamizelkę (to drugie nie jest nawet konieczne) i wtedy pozostajemy bardzo, ale to bardzo wierni zasadom klasycznego męskiego stylu. Wobec tego kompozycja strollera nie jest bardzo droga. Mężczyzna może kupić ładny grafitowy, lub czarny garnitur (w ostateczności granatowy), a do niego spodnie sztuczkowe (lub szare) i kamizelkę, które mu posłużą na samą uroczystość. Na późniejszy czas weselny można przerzucić się na garnitur bez zmiany krawata.

Tym, którzy nie są przekonani co strollera i kojarzą elegancję jako jednolity garnitur polecam prosty eksperyment. Potrzebne będą dwa garnitury. Jeden czarny/grafitowy dwuczęściowy, drugi szary trzyczęściowy. Załóżcie obydwa ze ślubnym krawatem, a potem próbujcie mieszać poszczególne części. Załóżcie ciemny i dodajcie do niego szarą kamizelkę. A potem załóżcie szare spodnie, szarą kamizelkę i ciemną marynarkę z drugiego garnituru. Ta ostatnia kombinacja to właśnie stroller.

Wychodźcie w celu porównania koniecznie na światło słoneczne. Jestem pewien, że przekonacie się, iż właśnie ta ostatnia opcja wygląda najciekawiej przy mocnym dziennym świetle. Dużo ciekawiej niż jednolity garnitur w którejkolwiek z wersji. I tutaj nauki fizyczne stoją po stronie większej formalności stroju niż po stronie współczesnych "trendów". Ciemna marynarka odrobinę odgradza od kolorystyki świata wokół, szary kolor kamizelki odciąga uwagę od bladości tej czerni (powodowanej mocnym światłem słonecznym). Biel koszuli akcentuje twarz i tworzy przestrzeń dla weselszego koloru krawata, który gra z aparycją.
Nogi zaznaczone na szaro nie sprawiają, jak w wypadku jednolitych ciemnych spodni, że giną jak ciemna plama na słońcu.
Wszystko to działa oczywiście inaczej w słabszym świetle, świetle sztucznym. Dlatego stroller to strój dzienny.

piątek, 21 września 2012

Smoking, czyli najwspanialszy męski ubiór nie na ślub

Smoking jest najlepszym męskim strojem. Jest pięknym sposobem na podkreślenie wszystkich męskich walorów i jednocześnie można go uznać za strój tradycyjny. Mimo iż jego historia nie jest bardzo długa, a jej początki można uznać za rewolucję.

Bardziej formalnym strojem na wieczór jest frak, czyli "biała mucha". Frak jednak będzie stopniowo wygaszany z męskiej mody, ponieważ smoking prezentuje się znacznie lepiej. Choć jak wiadomo, wśród fanów męskiego stylu tradycja bywa silna. A czasami smoking może się wydać zbyt "galowy" na niektóre bardzo poważne okazje. Pierwsza naczelna zasada jaka jest zerwana to pokazywanie męskich nóg. Oczywiście zakrytych, ale tylko spodniami. Natomiast w wypadku fraka zakrywamy to jeszcze ogonem. W smokingu natomiast trochę bardziej pokazuje się nogi, co już zrywa z najbardziej formalną wersją ubioru mężczyzny (w stroju dziennym, żakiecie, również zakrywa się nogi).

Czy można się ubrać bardziej imponująco niż ten pan?: (zdjęcie z http://www.itrendingfashion.com)



Chociaż nie jestem zadowolony z mankietów (powinny być podwójne na spinki) i nie widzę lampasów.

W istocie, skoro już jesteśmy przy smokingowych błędach warto wymienić kilka istotnych szczegółów, które się niestety coraz częściej ignoruje:

- klapy marnarki powinny być zamknięte (jak na zdjęciu), albo szalowe (najczęściej spotykane, ale jednocześnie mniej formalne - marynarka szalowa kształtem wywodzi się od marynarki do palenia - smoking jacket)
- guzik marynarki musi być jeden (albo powinna być zapinana na łańcuszek)
- marynarka powinna być jednorzędowa, ale może być dwurzędowa (ta druga jest mniej formalna)
- kieszenie nie powinny mieć patek (chyba że wybieramy wersję dwurzędową)
- klapy marynarki muszą być z jedwabiu
- spodnie muszą mieć lampasy z tego jedwabiu
- mucha też musi być z tego jedwabiu (żadnych krawatów)
- marynarka nie powinna mieć rozcięć z tyłu
- pod marynarką musi być kamizelka, albo pas w kolorze czarnym (ta druga wersja jest mniej formalna)
- żadnego świecącego zegarka na ręce
- cztery guziki na rękawach, ładnie obszyte i do siebie przylegające
- koszula musi być bezwzględnie biała, wieczorowa, na guziki jubilerskie (w ostateczności bieliźniane przykryte listwą, ale to obniża formalność)
- kołnierz koszuli powinien być wysoki
- smoking ma być czarny, albo w kolorze midnight blue (obydwie wersje w pełni poprawne; wersja tropikowa dopuszcza białą marynarkę)

Być może jeszcze coś pominąłem. Niestety bardzo często jak widzimy panów w smokingach, to łamią niektóre z tych zasad. Często dlatego, że producenci smokingów wykorzystują modele garniturów i produkują je taśmowo bez należytej zmiany formatu.

Klasyczne buty to buty na kokardkę, ale nie polecam - choć podkreślmy, jest to w pełni dopuszczalne i formalne. Tutaj trzymanie się zasad pełnego formalizmu jest gorsze niż wybranie innej opcji. Te buty wyglądają raczej jak kapcie, a stopa mężczyzny nie wygląda jak stopa zdobywcy. Lakierki będa lepsze, ale jeszcze lepsze będą po prostu czarne oxfordy z lśniącej skóry wypolerowane na lustro.

Co do koszuli moim zdaniem powinna mieć wykładany kołnierz, czyli klasyczny. Taki, który pozwoli schować zapięcie muchy. Oczywiście czarnej muchy. Wielu mężczyzn jednak stosuje kołnierz łamany. Nie jest to faux pas, ale jest to krok gorszy niż schowanie wiązania pod kołnierz (inaczej jest z frakiem i białą muchą, gdy widoczne wiązanie zlewa się z koszulą). Proszę się przyjrzeć tym dwóm wariantom i samemu ocenić na pierwszy rzut oka, który kołnierz prezentuje się lepiej (pierwsza opcja z http://uk.askmen.com/fashion/, niestety chyba z już zawiązana muchą, opcja druga z http://dealrocker.wordpress.com/):




Zapięcie schowane pod kołnierz jest lepsze i już tłumaczę, dlaczego, bo od razu wyjaśnię, dlaczego smoking jest najwspanialszym męskim strojem.

Częściowo mówiłem o tym we wpisie poświęconym białej koszuli na ślub. Biel to absolutny kanon i w wypadku koszuli do smokingu jest to szczególnie ważne. Całą magię smokingu możemy zrozumieć znowu dzięki fizyce. Kluczem jest tutaj natura kolorów. Czarnego i białego. Czerń to antykolor, a biel to akolor.

Jak działa ta mieszanka? Czerń, jak mówiłem, uśmierca kolory. Zabija je. Ten efekt jest bardzo ważny przy spodzie naszego stroju, czyli męskim obuwiu. W wypadku smokingu działa ta sama zasada. Celem jest uśmiercenie kolorystyki wkoło. Wyplenienie każdego możliwego kolorowego odcienia.

Następnie dodana zostaje biała koszula, która wywołuje efekt dekoltu podkreślającego twarz. Biel z kolei uwalnia kolory, ponieważ jest czystą tablicą. A wspaniale lśniące jedwabne klapy oczyszczają kolorystycznie teren dla bieli i sprawiają, że biel jest jeszcze bielsza. W ten sposób smoking wysyła jasny sygnał, kto jest tutaj najważniejszy, kto jest źródłem światła, kto jest źródłem koloru: nasza twarz. Dlatego smoking działa w tak magiczny sposób i dlatego mężczyzna staje się przystojniejszy. Gdyż biel i czerń działają cuda na rzecz podkreślenia numeru jeden.

Od razu otrzymujemy odpowiedzi na wiele pytań:

Dlaczego mucha powinna być czarna? Ponieważ działa jak cień. Sprawia wrażenie jakby wspaniała piękna twarz i duża głowa rzucała pod brodą cień w postaci muchy. Dlatego jest to jeden przypadek, gdy mucha wygląda bardziej elegancko od krawata. Ponieważ tak naprawdę z optycznego punktu widzenia (dzięki kolorystyce) to nie jest mucha. Nie ma koloru, nie ma kropek, nie ma wzorów, jest antykolor, czerń.

Dlaczego mucha, a nie krawat? Ponieważ krawat zbudowałby na białym dekolcie strzałkę i odciągnąłby uwagę od twarzy.

Dlaczego czarna kamizelka lub czarny pas hiszpański są niezbędne? Ponieważ jak rozepniemy marynarkę (a czasami to się zdarza np. jak siadamy), to cały efekt znika. Obszar biały staje się zbyt duży. Kamizelka, czy pas, nie pozwalają również na pojawienie się koszuli, gdy czasami wykonujemy ruchy przy zapiętej marynarce.

Kołnierz koszuli powinien być wysoki, żeby głowa była na pierwszym planie. Dlatego również jestem za wykładanym kołnierzem i schowaniem wiązania - ponieważ dzięki temu nie odciąga ono uwagi od głowy.

Nie powinno być patek, a guzik maksymalnie jeden również ze względu na jak największe zwrócenie uwagi na twarz.

Dlatego smoking jest tak wspaniałem strojem. Ponieważ nieuchronnie ciągnie wzrok na twarz i głowę:



Kierunek jest jednoznaczny: najważniejsza jest aparycja, a białe mankiety dodatkowo podkreślają numer jeden w mowie ciała, czyli ręce.

Mam jednak przykrą wiadomość - smoking niestety nie nadaje się na ślub. Na wesele owszem. Dla tych, którzy kochają smoking, sugeruję przywdzianie go na weselu po uroczystości.

Większość osób odradza smoking na ślub, ponieważ smoking jest strojem wieczorowym. A to oznacza, że należy zakładać go po "odzieżowym zachodzie słońca". W wypadku Polski oznaczałoby to powiedzmy godzinę 18. A ponieważ większość ślubów jest przed tą godziną, to niestety trzeba zrezygnować.

O ile rozumiem wierność w podejściu do przestrzegania zasad, o tyle uważam, że sam argument godzinowy nie może być przez nas uznany za ostateczny. Niestety obrońcy zasad traktują tutaj tę wytyczną poprzez specyficzną wykładnię prawa: jak mówi zasada, tak być powinno. I na przykład, jeśli ślub jest po 17, to już można w sumie smoking założyć.

W tej kwestii mam inne podejście. O ile sama zasada odzieżowa po prostu ewoluowała od tego, że ludzie przebierali się po pracy, na wieczór, o tyle uzasadnienie stosowania smokingu po 17 jest głębsze.Trzeba zastosować celowościową wykładnię prawa: dlaczego taka zasada w ogóle jest? Jaki jest w niej użytek? Jeśli prawo będzie niczym nieuzasadnionym wymysłem, to ludzie prędzej, czy później stracą do niego szacunek.

Przede wszystkim chodzi nie o samą godzinę, a porę dnia. I o to co dzieję się na dworze: jakiemu światłu jesteśmy poddani. Tutaj kryje się sekret wieczorowości smokingu - ponieważ jego urok działa w świetle sztucznym, a nie dziennym. Na świetle słonecznym smoking traci swój blask.

Z czego to wynika? Z natury światła słonecznego. Światło słoneczne jest dużo mocniejsze od światła sztucznego, w dodatku zawiera w sobie praktycznie całe świetlne spektrum i wszystkie długości fali. Właśnie dlatego kolory wyglądają najpiękniej i najbardziej naturalnie na świetle słonecznym. Dlatego kwiaty wzbudzają w nas taką radość i pozytywne emocje na świetle słonecznym. Żadne sztuczne światło nie jest w stanie wywołać takiego efektu.

W dodatku światło słoneczne odbija się od wszystkich powierzchni i naświetla wszystko jeszcze bardziej.

Co to oznacza? Oznacza to tyle, że nasza czerń smokingowa nie jest już taka czarna. Po pierwsze czarny wygląda dużo bladziej za dnia, ponieważ przegrywa z potężnym słońcem. Po drugie, ta czerń nie jest w stanie wygrać z kolorami wkoło nas. Na sali balowej czarny smoking w miarę skutecznie oczyszcza otoczenie osoby z kolorów. Na świeżym powietrzu czerń smokingowa wygląda jak smoła, która wlała się do kolorowego świata. Widzimy dalej mocne kolory wkoło osoby będącej w smokingu. Widzimy zieleń, widzimy stroje innych. Czerń ponosi w konfrontacji ze słońcem kapitulację. Inaczej jest ze światłem sztucznym, gdzie odnosi tryumf, a smoking to szczyt elegancji.

Z tego powodu uważam, że regułę smokingu na wieczór należy doprecyzować. Jeśli na przykład jest lato i słońce zachodzi po 21, to nie polecam smokingu nawet o 19, gdy jeszcze widzimy zółte fale słoneczne. Jeśli natomiast jest zima i jest już bardzo ciemno od godziny 16, to uważam, że nie ma powodu kogoś nadmiernie krytykować za przywdzianie smokingu nawet o 16.30, choć sam bym pewnie tego nie zrobił.

To co odnosi się do czerni smokingowej, po części odnosi się również do czarnego garnituru. Również dlatego nie polecam go za bardzo na ślub.

Pozostaje wreszcie kwestia tego, dlaczego smoking nie nadaje się do ślubu, nawet jeśli jest ciemno. Ponieważ smoking jest strojem imprezowym. A ślub odbywa się w świątyni, gdzie nie powinno się nazbyt eksponować swojego "ja", gdyż w świątyni chodzi o wspólnotę. Krótko mówiąc kościół jest miejscem zbyt sakralnym, żebym zakładać do niego smoking. Nota bene początki smokingu były takie, że niektórzy styliści straszyli, że jak zobaczą kogoś w kościele w smokingu, to będą ganić.

Smoking jest naprawdę wspaniałym strojem. Najbardziej poruszającym męskim strojem w historii. Niestety nie na ślub.