Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poszetka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poszetka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 października 2013

Właściwy rozmiar poszetki?

Jeden z Czytelników zwrócił się z pytaniem o właściwy rozmiar poszetki. "Właściwy" czyli pozwalający na uniknięcie dwóch problemów - schowania się poszetki do kieszonki (gdy jest zbyt mała) oraz wypychania zanadto kieszonki (gdy jest zbyt duża).

(zdjęcie pochodzi ze Parisian Gentlemen)

Niestety nie istnieje na to pytanie jedna uniwersalna odpowiedź, ponieważ "poprawność" rozmiaru poszetki zależy od trzech niezależnych od niej czynników:

1. Rozmiaru kieszonki, w której będzie poszetka. Jeden garnitur ma kieszonkę większą, inny mniejszą. Jeden naszywaną kieszeń, a drugi elegancko wszytą pod materiałem.

2. Rodzaju i grubości materiału, z którego jest zrobiona poszetka. Inaczej się będzie zachowywał sztywny len, inaczej bawełna, a inaczej delikatny i lejący się jedwab, który też może mieć rozmaitą grubość. Podobnie z innymi materiałami rzadko spotykanymi na poszetkę jak wełna i wiskoza (ale czasami bardzo ciekawymi).

3. Sposobu złożenia poszetki. Inaczej poszetka będzie zajmować przestrzeń w kieszonce, gdy będzie złożona schludnie jak na zdjęciu powyżej, a inaczej, gdy zdecydujemy się na ułożenie bardziej dandysowskie. Faktura materiału będzie również istotna przy usztywnieniu i ułożeniu poszetki w kieszonce i sprawieniu, że nie będzie wpadała do środka (dlatego delikatny jedwab potrafi być problematyczny).

Dlatego nie istnieje uniwersalna odpowiedź na pytanie o właściwy rozmiar. Rozmiar może być właściwy tylko dla danej kieszonki, danego materiału i dla danego sposobu złożenia poszetki.

Statystycznie poszetki sprzedawane w sklepach mają zazwyczaj ponad trzydzieści centymetrów, ale mogą i tak się utopić w niejednej kieszonce marynarki.

Plus jest taki, że każdą zbyt dużą poszetkę można skrócić u krawca (jeśli ją zamawiamy i obawiamy się, czy nie będzie zbyt mała). Natomiast jeśli poszetka jest zbyt mała, to możemy umieścić w kieszonce dwie. W tym wypadku jedna może być zupełnie niewidocznym podkładem na dole kieszonki.

Pamiętajmy o tym, że bawełniane i lniane poszetki warto prasować.

poniedziałek, 2 września 2013

Poszetka w kolorze krawata

Odrobinę wtajemniczeni w meandry męskiej elegancji wyznają zasadę, iż nie należy łączyć wzorem i kolorem poszetki (chusteczki) i krawata (wiązadła pod szyją). Unikanie takiego połączenia stało się wręcz swoistego rodzaju znakiem rozpoznawczym kogoś, kto choć trochę bardziej interesuje się męskim stylem.

Tymczasem sama zasada niełączenia ma głębsze uzasadnienie. Gdy zdamy sobie z tego sprawę, to z jednej strony unikniemy podobnych przypadków w innych częściach garderoby, a z drugiej zauważymy, że skoro nie jest to zasada sama w sobie, to łatwo wskazać na wyjątki.

Zacznijmy wobec tego od wyjątków. Oto trzy przykłady udanych przypadków, gdzie poszetka jest w kolorze wiązadła pod szyją:




Pierwsza kreacja jest w zasadzie bezdyskusyjna. To najbardziej uroczysty strój męski, frak wieczorowy, gdzie mucha musi być biała, podobnie jak poszetka.

Drugi strój jest półformalną dzienną wersją strollera. Bardzo zachowawczą, konserwatywną, w kolorach czerni, bieli i srebra. Niezwykle uroczyste połączenie, chyba najbardziej eleganckie, jeśli chodzi o stroller. Poszetka mogłaby być biała, ale nic się nie dzieje z powodu tego, że jest w kolorze krawata. Dlaczego? Ponieważ ta wspólna świecąca szarość poszetki i krawata ginie w pozostałych odcieniach bieli, czerni i szarości. Nie dominuje.

Trzecia stylizacja przedstawia wspaniałego eleganta, Sir Johna Gielduda, który lubił zakładać do stylizacji letniej skoordynowanej czarny krawat i czarną poszetkę. Jeszcze bardziej intrygująco wyglądał w dodanym czarnym kapeluszu, dzięki czemu podkreślenie twarzy zostaje dodatkowo wzmocnione:


Choć niektórych ta stylizacja może nie przekonywać, to trudno powiedzieć, żeby to było powielenie typowego błędu nowicjusza, który kupuje poniższy gotowy zestaw w sklepie i go na siebie zakłada:



Dlatego zwróćmy się ku podstawom. Dlaczego w 97% poszetka i krawat w tym samym kolorze są nie najlepszym pomysłem? Nie tylko dlatego, że w społeczności elegantów wykształcił zwyczaj traktowania tego jako błędu amatora. Głównie dlatego, że taka stylizacja jest przykładem "nadkoordynacji". Krawat i poszetka w ten sam wzór i kolor zaczynają ze sobą za bardzo grać. Kosztem reszty stroju, a w konsekwencji aparycji właściciela. Dlatego zazwyczaj poszetka powinna być inna niż krawat: żeby dodawać jakiegoś innego akcentu niż krawat. W przeciwnym razie powstanie para, która odciągnie uwagę od właściciela stroju. Z tej samej przyczyny Pan Młody i Panna Młoda powinni unikać budowania stroju z nazbyt wspólnymi akcentami - ponieważ odbędzie się to ich kosztem. Będą wyglądać jak dodatki do stroju, a nie ich dumni właściciele i władcy.

Powyższe trzy wyjątki są korzystnymi stylizacjami, ponieważ mimo tego samego koloru mamy gładkie wzory i jednocześnie bardzo mało inwazyjne kolory wnikające w pozostałą kompozycję stroju. Dlatego dobrze funkcjonują.

Jednocześnie powyższe wyjaśnienie podpowiada nam, że trzeba uważać nie tylko na kombinację krawat-poszetka, ale na także inne kombinacje, ponieważ nadkoordynacja może się pojawić także w innych wypadkach. Można na przykład znadkoordynować poszetkę ze spodniami, albo z koszulą. Wszystko oczywiście zależy od indywidualnej stylizacji (a biała jednolita poszetka zawsze może być połączona z białą koszulą).

piątek, 26 lipca 2013

Rozmiar poszetki a kieszonka

Jeden z Czytelników, który właśnie zaopatrzył się szczęśliwie w lnianą poszetkę, zwrócił uwagę, że materiał jest trochę gruby i nazbyt wypycha kieszonkę (brustaszę). Rady na ten problem są dwie.

1. Poszetkę można zawsze zmniejszyć u krawca i dostosować rozmiarem do kieszonki.
2. Najlepiej jednak się tym nie przejmować (o ile wypychanie nie jest zanadto przesadzone).

Lepiej skorzystać z opcji drugiej, ponieważ każda marynarka ma inny rozmiar kieszonki. W jednej marynarce kieszonka może być nazbyt wypychana przez poszetkę, a w innej marynarce może się okazać, że poszetka się chowa do kieszonki w trakcie użytkowania.

Do tego warto pamiętać o tym, że poszetka sama w sobie jest niesymetrycznym elementem stroju, który celowo zwraca uwagę na klatkę piersiową mężczyzny (rozszerza dodatkowo ramiona i pomaga marynarce sprawiać wrażenie dobrze zbudowanego atlety). I do tego jest z lewej strony, więc najwyraźniej jej właściciel to mężczyzna o wielkim szlachetnym sercu, które wypycha marynarkę (ze strony):



Także można to potraktować jako element stylu i się niespecjalnie przejmować. Niektórzy z kolei celowo noszą poszetki mocno na wierzchu, w większym stopniu poza kieszonką, aby dodać jeszcze mocniejszego akcentu:


czwartek, 21 marca 2013

Kwiatek w butonierce a poszetka (chusteczka)

Nieraz spotkałem się z opinią, iż nie należy łączyć dwóch wspaniałych elementów stroju męskiego: kwiatka w butonierce i poszetki (chusteczki w kieszonce marynarki, czyli w "brustaszy"). Praktycznie każdy dandys wzruszy ramionami na taką "zasadę" i nie będzie się nią przejmował. I rzeczywiście, o ile takiej zasady nie ma, o tyle warto pamiętać, iż jest w niej ziarno prawdy.

Wszystko bowiem zależy od tego na jakie kolory kwiatka i poszetki się zdecydujemy. Nie ma najmniejszych problemów wizualnych, gdy zarówno kwiatek jak i poszetka mają biały kolor, a więc całkowicie neutralny pasujący do każdej kompozycji. Gdy koszula jest na dodatek biała, to trudno o jakikolwiek problem, czego mogą dowieść mistrzowie stroju wieczorowego Tom Ford i Fred Astaire:


 


Obydwa warianty, smoking i frak, pięknie pokazują, że biała poszetka i biały kwiatek w butonierce to bardzo zgrana para. Nie sposób doprowadzić do kłótni pomiędzy nimi, o ile poszetka zna swoje miejsce w szeregu i nie wychodzi zbytnio z kieszonki. Podobnie kwiatek nie powinien być wielkości dużego gniazda. Wtedy nie grozi nam żaden błąd, także Pan Młody może śmiało łączyć kwiatka z poszetką (o ile kwiatek jest w butonierce i nie dziurawi na wylot klapy marynarki).

Gdy odchodzimy od koloru białego, sprawy zaczynają się lekko komplikować. Kompozycja może jednak być udana. Jeśli poszetka pozostaje biała, to musimy zadbać o to, żeby kwiatek pasował do reszty stroju. I odwrotnie również, jeśli kwiatek pozostaje biały, to musimy zadbać o to, żeby poszetka pasowała do reszty stroju.
Oto ładny przykład Freda Astaire z poszetką nie białą i białym kwiatkiem:


Odwrotna kombinacja jest szczególnie często wybierana do smokingu, gdy kwiatek ma kolor czerwony. Oto Indiana Jones z czerwonym kwiatkiem w butonierce:


(Tak, wolelibyśmy, gdyby koszula miała wykładany kołnierz, ale się nie czepiajmy).
Wprawdzie Indiana nie ma poszetki, ale widać że bez większych problemów biała poszetka mogłaby wpasować się w strój.

Na koniec pozostaje wyzwanie największe, czyli zarówno poszetka jak i kwiatek w innym kolorze niż biały. W wypadku stroju wieczorowego, smokingu, taka kombinacja raczej nie będzie udana. Pamiętajmy, że strój wieczorowy ma być kompozycją białoczarną, a akcesoria dodające kolorów nie mogą tego czynić w nadmiarze. Nawet jeśli kwiatek i poszetka byłyby koloru czerwonego, to wydaje się, iż będzie to zbyt duże złamanie wieczorowej monochromatyczności.
Jeśli wybieramy zamiast smokingu garnitur na wieczór, to lepiej również podążać za tą zasadą i nie przesadzać z kolorem (skoro już sam krawat zapewne będzie się bawił kolorami).

A co z pozostałymi przypadkami? Zasadniczo lepiej zdecydować się na białą poszetkę, jeśli chcemy założyć kwiatek innego koloru, lub na biały kwiatek, jeśli chcemy poszetkę w innym kolorze. Sprawia to, że nie przesadzimy z rozmaitością kolorów i wzorów.

Znowuż jednak pamiętajmy, że nie jest to żadna twarda zasada. W wypadku krawatów, koszul i garniturów też lepiej nie przesadzać z wzorami i kolorami, żeby nie wprowadzić efektu kalejdoskopowego, który niewiele ma wspólnego z harmonią. A jednak przecież zdarzają się kompozycje udane, które mieszają wiele kolorów i wzorów. Podobnie w wypadku nie białej poszetki i nie białego kwiatka.

Oto interesująca kreacja Luciano Barbery:


Kwiatek gra z krawatem, a poszetka istnieje w zupełnie innym świecie aniżeli reszta stroju.
Można nawet odnieść wrażenie, że biała poszetka zamiast tej na zdjęciu wprowadziłaby zbyt dużą monochromatyczność (róż, biel, róż, biel).

Jeszcze bardziej przekonuje kompozycja niezastąpionego amerykańskiego eleganta Willa Boelke (znalezione na http://asuitablewardrobe.dynend.com/2010/06/return-of-boutonniere.html):


Poszetka i mucha w odcieniarch szarości (mają inny kolor), a do tego czerwony kwiatek (i ładna dwurzędówka!).
A zatem nie dajmy się zwieść. Poszetka i kwiatek mogą siebie lubić i razem grać w tej samej drużynie. Nie ma żadnej zasady w klasycznej męskiej elegancji, która zabraniałaby łączyć poszetki z kwiatkiem. Jest za to standardowa zasada, gdy to robimy: be careful, która dotyczy tak samo poszetki i kwiatka. Ta sama zasada, którą powinniśmy stosować w wypadku innych elementów stroju np. krawata i koszuli, a więc: wszystko dozwolone oby z rozmysłem i dobrym smakiem.

sobota, 13 października 2012

Jak powinien się ubrać Pan Młody?

Pora podsumować opracowania ślubne na naszym blogu i stworzyć ogólną receptę na dobrze wyglądającego Pana Młodego. Do każdego twierdzenia zamieszczam link do bardziej szczegółowego wpisu i wytłumaczenia, dlaczego tak, a nie inaczej.

Najpierw najprostsze, standaryzowane i nie wzbudzające kontrowersji. W kieszonce (brustaszy) Pan Młody umieszcza białą poszetkę (chusteczkę), ładnie złożoną. W butonierce (dziurka w klapie) umieszcza biały kwiatek. To zawsze zda egzamin.

Podobnie prosto jest w przypadku butów Pana Młodego, które muszą być czarnymi tradycyjnymi oxfordami, czyli jednolitymi sznurowanymi butami z drobnymi przeszyciami bez wzorów:



Biżuteria powinna być dyskretna, chociaż może być trochę nieskromna. Powinna ograniczać się do obrączki, spinek do koszuli, małego skromnego zegarka na rękę (na czarnym pasku), lub na łańcuszku (wtedy potrzebna kamizelka). Dopuszczalna jest ewentualnie szpilka do krawata (ale nie spinka do krawata).

Teraz przechodzimy do sprawy najczęściej najbardziej kontrowersyjnej ze względu na częsty brak właściwego rozeznania i rozpowszechnione mity. Koszula Pana Młodego (oczywiście 100% bawełny) musi być biała. Biel zawsze podnosi dostojność stroju. Przywdzianie koszuli innej niż biała sprawia, że zestaw zawsze stanie się mniej elegancki i mniej formalny.

Nie. Biała koszula nie będzie się gryzła z suknią ecru. Zmuszanie Pana Młodego do rezygnacji z białej koszuli, to zmuszanie go do rezygnacji z elegancji.
Jedynym wyjątkiem jest założenie koszuli winchesterowskiej, ale po pierwsze, ta raczej powinna być założona do czegoś bardziej formalnego niż zwykły garnitur, a po drugie i tak moim zdaniem wygląda gorzej niż cała koszula w bieli.

Pan Młody nie musi na siłę być dopasowany do Panny Młodej. Przede wszystkim ma wyglądać elegancko.

Na ślub Pan Młody zakłada krawat. Ponieważ ma najlepszy kształt ze wszystkich wiązadeł. Jest akuratny geometrycznie do funkcji, jaką spełnia, czyli ekspozycji twarzy. W pewnych bardzo szczególnych warunkach można założyć prawdziwą muchę, chociaż osobiście raczej to odradzam. Z innych wiązadeł wchodzi w rachubę tylko plastron, ale ten jest raczej zarezerwowany na bardzo formalny ubiór (żakiet, o którym niżej). A nawet i do tego stroju polecałbym krawat.

Kolorystycznie najlepsze krawaty są srebrne i granatowe. Z punktu widzenia fizyki tłumaczę o tym trochę we wpisie o kolorze barw. Ponieważ szarość (srebro, stal) jest neutralna, a granat jest kolorem uzupełniającym do pigmentu skóry człowieka. Jeśli decydujemy się na inne kolory, to powinny być pastelowe.

We wpisie o kolorach od razu wyjawiam trochę, dlaczego należy unikać koszuli ecru i brązowych garniturów. Ponieważ te kolory powstają z tego samego koloru, który odznacza się na naszej skórze, wobec czego konkurują z nim i przez to odwracają uwagę od najważniejszego, czyli Pana Młodego.

Mając za sobą sprawę koszuli, butów, biżuterii, pozostaje najważniejsze, czyli strój.

Najlepszy strój męski to smoking. Niestety nie zakładamy go na ślub. Dlaczego to najlepszy strój męski i dlaczego go nie zakładamy na ślub, wyjaśniam w tym wpisie. Ponieważ jest to strój galowy i wieczorowy, nieprzeznaczony na śluby kościelne (szczególnie te kiedy świeci słońce). Wieczorowy jest również frak wieczorowy (jak sama nazwa wskazuje), więc i z niego musimy zrezygnować.

Opcje są następujące:

1. Najbardziej formalny może być odpowiednik fraka, czyli żakiet (frak dzienny, nazywany nieraz w Polsce brzydko "jaskółką"). Nie będę nikomu go polecał, ponieważ jest to opcja droga i lekko nazbyt tradycyjna jak na realia polskie (co innego w Anglii). W dodatku jest to opcja podwójnie droga, gdyż trzeba ten strój zmienić wieczorem (w trakcie wesela), ponieważ żakietu nie nosi się wieczorem. Choć, jeśli ktoś bardzo chce, to będę gorąco zachęcał do założenia żakietu. Nikogo jednak do tego przekonywać nie zamierzam.




2. Opcja druga, którą bardzo polecam, to stroller. Ciemna marynarka, kamizelka szara lub płowożółta, oraz spodnie czarno-szare w paski (tak zwane spodnie sztuczkowe). Całość kopiująca żakiet, ale o niższym stopniu formalności. Przede wszystkim działa to wyśmienicie w świetle słonecznym za dnia. Aż dziw bierze, że ta opcja (w skali formalności wyżej od garnituru) jest tak rzadko stosowana w Polsce. A zapewniam, że działa. Sugeruję poeksperymentowanie.
W trakcie wesela Pan Młody powinien zmienić spodnie (na te jednolite pasujące do marynarki; i może też zdjąć kamizelkę).



3. Wreszcie opcja trzecia, czyli garnitur. Tutaj mamy również wachlarz możliwości.

Może to być bowiem "zwykły" garnitur, a więc jednorzędowy dwuczęściowy. Możemy trochę podnieść jego formalność i założyć garnitur dwurzędowy, lub garnitur trzyczęściowy. W ostateczności można dodać do niego zdekompletowaną kamizelkę, ale z tym wariantem bardzo proszę, ostrożnie. Najlepiej z niego zrezygnować, bo więcej w nim niebezpieczeństw niż szans na podniesienie elegancji. Jeśli już, to kamizelka powinna być z dobrego, eleganckiego, niepołyskującego materiału (wełna, jedwab, len) i bez wzorów (jeszcze nigdy nie widziałem dobrej kombinacji z wzorami).

Za kamizelką (najlepiej w kolorze garnituru, lub w kombinacji stroller) stoi wiele argumentów, między innymi ten, że zawsze zasłania okolice pasa i nie pozwala na zbyt duże pokazywanie koszuli (które obniża formalność stroju). Jeden argument przeciw to minus, że jest to kolejna warstwa na wierzch, która zwiększa temperaturę, choć raczej jest to argument za tym, żeby kamizelka była z lekkiego materiału (jedwab, len) i była bez pleców (marynarki i tak nam nie wolno zdejmować), lub z podszewką z tyłu pleców.
Do kamizelki zakładamy szelki na guziki.
Bez kamizelki zakładamy szelki (wtedy usuwamy u krawca szlufki) albo pasek. Ten czarny (w kolorze butów) i bez ozdobnych sprzączek.

Garnitur musi oczywiście dobrze leżeć (nie wisieć). Trzeba się liczyć z tym, że prawie każdy kupiony z wieszaka garnitur wymaga jakiś poprawek krawieckich.

Garnitur powinien być jednolity w kolorze szarym, granatowym lub grafitowym (czerń to ostateczność).


 

 

Zamknięte klapy dodają elegancji i formalności.


Pan Młody powinien wybrać którąś z powyżej opisanych kombinacji stroju i kolorystyki wedle własnego uznania (te ilustracje powyżej nie są do końca ślubne).

Na koniec lekkie wytchnienie - jeśli ktoś ubrał się inaczej, lub zamierza ubrać się inaczej na ślub niż opisałem to powyżej, to proszę się nazbyt nie przejmować. W ostatecznym rozrachunku najważniejsze jest i tak co innego, a prawdziwe piękno nie pochodzi z gramatury wełny, błysku jedwabiu, czy jakości skóry na bucie. Dlatego dobrze mieć właściwą perspektywę i potraktować powyższe uwagi jako przyjemność, którą można umilić sobie życie i z której rezygnacja nam w dobrym życiu nie zaszkodzi.



Nota budżetowa. Jako dodatek proponuję kilka słów o wydatkach, bo wiem, że dla wielu są rzeczą istotną. Wygląd wnętrza portfela jest bardzo ważny, szczególnie dla późniejszego małżeńskiego pożycia i życia rodzinnego.

Buty. Niezwykle ciężko dostać w Polsce czarne oxfordy. Jeśli się zdarzają, to w bardziej "ekskluzywnych" sklepach po tysiąc złotych i cena ta niekoniecznie odzwierciedla jakość. Choć przy butach należy pamiętać, że mężczyzna powinien liczyć się, że stanowią przynajmniej jedną trzecią budżetu ubraniowego. I należy o nie dbać (odpowiednimi kosmetykami).
Czarne oxfordy polecam kupić przez Internet za granicą. Na przecenach i znośnej jakości można dostać za 300 złotych, jeśli przeszukuje się sieć przez tygodnie i miesiące.
Za cenę ponad 600 złotych można już dostać naprawdę dobre buty, które będą służyć długimi latami przy odpowiednim dbaniu. Za cenę ponad 1300 złotych dostaniemy już buty, które będziemy mogli zostawić swojemu synowi. Pod warunkiem, że wiemy, które firmy są dobre i nie wydamy takiej kwoty na buty w jednej z polskich galerii bez odpowiedniego dokształcenia się w temacie. W wypadku butów radzę pamiętać o słynnym powiedzeniu, że tanie jest drogie (tanie buty szybko wyrzucimy do kosza, dobre porządne powinny przetrwać naście, lub dziesiąt lat).

Białą poszetkę dostaniemy za kilkadziesiąt złotych w zależności od miejsca, materiału i przeceny. Najtaniej chyba będzie kupić kawałek białego materiału i poprosić niedrogiego krawca/krawcową o ładnie obszycie.

Spinki. W zależności od materiału. Minimalistycznie będą kosztować kilkadziesiąt złotych, jeśli będą ze stali szlachetnej. Srebro kosztuje niewiele więcej, choć łatwo się brudzi. Złoto (białe i żółte) będzie kosztować już kilkaset złotych. Kamienie na spinkach będą raczej podnosić ich cenę.

Koszula. Kupienie zgrabnej białej koszuli z bawełny na spinki za 80 złotych to znakomity interes. Polecam taliowaną. Gdy ma się czas, można dostać na rozmaitych przecenach w okolicach 120-130 złotych naprawdę przyjemnej jakości. Najwyższej jakości będą rzecz jasna jeszcze droższe. Od ponad 300 złotych zaczynają się koszule dopasowane (made-to-measure), w sumie lepsze rozmiarowo choć z tą usługą trzeba uważać. Czasami to dopasowanie wcale nie polega na przymiarce, a bardziej na usłyszeniu rozmiaru kołnierzyka i wzrostu, a następnie przyniesieniu już gotowej koszuli. To słabe dopasowanie.

Krawat. Ponieważ to produkt bardzo rozpowszechniony, to łatwiej będzie znaleźć promocje z nim związane. Może się nawet zdarzyć tak, że kupimy świetny krawat (musi być jedwabny) za 40 złotych. Raczej trzeba się liczyć z tym, że na promocjach znajdziemy ciekawe krawaty od 80 złotych w górę. Wybierając bez stresu ten, który nam najbardziej pasuje i którego nie chcemy szukać nieustannie, trzeba się liczyć z wydatkiem ponad 100 złotych.

Strój. Żakiet będzie kosztował kilka tysięcy złotych, więc nawet się nie rozpisuję na ten temat (poza tym trzeba wyłożyć pieniądze na drugi strój na wesele).

Stroller będzie kosztował tyle co garnitur dwuczęściowy, a do tego kamizelka i spodnie szaro-czarne w paski (sztuczkowe). Takie spodnie trudno dostać w Polsce, a nawet trudno dostać materiał na nie. Prawdziwa wełna na nie będzie kosztowała kilkaset złotych. Za około 300 złotych można dostać takie spodnie przez internet. Kamizelkę najlepiej uszyć z ładnej wełny, lub mieszanki z jedwabiem u jednego z niedrogich polskich krawców. Całość wydatku na kamizelkę może się zamknąć w 300 złotych (i za tyle można kupić przez internet).

Garnitur dwurzędowy będzie bardzo ciężko dostać. Garnitur trzyczęściowy będzie trudno dostać. Z tego względu, że to produkty rzadkie, ich cena pewnie będzie większa. No i ich produkcja kosztuje więcej (więcej pracy i materiałów).

Garnitur powinien być w całości z wełny (wcale nie musi być "s super coś tam", bo wbrew twierdzeniom włoskich marketingowców ten się najczęściej bardziej gniecie), lepiej unikać domieszek ze sztucznymi materiałami (chyba, że czyjaś sytuacja budżetowa jest naprawdę tak napięta, że musi oszczędzać), gdyż wyglądają gorzej i są gorsze dla ciała. Za około tysiąca złotych można dostać interesujące ładne garnitury. Szczególnie na przecenach, których lepiej wypatrywać z wielomiesięcznym wyprzedzeniem. Mając w kieszeni 1600 złotych możemy spokojnie rozglądać się za czymś lepszym. Garnitur dobrze wyprodukowany z dobrego materiału za 700 złotych jest dobrą okazją. Jeśli widzimy taki garnitur za 500 złotych, lub za 400 złotych (widziałem ostatnio), to prawie trafiliśmy czwórkę w totka. Bierzemy, nawet jeśli nie założymy na ślub.

W okolicach 2 tysięcy złotych (czasami poniżej) można już otrzymać od firm usługi made-to-measure, czyli dopasowanie garniturów do indywidualnych wymiarów. Ale podobnie jak z koszulami należy uważać.

Powyżej 2 tysiąca złotych możemy rozglądać się za dobrym krawcem i prawdziwym szyciem na miarę (bespoke), choć nie w Warszawie (tu najlepsi krawcy kosztują od 3-4 tysięcy, najlepszy jeszcze parę tysięcy więcej). Do tego trzeba doliczyć materiały. Koszt przynajmniej od stukilkudziesięciu złotych za metr materiału, choć w zasadzie to jeszcze więcej (na dwuczęściowy jednorzędowy potrzeba przynajmniej około trzech metrów). Polecam tkaniny niepolskie. Też można znaleźć przez internet na niektórych stronach sprzedawców (również można wypatrywać przecen).

Przy dużej ilości czasu i odrobinie szczęścia Pana Młodego można ubrać w sumie nawet za tysiąc złotych. Choć to naprawdę bardzo trudne. Budżet większy o przynajmniej kilkaset złotych da nam więcej swobody i oddechu.

niedziela, 16 września 2012

Czy Pan Młody powinien pasować do Panny Młodej?

Poprzednie wpisy zahaczały o temat "pasowania" Panny Młodej do Pana Młodego.

Tradycja, fizyka i estetyka wskazują na to, że Pan Młody powinien mieć białą poszetkę, biały kwiatek w butonierce, oraz białą koszulę (lub przynajmniej biały kołnierzyk, najlepiej z białymi mankietami).

Po części odpowiada to na postawione w tytule pytanie. A odpowiedź brzmi: są ważniejsze priorytety niż "pasowanie". O tych priorytetach traktowały poprzednie wpisy. Jeśli Panna Młoda za wszelką cenę chce postawić na inne kolory, to spycha te priorytety na drugi plan. Mówi nie wprost, że najważniejszy jest kolor jej sukni. Poniżej pewne "tłumaczenie" argumentów na rzecz "pasowania".

1. "Moja suknia jest ecru, więc koszula Pana Młodego też powinna". To to samo co "Moja suknia jest ważniejsza od twarzy Pana Młodego", albo "Pan Młody powinien do mnie pasować, nawet jeśli będzie gorzej wyglądał" (Tak - w koszuli ecru Pan wygląda zawsze mniej elegancko niż w koszuli białej).

2. "Kwiatek powinien być w innym kolorze niż białym, ponieważ ma pasować do mojego bukietu". To to samo co "Pan Młody nie ma demonstrować mi swojego bezgranicznego, bezwarunkowego oddania i miłości".

3. "Poszetka powinna być w innym kolorze, żeby pasować do mojego naszyjnika". To to samo co "Pan Młody powinien kopiować moje kolory, a nie ubierać kolory kojarzone z elegancją".

Moglibyśmy dalej brnąć w podobne tłumaczenia, ale chyba wiadomo o co chodzi. Pan Młody ma być przede wszystkim elegancki, schludny. Ma być sobą i ma być widziany jako jedna z dwóch najważniejszych osób. Jeśli zaczynamy łamać zasady bieli, to mamy już do czynienia z Młodym, a nie Panem Młodym. "Młody" to taki dodatek do Panny Młodej, który ma "pasować". "Pan Młody" to dorosły mężczyzna, który wyznaje swojej wybrance swoją niekończącą się miłość i jest gotów o tym świadczyć całą swoją dusza, całym swoim sercem, całą swoją postawą, całym swoim jestestwem. Aparycją, symboliką, rękami i kolorystyką.

Istnieją oczywiście pewne sztuczki na to, aby zgrać się kolorystycznie. To jest do zrobienia, ale to wcale nie jest konieczne. Znakomicie ubrany mężczyzna na wyjątkową okazję zawsze będzie "pasował" do znakomicie ubranej kobiety na wyjątkową okazję. Nawet jeśli nie będą mieli wspólnych akcentów kolorystycznych, lub będą znikome. Jak byśmy takiej parze założyli pomarańczowe szarfy, to pewnie bardziej by do siebie "pasowali". Ale jaki kosztem?

No właśnie. Być może zmiana koloru koszuli i kwiatka doprowadzi do większego "pasowania". Ale jakim kosztem? Oto jest pytanie.

Biel wygrywa.

I nie dajcie sobie wmówić, że suknia ecru wygląda na "brudną" przy białej koszuli. Pan Młody może mieć na sobie białą koszulę i zdekompletowaną kamizelkę w kolorze ecru. Skoro kamizelka wcale nie wygląda wtedy na brudną, a jest bezpośrednio na tle bieli, to piękna suknia oddalona o kolejny metr też tak wyglądać nie będzie. Oto przykład kremowej kamizelki (ze strony http://favourbrook.com/):


Wygląda na brudną? Nie. Dlatego suknia też na taką wyglądać nie będzie. Jeśli już tak bardzo komuś zależy na pasowaniu, to niech pomyśli nad zdekompletowaną kamizelką. Polecam jednak rozwagę i zastanowienie, czy aby przypadkiem bez kamizelki nie będzie ładniej (a tak w większości wypadków bywa). Chyba, że zdekompletujemy również spodnie i założymy stroller (wtedy zwiększymy pasowanie i jednocześnie podniesiemy rangę stroju Pana Młodego).

piątek, 14 września 2012

Biała lniana poszetka (chusteczka)

Poszetkę (chusteczka) wkłada się do brustaszy (kieszonka). Polecam Panom stosowanie tego prostego zabiegu, aby upiększyć swój jakikolwiek strój, w który uwikłana jest marynarka. Poszetkę należy traktować jak kolejny krawat, chociaż można ją również nosić bez krawata. Gdy już jednak zdecydujemy się na połączenie jej z krawatem, to musi mieć inną fakturę/wzór/kolor niż krawat. Nie ma sensu traktować poszetki jako kopii krawata. A niestety często takie zestawy widzimy. Tak i na zdjęciach, jak i w sprzedaży. Poszetka ma współgrać z krawatem (i resztą stroju), a nie robić za jego echo.

Poszetki powinny być wykonane z jednego z trzech materiałów: lnu, jedwabiu, lub bawełny (chociaż wyobrażam sobie eksperymentowanie z wełną). Panowie z gustem starają się unikać poszetek ze sztucznych materiałów (choć policja ubraniowa nikogo nie będzie ścigać, jeśli np. skorzysta się z poszetki z wiskozy).

Jedwab. Ten materiał się świeci, dlatego nie stosowałbym go w zestawach luźniejszych. Co więcej może się gryźć lekko z krawatem, który oczywiście powinien być jedwabny.

Bawełna. Mój ulubiony materiał. Delikatny i nie świeci się. Bardzo dobrze nadaje się na poszetkę.

Do tego może spełniać funkcję historyczną poszetki - chusteczki, którą chcemy poratować Damę w potrzebie (kiedy jej wpadło coś do oka). Natychmiastowe jej wyciągniecie przy Pani, której właśnie poleciała łezka z oka, zrobi dobre wrażenie. A ponieważ z niej skorzysta, to odda ją dopiero za jakiś czas, kiedy ją wypierze.

Jedynym wyjątkiem, kiedy ograniczyłbym stosowanie bawełnianej poszetki jest przypadek białej koszuli i białej poszetki, czyli przypadek ślubny. Poszetka i kołnierz koszuli nie powinny mieć żadnych wzorów. Jeśli będą zrobione z tego samego materiału (koszula musi być w 100% z bawełny), to mogą wyglądać za bardzo podobnie (ze względu na fakturę). A poszetka ma być przecież dodatkiem, który się wyróżnia. Dlatego wtedy warto wybrać opcję 3.

Len. Inny materiał niż wełna, jedwab i bawełna, czyli wszystkie trzy materiały, które ma na sobie Pan Młody. Dlatego warto zaopatrzyć się w jedną lnianą poszetkę specjalnie na ślubną okazję. Oczywiście nic się takiego nie stanie, jeśli poszetka na ślub będzie z bawełny, albo z jedwabiu. Ale jak przyłożycie do stroju Pana Młodego wszystkie te trzy warianty, to zobaczycie, że len dodaje ciekawej wariacji do stroju.

Jak złożyć poszetkę? W zależności od nastroju; jest wiele różnych sposobów. Ważne, żeby za bardzo nie wystawała i nie dominowała. Do ślubu powinna być skromnie i schludnie złożona. Zwłaszcza, jeśli chcemy połączyć poszetkę z kwiatkiem w butonierce. Nie - jedno nie wyklucza drugiego. Można mieć i kwiatek, i poszetkę. Jest to nawet wskazane. Nie ma sprzeczności między jednym a drugim (co powiedzą zdjęcia Panów z przeszłości, które możemy oglądać). Jeśli jednak decydujemy się na kwiatek w butonierce, to warto złożyć poszetkę bardzo schludnie i skromnie, żeby jej rogi nie wystawały z brustaszy zbyt kwieciście (skoro kwiatek jest już w butonierce).

Poszetka powinna być za każdym razem układana, składana do stroju. W żadnym wypadku nie może to być pseudoposzetka, już złożona (na kartoniku etc.).

Co do poszetek mniej formalnych, do codziennego użytku, zwolennikom opcji budżetowych polecam "recycling". W wielu "second-handach" można dostać ciekawe zniszczone koszule, szale, kawałki materiału (za parę złotych). Nożyce krawieckie z ząbkami wyczarują dla Was z nich poszetki. Niejednokrotnie ciekawsze od tych do dostania w sklepach.