Pokazywanie postów oznaczonych etykietą butonierka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą butonierka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 lipca 2013

Kwiatek do butonierki zamiast przypinki

Jednym z podstawowych atrybutów Pana Młodego na ślub jest kwiatek, który symbolizuje zawarcie małżeństwa (najlepiej biały ze względu na symbolikę bieli). Często jednak można zaobserwować, że Panowie noszą kwiatek nie w sposób tradycyjny, to jest w butonierce (dziurka w klapie), lecz kwiatek przypięty do klapy marynarki. Oto dwa obrazki wskazujące na różnicę (z tej strony i zdjęcie Toma Forda):



Drugie rozwiązanie jest daleko korzystniejsze z kilku względów. Przede wszystkim eksponowana jest sama główka kwiatka. Nie widać zielonych elementów, liści, łodygi i wszystkich innych, które na stroju męskim sprawiają wrażenie "gniazda". Do tego umieszczenie kwiatka w butonierce umożliwia sprawienie wrażenia, jakby kwiatek "patrzył" na odbiorcę (choć i tutaj trzeba się postarać, ponieważ kwiatek w butonierce może patrzeć w niebo). W wypadku przypinek jest to w sumie trudne do osiągnięcia. Większość z nich "leży" przypięta na klapie, co bardziej przypomina oklapły kwiat aniżeli nowe rozkwitające życie (czego symbolem jest biały kwiat).

Do tego warto pamiętać o harmonii samego stroju. Kieszonka jest od tego, żeby coś w niej było. Analogicznie jest z butonierką. Ona również przy pełnym formalnym stroju powinna być wypełniona. Najlepiej właśnie skromnym kwiatkiem pasującym do reszty stroju.

czwartek, 21 marca 2013

Kwiatek w butonierce a poszetka (chusteczka)

Nieraz spotkałem się z opinią, iż nie należy łączyć dwóch wspaniałych elementów stroju męskiego: kwiatka w butonierce i poszetki (chusteczki w kieszonce marynarki, czyli w "brustaszy"). Praktycznie każdy dandys wzruszy ramionami na taką "zasadę" i nie będzie się nią przejmował. I rzeczywiście, o ile takiej zasady nie ma, o tyle warto pamiętać, iż jest w niej ziarno prawdy.

Wszystko bowiem zależy od tego na jakie kolory kwiatka i poszetki się zdecydujemy. Nie ma najmniejszych problemów wizualnych, gdy zarówno kwiatek jak i poszetka mają biały kolor, a więc całkowicie neutralny pasujący do każdej kompozycji. Gdy koszula jest na dodatek biała, to trudno o jakikolwiek problem, czego mogą dowieść mistrzowie stroju wieczorowego Tom Ford i Fred Astaire:


 


Obydwa warianty, smoking i frak, pięknie pokazują, że biała poszetka i biały kwiatek w butonierce to bardzo zgrana para. Nie sposób doprowadzić do kłótni pomiędzy nimi, o ile poszetka zna swoje miejsce w szeregu i nie wychodzi zbytnio z kieszonki. Podobnie kwiatek nie powinien być wielkości dużego gniazda. Wtedy nie grozi nam żaden błąd, także Pan Młody może śmiało łączyć kwiatka z poszetką (o ile kwiatek jest w butonierce i nie dziurawi na wylot klapy marynarki).

Gdy odchodzimy od koloru białego, sprawy zaczynają się lekko komplikować. Kompozycja może jednak być udana. Jeśli poszetka pozostaje biała, to musimy zadbać o to, żeby kwiatek pasował do reszty stroju. I odwrotnie również, jeśli kwiatek pozostaje biały, to musimy zadbać o to, żeby poszetka pasowała do reszty stroju.
Oto ładny przykład Freda Astaire z poszetką nie białą i białym kwiatkiem:


Odwrotna kombinacja jest szczególnie często wybierana do smokingu, gdy kwiatek ma kolor czerwony. Oto Indiana Jones z czerwonym kwiatkiem w butonierce:


(Tak, wolelibyśmy, gdyby koszula miała wykładany kołnierz, ale się nie czepiajmy).
Wprawdzie Indiana nie ma poszetki, ale widać że bez większych problemów biała poszetka mogłaby wpasować się w strój.

Na koniec pozostaje wyzwanie największe, czyli zarówno poszetka jak i kwiatek w innym kolorze niż biały. W wypadku stroju wieczorowego, smokingu, taka kombinacja raczej nie będzie udana. Pamiętajmy, że strój wieczorowy ma być kompozycją białoczarną, a akcesoria dodające kolorów nie mogą tego czynić w nadmiarze. Nawet jeśli kwiatek i poszetka byłyby koloru czerwonego, to wydaje się, iż będzie to zbyt duże złamanie wieczorowej monochromatyczności.
Jeśli wybieramy zamiast smokingu garnitur na wieczór, to lepiej również podążać za tą zasadą i nie przesadzać z kolorem (skoro już sam krawat zapewne będzie się bawił kolorami).

A co z pozostałymi przypadkami? Zasadniczo lepiej zdecydować się na białą poszetkę, jeśli chcemy założyć kwiatek innego koloru, lub na biały kwiatek, jeśli chcemy poszetkę w innym kolorze. Sprawia to, że nie przesadzimy z rozmaitością kolorów i wzorów.

Znowuż jednak pamiętajmy, że nie jest to żadna twarda zasada. W wypadku krawatów, koszul i garniturów też lepiej nie przesadzać z wzorami i kolorami, żeby nie wprowadzić efektu kalejdoskopowego, który niewiele ma wspólnego z harmonią. A jednak przecież zdarzają się kompozycje udane, które mieszają wiele kolorów i wzorów. Podobnie w wypadku nie białej poszetki i nie białego kwiatka.

Oto interesująca kreacja Luciano Barbery:


Kwiatek gra z krawatem, a poszetka istnieje w zupełnie innym świecie aniżeli reszta stroju.
Można nawet odnieść wrażenie, że biała poszetka zamiast tej na zdjęciu wprowadziłaby zbyt dużą monochromatyczność (róż, biel, róż, biel).

Jeszcze bardziej przekonuje kompozycja niezastąpionego amerykańskiego eleganta Willa Boelke (znalezione na http://asuitablewardrobe.dynend.com/2010/06/return-of-boutonniere.html):


Poszetka i mucha w odcieniarch szarości (mają inny kolor), a do tego czerwony kwiatek (i ładna dwurzędówka!).
A zatem nie dajmy się zwieść. Poszetka i kwiatek mogą siebie lubić i razem grać w tej samej drużynie. Nie ma żadnej zasady w klasycznej męskiej elegancji, która zabraniałaby łączyć poszetki z kwiatkiem. Jest za to standardowa zasada, gdy to robimy: be careful, która dotyczy tak samo poszetki i kwiatka. Ta sama zasada, którą powinniśmy stosować w wypadku innych elementów stroju np. krawata i koszuli, a więc: wszystko dozwolone oby z rozmysłem i dobrym smakiem.

sobota, 13 października 2012

Jak powinien się ubrać Pan Młody?

Pora podsumować opracowania ślubne na naszym blogu i stworzyć ogólną receptę na dobrze wyglądającego Pana Młodego. Do każdego twierdzenia zamieszczam link do bardziej szczegółowego wpisu i wytłumaczenia, dlaczego tak, a nie inaczej.

Najpierw najprostsze, standaryzowane i nie wzbudzające kontrowersji. W kieszonce (brustaszy) Pan Młody umieszcza białą poszetkę (chusteczkę), ładnie złożoną. W butonierce (dziurka w klapie) umieszcza biały kwiatek. To zawsze zda egzamin.

Podobnie prosto jest w przypadku butów Pana Młodego, które muszą być czarnymi tradycyjnymi oxfordami, czyli jednolitymi sznurowanymi butami z drobnymi przeszyciami bez wzorów:



Biżuteria powinna być dyskretna, chociaż może być trochę nieskromna. Powinna ograniczać się do obrączki, spinek do koszuli, małego skromnego zegarka na rękę (na czarnym pasku), lub na łańcuszku (wtedy potrzebna kamizelka). Dopuszczalna jest ewentualnie szpilka do krawata (ale nie spinka do krawata).

Teraz przechodzimy do sprawy najczęściej najbardziej kontrowersyjnej ze względu na częsty brak właściwego rozeznania i rozpowszechnione mity. Koszula Pana Młodego (oczywiście 100% bawełny) musi być biała. Biel zawsze podnosi dostojność stroju. Przywdzianie koszuli innej niż biała sprawia, że zestaw zawsze stanie się mniej elegancki i mniej formalny.

Nie. Biała koszula nie będzie się gryzła z suknią ecru. Zmuszanie Pana Młodego do rezygnacji z białej koszuli, to zmuszanie go do rezygnacji z elegancji.
Jedynym wyjątkiem jest założenie koszuli winchesterowskiej, ale po pierwsze, ta raczej powinna być założona do czegoś bardziej formalnego niż zwykły garnitur, a po drugie i tak moim zdaniem wygląda gorzej niż cała koszula w bieli.

Pan Młody nie musi na siłę być dopasowany do Panny Młodej. Przede wszystkim ma wyglądać elegancko.

Na ślub Pan Młody zakłada krawat. Ponieważ ma najlepszy kształt ze wszystkich wiązadeł. Jest akuratny geometrycznie do funkcji, jaką spełnia, czyli ekspozycji twarzy. W pewnych bardzo szczególnych warunkach można założyć prawdziwą muchę, chociaż osobiście raczej to odradzam. Z innych wiązadeł wchodzi w rachubę tylko plastron, ale ten jest raczej zarezerwowany na bardzo formalny ubiór (żakiet, o którym niżej). A nawet i do tego stroju polecałbym krawat.

Kolorystycznie najlepsze krawaty są srebrne i granatowe. Z punktu widzenia fizyki tłumaczę o tym trochę we wpisie o kolorze barw. Ponieważ szarość (srebro, stal) jest neutralna, a granat jest kolorem uzupełniającym do pigmentu skóry człowieka. Jeśli decydujemy się na inne kolory, to powinny być pastelowe.

We wpisie o kolorach od razu wyjawiam trochę, dlaczego należy unikać koszuli ecru i brązowych garniturów. Ponieważ te kolory powstają z tego samego koloru, który odznacza się na naszej skórze, wobec czego konkurują z nim i przez to odwracają uwagę od najważniejszego, czyli Pana Młodego.

Mając za sobą sprawę koszuli, butów, biżuterii, pozostaje najważniejsze, czyli strój.

Najlepszy strój męski to smoking. Niestety nie zakładamy go na ślub. Dlaczego to najlepszy strój męski i dlaczego go nie zakładamy na ślub, wyjaśniam w tym wpisie. Ponieważ jest to strój galowy i wieczorowy, nieprzeznaczony na śluby kościelne (szczególnie te kiedy świeci słońce). Wieczorowy jest również frak wieczorowy (jak sama nazwa wskazuje), więc i z niego musimy zrezygnować.

Opcje są następujące:

1. Najbardziej formalny może być odpowiednik fraka, czyli żakiet (frak dzienny, nazywany nieraz w Polsce brzydko "jaskółką"). Nie będę nikomu go polecał, ponieważ jest to opcja droga i lekko nazbyt tradycyjna jak na realia polskie (co innego w Anglii). W dodatku jest to opcja podwójnie droga, gdyż trzeba ten strój zmienić wieczorem (w trakcie wesela), ponieważ żakietu nie nosi się wieczorem. Choć, jeśli ktoś bardzo chce, to będę gorąco zachęcał do założenia żakietu. Nikogo jednak do tego przekonywać nie zamierzam.




2. Opcja druga, którą bardzo polecam, to stroller. Ciemna marynarka, kamizelka szara lub płowożółta, oraz spodnie czarno-szare w paski (tak zwane spodnie sztuczkowe). Całość kopiująca żakiet, ale o niższym stopniu formalności. Przede wszystkim działa to wyśmienicie w świetle słonecznym za dnia. Aż dziw bierze, że ta opcja (w skali formalności wyżej od garnituru) jest tak rzadko stosowana w Polsce. A zapewniam, że działa. Sugeruję poeksperymentowanie.
W trakcie wesela Pan Młody powinien zmienić spodnie (na te jednolite pasujące do marynarki; i może też zdjąć kamizelkę).



3. Wreszcie opcja trzecia, czyli garnitur. Tutaj mamy również wachlarz możliwości.

Może to być bowiem "zwykły" garnitur, a więc jednorzędowy dwuczęściowy. Możemy trochę podnieść jego formalność i założyć garnitur dwurzędowy, lub garnitur trzyczęściowy. W ostateczności można dodać do niego zdekompletowaną kamizelkę, ale z tym wariantem bardzo proszę, ostrożnie. Najlepiej z niego zrezygnować, bo więcej w nim niebezpieczeństw niż szans na podniesienie elegancji. Jeśli już, to kamizelka powinna być z dobrego, eleganckiego, niepołyskującego materiału (wełna, jedwab, len) i bez wzorów (jeszcze nigdy nie widziałem dobrej kombinacji z wzorami).

Za kamizelką (najlepiej w kolorze garnituru, lub w kombinacji stroller) stoi wiele argumentów, między innymi ten, że zawsze zasłania okolice pasa i nie pozwala na zbyt duże pokazywanie koszuli (które obniża formalność stroju). Jeden argument przeciw to minus, że jest to kolejna warstwa na wierzch, która zwiększa temperaturę, choć raczej jest to argument za tym, żeby kamizelka była z lekkiego materiału (jedwab, len) i była bez pleców (marynarki i tak nam nie wolno zdejmować), lub z podszewką z tyłu pleców.
Do kamizelki zakładamy szelki na guziki.
Bez kamizelki zakładamy szelki (wtedy usuwamy u krawca szlufki) albo pasek. Ten czarny (w kolorze butów) i bez ozdobnych sprzączek.

Garnitur musi oczywiście dobrze leżeć (nie wisieć). Trzeba się liczyć z tym, że prawie każdy kupiony z wieszaka garnitur wymaga jakiś poprawek krawieckich.

Garnitur powinien być jednolity w kolorze szarym, granatowym lub grafitowym (czerń to ostateczność).


 

 

Zamknięte klapy dodają elegancji i formalności.


Pan Młody powinien wybrać którąś z powyżej opisanych kombinacji stroju i kolorystyki wedle własnego uznania (te ilustracje powyżej nie są do końca ślubne).

Na koniec lekkie wytchnienie - jeśli ktoś ubrał się inaczej, lub zamierza ubrać się inaczej na ślub niż opisałem to powyżej, to proszę się nazbyt nie przejmować. W ostatecznym rozrachunku najważniejsze jest i tak co innego, a prawdziwe piękno nie pochodzi z gramatury wełny, błysku jedwabiu, czy jakości skóry na bucie. Dlatego dobrze mieć właściwą perspektywę i potraktować powyższe uwagi jako przyjemność, którą można umilić sobie życie i z której rezygnacja nam w dobrym życiu nie zaszkodzi.



Nota budżetowa. Jako dodatek proponuję kilka słów o wydatkach, bo wiem, że dla wielu są rzeczą istotną. Wygląd wnętrza portfela jest bardzo ważny, szczególnie dla późniejszego małżeńskiego pożycia i życia rodzinnego.

Buty. Niezwykle ciężko dostać w Polsce czarne oxfordy. Jeśli się zdarzają, to w bardziej "ekskluzywnych" sklepach po tysiąc złotych i cena ta niekoniecznie odzwierciedla jakość. Choć przy butach należy pamiętać, że mężczyzna powinien liczyć się, że stanowią przynajmniej jedną trzecią budżetu ubraniowego. I należy o nie dbać (odpowiednimi kosmetykami).
Czarne oxfordy polecam kupić przez Internet za granicą. Na przecenach i znośnej jakości można dostać za 300 złotych, jeśli przeszukuje się sieć przez tygodnie i miesiące.
Za cenę ponad 600 złotych można już dostać naprawdę dobre buty, które będą służyć długimi latami przy odpowiednim dbaniu. Za cenę ponad 1300 złotych dostaniemy już buty, które będziemy mogli zostawić swojemu synowi. Pod warunkiem, że wiemy, które firmy są dobre i nie wydamy takiej kwoty na buty w jednej z polskich galerii bez odpowiedniego dokształcenia się w temacie. W wypadku butów radzę pamiętać o słynnym powiedzeniu, że tanie jest drogie (tanie buty szybko wyrzucimy do kosza, dobre porządne powinny przetrwać naście, lub dziesiąt lat).

Białą poszetkę dostaniemy za kilkadziesiąt złotych w zależności od miejsca, materiału i przeceny. Najtaniej chyba będzie kupić kawałek białego materiału i poprosić niedrogiego krawca/krawcową o ładnie obszycie.

Spinki. W zależności od materiału. Minimalistycznie będą kosztować kilkadziesiąt złotych, jeśli będą ze stali szlachetnej. Srebro kosztuje niewiele więcej, choć łatwo się brudzi. Złoto (białe i żółte) będzie kosztować już kilkaset złotych. Kamienie na spinkach będą raczej podnosić ich cenę.

Koszula. Kupienie zgrabnej białej koszuli z bawełny na spinki za 80 złotych to znakomity interes. Polecam taliowaną. Gdy ma się czas, można dostać na rozmaitych przecenach w okolicach 120-130 złotych naprawdę przyjemnej jakości. Najwyższej jakości będą rzecz jasna jeszcze droższe. Od ponad 300 złotych zaczynają się koszule dopasowane (made-to-measure), w sumie lepsze rozmiarowo choć z tą usługą trzeba uważać. Czasami to dopasowanie wcale nie polega na przymiarce, a bardziej na usłyszeniu rozmiaru kołnierzyka i wzrostu, a następnie przyniesieniu już gotowej koszuli. To słabe dopasowanie.

Krawat. Ponieważ to produkt bardzo rozpowszechniony, to łatwiej będzie znaleźć promocje z nim związane. Może się nawet zdarzyć tak, że kupimy świetny krawat (musi być jedwabny) za 40 złotych. Raczej trzeba się liczyć z tym, że na promocjach znajdziemy ciekawe krawaty od 80 złotych w górę. Wybierając bez stresu ten, który nam najbardziej pasuje i którego nie chcemy szukać nieustannie, trzeba się liczyć z wydatkiem ponad 100 złotych.

Strój. Żakiet będzie kosztował kilka tysięcy złotych, więc nawet się nie rozpisuję na ten temat (poza tym trzeba wyłożyć pieniądze na drugi strój na wesele).

Stroller będzie kosztował tyle co garnitur dwuczęściowy, a do tego kamizelka i spodnie szaro-czarne w paski (sztuczkowe). Takie spodnie trudno dostać w Polsce, a nawet trudno dostać materiał na nie. Prawdziwa wełna na nie będzie kosztowała kilkaset złotych. Za około 300 złotych można dostać takie spodnie przez internet. Kamizelkę najlepiej uszyć z ładnej wełny, lub mieszanki z jedwabiem u jednego z niedrogich polskich krawców. Całość wydatku na kamizelkę może się zamknąć w 300 złotych (i za tyle można kupić przez internet).

Garnitur dwurzędowy będzie bardzo ciężko dostać. Garnitur trzyczęściowy będzie trudno dostać. Z tego względu, że to produkty rzadkie, ich cena pewnie będzie większa. No i ich produkcja kosztuje więcej (więcej pracy i materiałów).

Garnitur powinien być w całości z wełny (wcale nie musi być "s super coś tam", bo wbrew twierdzeniom włoskich marketingowców ten się najczęściej bardziej gniecie), lepiej unikać domieszek ze sztucznymi materiałami (chyba, że czyjaś sytuacja budżetowa jest naprawdę tak napięta, że musi oszczędzać), gdyż wyglądają gorzej i są gorsze dla ciała. Za około tysiąca złotych można dostać interesujące ładne garnitury. Szczególnie na przecenach, których lepiej wypatrywać z wielomiesięcznym wyprzedzeniem. Mając w kieszeni 1600 złotych możemy spokojnie rozglądać się za czymś lepszym. Garnitur dobrze wyprodukowany z dobrego materiału za 700 złotych jest dobrą okazją. Jeśli widzimy taki garnitur za 500 złotych, lub za 400 złotych (widziałem ostatnio), to prawie trafiliśmy czwórkę w totka. Bierzemy, nawet jeśli nie założymy na ślub.

W okolicach 2 tysięcy złotych (czasami poniżej) można już otrzymać od firm usługi made-to-measure, czyli dopasowanie garniturów do indywidualnych wymiarów. Ale podobnie jak z koszulami należy uważać.

Powyżej 2 tysiąca złotych możemy rozglądać się za dobrym krawcem i prawdziwym szyciem na miarę (bespoke), choć nie w Warszawie (tu najlepsi krawcy kosztują od 3-4 tysięcy, najlepszy jeszcze parę tysięcy więcej). Do tego trzeba doliczyć materiały. Koszt przynajmniej od stukilkudziesięciu złotych za metr materiału, choć w zasadzie to jeszcze więcej (na dwuczęściowy jednorzędowy potrzeba przynajmniej około trzech metrów). Polecam tkaniny niepolskie. Też można znaleźć przez internet na niektórych stronach sprzedawców (również można wypatrywać przecen).

Przy dużej ilości czasu i odrobinie szczęścia Pana Młodego można ubrać w sumie nawet za tysiąc złotych. Choć to naprawdę bardzo trudne. Budżet większy o przynajmniej kilkaset złotych da nam więcej swobody i oddechu.

niedziela, 16 września 2012

Czy Pan Młody powinien pasować do Panny Młodej?

Poprzednie wpisy zahaczały o temat "pasowania" Panny Młodej do Pana Młodego.

Tradycja, fizyka i estetyka wskazują na to, że Pan Młody powinien mieć białą poszetkę, biały kwiatek w butonierce, oraz białą koszulę (lub przynajmniej biały kołnierzyk, najlepiej z białymi mankietami).

Po części odpowiada to na postawione w tytule pytanie. A odpowiedź brzmi: są ważniejsze priorytety niż "pasowanie". O tych priorytetach traktowały poprzednie wpisy. Jeśli Panna Młoda za wszelką cenę chce postawić na inne kolory, to spycha te priorytety na drugi plan. Mówi nie wprost, że najważniejszy jest kolor jej sukni. Poniżej pewne "tłumaczenie" argumentów na rzecz "pasowania".

1. "Moja suknia jest ecru, więc koszula Pana Młodego też powinna". To to samo co "Moja suknia jest ważniejsza od twarzy Pana Młodego", albo "Pan Młody powinien do mnie pasować, nawet jeśli będzie gorzej wyglądał" (Tak - w koszuli ecru Pan wygląda zawsze mniej elegancko niż w koszuli białej).

2. "Kwiatek powinien być w innym kolorze niż białym, ponieważ ma pasować do mojego bukietu". To to samo co "Pan Młody nie ma demonstrować mi swojego bezgranicznego, bezwarunkowego oddania i miłości".

3. "Poszetka powinna być w innym kolorze, żeby pasować do mojego naszyjnika". To to samo co "Pan Młody powinien kopiować moje kolory, a nie ubierać kolory kojarzone z elegancją".

Moglibyśmy dalej brnąć w podobne tłumaczenia, ale chyba wiadomo o co chodzi. Pan Młody ma być przede wszystkim elegancki, schludny. Ma być sobą i ma być widziany jako jedna z dwóch najważniejszych osób. Jeśli zaczynamy łamać zasady bieli, to mamy już do czynienia z Młodym, a nie Panem Młodym. "Młody" to taki dodatek do Panny Młodej, który ma "pasować". "Pan Młody" to dorosły mężczyzna, który wyznaje swojej wybrance swoją niekończącą się miłość i jest gotów o tym świadczyć całą swoją dusza, całym swoim sercem, całą swoją postawą, całym swoim jestestwem. Aparycją, symboliką, rękami i kolorystyką.

Istnieją oczywiście pewne sztuczki na to, aby zgrać się kolorystycznie. To jest do zrobienia, ale to wcale nie jest konieczne. Znakomicie ubrany mężczyzna na wyjątkową okazję zawsze będzie "pasował" do znakomicie ubranej kobiety na wyjątkową okazję. Nawet jeśli nie będą mieli wspólnych akcentów kolorystycznych, lub będą znikome. Jak byśmy takiej parze założyli pomarańczowe szarfy, to pewnie bardziej by do siebie "pasowali". Ale jaki kosztem?

No właśnie. Być może zmiana koloru koszuli i kwiatka doprowadzi do większego "pasowania". Ale jakim kosztem? Oto jest pytanie.

Biel wygrywa.

I nie dajcie sobie wmówić, że suknia ecru wygląda na "brudną" przy białej koszuli. Pan Młody może mieć na sobie białą koszulę i zdekompletowaną kamizelkę w kolorze ecru. Skoro kamizelka wcale nie wygląda wtedy na brudną, a jest bezpośrednio na tle bieli, to piękna suknia oddalona o kolejny metr też tak wyglądać nie będzie. Oto przykład kremowej kamizelki (ze strony http://favourbrook.com/):


Wygląda na brudną? Nie. Dlatego suknia też na taką wyglądać nie będzie. Jeśli już tak bardzo komuś zależy na pasowaniu, to niech pomyśli nad zdekompletowaną kamizelką. Polecam jednak rozwagę i zastanowienie, czy aby przypadkiem bez kamizelki nie będzie ładniej (a tak w większości wypadków bywa). Chyba, że zdekompletujemy również spodnie i założymy stroller (wtedy zwiększymy pasowanie i jednocześnie podniesiemy rangę stroju Pana Młodego).

sobota, 15 września 2012

Biały kwiatek w butonierce

Obok poszetki kolejnym białym elementem w stroju Pana Młodego jest kwiatek, który winien wylądować w butonierce.

Podkreślmy to wyraźnie. Miejsce kwiatka jest w butonierce. Proszę nie przypinać kwiatków do marynarki, czy klapy. Marynarka ma już specjalnie przygotowane miejsce na kwiatek. Jest nim butonierka.

Butonierka jest dziurką w klapie marynarki (kieszonka to wbrew obiegowym opiniom brustasza). Praktycznie każda marynarka ma butonierkę, ale niestety zaszytą. Co więcej, jest to zaszycie, które wymaga interwencji raczej sprawnej ręki. Także sugerowałbym przecinać butonierkę u krawca, który ma odpowiedni sprzęt. Inaczej możemy zniszczyć naszą marynarkę. A już szczególnie przecinałbym butonierkę u sprawdzonego krawca w marynarce na ślub. W wielu miejscach zobaczycie kwiatek przypięty w miejscu butonierki. Tymczasem kwiatek należy wsadzić w odpowiednie miejsce. Przypinanie kwiatka przy butonierce to jak stawianie samochodu przed otwartym pustym garażem. Ewidentnie coś nie na miejscu.

Warto z tyłu klapy zrobić małą pętelkę. Można ją zrobić samemu, ale trzeba bardzo uważać (żeby nitka nie przeszła na drugą stronę i była przeprowadzona tylko przez jedną warstwę. Taka pętelka jest bardzo pomocna i dzięki temu kwiatek leży we właściwym miejscu (łodyga jest umocowana w pętelce). Więcej instrukcji o wykonaniu samemu takiej pętelki tu (znakomita strona Gentleman's Gazette). Taka pętelka wygląda mniej więcej tak po wewnętrznej stronie klapy (zdjęcie z podanej strony internetowej):



Kwiatek powinien być biały z przyczyn, o których mówiłem wcześniej. Jeśli Panna Młoda chce, żeby Para Młoda grała kolorystycznie, to Ona musi dorzucić do bukietu kwiatek biały (lub zrobić biały bukiet). Tradycja jest tutaj jednoznaczna. Panowie umieszczali białe kwiatki w butonierce. W zasadzie jednym wyjątkiem mógłby być czerwony goździk, albo róża. Z tym, że czerwień niesie ze sobą już inną symbolikę i osłabia znaczenie sakramentu małżeństwa jako nienaruszalnej świętości (symbolizuje bardziej namiętność niż miłość).

Na śluby do butonierki ładnie pasują konwalie, róże, orchidee i goździki. Te ostatnie wiążą się szczególnie z symboliką chrześcijańską i maryjną. Jeśli Pan Młody zdecyduje się na biały goździk (symbol oddania i niewinnej miłości), to niezłym pomysłem byłoby, gdyby Matka Pana Młodego i Matka Panny Młodej przywdziały goździk różowy (symbol matczynej miłości). Ojcom można również dać biały goździk.

Bardzo dobrze, jeśli Pan Młody i Panna Młoda mają razem podobne kwiaty. Dobrze jednak, jeśli to zgranie nie będzie za wszelką cenę i Panna Młoda weźmie pod uwagę fakt, że ten kwiatek musi ładnie wyglądać i leżeć w butonierce. Wtedy z miłości Pan Młody umieści w niej prawie każdy kwiatek.

Dodajmy, że noszenie kwiatka w butonierce nie musi być wyłącznym elementem stroju ślubnego. W końcu butonierka jest zrobiona po to, aby z niej korzystać. Także, panowie, jeśli mamy pod ręką kwiatek, to warto go wcisnąć do butonierki.