Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiązadło. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiązadło. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 września 2013

Poszetka w kolorze krawata

Odrobinę wtajemniczeni w meandry męskiej elegancji wyznają zasadę, iż nie należy łączyć wzorem i kolorem poszetki (chusteczki) i krawata (wiązadła pod szyją). Unikanie takiego połączenia stało się wręcz swoistego rodzaju znakiem rozpoznawczym kogoś, kto choć trochę bardziej interesuje się męskim stylem.

Tymczasem sama zasada niełączenia ma głębsze uzasadnienie. Gdy zdamy sobie z tego sprawę, to z jednej strony unikniemy podobnych przypadków w innych częściach garderoby, a z drugiej zauważymy, że skoro nie jest to zasada sama w sobie, to łatwo wskazać na wyjątki.

Zacznijmy wobec tego od wyjątków. Oto trzy przykłady udanych przypadków, gdzie poszetka jest w kolorze wiązadła pod szyją:




Pierwsza kreacja jest w zasadzie bezdyskusyjna. To najbardziej uroczysty strój męski, frak wieczorowy, gdzie mucha musi być biała, podobnie jak poszetka.

Drugi strój jest półformalną dzienną wersją strollera. Bardzo zachowawczą, konserwatywną, w kolorach czerni, bieli i srebra. Niezwykle uroczyste połączenie, chyba najbardziej eleganckie, jeśli chodzi o stroller. Poszetka mogłaby być biała, ale nic się nie dzieje z powodu tego, że jest w kolorze krawata. Dlaczego? Ponieważ ta wspólna świecąca szarość poszetki i krawata ginie w pozostałych odcieniach bieli, czerni i szarości. Nie dominuje.

Trzecia stylizacja przedstawia wspaniałego eleganta, Sir Johna Gielduda, który lubił zakładać do stylizacji letniej skoordynowanej czarny krawat i czarną poszetkę. Jeszcze bardziej intrygująco wyglądał w dodanym czarnym kapeluszu, dzięki czemu podkreślenie twarzy zostaje dodatkowo wzmocnione:


Choć niektórych ta stylizacja może nie przekonywać, to trudno powiedzieć, żeby to było powielenie typowego błędu nowicjusza, który kupuje poniższy gotowy zestaw w sklepie i go na siebie zakłada:



Dlatego zwróćmy się ku podstawom. Dlaczego w 97% poszetka i krawat w tym samym kolorze są nie najlepszym pomysłem? Nie tylko dlatego, że w społeczności elegantów wykształcił zwyczaj traktowania tego jako błędu amatora. Głównie dlatego, że taka stylizacja jest przykładem "nadkoordynacji". Krawat i poszetka w ten sam wzór i kolor zaczynają ze sobą za bardzo grać. Kosztem reszty stroju, a w konsekwencji aparycji właściciela. Dlatego zazwyczaj poszetka powinna być inna niż krawat: żeby dodawać jakiegoś innego akcentu niż krawat. W przeciwnym razie powstanie para, która odciągnie uwagę od właściciela stroju. Z tej samej przyczyny Pan Młody i Panna Młoda powinni unikać budowania stroju z nazbyt wspólnymi akcentami - ponieważ odbędzie się to ich kosztem. Będą wyglądać jak dodatki do stroju, a nie ich dumni właściciele i władcy.

Powyższe trzy wyjątki są korzystnymi stylizacjami, ponieważ mimo tego samego koloru mamy gładkie wzory i jednocześnie bardzo mało inwazyjne kolory wnikające w pozostałą kompozycję stroju. Dlatego dobrze funkcjonują.

Jednocześnie powyższe wyjaśnienie podpowiada nam, że trzeba uważać nie tylko na kombinację krawat-poszetka, ale na także inne kombinacje, ponieważ nadkoordynacja może się pojawić także w innych wypadkach. Można na przykład znadkoordynować poszetkę ze spodniami, albo z koszulą. Wszystko oczywiście zależy od indywidualnej stylizacji (a biała jednolita poszetka zawsze może być połączona z białą koszulą).

czwartek, 8 listopada 2012

Krawat poliestrowy a jedwabny

Ostatnio otrzymałem pytanie, dlaczego właściwie niektórzy upierają się, że krawat (lub inne wiązadło pod szyję) powinien być jedwabny, a nie poliestrowy (z mikrofibry). W końcu obydwa krawaty mogą wyglądać bardzo podobnie. Weźmy sobie następujący wzór (ze strony www.ties.com):


Wzór taki sam. Jeden krawat jest wykonany z jedwabiu, drugi z poliestru. Wiem, że niektórzy zaczną twierdzić, iż są w stanie rozpoznać po zdjęciu, ale nie dajmy się zwieść. Na samym obrazku nie jest to możliwe. Pytanie jest jednak zasadne - dlaczego mężczyzna miałby decydować się na jedwab, a nie poliester? Dla niektórych sam problem w ogóle nie istnieje, ponieważ poliester jest sztucznym materiałem, to oczywistością jest unikanie go. Jeśli dla kogoś taka argumentacja jest wystarczająca, w porządku. Dla nas to jednak za mało, żeby przekonać się do jedwabiu.

Jakie są wobec tego zalety naturalnego materiału jedwabnego nad poliestrowym? Najważniejsza zaleta to delikatność materiału. Dla ceniących sobie estetykę, już sam fakt wiązania takiego delikatnego materiału ma znaczenie przy ubieraniu się.

Z ważniejszych i praktyczniejszych aspektów, krawat jest wiązadłem umieszczanym przy szyi. Oznacza to, że dzięki delikatności materiału nasza szyja będzie się mniej pociła i niszczyła przez to kołnierzyk białej bawełnianej koszuli.

Węzły z jedwabiu mają również tendencję do dłuższego utrzymywania się w nienaruszonej formie niż śliski poliester.

Krawaty jedwabne mienią się naturalnym blaskiem. Krawaty poliestrowe wyglądają bardziej na to, czym są: na sztuczne tworzywo równomiernie pofarbowane.

Krawaty poliestrowe są wytrzymalsze, łatwiej je odplamiać, ale jednocześnie trudniej pozbyć się z nich brzydkiego zapachu, który chłoną. Krawat jedwabny, żeby zmienić jego zapach, wystarczy umieścić w łazience w trakcie gorącej kąpieli (albo w specjalnej maszynie parowej, którą można kupić do domu).

Krawaty jedwabne najczęściej są lepiej uszyte od poliestrowych (łatwo to sprawdzić trzymając krawat za cieńszą końcówkę i obserwując, czy materiał się przekręca czy opada swobodnie - jeśli się przekręca, krawat jest źle uszyty i będzie się przekręcał po zawiązaniu pod szyją). Niemniej jednak na pewno można spotkać dobrze zrobione krawaty poliestrowe i źle jedwabne.

Jak odróżnić krawat jedwabny od poliestrowego? Najlepiej nauczyć się tego porównując dwa krawaty, które mają identyczne wzory. Takie można znaleźć w sklepach Wilsoor. Powinno się coś trafić w identycznej fakturze i kolorze, a z innego materiału. To najlepszy sposób na naukę.

A dzięki badaniu zauważymy:
Krawat jedwabny jest przyjemniejszy w dotyku od poliestrowego. Dotyk palcami zazwyczaj wystarczy (na szyi i policzkach najbardziej czuć różnicę między jedwabiem a poliestrem), choć trzeba uważać, bo krawaty jedwabne często mają podszewki w poliestru (chyba że są to krawaty najwyższej jakości).
Krawat jedwabny ma w swoim wyglądzie pewne niedoskonałości, wzór nie jest do końca idealny, bo proces produkcji jedwabiu nie jest idealnie mechaniczny. To także jego zaleta i powód, dla którego mieni się bardziej naturalnie od poliestru.

Czy można wyprodukować krawat poliestrowy tak bardzo przypominający jedwab, że da się kogoś oszukać? Bardzo możliwe, chociaż osobiście przyznam, że nie miałem nigdy kłopotów z odróżnieniem. Czasami badanie "jedwabnych" krawatów może nawet wzbudzić nasze podejrzenie, czy aby na pewno jest to 100%. Już z kilkoma krawatami tak miałem.
Ostateczny idealny test to oczywiście podpalenie. Jedwab się nie topi jak poliester, a spalenie pachnie naturalnym smrodem. Naturalnie trudno o taki test, chociaż większość krawatów wymaga skrócenia (aby się dało zawiązać węzeł prosty tak, żeby końcówka krawata z tyłu nie była dłuższa od przedniej). To co zostanie ze skrócenia akurat można podpalić (bez podszewki) i upewnić się w 100%, czy to 100%.

Poliester jest bardzo pożytecznym materiałem. Nie ma powodu, by za wszelką cenę go unikać. Na pewno lepiej z niego robić spadochrony niż z jedwabiu, a eleganccy Panowie chodzący w wełnianych garniturach, bawełnianych koszulach i jedwabnych krawatach zapewne używają poliestrowych szczoteczek do czyszczenia swoich zębów. Dlatego nie demonizujmy poliestru tylko dlatego, że jest sztuczny. Zdajmy sobie jednak sprawę z tego, że krawat jedwabny ma dużą przewagę nad poliestrowym.

piątek, 28 września 2012

Stroller, czyli na ślub jak James Bond

Stroller jest strojem pólformalnym dziennym. Oznacza to, że jest mniej formalny niż żakiet, ale jednocześnie bardziej niż „zwykły” garnitur. Gorąco go polecam Panom Młodym, którzy chcą założyć coś specjalnego na swój ślub. Z jednej strony, gdy chcą zrezygnować z garnituru, a z drugiej, gdy nie mają ochoty na duże wydatki finansowe i pójście w zbyt daleko posuniętą tradycję ubraniową.

Sam stroller został bardziej rozpropagowany przez niemieckiego ministra, Stresemanna, który w pewnym momencie stwierdził, iż ma dosyć chodzenia w żakiecie i wygodniej mu będzie założyć marynarkę. W ten sposób wypromował „stresemanna”, czyli strollera (są pewnie niuanse między tymi dwoma typami, ale w sumie są nieistotne dla naszych rozważań). Oto stroller (ze strony tuxedosbymerian.com):


W strollerze poprzez nawiązanie do żakietu zakładamy spodnie sztuczkowe. Najbardziej uniwersalna jest kolorystyka szara z paskami. Najbardziej klasyczne będą spodnie czarno-szare. Nic się jednak nie stanie jeśli będą bardziej szare, lub będa miały jaśniejsze paski (czy nawet kratkę, której nie polecam). W ostateczności do strollera można założyć nawet po prostu szare spodnie (jednolite). Spodnie w paski są optycznie dobrym rozwiązaniem, ponieważ wydłużają sylwetkę i dodają do stroju dostojności.

Kamizelka (niezbędna), podobnie jak w żakiecie, marengo (szarość), albo płowożółta (czerń polecam na składanie życzeń urodzinowych głowie państwa). Nie eksperymentowałbym za bardzo z innymi kolorami. Im bardziej idziemy w stronę nowych kolorów, tym bardziej oddalamy się nie tylko od formalnego stroju, ale wystawiamy również na ryzyko elegancję stroju. Jeśli już to eksperymentowałbym raczej z odcieniami samego żółtego i szarego (np. w przypadku tego pierwszego bardziej w stronę bielszego żółtego, a w przypadku tego drugiego w stronę bardziej błękitnego szarego). Kamizelkę polecam dwurzędową z klapami. Z wełny albo z domieszką jedwabiu. Dwurzędowość kamizelki nadaje strojowi bardzo unikalny, specjalny i po prostu wspaniały charakter. Ciężko ją dostać, ale można niedrogo uszyć. Większość krawców powinna sobie z tym poradzić. Czarna kamizelka lepiej się nadaje na inne okazje niż ślub, też formalne
(ze strony 
http://www.yorkrite.org):


Na przykładzie powyższego zdjęcia można również zrozumieć, dlaczego spodnie sztuczkowe, w innym kolorze niż marynarka (i w paski) to naprawdę dobry pomysł na zwiększenie elegancji. Wystarczy sobie wyobrazić, że Pan miałby jednolity garnitur zamiast tych spodni. Strój wyglądałby już zupełnie inaczej i mniej ciekawie.

Marynarka powinna być ciemna. Grafitowa, albo czarna. Granatowa też jest dopuszczalna, ale oznacza większe zerwanie z tradycją niż te dwa poprzednie. Szara marynarka może być zbyt blada i obniżać formalność stroju (podobnie jak w wypadku szarego żakietu). Od brązu, podobnie jak w innych wypadkach, należy uciekać.

Czy czarny kolor nie wywołuje tu efektu takiego jak w wypadku smokingu, czy butów i nie pochłania zbyt wiele kolorów? Oczywiście nie, ponieważ ta czerń jest mocno tonowana przez szarość na spodniach i kolor kamizelki. Dzięki temu stanowi tylko relatywnie niewielką część stroju i nie dominuje. Kolejny stroller (ze strony http://www.gentlemansgazette.com/stresemann/):


Jakie krawaty? Tutaj dzięki formalności stroju i kamizelce możemy pozwolić sobie na większą kolorystykę. Podobnie jak w wypadku żakietu. Samą koszulę polecam białą, ale winchesterowska też będzie przekonująca. Krawat, ponieważ schowany pod kamizelką, może być odważniejszy kolorystycznie. Ciągle jednak zaczynajmy konserwatywnie i porównujmy różne opcje zaczynając od szarości, stali, srebra, granatu. Powoli w stronę pastelowych czerwonych, różowych, niebieskich. Z delikatnymi wzorami, ale bez nadmiernego szaleństwa. Pamiętajmy, że w trakcie wesela możemy zdjąć kamizelkę i zmienić spodnie ze sztuczkowych na te w kolorze marynarki. Wtedy krawat będzie bardziej widoczny, więc w takim scenariuszu warto to mieć na uwadze.

Plastron opada, bo to raczej domena żakietu, mucha jest dopuszczalna, ale oczywiście ryzykowna. Osobiście obstaję za krawatem, o czym mówiłem przy wielu okazjach. Bo w sumie zawsze obstaję za krawatem.

Stroller jest na pewno lepszy od garnituru. Świetnie prezentuje się w świetle dziennym. Przykładem niezwykle eleganckiego i mniej formalnego strollera niech będzie strój Jamesa Bonda na jego własny ślub. Szare spodnie, szara kamizelka, piękna granatowa marynarka i ładniejszy jasnoniebieski krawat na białej koszuli. Całość zgrabna i proporcjonalna do skromnej sukni Panny Młodej (zapewne, gdyby Panna Młoda miała długą suknię, to Bond założyłby bardziej uroczysty żakiet, lub minimum stroller w bardziej formalnych kolorach):


Skoro agent 007 się tak ubrał, to my bezpiecznie możemy zrobić to samo.

Przy strollerze należy pamiętać o jednej rzeczy, o której wspominałem. Samo założenie strollera podnosi formalność, czyli zgodność z tradycją stylu męskiego. Jeszcze nie oznacza to, że wyglądamy bardziej elegancko niż w zwykłym garniturze. Strollera można kolorystycznie skomponować tak, że będzie wyglądał mniej odświętnie, lub w gorszym scenariuszu źle. Dlatego należy być bardzo uważnym przy jego kompozycji.

Dla porównania spójrzmy na Pana w strollerze, który wygląda bardzo klasowo, ale trochę zbyt mało formalnie, żeby się tak ubrać na własny ślub. Głównie z tego względu, że postanowił poszaleć kolorystycznie z kamizelką, a spodnie nie mają pasków (ze strony http://blog.blacktieguide.com):


Niejedna kompozycja garniturowa może wyglądać poważniej niż powyższy strój (mimo że ten jest bardzo ładny, to jednak nie kojarzy się z Panem Młodym).


Stroller jest strojem półformalnym dziennym. Świetnie nadaje się do kościoła na ślub i początek wesela. Po pewnym czasie przydałoby się jednak go zmienić na strój wieczorowy. Tutaj jednak nie jest to zbyt wielkim kosztem. Wystarczy bowiem zamienić spodnie i zdjąć kamizelkę (to drugie nie jest nawet konieczne) i wtedy pozostajemy bardzo, ale to bardzo wierni zasadom klasycznego męskiego stylu. Wobec tego kompozycja strollera nie jest bardzo droga. Mężczyzna może kupić ładny grafitowy, lub czarny garnitur (w ostateczności granatowy), a do niego spodnie sztuczkowe (lub szare) i kamizelkę, które mu posłużą na samą uroczystość. Na późniejszy czas weselny można przerzucić się na garnitur bez zmiany krawata.

Tym, którzy nie są przekonani co strollera i kojarzą elegancję jako jednolity garnitur polecam prosty eksperyment. Potrzebne będą dwa garnitury. Jeden czarny/grafitowy dwuczęściowy, drugi szary trzyczęściowy. Załóżcie obydwa ze ślubnym krawatem, a potem próbujcie mieszać poszczególne części. Załóżcie ciemny i dodajcie do niego szarą kamizelkę. A potem załóżcie szare spodnie, szarą kamizelkę i ciemną marynarkę z drugiego garnituru. Ta ostatnia kombinacja to właśnie stroller.

Wychodźcie w celu porównania koniecznie na światło słoneczne. Jestem pewien, że przekonacie się, iż właśnie ta ostatnia opcja wygląda najciekawiej przy mocnym dziennym świetle. Dużo ciekawiej niż jednolity garnitur w którejkolwiek z wersji. I tutaj nauki fizyczne stoją po stronie większej formalności stroju niż po stronie współczesnych "trendów". Ciemna marynarka odrobinę odgradza od kolorystyki świata wokół, szary kolor kamizelki odciąga uwagę od bladości tej czerni (powodowanej mocnym światłem słonecznym). Biel koszuli akcentuje twarz i tworzy przestrzeń dla weselszego koloru krawata, który gra z aparycją.
Nogi zaznaczone na szaro nie sprawiają, jak w wypadku jednolitych ciemnych spodni, że giną jak ciemna plama na słońcu.
Wszystko to działa oczywiście inaczej w słabszym świetle, świetle sztucznym. Dlatego stroller to strój dzienny.

wtorek, 18 września 2012

Kolejne wiązadło na ślub: mucha

Ponad 90% mężczyzn zakłada na co dzień i powinno założyć na ślub krawat. Dotyczy to zarówno najbardziej skromnych wersji stroju męskiego, garniturów dwuczęściowych jednorzędowych, przez bardziej skomplikowane kombinacje, aż po strój w pełni formalny, czyli żakiet.

Krawat jest po prostu świetną opcją i istnieją geometryczne powody, dla których tak się stało. Kilkoma z nich są: optymalny kształt, położenie i ilość koloru, która jest dostarczana do naświetlonej przez elegancki strój twarzy.

Krawat nie jest jednakże jedyną opcją. Jedną z innych dopuszczalnych jest mucha (podobnie jak krawat wykonana w pełni z jedwabiu). Nie ma żadnego formalnego zakazu jej założenia. A jednak na chętnego do założenia muchy czeka mnóstwo niebezpieczeństw. Musi się bowiem zmierzyć nie tylko ze społecznym oporem przeciwko muszce, ale stawić czoła geometrycznemu wyzwaniu, które z nią nadchodzi. Z przygotowaniem odpowiedniego koloru muchy i garnituru (wraz z krojem) jest niezwykle trudno, by jednocześnie zachować odpowiednią powagę i elegancję. Niech dowodem na to będzie fakt, że spędziłem kilka godzin w poszukiwaniu ciekawej kreacji ślubnej z muchą i garniturem (nie żakietem) i nie znalazłem nic, co by mnie w pełni usatysfakcjonowało.

Niektórzy jednak lubią podejmować wyzwania. Mucha może być jednym z nich. Trzeba jednak zdać sobie sprawę, że jest to droga pod górkę.

Mucha oczywiście musi być wiązana. W całości. Samemu. Artykuły na gumce, gotowe, zawiązane, są całkowicie wykluczone. Tak jak większość mężczyzn pała niechęcią do krawata na gumce, taką samą niechęć powinni czuć do zawiązanej już muchy. Widać, że jest gotowa, zbyt idealna, żeby była prawdziwa. Mężczyzna zawiązując własny krawat dodaje do stroju asymetrii, swojego unikalnego charakteru, pokazuje kontrolę nad sobą i swoim ubiorem. Z muchą jest dokładnie tak samo - musimy ją wiązać samemu.

Dlatego z muchą trzeba się obyć, muchę trzeba polubić i pokochać ponad wszystko. Ta miłość musi być silniejsza od ewentualnych dziwnych spojrzeń osób z zewnątrz, które ją zobaczą. To musi być miłość bezwarunkowa i odporna na krytykę. Do muchy trzeba mieć charakter. Należy bowiem nie tylko umieć się z nią obyć, ale umieć bronić jej całą swoją prezencją. Traktować ją w sposób całkowicie naturalny. Jeśli tylko odrobinę wątpimy w zasadność muchy, nie powinniśmy jej zakładać na ślub.

Stąd jeśli mucha ma być założona na ślub przez kogoś, kto jej nie nosi, to raczej odradzam ten krok. Proponuję najpierw przetestowanie się w jej noszeniu do codziennych zestawów garniturowych. A i to może być wspaniałym doświadczeniem, którego warto spróbować, nawet jeśli muchę się ostatecznie odrzuci.

Przy wiązaniu muchy najpierw należy zwrócić uwagę na jej właściwy rozmiar. Jeśli bowiem źle ustalimy rozmiar, to zawiązana mucha będzie wyglądać bardzo źle, prawdopodobnie będzie bardzo duża i się "rozjedzie". Będzie wyglądać nieschludnie i opadająco. Dopiero po ustaleniu rozmiaru można wykonać wiązanie. Gdy człowiek opanuje technikę wiązania, to zorientuje się, że jest prostsza od wiązania krawatów - ponieważ to praktycznie ta sama pętelką, którą mężczyzna zawiązuje sznurując buty.

Jak dobrać kolor muchy i jak sprawić, żeby była elegancka? To oczywiście byłoby proste, gdybyśmy mówili o porze wieczorowej. Mucha czarna lub biała. Sęk w tym, że ta pierwsza jest do smokingu, a ta druga do fraka. Obydwa stroje zakładamy wieczorem i nie do kościoła. Są niezwykle eleganckie (zwłaszcza smoking, którego jestem ogromnym fanem), ale na ślub musimy z nich zrezygnować.

Mucha może być bardzo elegancka. Zwróćmy uwagę na te dwie kreacje (kolejno ze stron: http://www.boisestyle.com i http://pinterest.com/pin/202521314463112150/)





Obydwaj Panowie wyglądają niezwykle szarmancko. Udało im się osiągnąć coś niezwykle trudnego, co zawsze jest wyzwaniem - dobrali muchę i marynarkę w taki sposób, że odbiorca nie myśli o tym, że lepiej byłoby założyć krawat. I to jest prawdziwy sukces noszącego muchę. Pewność siebie bijąca z ich twarzy mówi zresztą sama za siebie.

Drugą kreację można spróbować zmienić w kreację ślubną, gdyby na przykład zamiast czerwonej muchy pójść w kolorystykę bardziej konserwatywną. Obowiązuje ta sama zasada co do przypadku krawatów: stal, szarość, granat. Przydałoby się, żeby mucha miała jakieś delikatne kropki. Na przykład (ze stron http://10engines.blogspot.com oraz http://www.vmclothing.co.uk - choć niestety wygląda na to, że są to muchy już zawiązane):




Niebezpieczeństwo muchy wynika z jej kształtu. Jest mała. To oznacza, że pozostawia sporą część dekoltu niezagospodarowaną. Dominuje biała koszula. Do tego odkryte pozostają guziki bieliźniane, które nie są zbytnią atrakcją. Przydałoby się, żeby wobec tego miały piękny perłowy kolor. Można próbować stosować inne zabiegi. Na przykład zakryć guziki listwą (jak na zdjęciu powyżej), albo podjąć jeszcze większe ryzyko i zastosować guziki jubilerskie. Jest to ogromne ryzyko, ponieważ te guziki są tak naprawdę elementem koszuli eleganckiej na wieczór, a nie do stroju dziennego, czy garnituru. Dlatego i ten krok odradzam.

Jaką sztuczkę więc zastosować? Tę samą co w wypadku kolorystycznych krawatów: zmniejszyć dekolt. Są na to dwa sposoby: garnitur trzyczęściowy (czyli z kamizelką), albo dwurzędowy. To przycina nadmiar bieli i kieruje uwagę z powrotem tam gdzie być powinna: na twarz. Zwróćmy uwagę na to, jak poniższa dwurzędówka osiąga pożądany efekt (ze strony http://www.a-gentlemans-row.com):


Dekolt zostaje ścięty, a dodatkowo zamknięte piękne klapy odciągają również wzrok w stronę ramion. Kreacja nie jest ślubna, ale można nad nią trochę popracować i zmienić w ślubną. Oprócz tego, że buty powinny być czarnymi oxfordami, a koszula musi być biała, kolor złoty może być odpuszczony na rzecz bardziej stalowego i srebrnego. Dotyczy to przede wszystkim muchy, ale i w przypadku samych guzików porzuciłbym złoto (na rzecz ciemnego srebra, granatu, albo nawet czerni, żeby usunąć skojarzenia admiralskie). Myślę, że przy odrobinie uwagi i twórczości da się wycisnąć ze zdjęcia powyżej eleganckiego Pana Młodego.

Na koniec jeszcze jedna elegancka kreacja, którą znalazłem. Jest dosyć zbliżona do dobrze ubranego Pana Młodego. Nie jestem wprawdzie pewien, czy to nie czarna marynarka, ale jeśli by była grafitowa, to całość wygląda zachęcająco (ze strony http://lenoeudpapillon.blogspot.com/):


Po dodaniu kwiatka do butonierki i odpowiednich mankietów mamy prawie Pana Młodego. A na pewno kogoś, kto może konkurować z wieloma Panami Młodymi stylem i elegancją.

Cały czas jednak uważam, że najbezpieczniej będzie muchę połączyć z dwurzędówką, albo trzyczęściowym garniturem.

Chociaż jak mówiłem na początku, całkowicie najbezpieczniej będzie założyć krawat. Będzie tak również zachowawczo. Niektórzy nie lubią ostrożności. A przecież muchy też ktoś musi kochać i nikt nie może tego nikomu zabronić. Świat byłby zbyt nudny, gdyby każdemu podobał się ten sam schemat.

Na koniec ładna wizualizacja komputerowa (może za bardzo udawać smoking trochę, ale to smoking nie jest), która może pozwolić polubić muchę (ze strony http://hockeygods.com/):

Wiązadło - krawat - na ślub

Po założeniu białej koszuli (lub przynajmniej z białym kołnierzem) i wybraniu garnituru, decydujemy się na wiązadło pod szyję.

W zasadzie opcje są trzy: krawat, mucha i plastron. Teraz powiemy o najbardziej uniwersalnym wiązadle pod szyję, które zdominowało współczesny świat: krawacie.

Krawat jest bezpiecznym rozwiązaniem, ponieważ nie wzbudza uwagi jako coś nietypowego (w przeciwieństwie do muchy i plastronu). Jednocześnie jest w pełni zgody z tradycyjnymi zasadami i można w nim wspiąć się na wyżyny elegancji.

Jaki krawat wybrać do ślubu? To oczywiście zależy od tego, jaki wybraliśmy strój. Krawat nie powinien być szalony ani wzorami, ani kolorami, choć to jest jedno miejsce, gdzie (jeśli już!) pozwalamy sobie na odrobinę wariacji, aby podkreślać nasze cechy charakteru i kolory naszej cery.

Stopień kolorowości i wzorów na krawacie zależy od tego, jak bardzo formalny strój przybraliśmy. Im strój jest bardziej formalny, tym krawat może być bardziej kolorowy. Na przykład, jeśli idziemy w żakiecie, lub strollerze, to krawat może mieć więcej kolorów, niż kiedy idziemy w zwykłym garniturze. Podobnie jeśli zdecydujemy się na garnitur trzyczęściowy (z kamizelką), albo na dwurzędowy. Pozwala to nam na więcej zabaw z kolorem niż przywdzianie zwykłego jednorzędowego dwuczęściowego garnituru.

Najbardziej konserwatywne krawaty są w kolorze szarym, srebrnym, stalowym (czarny polecam na pogrzeb). Odróżniają się wystarczająco od koszuli i kontrastują z garniturem. Jednocześnie nie idą w zbytnie szaleństwo kolorystyczne (moglibyśmy jeszcze dorzucić kolor granatowy).

Szarość to specyficzna barwa, która pojawia się zawsze w sytuacji pomieszania dwóch przeciwstawnych kolorów (np. czerwony i zielony, niebieski i pomarańczowy). Dlatego jakikolwiek kolor z palety barw na tle mglistej (lub świecącej) szarości mieni się swoim naturalnym odcieniem. Ta też się dzieje z naszą twarzą.
I dlatego jedwabny szary krawat jest tak elegancki - gdyż pozwala wykonać białej koszuli i krawatowi swoją robotę: zwrócić uwagę na odcienie i pigment naszej twarzy. Szarość nie jest kolorem pokrewnym do naszej cery, ani nie jest kolorem dopełniającym. Jest kolorem całkowicie neutralnym i przez to najkorzystniejszym. Dotyczy to absolutnie wszystkich rodzajów cery. Materiał jedwabny pozwala krawatowi na niezbędny połysk.
Więcej o tym piszę w poście na temat kolorystyki w stroju.

Stąd szarość i srebro są opcją najbardziej bezpieczną. Mogą być w jakieś delikatne wzory lub kropki. Dobrze widziane jest, żeby krawat miał jakiś dyskretny mikrowzór i nie był w pełni jednolity. Pamiętajmy, że dzień ślubu to dzień ważnej zmiany w naszym życiu, dzień układania rzeczy na nowo i rozpoczęcia kolejnego rozdziału w życiu. Geometryczna proporcjonalność na krawacie dobrze to odda.
Tutaj przykładowe bardzo tradycyjne krawaty (ze strony http://pichaus.com/tie-black-white-dress-@490d24b42a03f091ea1b16001fb1a9d3/):




Wszystkie pięknie grałyby z ciemnogranatowym garniturem, który mocno flirtowałby z niebieskim kolorem. Szczególnie pięknie pasowałyby do dwurzędowej marynarki.

Z konserwatywnymi kolorami trzeba uważać, żeby nie popaść w drugą skrajność i nie zmienić stroju w monochromatyczny. Przykładowo trzy krawaty od prawej mogłyby za bardzo się zlewać z garniturem szarym, jeśli odcień nie będzie wystarczająco kontrastowy. Radą na to mógłby być dodatkowy delikatny (pastelowy) kolor na krawacie, albo na przykład założenie koszuli winchesterowskiej.

Jeśli zakładamy garnitur dwuczęściowy jednorzędowy, to polecam zamknięcie się w dwóch kolorach (może być ich więcej, jeśli są one pokrewne do tych dwóch podstawowych).

Krawaty mogą być bardziej kolorowe, ale trzeba mieć na uwadze naturę białej koszuli. Pamiętamy, że funkcją białego dekoltu (z koszuli) u mężczyzny jest wskazanie na twarz. Krawat ma dodać kolorytu i zwrócić uwagę na trochę pigmentu. Jeśli na krawacie znajdzie się zbyt dużo koloru (szczególnie koloru konkurującego z twarzą, a nie uzupełniającego, znowu odsyłam tu), to efekt białego dekoltu zostanie zniwelowany, twarz stanie się mniej ważna, a cały strój przez to mniej elegancki i mniej stosowny do okazji.

Dlatego jeśli wpuszczamy na krawat więcej koloru, to powinniśmy zawęzić dekolt. Metody na to są dwie: albo założyć dwurzędową marynarkę, albo założyć kamizelkę (trzyczęściowy garnitur, albo kamizelkę zdekompletowaną).

Dzięki kamizelce albo dwurzędówce zmniejszymy długość krawata i kolor nie będzie tak bardzo odciągał od twarzy. Nie jesteśmy w stanie oczywiście wymyślić całkowicie uniwersalnej reguły, która pozwoli nam ją wszędzie zastosować. Wszystko trzeba oceniać na każdym przykładzie, ale ogólny kierunek powinien być zrozumiały.

Popatrzmy na dwa przykłady (ze stron: http://www.onewed.com i http://www.lovewedbliss.com):






Obydwaj Panowie zdecydowali się na najbardziej klasyczny kolor garnituru, czyli szary jednolity. Decyzja dobra, natomiast z wyborem krawata jest ogromna różnica. Pierwszy przypadek jest gorszy kolorystycznie, ponieważ garnitur jest w jaśniejszym odcieniu, krawat ma mocniejszy kolor, a do tego garnitur jest dwuczęściowy jednorzędowy.
Drugi przypadek wypada o niebo lepiej, ponieważ kolorystyka została utemperowana. Kolor krawata jest pastelowy, uspokojony dodatkowo paskami w kolorze garnituru (chociaż to chyba nawet nie było konieczne, lepszy byłby ten różowy kolor i szare delikatne kropki). Sam garnitur jest ciemniejszy, co nie pozwala mu się dać zdominować przez krawat, a do tego zastosowano istotny zabieg zmniejszenia dekoltu i przez to skrócenia krawata: dodano kamizelkę. Dzięki temu wpuszczono na krawat żywy kolor, a nie przesadzono z całością kompozycji (abstrahując od tego, że źle umieszczony jest kwiatek). Dlatego opcja numer dwa jest zdecydowanie lepsza. Pozostawia elegancję i nie odciąga zbytnio uwagi od twarzy (wiemy to nawet nie widząc twarzy na zdjęciu).

Pan z pierwszego zdjęcia powinien zdecydować się na bardziej konserwatywny krawat. Na przykład ten ze zdjęcia wyżej, drugi od prawej. Ubiór mógłby być zbyt monochromatyczny, ale lepiej być monochromatycznym niż przesadzić z kolorystyką.

Poza tym taki szary klasyczny krawat (jak ten drugi od prawej) można dostać w różnych wersjach. Na przykład z delikatnymi kropeczkami w innym kolorze, albo taki, gdzie na krawędziach wzoru są dodatkowe pastelowe kolory (np. czerwieni). Na przykład w kolekcji Wolczanki jest taki krawat, korzystający z tego konserwatywnego wzoru z delikatnym odcieniem czerwieni. Byłby dużo lepszy:




Na pytanie, czy wtedy Pan Młody nie przestałby "pasować" do Panny Młodej odpowiadam: tak, przestałby. Jednakże dzięki temu wyglądałby bardziej elegancko. Zdjęcie jest dobrym przykładem błędu "dopasowania". Pan Młody ma wyglądać jak elegancki mężczyzna, a nie "pasować" do Panny Młodej. Co prawda te dwa cele ze sobą nie muszą kolidować, ale jeśli kolidują, to wybieramy zdecydowanie opcję bardziej elegancką.

Krawat powinien być szeroki, a nie wąski. Wąskie mają charakter raczej sportowy. Oczywiście wykonany w 100% z jedwabiu.
Krawat wiążemy tak, żeby przednia część dotykała czubkiem spodni. Tylna powinna być krótsza. Jeśli nie jest, trzeba skrócić u krawca. O ile na inne okazje można z tym problemem sobie jakoś radzić bez wizyty u krawca, o tyle na ślub krawat musi być dobrze dopasowany długością.
Węzeł zależy od szerokości kołnierzyka. Wiele osób najchętniej poleca najprostszy klasyczny węzeł four-in-hand, choć nie widzę przeszkód, żeby spróbować z innymi.