Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mucha. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mucha. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 23 lipca 2013

Pytanie od Czytelnika: czarna mucha do garnituru

Jeden z Czytelników bloga zadał pytanie o to, czy można założyć czarną muchę do garnituru (w Jego wypadku szarego).

Generalnie wobec czarnej muchy do garnituru pojawia się czasami uzasadniony sprzeciw - garnitur trochę wygląda jakby udawał smoking. Dlatego zamiast czarnej muchy zazwyczaj lepiej wprowadzić drobną zmianę np. założyć czarną muchą w drobne srebrne kropki.

Nie jest to jednakże żadna zasada, ponieważ problem "udawania" smokingu przez garnitur dotyczy zazwyczaj dwóch współtowarzyszących elementów. Po pierwsze, taki udający smoking garnitur jest czarny. Po drugie, mucha jest jedwabna, świecąca. Wtedy rzeczywiście kompozycja może się wydawać trochę jak "podrabianie" smokingu. Wynika to z tego, że specyficzne "V" w smokingu jest tworzone przez świecące klapy i świecącą muchę. Jeśli zakładamy czarny garnitur, to klapy przestają się elegancko mienić, a mucha dalej błyszczy.
Jeśli natomiast mucha będzie czarna, ale aksamitna, a garnitur nie będzie czarny, to efektu podrabiania smokingu łatwo uniknąć.

Przykładowo ciekawie wyglądałby ciemnogranatowy garnitur wieczorowy z białą koszulą i czarną aksamitną muchą (wiązaną oczywiście, guziki koszuli najlepiej zasłonięte, a garnitur może z kamizelką). Z pewnością nie wywoływałby on wrażenia, jakby chciał udawać smoking.

Poniżej dwa ciekawe przykłady niesmokingowego wykorzystania czarnej muchy znalezione w Internecie. Pierwszy z brązową marynarką i aksamitną muchą. Piękne połączenie:


Drugi przypadek to szary garnitur i czarna mucha (jedwabna). Garnitur mógłby być ciekawszy, ale widzimy, że kolorystycznie nie jest źle:


Interesujący efekt daje zdekompletowana kamizelka, która jest kolorystycznym łącznikiem między ciemną muchą a jasnym garniturem.

Konkludując, czarną muchę można próbować łączyć z nie-smokingiem, choć wymaga to ostrożności.

sobota, 18 maja 2013

Pytanie Czytelnika: komponujemy strollera

Otrzymałem korespondencję już od kolejnej Osoby zainteresowanej opcją strollera na ślub. Cieszy to niezmiernie, ponieważ stroller jest świetnym pomysłem na podniesienie formalności i elegancji stroju, gdy zdaje nam się, iż garnitur jest trochę zbyt powszechną opcją na ślub (choć wcale tak być nie musi). Jednocześnie nie jest to opcja aż tak dostojna jak żakiet, w wypadku którego będziemy wyglądać bardzo elegancko, ale aż za bardzo w porównaniu do innych i do tego będziemy musieli całkowicie zmienić cały strój na wesele, na wieczór, bo żakiet to strój dzienny (w przypadku strollera wystarczy zmienić spodnie).

Stroller składa się z trzech głównych różnych elementów, które wszystkie mogą inaczej wyglądać: marynarki, spodni i kamizelki. Przyjrzymy się teraz każdej z nich.

1. Zaczniemy od najprostszej, czyli od spodni. Najbardziej klasyczne spodnie do strollera to spodnie od żakietu, czyli tak zwane sztuczkowe. Są również przez to najbardziej formalne. Chodzi o tak zwany wzór cashmere stripes:



Wzór ten jest najbardziej elegancki, ponieważ czarne paski wraz z szarą jodełką znacznie wydłużają nogi. Szczególnie dobrze wygląda to w słońcu.
Powyższy wzór jest czarno-szary. Istnieją jego pewne modyfikacje w stronę jaśniejszego szarego, bądź głębszej czerni. Oto przykłady (grafika z http://andrewsandpygott.wordpress.com):



Choć te wzory są mniej klasyczne, są bardzo bliskie zachowania podobnego poziomu elegancji i formalności. Ich struktura jest bardzo podobna - tzn. w oparciu o schemat "jodełka z paskiem". Kolory mogą na przykład odbiegać delikatnie w stronę większej szarości kosztem czerni, przez co spodnie stają się jaśniejsze. Jak w przykładzie Księcia Williama:



Spodnie sztuczkowe mogą również mieć więcej barwy brązowej, czarnej, lub innej, na przykład granatowej. Wszystko zależy od osobistego wyczucia (choć brązu raczej bym unikał).

Opcja druga w wypadku spodni, mniej formalna, to po prostu spodnie jednolite szare. Szczególnie dobrze sprawdzi się do granatowej marynarki i jasnej kamizelki (jak w wypadku Jamesa Bonda poniżej).

Opcja trzecia to spodnie szare, ale we wzory, na przykład jodełkę (ale bez czarnego paska), albo w delikatny wzór.

Opcja czwarta, klasyczna i widywana na wielu historycznych zdjęciach, to spodnie w kratę. Choć stroller składający się z takich spodni może być bardzo interesujący, to zdecydowanie lepiej nie zakładać go na ślub. U wielu osób wywoła wrażenie mniejszej elegancji niż prosty i schludny garnitur. A przecież cel założenia strollera na ślub nie jest celem samym w sobie - chodzi o to, żeby przebić nie tylko dwuczęściowy garnitur, ale nawet garnitur trzyczęściowy jednolity.

Jeśli chodzi o krój spodni, to najlepiej wybrać wedle preferencji. Radziłbym zrezygnować z mankietów na spodniach. O ilości zaszewek niech zdecyduje nasza sylwetka i własne samopoczucie. Nogawki powinny być dostosowane do naszej sylwetki. Wiele sprzedawanych w sklepach spodni sztuczkowych ma je bardzo szerokie, ale jest to rzecz, którą łatwo poprawić u dobrego krawca.

Co do kroju ważne są dwie rzeczy: spodnie muszą koniecznie być z relatywnie wysokim stanem. Spodnie do strollera z niskim stanem to postmodernizm większy niż fular do fraka. Druga sprawa: spodnie nie powinny mieć szlufek. Powinny być na szelki (chowane pod kamizelką), albo z side-adjusters (trudno mi to przetłumaczyć), które działają jak pasek wbudowany w spodnie.
Spodnie nie powinny być na skórzany pasek, ponieważ pasek wypychałby kamizelkę, co byłoby niekorzystnym widokiem.

2. Drugim elementem strollera jest marynarka. Zaczęliśmy od spodni, choć bardzo ważna jest marynarka. Wybierając jedno, wybieramy w zasadzie drugie. Najpierw jednak dwa słowa o kroju marynarki. Najlepiej, żeby miała dwa lub brak szliców. Kieszenie mogą mieć patki, ale elegancki efekt wywoła ich schowanie lub brak. Warto, żeby klapy były zamknięte. Wtedy marynarka wywołuje jednoznaczne skojarzenie z żakietem i bardzo podnosi dostojność stroju. Wskazana jest kieszonka na piękną białą poszetkę.

Jaki kolor? Granatowy, czarny, lub grafitowy (szary może być zbyt mdły, ale nie czyńmy z tego stuprocentowej reguły). Kolor musi być zgrany z rodzajem spodni. Jeśli wybieramy klasyczne spodnie sztuczkowe, to w grę wchodzą na pewno dwa kolory: czarny albo grafitowy. Najbardziej klasycznym rozwiązaniem będzie kolor czarny, choć nie jest to konieczne. Do sztuczkowych spodni może pasować marynarka granatowa, o ile nie będzie to granat zbyt mocny. Oto przykład spodni sztuczkowych i żakietu Giorgio Armaniego na królewskim ślubie. Chociaż kolor żakietu był czarny (tak wynika z innych zdjęć), to na tym wygląda na lekko granatowy (spodnie są klasyczne sztuczkowe; rękawy żakietu zbyt krótkie, za to piękny ślubny krawat):





Wprawdzie jest to żakiet, ale można bez problemów zastąpić go lekko granatową marynarką i kompozycja byłaby bardzo ciekawa kolorystycznie. Jeśli jednak marynarka będzie miała w sobie zbyt dużo koloru niebieskiego, to może zacząć się za bardzo wybijać na tle szarej czerni spodni sztuczkowych, co zaburzyłoby równowagę kolorystyczną. Szczególnie ważną przy strollerze. Tutaj rozwaga jest bardzo istotna, ponieważ obcujemy najczęściej z trzema głównymi elementami garderoby, które są zdekompletowane.

Jeśli chcemy wybrać marynarkę granatową, to dobrą opcją będą również spodnie jednolite szare (niemal jak w "zestawie klubowym"). Czarna marynarka albo grafitowa również będą pasowały do szarych jednolitych spodni.

Osobiście polecam zestaw czarna marynarka plus tradycyjne spodnie sztuczkowe. To jest kombinacja najbardziej klasyczna i zazwyczaj wywołująca najbardziej formalne skojarzenia. Marynarka może być grafitowa, ale jeśli podejmujemy np. decyzję o szyciu marynarki, to zamiast grafitowej polecam marynarkę czarną (chyba że rozważamy granatową - to już jest krok w inną stronę). Proszę się nie przejmować przesądami niektórych o tym, że czerń to zły kolor na garnitur. Czerń to znakomity klasyczny kolor, tylko nie może go być za dużo. Na słońcu źle wyglądają smoking i jednolity czarny garnitur (zbyt wiele czerni). Natomiast sama marynarka z innymi kolorami będzie wyglądać bardzo dostojnie. W końcu do stroju dziennego najbardziej pożądany bywał czarny żakiet. A ten to przecież znacznie więcej czarnego materiału niż na marynarce.

Zestawem bardziej współczesnym, luźniejszym na strollera, ale bardzo urokliwym i mogącym być bardzo dostojnym na ślub, będzie kombinacja szarych jednolitych spodni i granatowej marynarki. Jak wspomniany wcześniej Bond:



3. Na koniec zostaje sprawa kamizelki. Ostatnia, ale wcale nie mniej ważna. Wydaje się być finalnym elementem, a wszystko od niej zależy. Nawet najbardziej eleganckie spodnie sztuczkowe i piękna czarna marynarką mogą zostać łatwo zakłócone np. świecącą żakardową złotą kamizelką we wzory (zresztą strój można zakłócić nawet dziwnym pseudowiązadłem pod szyję). Nie wierzę w łączone kompozycje z kamizelkami niejednolitymi. Jeszcze nie spotkałem się z naprawdę udaną. Najlepiej stawiać na kamizelki jednolite kolorystycznie i matowe (lub mieniące się jak delikatny jedwab).

W sprawie kamizelki wiele zależy od tego, jaką marynarkę wybraliśmy. Do marynarki czarnej na ślub powinny interesować nas trzy opcje, jeśli chodzi o kolory: szary, czarny, płowożółty (ewentualnie szary bliski niebieskiego). Do czarnej marynarki najlepsza będzie chyba jasnoszara. Wraz z marynarką i spodniami sztuczkowymi będzie się komponować w jedność kolorystyczną szarości i czerni (podobne wytyczne dotyczą żakietu).

Do każdej marynarki przy strollerze będzie pasować kamizelka w tym samym kolorze. Choć będzie to kombinacja bardzo poważna, zazwyczaj mniej ślubna.
Jak w wypadku czarnej kamizelki do czarnej marynarki, która może być interesująca, ale dodaje znacząco powagi do stroju. Bardziej kojarzy się ze spotkaniem z Królową niż ze ślubem. Aczkolwiek przy umiejętnie dobranym krawacie kompozycja również może być ładna.

Ostatnia opcja kolorystyczna, odcienie żółci, szczególnie jasne, jest już bardziej swobodną. Zazwyczaj lepsza będzie na wyścigi królewskie, chociaż oczywiście może jak najbardziej zadziałać.

Pozostałe opcje kolorystyczne kamizelki mogą być ładne, ale raczej nie sprawdzą się dla Pana Młodego. Mogą za to być dobrą opcją dandysowską do strollera na inne okazje.

Do granatowej marynarki interesują nas raczej dwie opcje: kamizelka granatowa/niebieska i szara. Czyli pod kolor spodni, albo pod kolor marynarki.

Jeśli chodzi o krój kamizelki, to wybieramy jednorzędową, albo dwurzędową. Bardzo ważne jest, żeby kamizelka nie była zapinana wysoko. Jeśli jest jednorzędowa, to nie powinna wystawać znacznie bardziej ponad zapięcie marynarki (jeden, dwa guziki to maksimum). Moim zdaniem najlepiej zostawiać jak największą przestrzeń (oczywiście bez przesady) dla koszuli.

Warto rozważyć kamizelkę dwurzędową z klapami (jednorzędowa również może mieć klapy). Wtedy pięknie podkreśla dostojność stroju i nadaje mu wyjątkowego charakteru. Przy takiej kamizelce marynarka potrafi być zepchnięta na dalszy plan (w zasadzie nie warto jej nawet zapinać, żeby nie zasłaniać pięknej warstwy pod spodem - uprzedzam pytanie: tak, marynarka może być bez przerwy rozpięta, jeśli mamy pod spodem piękną kamizelkę). Oto przykłady trzech kamizelek dwurzędowych ze strony http://www.pakeman.co.uk/ w kolorach powder blue, calico i szarym:





Takie piękne dwurzędowe kamizelki można dostać poza Polską, albo uszyć w Polsce (co nie jest bardzo kosztowne). Jeśli decydujemy się na ten krok, pamiętajmy o dobrym dopasowaniu. Szyjmy je pod spodnie i marynarkę. Niech kamizelka nie będzie zbyt długa, żeby eksponować w jak największym stopniu spodnie (ze stanem raczej wyższym niż średnim). Klapy kamizelki niech nachodzą na siebie tak ładnie, żeby symetrycznie wystawały przy zapiętej marynarce. Na plecach kamizelki niech będzie sama delikatna podszewka (np. jedwabna), żeby zapewnić nam przewiewność (w pewnym wariancie można również uszyć kamizelkę bez pleców, choć wtedy się może gorzej układać). Jeśli chodzi o rozkład guzików to najbezpieczniejsza będzie opcja dwóch rzędów po trzy guziki (jak na zdjęciach), co oczywiście nie jest konieczne (np. można znaleźć ciekawe kamizelki dwa razy po cztery). Natomiast kwestia ich oddalenia od siebie jest już sprawą indywidualną. Warto żeby guziczki delikatnie się schodziły do środka (odrobinę w kształcie litery "V"), żeby optycznie wyszczuplać sylwetkę pod marynarką (obalam przy okazji kolejny mit - dobrze skrojone kamizelki nie pogrubiają, tylko wyszczuplają!). Jak bardzo mają się schodzić guziki - sprawa indywidualna. Klapy mogą być szpiczaste lub szalowe.

Buty zakładamy czarne klasyczne oksfordy. Chociaż czarne derby są mniej formalne, to również można je bez problemów założyć do strollera.

Na koniec sprawa krawata. Wybór koloru kamizelki i marynarki jest z tym związany. Krawat powinien być wyjątkowy i odróżniający się, choć nie ma co ukrywać, że sama kompozycja strollera już nadaje strojowi niepowtarzalnego charakteru.

Czy do strollera dopuszczalna jest mucha? Mucha jest prawie do wszystkiego dopuszczalna, choć polecałbym raczej krawat.

sobota, 20 kwietnia 2013

Przykład: mucha do ślubu

Mówiliśmy już kilka razy o możliwych wiązadłach do ślubu. Pomijając żakiet, do którego dopuszczalny jest ascot (plastron), do pozostałych kombinacji (garnitury etc.) pozostają dwie opcje: krawat, albo mucha.

Zazwyczaj polecamy krawat, ponieważ zasłania widoczną część koszuli. W wypadku muchy spora część koszuli pozostaje odkryta. Poza tym trudno było nam znaleźć ciekawe przykłady ładnych ślubnych much. A oto jednak udało się mi natrafić na interesującą muszą kreację, która nadaje się na ślub:




Chociaż pozycja aktora nie jest zbyt fortunna (obydwie ręce w kieszeni i zgarbiony, co przy niskich osobach szczególnie uderza), to mamy przykład pięknego szarego trzyczęściowego garnituru. Zestaw w sam raz na cieplejsze dni. Jedną rzecz byśmy w tym stroju zmienili, ale najpierw zwróćmy uwagę na to, co sprawia, że mucha w pełni podtrzymuje dostojność stroju.

Po pierwsze i najważniejsze, do stroju dołączona jest kamizelka. Dzięki temu brak krawata (założona mucha zamiast tego) nie odsłania zbytnio koszuli. Bez kamizelki cały strój znacznie by stracił na elegancji.

Po drugie, nie jest to byle jaka kamizelka, tylko kamizelka dwurzędowa! A te jak wiadomo są oznacza mistrzów stroju męskiego, ponieważ są bardzo wyrafinowaną opcją (nawet jeśli niektórzy uważają, że są mniej "formalne" od jednorzędowych).

Po trzecie, klapy marynarki są szerokie i zamknięte. Wspaniale to współgra z muchą, co optycznie poszerza ramiona (nie nadmiernie).

Po czwarte, mucha ma bardzo dobry kolor. Nie różowy i nie fioletowy, a lawendowy. Delikatny zgaszony pastelowy kolor, który z jednej strony dodaje życia całemu strojowi, a z drugiej nie czyniąc tego nadmiernie.

Po piąte, koszula ma schowane za listwą guziki bieliźniane, które w wypadku widoczności obniżyłyby formalność stroju.

Po szóste, kwiatek w butonierce jest dobrze umieszczony.

Do zestawu można by wysunąć jedno, albo dwa zastrzeżenia.

Po pierwsze, cały jednolity zestaw może się wydawać zbyt mdły ze względu na dominującą szarość (choć na słońcu by to nie przeszkadzało). Dlatego najlepszym wyjściem byłoby uczynienie z tego zestawu strollera. A zabieg byłby prosty: wystarczy zamienić marynarkę na czarną (lub grafitową, ciemniejszą od szarego). Wtedy nie dość, że uzyskalibyśmy odpowiedni bilans kolorystyczny, to jeszcze na dodatek strój zrobiłby się jeszcze bardziej elegancki. Drobny fotomontaż z przeprosinami dla artystów grafików:




Drugie zastrzeżenie jest takie, że zestaw może się wydać zbyt "starodawny" dla niektórych osób. Można jednak go łatwo uwspółcześnić. Wystarczy zwęzić trochę klapy i pomyśleć nad inną kamizelką. Na przykład nie na 8 a na 6 guzików lub jednorzędową.

Zresztą tak niska osoba jak na zdjęciu mogłaby pokazać troszeczkę więcej koszuli i obniżyć nachodzenie się klap kamizelki. Choć ciężko nam osądzić tutaj, ponieważ pozycja jest bardzo niefortunna. Jednocześnie jest to dobry przykład na to, że garnitur trzeba starać się nosić zawsze dostojnie i z gracją.

Do tego spodnie mają chyba zbyt wysoki stan. Wysoki stan to zazwyczaj dobry zabieg, ale tu chyba mamy przesadę. Rozumiemy motywację szczególnie dla niskich osób (wydłużenie nóg), ale nie można w tym przesadzać. Chociaż powtarzając się - nie sposób ocenić, nie widząc aktora w wyprostowanej pozycji książęcej.

Z łańcuszka lepiej zrezygnować.

środa, 6 marca 2013

Pytanie od Czytelnika: Mucha a widoczne guziki

Jeden z Czytelników zwrócił się z pytaniem, czy można zakładać muchę do koszuli, w której widać guziki. Wszystko naturalnie zależy od tego, na jaką okazję chcemy założyć muchę. Do najbardziej formalnych okazji, czyli takich, które wymagają fraka albo smokingu, wymagana jest specjalna koszula z guzikami jubilerskimi (czyli specjalnie wpinanymi w odpowiednio przygotowaną koszulę).

Większość osób ma doświadczenia związane z noszeniem koszul z guzikami bieliźnianymi, czyli tradycyjnymi, przyszytymi. Mogą to być guziki produkowane masowo, plastykowe, albo wyższej jakości np. wykonane z macicy perłowej. Te drugie wyglądają bardzo pięknie.

Mimo to i jedne, i drugie są uważane za guziki bieliźniane, raczej niestosowne do bardzo formalnego stroju. Co jednak, gdy myślimy o stroju mniej formalnym? Czy można założyć muchę do widocznych guzików bieliźnianych? Cóż, James Bond się nie przejmował i założył koszulę z guzikami bieliźnianymi nawet do smokingu:


Jak widać Bond się tym kompletnie nie przejmował. Popatrzmy na klapy, które są otwarte, co do smokingu wydaje się niezbyt fortunne. To kolejny dowód na coś, na co kilka razy już zwracałem uwagę - że wbrew pozorom styl Bonda jest stylem nieformalnym.

Patrząc z formalnego punktu widzenia, jeśli decydujemy się na muchę do garnituru, najlepszym wyjściem jest założenie koszuli z listwą, która je zakrywa (bawełniana koszula do garnituru nie powinna być sztywna ani półsztywna). Jeśli jednak impreza, na którą się wybieramy, nie jest bardzo formalna (co pewnie dotyczy większości przypadków, jeśli nie wszystkich przypadków), to nic się takiego nie stanie, jeśli założymy koszulę z widocznymi guzikami do naszej ukochanej muchy.

Naturalnie listwa zakrywająca guziki podniesie elegancję naszego stroju, jeśli nosimy muchę. Choć warto pamiętać, że nie podniesie jej tak bardzo jak kamizelka, która zmniejszy widoczną przestrzeń koszuli i doda uroku.

Na koniec obraz inspiracja, byłego premiera Wielkiej Brytanii w przepięknej muszce i strollerze. Trudno stwierdzić, ale wydaje się, że ta koszula ma widoczne guziki bieliźniane, choć czy to naprawdę tak istotne? Lepiej delektujmy się wyśmienitym charakterem tej kreacji zamiast nadmiernie doszukiwać się łamania reguł:


sobota, 2 marca 2013

Krawat. Na ślub, na pogrzeb, na wieczór i do pracy.

Krawat jest w pewnym sensie najważniejszym elementem stroju męskiego. Zwłaszcza, jeśli stawiamy na największą klasykę z możliwych, czyli ubieramy białą koszulę, ciemny garnitur (grafit, szary, granat). Do takiego "standardowego" zestawu krawat staje się najistotniejszym elementem. Za jego pomocą komunikujemy otoczeniu nasz "stan" i na jaką okazję się ubraliśmy. Nie ma nic ważniejszego.

Dobieranie krawatów bywa nieraz sprawą bardzo indywidualną. Szczególnie, że krawaty mogą grać z twarzą, fryzurą i cerą jego posiadacza. W pewnych ogólnych kierunkach istnieją jednak wytyczne, których warto się trzymać.

Najpierw zacznijmy od krawata czarnego. Krawat antykolor. Kompletna powaga, brak jakiegokolwiek nawiązania do twarzy posiadacza (ponieważ czarny nie jest tak naprawdę kolorem). Nie tylko nie dokonuje współgrania z aparycją, ale jednocześnie odciąga od niej uwagę, ponieważ walczy z pigmentem skóry. Czerń jest idealnym wyborem, gdy naszym głównym celem jest zakomunikowanie otoczeniu, że stawiliśmy się w dostojnym stroju na wybraną okazję, czy uroczystość. Wskazuje "jestem ubrany elegancko, mam garnitur i białą koszulę". Tylko tyle i aż tyle.

Oczywiście krawat czarny to idealny wybór na pogrzeb. Do tego tylko i wyłącznie biała koszula i garnitur w kolorze czarnym, grafitowym, lub ciemnoszarym. Oto zdjęcie z pogrzebu prezydenta Kennediego:



Panowie z przodu ubrani w żakiet, bardziej elegancki od garnituru. Kolorystyka stroju pozostaje w zgodzie z naszymi wytycznymi: szarość i czerń. A do tego czarny krawat. Sygnalizacja jest jednoznaczna i od razu widać, na jaką uroczystość zmierzają Panowie. Nie jest to z pewnością ślub.

Z tyłu widać elegancko ubranego Pana w szarym garniturze i również czarnym krawacie (ciemna szarość jest jak najbardziej dopuszczalna, co powinno ucieszyć przeciwników czerni). Pamiętajmy, że jeśli idziemy na pogrzeb w koszuli na spinki, warto założyć spinki-węzełki, a nie spinki, które są biżuterią. Pogrzeby są smutnymi okazjami, a my powinniśmy zrobić wszystko, żeby zakomunikować naszemu otoczeniu z jednej strony elegancką postawę, a z drugiej postawę bez cienia dandyzmu.

Proszę zwrócić uwagę na to, jak wąskie są krawaty - to znak początku lat 60, co można zobaczyć również w serialu Mad Men. Osobiście polecam podejście uniwersalne, a więc krawat normalny, który dałoby się założyć niemal w każdej epoce (a więc 8cm).

Krawat czarny zakłada się również czasem do stroju na wieczór. Osobiście nie polecam takiego rozwiązania, choć może wyglądać bardzo elegancko. W żadnym razie nie zakładajmy czarnego krawata do smokingu, ponieważ wywołuje to efekt przeciwny do zamierzonego. Czarna mucha do smokingu przyciąga uwagę na twarz. Czarny krawat do smokingu wraz z jedwabnymi klapami wywołuje efekt odwrotny i tworzy strzałkę w dół, co jest bardzo niekorzystne.

Lepiej to wygląda, gdy klapy nie są pokryte jedwabiem, czyli gdy mówimy o czarnym garniturze. Nadal jednak warto spróbować czegoś innego niż czarnego krawat. Nie chodzi przecież nam o to, aby tylko pokazać, że jesteśmy ubrani w zgodzie z elegancją. Chcemy również pokazać wieczorowy nastrój i trochę pozwolić krawatowi na współgranie z twarzą. Dlatego warto założyć ciemny krawat w jakieś przyjazne wzory i jaśniejsze elementy.

Oto przykładowe krawaty na wieczór ze strony firmy Bytom (www.bytom.com.pl):

 


Krawat po lewej to iście gwieździsty zabieg, czyli ciemnogranatowy krawat z jasnymi plamkami, które w świetle sztucznym świecą jak gwiazdy i odbijają światło jak nasze oczy (ciemny granat to z kolei negatyw naszej skóry).
Polecam bardzo niezdecydowanym co do krawata na wieczór korzystanie z tego schematu: ciemny granat i na nim jaśniejsze drobne kropeczki, lub coś zbliżonego. Mogą być srebrne, ale mogą również zawierać inne elementy (np. fioletowe, różowe, bordowe, błękitne).

Drugi krawat to wzór Dogstooth, a więc "zęby psa". Jest trochę mniej wieczorowy, ale to ciekawy wzór. Krawat bardziej nadawałby się na wieczorną imprezę, gdyby zamiast ciemnoniebieskiego miał kolor bordowy, albo fioletowy (wraz z czarnym). Wtedy byłby iście sylwestrowym krawatem.

Do pracy bardzo dobrze nadają się krawaty w paski. Oto przykładowy krawat ze strony Bytom:

Najbardziej znane połączenie, czyli bordo i ciemnygranat. Dlaczego paski najlepiej nadają się do pracy? Ponieważ sprawiają wrażenie ruchu powietrza. To tworzy pewne złudzenie jakby osoba coś mówiła i przez to przed sobą poruszała powietrze. A ponieważ w naszej pracy najważniejsze jest to co mówimy (a przynajmniej tak być powinno), to taki dynamiczny krawat się świetnie nadaje.

Oczywiście jest to pewna sugestia, której proszę nie traktować nazbyt zobowiązująco.

Warto pamiętać, że krawaty w paski mogą być krawatami "stowarzyszeniowymi". Wywodzi się to z tradycji brytyjskiej. Często do takiego krawata dodawany jest jakiś herb. Kiedy decydujemy się taki krawat założyć, to powinniśmy zdawać sobie sprawę z tego, co na siebie zakładamy. Podobnie jest z sygnetami, których nie aprobuję, czy też kwiatami, których symbolikę powinniśmy znać. Może nam się podobać zielony goździk, ale eleganckiemu mężczyźnie wypada wiedzieć, co taki symbol oznacza, gdy decyduje się go włożyć do butonierki (i lepiej, żeby wiedział). Kod ukryty w detalach stroju, to jednak temat na inny wpis, więc wróćmy do krawatów.

Brytyjskie krawaty stowarzyszeniowe mają układ jak powyżej. To znaczy, paski idą od lewej od dołu do góry. Przez to wskazują na twarz. Amerykańskie krawaty mają paski w drugą stronę (zapewne wymyślono to po to, aby swego czasu nikogo nie urazić); przez to mniej wskazują na twarz. Dzisiaj kierunek nie jest już tak istotny. Ciągle jednak istotne jest, abyśmy uważali z tym, czy nie zakładamy krawata, który symbolizuje przynależność lub utożsamianie się z jakąś grupą.

A jakie krawaty są dobre na ślub? Zazwyczaj jaśniejsze (skojarzenie jednoznaczne), choć mogą również być granatowe. Ponieważ nasz blog głównie dotyczy strojów na ślub, to tu wymagany jest głębszy opis przy innej okazji. Najbardziej uniwersalny jest kolor srebrny:

 


To są krawaty uniwersalne, choć dosyć standardowe. Jak najbardziej dopuszczalne  i poprawne na ślub, wywołają zawsze pozytywne skojarzenie, jednakże można się pokusić o wybory bardziej zdecydowane (o tym w następnych wpisach).

Na koniec jeszcze kilka wieczorowych propozycji ze sklepu internetowego Vistuli (www.sklep.vistula.pl), choć niestety muszę skonstatować, że krawaty są wąskie:


 

Pierwszy krawat to dobry sposób na przekonanie zwolenników czarnego krawata. Zawsze lepiej choć odrobinę go zdynamizować na wieczorową okazję. Kolejne dwa krawaty to znowu strzępienie zębów (Dogstooth). Zaś ostatnie dwa to najlepsze wybory, w zgodzie z naszym gwieździstym zabiegiem. Granat w krawacie i do tego gwiezdne rozbłyski. Prawie zawsze działa i wywołuje piękny wieczorowy efekt.

piątek, 5 października 2012

Garnitur dwurzędowy na ślub

Kolejną opcją na ślub dla tych, którzy rezygnują z żakietu, strollera i trzyczęściowego garnituru, lub garnituru ze zdekompletowaną kamizelką, jest garnitur dwurzędowy. Sama dwurzędowość wydaje się drogą pośrodku między garniturem z kamizelką a garniturem bez kamizelki. Gdybyśmy spróbowali zlać optycznie ze sobą kamizelkę z marynarką w stroju trzyczęściowym, to dostalibyśmy w sumie dwurzędówkę.

Dwurzędówka spełnia zatem trochę podobną funkcję do garnituru trzyczęściowego: zmniejsza dekolt, utrzymując uwagę na twarzy i zmniejszając widoczność krawata. Z drugiej strony jednak dwurzędówka wygląda bardziej jak uniform (nota bene garnitur wywodzi się od uniformu) i jest jednolita. Nie tworzy więc korzystnej dwuwarstwowości zauważalnej w wypadku garnituru trzyczęściowego.

W garniturze dwurzędowym zapinamy obydwa guziki i nie rozpinamy ich nawet przy siadaniu. Pewna nota kolorystyczna - przy garniturze dwurzędowym najkorzystniejszy zazwyczaj wydaje się kolor granatowy, czyli w sumie najzimniejszy kolor z palety barw. Oto pierwsza kreacja z dwurzędówką (ze strony http://uk.askmen.com):



Pomińmy fakt braku krawata i nazbyt rozpiętej koszuli. Sam garnitur jest wielce kuszący. Podobnie jak ten granatowy, tym razem kompletny choć niedopięty (ze strony http://www.gq.com):


Krawat na ślub powinien być naturalnie innego koloru niż czarny.
Chociaż granatowy wydaje się najlepiej grać z dwurzędówką, to oczywiście można również przywdziać garnitur grafitowy (ten tutaj jest trochę zbyt czarny chyba i ma zbyt wąskie klapy), albo szary (ze stron http://www.bluefly.com i http://suitored.com):

 

Wokół dwurzędówek narosło trochę mitów. Pierwszym z nich jest twierdzenie, że są "niemodne". "Niemodne" mogą być rzeczy związane z damską elegancją. W wypadku męskiego stylu mamy do czynienia ze zjawiskiem ponadczasowym. Dobrze wyglądający mężczyzna wygląda dobrze. Oczywiście pewne drobne trendy mogą się wkradać, ale dwurzędowość garnituru podobnie jak trzyczęściowość, są sprawą na razie ponadczasową. W sklepach trudno dostać obydwie rzeczy, ponieważ klientela nie jest nimi nazbyt zainteresowana. Zaś producenci nie zamierzają lansować garniturów wymagających więcej pracy i materiałów, skoro konsumenci nie są nimi na tyle zainteresowani, by płacić więcej.

Prawdziwą wiązaną muchę również trudno dostać w sklepach. A jednak absurdem byłoby twierdzenie, że jest niemodna i dlatego jej nie ma. Po prostu sprzedawcy mają problemy ze sprzedażą takich much, więc ich więcej nie zamawiają.

Drugim mitem jest twierdzenie, że dwurzędówka niekorzystnie poszerza sylwetkę. Prawda jest taka, że zła dwurzędówka poszerza sylwetkę, a często jeśli ktoś nosi dwurzędówkę, to jest to źle skrojona dwurzędówka. Dobra dwurzędówka nie powinna bardziej poszerzać sylwetki niż zwykły garnitur. To jest kwestia właściwego skrojenia. Dwurzędówka może być bardzo dobrze dopasowana i wytaliowana, o czym może świadczyć poniższe zdjęcie (znalezione na http://www.styleforum.net/t/27066/double-breasted-suit-out-of-style/45):


Pan wygląda bardzo elegancko. Przy innym krawacie i kwiatku wyglądałby jak dobrze ułożony Pan Młody.

Nie bójmy się dwurzędówek. Mogą podnieść rangę naszego stroju. Co do tego, czy dwurzędówka jest bardziej formalna od jednorzędowego dwuczęściowego garnituru można toczyć dysputy, w które nie mamy potrzeby się wdawać. Dwurzędówka na pewno jest rzadko spotykana i dzisiaj dodaje do stroju dodatkowego unikatowego charakteru. A poza tym niesie ze sobą dodatkowe korzyści, których nie ma garnitur jednorzędowy dwuczęściowy.

Z dwurzędówką wiążę się jednak pewne niebezpieczeństwo, z którego należy sobie zdawać sprawę. W pewnych okolicznościach może wyglądać za bardzo jak uniform. Szczególnie jeśli guziki będą o charakterze admiralskim. Jak wiadomo na dwurzędówce jest trochę więcej guzików i to guzików, które widać. Dlatego trzeba zadbać, aby zanadto się nie kojarzyły z uniformem, a bardziej ze ślubem.

Są w sumie dwa sposoby na to. Pierwszy, dobrać guziki bardzo neutralnie kolorystycznie, najlepiej tak, żeby je zgubić kolorystycznie w materiale (w sumie jak na zdjęciach powyżej).

Drugi sposób to dobrać guziki o charakterze bardzo ślubnym. Na przykład z masy perłowej. Jeśli założymy srebrny krawat do dwurzędówki, to mogą być to również guziki srebrne. Zabieg może się wydać trochę szalony i trzeba bardzo przy nim uważać, ale wyobrażam sobie, iż można go przeprowadzić z wielkim sukcesem.

piątek, 21 września 2012

Smoking, czyli najwspanialszy męski ubiór nie na ślub

Smoking jest najlepszym męskim strojem. Jest pięknym sposobem na podkreślenie wszystkich męskich walorów i jednocześnie można go uznać za strój tradycyjny. Mimo iż jego historia nie jest bardzo długa, a jej początki można uznać za rewolucję.

Bardziej formalnym strojem na wieczór jest frak, czyli "biała mucha". Frak jednak będzie stopniowo wygaszany z męskiej mody, ponieważ smoking prezentuje się znacznie lepiej. Choć jak wiadomo, wśród fanów męskiego stylu tradycja bywa silna. A czasami smoking może się wydać zbyt "galowy" na niektóre bardzo poważne okazje. Pierwsza naczelna zasada jaka jest zerwana to pokazywanie męskich nóg. Oczywiście zakrytych, ale tylko spodniami. Natomiast w wypadku fraka zakrywamy to jeszcze ogonem. W smokingu natomiast trochę bardziej pokazuje się nogi, co już zrywa z najbardziej formalną wersją ubioru mężczyzny (w stroju dziennym, żakiecie, również zakrywa się nogi).

Czy można się ubrać bardziej imponująco niż ten pan?: (zdjęcie z http://www.itrendingfashion.com)



Chociaż nie jestem zadowolony z mankietów (powinny być podwójne na spinki) i nie widzę lampasów.

W istocie, skoro już jesteśmy przy smokingowych błędach warto wymienić kilka istotnych szczegółów, które się niestety coraz częściej ignoruje:

- klapy marnarki powinny być zamknięte (jak na zdjęciu), albo szalowe (najczęściej spotykane, ale jednocześnie mniej formalne - marynarka szalowa kształtem wywodzi się od marynarki do palenia - smoking jacket)
- guzik marynarki musi być jeden (albo powinna być zapinana na łańcuszek)
- marynarka powinna być jednorzędowa, ale może być dwurzędowa (ta druga jest mniej formalna)
- kieszenie nie powinny mieć patek (chyba że wybieramy wersję dwurzędową)
- klapy marynarki muszą być z jedwabiu
- spodnie muszą mieć lampasy z tego jedwabiu
- mucha też musi być z tego jedwabiu (żadnych krawatów)
- marynarka nie powinna mieć rozcięć z tyłu
- pod marynarką musi być kamizelka, albo pas w kolorze czarnym (ta druga wersja jest mniej formalna)
- żadnego świecącego zegarka na ręce
- cztery guziki na rękawach, ładnie obszyte i do siebie przylegające
- koszula musi być bezwzględnie biała, wieczorowa, na guziki jubilerskie (w ostateczności bieliźniane przykryte listwą, ale to obniża formalność)
- kołnierz koszuli powinien być wysoki
- smoking ma być czarny, albo w kolorze midnight blue (obydwie wersje w pełni poprawne; wersja tropikowa dopuszcza białą marynarkę)

Być może jeszcze coś pominąłem. Niestety bardzo często jak widzimy panów w smokingach, to łamią niektóre z tych zasad. Często dlatego, że producenci smokingów wykorzystują modele garniturów i produkują je taśmowo bez należytej zmiany formatu.

Klasyczne buty to buty na kokardkę, ale nie polecam - choć podkreślmy, jest to w pełni dopuszczalne i formalne. Tutaj trzymanie się zasad pełnego formalizmu jest gorsze niż wybranie innej opcji. Te buty wyglądają raczej jak kapcie, a stopa mężczyzny nie wygląda jak stopa zdobywcy. Lakierki będa lepsze, ale jeszcze lepsze będą po prostu czarne oxfordy z lśniącej skóry wypolerowane na lustro.

Co do koszuli moim zdaniem powinna mieć wykładany kołnierz, czyli klasyczny. Taki, który pozwoli schować zapięcie muchy. Oczywiście czarnej muchy. Wielu mężczyzn jednak stosuje kołnierz łamany. Nie jest to faux pas, ale jest to krok gorszy niż schowanie wiązania pod kołnierz (inaczej jest z frakiem i białą muchą, gdy widoczne wiązanie zlewa się z koszulą). Proszę się przyjrzeć tym dwóm wariantom i samemu ocenić na pierwszy rzut oka, który kołnierz prezentuje się lepiej (pierwsza opcja z http://uk.askmen.com/fashion/, niestety chyba z już zawiązana muchą, opcja druga z http://dealrocker.wordpress.com/):




Zapięcie schowane pod kołnierz jest lepsze i już tłumaczę, dlaczego, bo od razu wyjaśnię, dlaczego smoking jest najwspanialszym męskim strojem.

Częściowo mówiłem o tym we wpisie poświęconym białej koszuli na ślub. Biel to absolutny kanon i w wypadku koszuli do smokingu jest to szczególnie ważne. Całą magię smokingu możemy zrozumieć znowu dzięki fizyce. Kluczem jest tutaj natura kolorów. Czarnego i białego. Czerń to antykolor, a biel to akolor.

Jak działa ta mieszanka? Czerń, jak mówiłem, uśmierca kolory. Zabija je. Ten efekt jest bardzo ważny przy spodzie naszego stroju, czyli męskim obuwiu. W wypadku smokingu działa ta sama zasada. Celem jest uśmiercenie kolorystyki wkoło. Wyplenienie każdego możliwego kolorowego odcienia.

Następnie dodana zostaje biała koszula, która wywołuje efekt dekoltu podkreślającego twarz. Biel z kolei uwalnia kolory, ponieważ jest czystą tablicą. A wspaniale lśniące jedwabne klapy oczyszczają kolorystycznie teren dla bieli i sprawiają, że biel jest jeszcze bielsza. W ten sposób smoking wysyła jasny sygnał, kto jest tutaj najważniejszy, kto jest źródłem światła, kto jest źródłem koloru: nasza twarz. Dlatego smoking działa w tak magiczny sposób i dlatego mężczyzna staje się przystojniejszy. Gdyż biel i czerń działają cuda na rzecz podkreślenia numeru jeden.

Od razu otrzymujemy odpowiedzi na wiele pytań:

Dlaczego mucha powinna być czarna? Ponieważ działa jak cień. Sprawia wrażenie jakby wspaniała piękna twarz i duża głowa rzucała pod brodą cień w postaci muchy. Dlatego jest to jeden przypadek, gdy mucha wygląda bardziej elegancko od krawata. Ponieważ tak naprawdę z optycznego punktu widzenia (dzięki kolorystyce) to nie jest mucha. Nie ma koloru, nie ma kropek, nie ma wzorów, jest antykolor, czerń.

Dlaczego mucha, a nie krawat? Ponieważ krawat zbudowałby na białym dekolcie strzałkę i odciągnąłby uwagę od twarzy.

Dlaczego czarna kamizelka lub czarny pas hiszpański są niezbędne? Ponieważ jak rozepniemy marynarkę (a czasami to się zdarza np. jak siadamy), to cały efekt znika. Obszar biały staje się zbyt duży. Kamizelka, czy pas, nie pozwalają również na pojawienie się koszuli, gdy czasami wykonujemy ruchy przy zapiętej marynarce.

Kołnierz koszuli powinien być wysoki, żeby głowa była na pierwszym planie. Dlatego również jestem za wykładanym kołnierzem i schowaniem wiązania - ponieważ dzięki temu nie odciąga ono uwagi od głowy.

Nie powinno być patek, a guzik maksymalnie jeden również ze względu na jak największe zwrócenie uwagi na twarz.

Dlatego smoking jest tak wspaniałem strojem. Ponieważ nieuchronnie ciągnie wzrok na twarz i głowę:



Kierunek jest jednoznaczny: najważniejsza jest aparycja, a białe mankiety dodatkowo podkreślają numer jeden w mowie ciała, czyli ręce.

Mam jednak przykrą wiadomość - smoking niestety nie nadaje się na ślub. Na wesele owszem. Dla tych, którzy kochają smoking, sugeruję przywdzianie go na weselu po uroczystości.

Większość osób odradza smoking na ślub, ponieważ smoking jest strojem wieczorowym. A to oznacza, że należy zakładać go po "odzieżowym zachodzie słońca". W wypadku Polski oznaczałoby to powiedzmy godzinę 18. A ponieważ większość ślubów jest przed tą godziną, to niestety trzeba zrezygnować.

O ile rozumiem wierność w podejściu do przestrzegania zasad, o tyle uważam, że sam argument godzinowy nie może być przez nas uznany za ostateczny. Niestety obrońcy zasad traktują tutaj tę wytyczną poprzez specyficzną wykładnię prawa: jak mówi zasada, tak być powinno. I na przykład, jeśli ślub jest po 17, to już można w sumie smoking założyć.

W tej kwestii mam inne podejście. O ile sama zasada odzieżowa po prostu ewoluowała od tego, że ludzie przebierali się po pracy, na wieczór, o tyle uzasadnienie stosowania smokingu po 17 jest głębsze.Trzeba zastosować celowościową wykładnię prawa: dlaczego taka zasada w ogóle jest? Jaki jest w niej użytek? Jeśli prawo będzie niczym nieuzasadnionym wymysłem, to ludzie prędzej, czy później stracą do niego szacunek.

Przede wszystkim chodzi nie o samą godzinę, a porę dnia. I o to co dzieję się na dworze: jakiemu światłu jesteśmy poddani. Tutaj kryje się sekret wieczorowości smokingu - ponieważ jego urok działa w świetle sztucznym, a nie dziennym. Na świetle słonecznym smoking traci swój blask.

Z czego to wynika? Z natury światła słonecznego. Światło słoneczne jest dużo mocniejsze od światła sztucznego, w dodatku zawiera w sobie praktycznie całe świetlne spektrum i wszystkie długości fali. Właśnie dlatego kolory wyglądają najpiękniej i najbardziej naturalnie na świetle słonecznym. Dlatego kwiaty wzbudzają w nas taką radość i pozytywne emocje na świetle słonecznym. Żadne sztuczne światło nie jest w stanie wywołać takiego efektu.

W dodatku światło słoneczne odbija się od wszystkich powierzchni i naświetla wszystko jeszcze bardziej.

Co to oznacza? Oznacza to tyle, że nasza czerń smokingowa nie jest już taka czarna. Po pierwsze czarny wygląda dużo bladziej za dnia, ponieważ przegrywa z potężnym słońcem. Po drugie, ta czerń nie jest w stanie wygrać z kolorami wkoło nas. Na sali balowej czarny smoking w miarę skutecznie oczyszcza otoczenie osoby z kolorów. Na świeżym powietrzu czerń smokingowa wygląda jak smoła, która wlała się do kolorowego świata. Widzimy dalej mocne kolory wkoło osoby będącej w smokingu. Widzimy zieleń, widzimy stroje innych. Czerń ponosi w konfrontacji ze słońcem kapitulację. Inaczej jest ze światłem sztucznym, gdzie odnosi tryumf, a smoking to szczyt elegancji.

Z tego powodu uważam, że regułę smokingu na wieczór należy doprecyzować. Jeśli na przykład jest lato i słońce zachodzi po 21, to nie polecam smokingu nawet o 19, gdy jeszcze widzimy zółte fale słoneczne. Jeśli natomiast jest zima i jest już bardzo ciemno od godziny 16, to uważam, że nie ma powodu kogoś nadmiernie krytykować za przywdzianie smokingu nawet o 16.30, choć sam bym pewnie tego nie zrobił.

To co odnosi się do czerni smokingowej, po części odnosi się również do czarnego garnituru. Również dlatego nie polecam go za bardzo na ślub.

Pozostaje wreszcie kwestia tego, dlaczego smoking nie nadaje się do ślubu, nawet jeśli jest ciemno. Ponieważ smoking jest strojem imprezowym. A ślub odbywa się w świątyni, gdzie nie powinno się nazbyt eksponować swojego "ja", gdyż w świątyni chodzi o wspólnotę. Krótko mówiąc kościół jest miejscem zbyt sakralnym, żebym zakładać do niego smoking. Nota bene początki smokingu były takie, że niektórzy styliści straszyli, że jak zobaczą kogoś w kościele w smokingu, to będą ganić.

Smoking jest naprawdę wspaniałym strojem. Najbardziej poruszającym męskim strojem w historii. Niestety nie na ślub.

czwartek, 20 września 2012

Inne wiązadła (fular, plastron, ascot, musznik) na ślub

Nie mucha i nie krawat. Jak wspominałem już, większość mężczyzn powinna założyć na ślub krawat. Dotyczy to zarówno opcji skromnych (sam garnitur dwuczęściowy jednorzędowy), bardziej skomplikowanych, jak i najbardziej formalnego stroju dziennego, żakietu. Po pierwsze, jest to całkowicie w zgodzie z zasadami. Po drugie, nauka podpowiada, że kształt i miejsce każdego krawata są optymalne z punktu widzenia elegancji.

Dla bardziej pomysłowych i zakochanych w czym innym pozostaje mucha. Są jednakże jeszcze inne opcje do rozważenia, z których tylko jedna w zasadzie jest godna ślubnej uwagi: plastron, czy też ascot. Problem w tym, że ma on węższe zastosowanie, a do tego przegrywa z krawatem, jeśli chodzi o wspomniane wyżej kwestie.

Najpierw jednak o innym wiązadle. Po pierwsze, podkreślmy, że chodzi o "wiązadła". Mężczyzna musi wiązać to co ma pod szyją. Wszystkie inne warianty odpadają. Nie trzeba tego tłumaczyć w przypadku krawata. W innych przypadkach niestety trzeba to powtarzać. Żadnych nie-wiązadeł pod szyję. Po angielsku nazwa tie mówi sama za siebie. Po polsku ta terminologia została trochę wypaczona (podobnie jak w wypadku słowa "smoking").

Dlatego jeśli ktokolwiek proponuje Panu Młodemu cokolwiek niewiązanego na ślub, to próbuje z niego zrobić Młodego. Gotowe ozdobniki i już przywiązane wstążeczki przypina się do martwych przedmiotów. Nie do żywej osoby, która jest najważniejsza na uroczystości (obok drugiej).

To w dużej mierze wyklucza bardzo dużo dziwnych pseudowiązadeł, które można dostać w wielu miejscach. Najczęściej ze słabej jakości kamizelkami, lub poszetkami.

Najpierw uporządkujmy opcje wiązaniowe. Na początek fular, czyli rzecz, której na ślub założyć nie sposób, ponieważ jest przeznaczona na nieformalne okazje, gdy mężczyzna ma ochotę na nonszalancję. Fular zakłada się pod szyję przy rozpiętej koszuli. I już można wyglądać gustownie jak Al Pacino:



Urocze. Urzekające. Podnosi elegancję w porównaniu do rozpiętej koszuli bez niczego pod spodem. Dla wielu widziane jako dziwne. Dziwniejsze od muchy. Albo powodowane chorobą gardła... Czy warto nosić fular, czy nie, nie jest to wiązadło na ślub. Ciekawostka lingwistyczna i historyczna: fular jest ojcem jego następców, czyli innych wiązadeł. Jego nazwa po angielsku to cravat. Mamy tutaj pewien paradoks. Mężczyzna noszący fular jest postrzegany jako dziwna awangarda przez ubranych dzisiaj schludnie mężczyzn w krawacie. Tymczasem on mógłby odpowiedzieć, że pozostaje konserwatywny i odrzuca te wszystkie nowoczesne wynalazki jak krawaty, muchy... Co tutaj jest awangardą zależy od punktu czasowego.

Plastron, czyli ascot jest opcją na ślub, ale pod warunkiem przywdziania stroju formalnego, czyli żakietu. Tak wygląda plastron czyli ascot (ze strony http://bricksinsuit.blogspot.com). Sposób wiązania można znaleźć na kilku stronach:



W moim przekonaniu odpada do garnituru (kamizelka jest niezbędna). Z tego względu, że ascot naśladuje to, jaki kształt ma sam żakiet, a do tego zazwyczaj stosuje się tutaj specyficzną niegarniturową koszulę.

Ponieważ większość Panów Młodych nie założy żakietu, a garnitur (lub co najwyżej stroller), w sposób naturalny odpada ascot (plastron). Pozostaje krawat, lub mucha.

Nota bene uważam, że Panowie zakładający żakiet i tak powinni założyć krawat. Mimo że z formalnego punktu widzenia ascot jest klasyką absolutnie dopuszczalną, to przegrywa z krawatem. Po pierwsze, ascot zabija efekt białego dekoltu. Po drugie, estetycznie wygląda na mniej uporządkowany niż krawat. Po trzecie, jest za duży, przez co pogarsza optyczny rozkład ramion. Krawat jest w pełni dopuszczalny do żakietu, nie obniża formalności. A do tego zwiększa elegancję i uporządkowanie. Proste porównanie obydwu na jednym zdjęciu (ze strony http://blazerdepot.com):



Prawie identyczny strój. Pan po prawej ma nawet strój mniej formalny, ponieważ zamiast żakietu założył marynarkę (i zrobił strollera). A jednak wygląda lepiej. Właśnie dlatego, że krawat jest po prostu lepszy od plastronu (ascota), gdyż poprawia ramiona i pozostawia odpowiednią ilość białego koloru dla ekspozycji twarzy.

Oczywiście ascot jest dopuszczalny do żakietu, jeśli ktoś bardzo chce na przykład odwołać się do tradycji. Moje pytanie jednak na to brzmi: po co, skoro można odwołać się do tradycji i jednocześnie wybrać lepszą opcję, krawat? Nota bene dochodzimy tutaj do czegoś, do czego jeszcze wrócimy, kwestii tego, że większa formalność stroju niekoniecznie oznacza większą elegancję.

Jest jeszcze jedna opcja, która się pojawia. Kawałek materiału wykorzystywany do zawiązania ascota (plastronu) można zawiązać tak, jak by się wiązało krawat tradycyjnym węzłem four-in-hand. W ten sposób powstałoby coś, co nazywa się "musznikiem". Tej opcji nie polecam, ponieważ nie nawiązuje do tradycji i nie jest ciekawa. Do żakietów noszono krawat, ascot, albo muchę. Wiązanie takiego musznika to cofanie się daleko w zaszłości, kiedy eksperymentowano z wiązadłami (od powstania fularu). Nie ma sensu tego robić, bo po co? Chyba, że chcemy wygląda jak Ludwig van Beethoven:



A dokładniej tak (ze strony http://www.peppersformalwear.com.au/):



To nie jest nam potrzebne z dwóch względów. Ani nie nawiązuje do tradycji (nie jest formalne), ani nie jest bardziej eleganckie od krawata. Kształt ma nieuporządkowany, bardziej pasujący do fryzury w stylu Beethovena i ogromnego rozciągniętego płaszcza. Węzeł jest zbyt duży i pognieciony. Jeśli komuś na wielkości zależy, to niech już lepiej zawiąże krawat w full windsor knot. Ten sam pan w krawacie wygląda dużo lepiej. Chociaż ma żakiet, to nie przez niego sytuacja wygląda lepiej, a przez krawat:


Z tych powodów rekomenduję krawat, krawat i jeszcze raz krawat. Czy to nas nie ogranicza? W żadnym wypadku. Przecież można wybrać wiele różnych opcji z krawatem.

wtorek, 18 września 2012

Kolejne wiązadło na ślub: mucha

Ponad 90% mężczyzn zakłada na co dzień i powinno założyć na ślub krawat. Dotyczy to zarówno najbardziej skromnych wersji stroju męskiego, garniturów dwuczęściowych jednorzędowych, przez bardziej skomplikowane kombinacje, aż po strój w pełni formalny, czyli żakiet.

Krawat jest po prostu świetną opcją i istnieją geometryczne powody, dla których tak się stało. Kilkoma z nich są: optymalny kształt, położenie i ilość koloru, która jest dostarczana do naświetlonej przez elegancki strój twarzy.

Krawat nie jest jednakże jedyną opcją. Jedną z innych dopuszczalnych jest mucha (podobnie jak krawat wykonana w pełni z jedwabiu). Nie ma żadnego formalnego zakazu jej założenia. A jednak na chętnego do założenia muchy czeka mnóstwo niebezpieczeństw. Musi się bowiem zmierzyć nie tylko ze społecznym oporem przeciwko muszce, ale stawić czoła geometrycznemu wyzwaniu, które z nią nadchodzi. Z przygotowaniem odpowiedniego koloru muchy i garnituru (wraz z krojem) jest niezwykle trudno, by jednocześnie zachować odpowiednią powagę i elegancję. Niech dowodem na to będzie fakt, że spędziłem kilka godzin w poszukiwaniu ciekawej kreacji ślubnej z muchą i garniturem (nie żakietem) i nie znalazłem nic, co by mnie w pełni usatysfakcjonowało.

Niektórzy jednak lubią podejmować wyzwania. Mucha może być jednym z nich. Trzeba jednak zdać sobie sprawę, że jest to droga pod górkę.

Mucha oczywiście musi być wiązana. W całości. Samemu. Artykuły na gumce, gotowe, zawiązane, są całkowicie wykluczone. Tak jak większość mężczyzn pała niechęcią do krawata na gumce, taką samą niechęć powinni czuć do zawiązanej już muchy. Widać, że jest gotowa, zbyt idealna, żeby była prawdziwa. Mężczyzna zawiązując własny krawat dodaje do stroju asymetrii, swojego unikalnego charakteru, pokazuje kontrolę nad sobą i swoim ubiorem. Z muchą jest dokładnie tak samo - musimy ją wiązać samemu.

Dlatego z muchą trzeba się obyć, muchę trzeba polubić i pokochać ponad wszystko. Ta miłość musi być silniejsza od ewentualnych dziwnych spojrzeń osób z zewnątrz, które ją zobaczą. To musi być miłość bezwarunkowa i odporna na krytykę. Do muchy trzeba mieć charakter. Należy bowiem nie tylko umieć się z nią obyć, ale umieć bronić jej całą swoją prezencją. Traktować ją w sposób całkowicie naturalny. Jeśli tylko odrobinę wątpimy w zasadność muchy, nie powinniśmy jej zakładać na ślub.

Stąd jeśli mucha ma być założona na ślub przez kogoś, kto jej nie nosi, to raczej odradzam ten krok. Proponuję najpierw przetestowanie się w jej noszeniu do codziennych zestawów garniturowych. A i to może być wspaniałym doświadczeniem, którego warto spróbować, nawet jeśli muchę się ostatecznie odrzuci.

Przy wiązaniu muchy najpierw należy zwrócić uwagę na jej właściwy rozmiar. Jeśli bowiem źle ustalimy rozmiar, to zawiązana mucha będzie wyglądać bardzo źle, prawdopodobnie będzie bardzo duża i się "rozjedzie". Będzie wyglądać nieschludnie i opadająco. Dopiero po ustaleniu rozmiaru można wykonać wiązanie. Gdy człowiek opanuje technikę wiązania, to zorientuje się, że jest prostsza od wiązania krawatów - ponieważ to praktycznie ta sama pętelką, którą mężczyzna zawiązuje sznurując buty.

Jak dobrać kolor muchy i jak sprawić, żeby była elegancka? To oczywiście byłoby proste, gdybyśmy mówili o porze wieczorowej. Mucha czarna lub biała. Sęk w tym, że ta pierwsza jest do smokingu, a ta druga do fraka. Obydwa stroje zakładamy wieczorem i nie do kościoła. Są niezwykle eleganckie (zwłaszcza smoking, którego jestem ogromnym fanem), ale na ślub musimy z nich zrezygnować.

Mucha może być bardzo elegancka. Zwróćmy uwagę na te dwie kreacje (kolejno ze stron: http://www.boisestyle.com i http://pinterest.com/pin/202521314463112150/)





Obydwaj Panowie wyglądają niezwykle szarmancko. Udało im się osiągnąć coś niezwykle trudnego, co zawsze jest wyzwaniem - dobrali muchę i marynarkę w taki sposób, że odbiorca nie myśli o tym, że lepiej byłoby założyć krawat. I to jest prawdziwy sukces noszącego muchę. Pewność siebie bijąca z ich twarzy mówi zresztą sama za siebie.

Drugą kreację można spróbować zmienić w kreację ślubną, gdyby na przykład zamiast czerwonej muchy pójść w kolorystykę bardziej konserwatywną. Obowiązuje ta sama zasada co do przypadku krawatów: stal, szarość, granat. Przydałoby się, żeby mucha miała jakieś delikatne kropki. Na przykład (ze stron http://10engines.blogspot.com oraz http://www.vmclothing.co.uk - choć niestety wygląda na to, że są to muchy już zawiązane):




Niebezpieczeństwo muchy wynika z jej kształtu. Jest mała. To oznacza, że pozostawia sporą część dekoltu niezagospodarowaną. Dominuje biała koszula. Do tego odkryte pozostają guziki bieliźniane, które nie są zbytnią atrakcją. Przydałoby się, żeby wobec tego miały piękny perłowy kolor. Można próbować stosować inne zabiegi. Na przykład zakryć guziki listwą (jak na zdjęciu powyżej), albo podjąć jeszcze większe ryzyko i zastosować guziki jubilerskie. Jest to ogromne ryzyko, ponieważ te guziki są tak naprawdę elementem koszuli eleganckiej na wieczór, a nie do stroju dziennego, czy garnituru. Dlatego i ten krok odradzam.

Jaką sztuczkę więc zastosować? Tę samą co w wypadku kolorystycznych krawatów: zmniejszyć dekolt. Są na to dwa sposoby: garnitur trzyczęściowy (czyli z kamizelką), albo dwurzędowy. To przycina nadmiar bieli i kieruje uwagę z powrotem tam gdzie być powinna: na twarz. Zwróćmy uwagę na to, jak poniższa dwurzędówka osiąga pożądany efekt (ze strony http://www.a-gentlemans-row.com):


Dekolt zostaje ścięty, a dodatkowo zamknięte piękne klapy odciągają również wzrok w stronę ramion. Kreacja nie jest ślubna, ale można nad nią trochę popracować i zmienić w ślubną. Oprócz tego, że buty powinny być czarnymi oxfordami, a koszula musi być biała, kolor złoty może być odpuszczony na rzecz bardziej stalowego i srebrnego. Dotyczy to przede wszystkim muchy, ale i w przypadku samych guzików porzuciłbym złoto (na rzecz ciemnego srebra, granatu, albo nawet czerni, żeby usunąć skojarzenia admiralskie). Myślę, że przy odrobinie uwagi i twórczości da się wycisnąć ze zdjęcia powyżej eleganckiego Pana Młodego.

Na koniec jeszcze jedna elegancka kreacja, którą znalazłem. Jest dosyć zbliżona do dobrze ubranego Pana Młodego. Nie jestem wprawdzie pewien, czy to nie czarna marynarka, ale jeśli by była grafitowa, to całość wygląda zachęcająco (ze strony http://lenoeudpapillon.blogspot.com/):


Po dodaniu kwiatka do butonierki i odpowiednich mankietów mamy prawie Pana Młodego. A na pewno kogoś, kto może konkurować z wieloma Panami Młodymi stylem i elegancją.

Cały czas jednak uważam, że najbezpieczniej będzie muchę połączyć z dwurzędówką, albo trzyczęściowym garniturem.

Chociaż jak mówiłem na początku, całkowicie najbezpieczniej będzie założyć krawat. Będzie tak również zachowawczo. Niektórzy nie lubią ostrożności. A przecież muchy też ktoś musi kochać i nikt nie może tego nikomu zabronić. Świat byłby zbyt nudny, gdyby każdemu podobał się ten sam schemat.

Na koniec ładna wizualizacja komputerowa (może za bardzo udawać smoking trochę, ale to smoking nie jest), która może pozwolić polubić muchę (ze strony http://hockeygods.com/):