wtorek, 2 października 2012

Pan Młody z biżuterią

W przypadku biżuterii u mężczyzny szczególnie ważna jest zasada "mniej znaczy więcej". Zasadniczo Panowie powinni ograniczyć się do czterech elementów: zegarka, spinek do mankietów, obrączki oraz szpilki do krawata (szpilka to coś innego niż spinka).

W wypadku stroju wieczorowego dochodzą jeszcze guziki jubilerskie do koszuli (zamiast bieliźnianych) i ewentualnie łańcuszek do marynarki (obydwa w wypadku smokingu).

Niektórzy mężczyźni używają na przykład sygnetów. Nie pochwalam tego, ponieważ wyżej wymienione elementy są absolutnie wystarczające do tego, aby nadać mężczyźnie połysku. Do tego sygnety są raczej domeną ludzi o szlacheckim pochodzeniu, dlatego zakładanie ich przez nieszlachcica może sprawiać wrażenie nowobogackie. Szczególnie w Polsce. Taki sam stosunek mam do jakichkolwiek bransoletek (krzyżyk na szyi nie jest tak naprawdę biżuterią, ponieważ chowamy go i tak pod zapiętą koszulę). Dlatego raczej optowałbym za tym, aby zaoszczędzone na sygnecie pieniądze zainwestować w wyżej wymienione elementy. Nimi naprawdę można się "popisać".

Pierwszym, ale mało znanym w Polsce, elementem biżuterii jest szpilka do krawata. Wbija się ją w już zawiązany krawat, zaraz pod węzłem. Sprawia to, że można odrobinę dostosować długość i eksponowanie krawata. Do tego krawat nie będzie się przesuwał i ładnie będzie leżał w wybranym miejscu. Oto przykład przypinki do krawata (z wiki) ze szmaragdem:



Obecnie najczęściej stosuje się przypinki z perłą. Oto przykłady przypinek zastosowanych przez ojca i brata Katarzyny Middleton, które ładnie modelują krawat:


 


Przypinka jest oczywiście czymś innym niż spinka do krawata, która wygląda tak (ze strony http://cokupic.pl/):



Noszenia takiej spinki nie polecam z dwóch względów. Po pierwsze, nie używa się jej w stroju formalnym. Tak więc jej noszenie będzie raczej oznaką stylu casual. Po drugie, taka spinka nie wygląda dobrze (wielu ludzi dzisiaj uważa nawet, że to oznaka braku stylu). Założona na krawacie za bardzo świeci. Znajduje się w środku sylwetki i za bardzo dominuje, w dodatku optycznie przecinając ją na zawieszonej wysokości (z tego samego powodu raczej nie nosi się koszul w paski poprzeczne). Nie spełnia również jakichś bardzo praktycznych funkcji (poza spięciem dwóch części krawata, który jeśli lata, to i tak lata). Swoim świeceniem przyćmiewa świecące właściwości jedwabiu, z którego zrobiony jest krawat. Dlatego przegrywa zdecydowanie ze szpilką do krawata, która jest mniejsza, widać tylko ją jako kropkę i jest położona dużo bliżej twarzy (zaraz pod węzłem). Znowu klasyczne zasady współgrają ładnie z geometrią i fizyką.

Obrączka jest sprawą indywidualną. W męskiej biżuterii moim osobistym zdaniem lepiej się sprawdza srebrny kolor. Z tego względu, że nie dominuje i nie kradnie pigmentu z innych elementów stroju. Nie mówimy oczywiście o samym stopie - w końcu można używać białego złota, które jest lepsze, wytrzymalsze, nie brudzi się jak srebro, a ma kolor srebrny. Dlatego obrączkę rekomendowałbym srebrną.
Choć oczywiście może być złota, jak kto woli. W dodatku obrączka to świętość, więc wolno jej być taką, jaką chcemy, żeby była. Nawet jeśli spinki do mankietów będą srebrne, krawat srebrny, a obrączka złota. Wiem, że styliści mogą protestować i lepiej to zgrać kolorystycznie. Tutaj jednak zgranie jest na drugim planie. Świętość jest ważniejsza, a świętości wszystko wolno.
Choć jeśli pytacie, to odpowiem, że kolorystycznie srebro jest lepsze. Krawat jest za to miejscem na koloryzowanie.

Wreszcie spinki do mankietów. Złote lub srebrne. Jak wyżej, polecam srebrne, choć złote są jak najbardziej w porządku. Jeśli ktoś chce bardzo oszczędzać, to w ostateczności stal szlachetna. Można jednak znaleźć na rynku spinki srebrne do mankietów, które nie są bardzo drogie. Poniżej przykład:




Całkiem schludne i spełniają swoją wizualną funkcję. Jeśli ktoś nie chce stawiać na metal i chcę mieć na sobie trochę więcej biżuterii, to można pójść w stronę kamieni. Jednym takim zabiegiem jest masa perłowa. Oto przykład ładnych spinek (ze strony http://www.braithwaitesjewellers.com):




Można również pójść trochę odważniej w inne kamienie, onyks, szmaragd, nefryt, diament... Ale ostrożnie, żeby nie przesadzić. Spinki nie powinny mieć napisów. Nie napisalibyśmy na marynarce "Pan Młody", więc nie piszmy na spinkach "I love you" i tym podobne. Wszelkie motocykle, trupie czaszki, albo podobne kształty, sugerują, że raczej chcemy grać w teledysku Guns 'n' Roses niż zawrzeć święty związek małżeński. Spinki mogą być bardziej owalne lub prostokątne. Wszystko zależy od preferencji i osobowości. Personalnie preferuję bardziej owalne kształty.

Czy spinki powinny być widoczne? Na pewno kiedy podniesiemy rękę, to rękaw koszuli razem z mankietem powinien być widoczny. Wtedy również często wysuwa się do takiego stopnia, że widać spinkę. Jeśli tak się nie dzieje, to prawdopodobnie rękaw koszuli jest za krótki, albo marynarki za długi.
Czy spinki powinny być widoczne przy opuszczonej ręce (postawie "na baczność")? Niekoniecznie, choć tu nie ma twardej reguły. Wszystko zależy od konkretnego fasonu i osobistego uznania. Najbardziej tradycyjna będzie widoczność koszuli na 1-1,5cm. Pozwala to uwydatnić nasze dłonie, czyli drugą najważniejszą rzecz w mowie niewerbalnej po naszej twarzy.
Jeśli decydujemy się na pokazanie spinek także w postawie "na baczność", to powinny być trochę bardziej spokojnie niż gdyby się miały pokazywać tylko przy ruchu ręką. Zgodnie z zasadą, że jeśli coś jest bardzo, ale to bardzo wystrzałowe, to nie może być ciągle widoczne, a powinno się pokazywać raz na jakiś czas. Na przykład nie polecam spinek z małym diamentem, gdyby mankiet miał być ciągle widoczny (chociaż w ogóle nie polecam, gdyż moim zdaniem są nazbyt dużym obnoszeniem się; poza tym są ładniejsze kamienie od przereklamowanych diamentów).

Wreszcie ostatni element, czyli zegarek. Do eleganckiego stroju najlepszy byłby zegarek na łańcuszku. Wtedy optymalna będzie kamizelka. Zegarek ma być do niej doczepiony i wsunięty do kieszonki. Całość wyglądałaby tak (ze strony http://www.morningdressguide.com/):



Można oczywiście założyć zegarek na rękę, ale powinien być mały, to znaczy ładnie chować się pod rękaw marynarki, a najlepiej i koszuli, aby można było pokazać mankiet. Dlatego cienka i niewielka tarcza, najlepiej klasyczna z cyframi rzymskimi. Na przykład taka (ze strony http://www.sobuying.com/):




Pasek oczywiście czarny, ponieważ buty zakładamy czarne. Jeśli założymy pasek to spodni (lepsze będą szelki), to również będzie czarny.

Tym sposobem zamykamy kwestię biżuterii Pana Młodego. Piękny klasyczny zegarek kieszonkowy lub na rękę, przepiękne świecące spinki, urocza szpilka do krawata wraz z obrączką to wystarczające świecidełka do tego, aby oczarować gości. Jeśli chcemy jeszcze coś unikalnego do naszego stroju, to polecam zwrócenie uwagi na guziki marynarki i kamizelki. Mogą być wykonane ze szlachetniejszych i jaśniejszych materiałów (rogu, muszli, masy perłowej, szkła...). Bransoletki i sygnety sobie odpuśćmy.

poniedziałek, 1 października 2012

Zdekompletowana kamizelka na ślub

W Polsce niezwykle często praktykuje się zakładanie zdekompletowanej kamizelki na ślub. Niestety równie często popełnia się przy tym szereg błędów, które sprawiają, że już lepszym rozwiązaniem jest założenie ładnego garnituru bez zdekompletowanej kamizelki.

Błędy wynikają z tego, że kamizelka jest z kompletnie innego materiału niż garnitur, materiału świecącego się, materiału kiepskiej jakości (poliestrowego), a na dodatek ten sam materiał wykorzystuje się na poszetkę, albo na krawat, czy też pseudo-wiązadło nazywane "musznikiem", lub "plastronem". Pseudo, ponieważ prawdziwy mężczyzna nosi zawsze prawdziwe wiązadło, to znaczy wiąże je sam, a nie dostaje gotowe na gumce. Dzięki temu dodaje swój charakter do stroju i pokazuje, iż kontroluje sytuację.
Chodzi na przykład o taką rzecz, która niestety często pojawia się na polskich weselach:



Sama chęć założenia kamizelki jest całkiem sensowna. Po pierwsze, nawiązuje do zasad formalnych. W końcu w stroju dziennym, do żakietu, zakłada się kamizelkę i to kamizelkę zdedekompletowaną, to jest w innym kolorze niż żakiet i spodnie.

Po drugie, kamizelka jest zwyczajnie użyteczna i niesie ze sobą szereg pozytywów dla stroju męskiego. Zmniejsza dekolt koszuli, przez co powoduje większą koncentrację na twarzy. Skraca widoczną część krawata, przez co pozwala na większą zabawę wzorem i kolorem krawata. Można sobie pozwolić na lekko odważniejszą kombinację. Wreszcie świetnie prezentuje Pana w rozpiętej marynarce (np. jak siada, lub można nawet czasami stać z rozpiętą marynarką).
Garnitur bez kamizelki powoduje słaby widok przy rozpiętej marynarce, zmusza do większego konserwatyzmu w doborze krawata, i dodatkowo odciąga więcej uwagi od twarzy.

Dlatego sama kamizelka może być bardzo dobrym pomysłem. Niemniej jednak należy założyć kamizelkę bardzo rozmyślnie i uważnie. Najłatwiej wybrać po prostu trzyczęściowy garnitur. Wtedy kamizelka jest w kolorze garnituru i nie ma problemu. Teraz jednak zajmujemy się kamizelką zdekompletowaną, czyli dodaną do garnituru, a więc w innym kolorze. Czy warto taką kamizelkę zakładać, a czy warto zakładać na ślub?

Można toczyć poważne dysputy, czy kamizelka zdekompletowana oznacza większą formalność stroju. Na pewno tak jest w wypadku strollera, gdzie kamizelka jest przecież innego koloru. Czy jednak dodanie jej do skompletowanego garnituru (spodnie i marynarka) zwiększa formalność? Trudno powiedzieć, ale teraz zajmijmy się, czy jest to w stanie dodać nam elegancji. Sama kamizelka wywołuje pozytywne efekty, wspomniane wyżej. Co więcej, z pewnością może podnieść walory stroju, czego dowodem mogą być poniższe zdjęcia. Zwróćmy jednak uwagę, że tu chodzi głównie trochę o "dandyzm" i pokazywanie się (kolejno ze stron: http://asuitablewardrobe.dynend.com http://www.styleforum.net i http://www.levraiwinston.com):


 

Panowie są niezwykle stylowi.
Bond to jak zazwyczaj ostateczny argument. Skoro jemu wolno, to wolno każdemu:



Z powyższych zdjęć wyłania się sugestia, że zdekompletowane kamizelki mogą dodać kolorytu do stroju, ale nie sprawiają wrażenia, jakby podnosiły elegancję (wszystkie stroje wyglądałyby bardzo dobrze bez kamizelki). Mogą dodać kolejny kolor i rozweselić strój, ale na spotkanie biznesowe raczej byśmy ich nie założyli (w przeciwieństwie do skompletowanej kamizelki). Jak jest ze ślubem?

Kluczem do dobrania kamizelki na ślub jest trzymanie się wzorca, czyli żakietu. A zatem zdekompletowana kamizelka na ślub tak, o ile będzie w kolorze płowożółtym lub marengo. Może być jednorzędowa, lub dwurzędowa. Osobiście polecam dwurzędowe z pięknymi klapami, ponieważ nadają bardzo, ale to bardzo unikalnego charakteru kamizelce. Warto rozważyć uszycie jej (sam zabieg nie jest bardzo drogi i nie potrzeba do tego najlepszego krawca). Białe guziki perłowe przyniosłyby pozytywne ślubne skojarzenia. Kamizelka powinna być zrobiona z wełny (żadnych sztucznych materiałów), może być z domieszką jedwabiu. Powinna wystawać trochę ponad zapiętą marynarkę (a nie do szyi) i dochodzić do pasa tak, żeby zasłonić koszulę, ale jednocześnie nie ukryć zbyt dużej części spodni. Te powinny być z wysokim lub średnim stanem. Biodrówki są absolutnie wykluczone.
Paska do spodni przy kamizelce nie zakładamy (ponieważ brzydko by wypychał kamizelkę). Do kamizelki będą potrzebne szelki na guziki. Poniżej przykłady kamizelek zarówno jedno- jak i dwurzędowych (m. in. z http://andrewsandpygott.wordpress.com):



 


Marengo jest oczywiście bezpieczniejszym kolorem, co tłumaczę bardziej we wpisie o kolorach. Powinien zadziałać z granatowym i grafitowym garniturem (trzeba uważać na odcień). Płowożółty może być ryzykowny. Jeśli jesteśmy na niego uparci, bo na przykład Panna Młoda naciska na "dopasowanie się" (bo ma na przykład suknię ecru), to do białej koszuli i płowożółtej kamizelki najlepiej dodać szary garnitur. Szarość jest magicznym kolorem, który uspokaja inne krzyczące. Biel tworzy przestrzeń dla kolorów, czerń kolory zjada (ale tylko w świetle sztucznym), natomiast szarość je temperuje. Poniżej dwie udane ślubne kreacje ze zdekompletowaną kamizelką jasną płowożółtą (ze strony http://www.peppersformalwear.com.au):


 

Źle przypięty kwiatek w butonierce pomijamy.
Bez kamizelki kreacja byłaby dużo uboższa i monochromatyczna. Dodanie kamizelki ją znacznie poprawia i sprawia, że Pan Młody idący do ołtarza robi lepsze wrażenie. Aczkolwiek dodanie zdekompletowanej kamizelki jako kolejnego akcentu kolorystycznego zmusza nas do zastosowania bardziej zachowawczego krawata.

Powyższy przykład tłumaczy również, dlaczego szary to w zasadzie najlepszy kolor na garnitur. Ponieważ tonuje kolory, ale jednocześnie pozwala je eksponować. Srebro/stal/szarość krawata również odgrywa tu swoją rolę. Krawat się mieni, bo jest jedwabny, ale jednocześnie nie dominuje. Inny weselszy kolor mógłby łatwo zniweczyć całą kreację.

Jeśli wybieramy garnitur granatowy, albo grafitowy, i chcemy założyć zdekompletowaną kamizelkę, to polecam raczej kolor marengo. Płowożółty będzie od nas wymagał dodatkowej ostrożności, ale również doda indywidualności. Dla niektórych szary jest zbyt nudny. Każdy przypadek musi oczywiście być rozpatrywany osobno i bardzo uważnie.

Do ciemniejszych nieszarych garniturów (czyli granatowych i grafitowych) dobrze podpasuje kamizelka marengo. Poniżej przykład zdekompletowanej szarej kamizelki dwurzędowej (ze strony http://www.nickscollections.com):



Od razu również możemy przekonać się, dlaczego dwurzędowa dodaje charakteru i częściej możemy mieć wtedy niedopiętą marynarkę. Taka kamizelka wygląda naprawdę unikalnie. Aż się prosi o rozpięcie marynarki i jej pokazanie. W samym kościele podczas uroczystości zdecydowanie zapiąłbym marynarkę. Podobnie w wypadku przemowy na weselu (na przykład podziękowań dla Rodziców). W trakcie życzeń raczej też bym marynarkę zapiął, choć to już należy oceniać indywidualnie: czy rozpięta marynarka i eksponowanie dwurzędowej kamizelki to bardziej dandyzm, czy uroczysty strój. Trzeba także mieć na uwadze to, jak inni odbiorą nasz strój i nasze zachowanie. W końcu człowiek to istota społeczna.
Przez pozostałą część czasu z pewnością chciałbym taką kamizelkę pokazywać.

Unikalność dwurzędowej kamizelki widać również na przykładach żakietów. Słynne zdjęcie księcia Karola z drugiego ślubu:



Aż się prosi o eksponowanie tej pięknej kamizelki z perłowymi guzikami. Zresztą Karol najprawdopodobniej miał rozpięty żakiet także i w kościele.

Na koniec jeszcze jedno zdjęcie, które chyba najlepiej pokazuje, jak zdekompletowana kamizelka potrafi dodać pozytywów do stroju ślubnego (z forum na http://www.askandyaboutclothes.com):



Tutaj Pan naprawdę mocno poszalał, bo dodał jeszcze koszulę winchesterowską i wpuścił w tle róż. Na szczęście nie jest nazbyt widoczny, ale dla Pana Młodego lepiej byłoby z tego zrezygnować i trzymać się białej koszuli. W dodatku marynarka jest dwurzędowa, co chyba nie konieczne, bo może zasłonić kamizelkę przy jej zapięciu (dwurzędówki się nie rozpina). Strój jest niesamowity, a przecież nie ma w nim jeszcze białej poszetki i kwiatka w butonierce. Wtedy Pan by czarował jeszcze bardziej. Zwłaszcza z tymi szerokimi zamkniętymi klapami.

Jeśli ktoś chce eksperymentować z kolorami kamizelki zdekompletowanej do dwuczęściowego garnituru, to bardzo proszę: eksperymentujmy z odcieniami, a nie z samym kolorem. Weźmy żółty bliższy bieli, albo szary bliższy błękitowi itd., ale trzymajmy się kolorów szampańskich i kolorów szarości. Nie uderzajmy radykalnie np. w kolory czerwone, brązowe, fioletowe. Nie używajmy również wzorów, ani świecących kamizelek, ponieważ zaburzymy delikatną równowagę w stroju ślubnym. Zdekompletowana kamizelka jak najbardziej tak, ale uważnie. Można nawet ją zdjąć po uroczystości, aby tańce weselne były bardziej znośne dla ciała (wtedy trzeba mieć to na uwadze przy doborze krawata, który stanie się bardziej widoczny).

Jeśli szyjemy kamizelkę, to dopuszczalne jest jej uszycie bez pleców (zazwyczaj tradycyjnie na plecach jest sama podszewka). I tak nie wolno nam ściągać marynarki. Ostatni (dolny) guzik kamizelki jednorzędowej pozostawiamy rozpięty tak jak w wypadku większości marynarek. Są specjalnie tak uszyte, aby się nie dopinać do końca. Ta zasada nie tyczy się dwurzędowych kamizelek (i marynarek).

Na koniec ostrzeżenie: niezwykle ciężko dobrać zdekompletowaną kamizelkę tak, żeby nie wyglądała jak dodatek na siłę. Jeśli już chcemy się zabawić z kamizelką, to warto rozważyć po prostu strollera. Inaczej zdekompletowana kamizelka może wyglądać... jak nie do kompletu.

Proponuję prosty eksperyment. Załóżmy garnitur i zdekompletowaną kamizelkę. Oceńmy nasz strój. A teraz zmieńmy tylko spodnie na szare w paski. Prawda, że lepiej? Oto i stroller.

piątek, 28 września 2012

Stroller, czyli na ślub jak James Bond

Stroller jest strojem pólformalnym dziennym. Oznacza to, że jest mniej formalny niż żakiet, ale jednocześnie bardziej niż „zwykły” garnitur. Gorąco go polecam Panom Młodym, którzy chcą założyć coś specjalnego na swój ślub. Z jednej strony, gdy chcą zrezygnować z garnituru, a z drugiej, gdy nie mają ochoty na duże wydatki finansowe i pójście w zbyt daleko posuniętą tradycję ubraniową.

Sam stroller został bardziej rozpropagowany przez niemieckiego ministra, Stresemanna, który w pewnym momencie stwierdził, iż ma dosyć chodzenia w żakiecie i wygodniej mu będzie założyć marynarkę. W ten sposób wypromował „stresemanna”, czyli strollera (są pewnie niuanse między tymi dwoma typami, ale w sumie są nieistotne dla naszych rozważań). Oto stroller (ze strony tuxedosbymerian.com):


W strollerze poprzez nawiązanie do żakietu zakładamy spodnie sztuczkowe. Najbardziej uniwersalna jest kolorystyka szara z paskami. Najbardziej klasyczne będą spodnie czarno-szare. Nic się jednak nie stanie jeśli będą bardziej szare, lub będa miały jaśniejsze paski (czy nawet kratkę, której nie polecam). W ostateczności do strollera można założyć nawet po prostu szare spodnie (jednolite). Spodnie w paski są optycznie dobrym rozwiązaniem, ponieważ wydłużają sylwetkę i dodają do stroju dostojności.

Kamizelka (niezbędna), podobnie jak w żakiecie, marengo (szarość), albo płowożółta (czerń polecam na składanie życzeń urodzinowych głowie państwa). Nie eksperymentowałbym za bardzo z innymi kolorami. Im bardziej idziemy w stronę nowych kolorów, tym bardziej oddalamy się nie tylko od formalnego stroju, ale wystawiamy również na ryzyko elegancję stroju. Jeśli już to eksperymentowałbym raczej z odcieniami samego żółtego i szarego (np. w przypadku tego pierwszego bardziej w stronę bielszego żółtego, a w przypadku tego drugiego w stronę bardziej błękitnego szarego). Kamizelkę polecam dwurzędową z klapami. Z wełny albo z domieszką jedwabiu. Dwurzędowość kamizelki nadaje strojowi bardzo unikalny, specjalny i po prostu wspaniały charakter. Ciężko ją dostać, ale można niedrogo uszyć. Większość krawców powinna sobie z tym poradzić. Czarna kamizelka lepiej się nadaje na inne okazje niż ślub, też formalne
(ze strony 
http://www.yorkrite.org):


Na przykładzie powyższego zdjęcia można również zrozumieć, dlaczego spodnie sztuczkowe, w innym kolorze niż marynarka (i w paski) to naprawdę dobry pomysł na zwiększenie elegancji. Wystarczy sobie wyobrazić, że Pan miałby jednolity garnitur zamiast tych spodni. Strój wyglądałby już zupełnie inaczej i mniej ciekawie.

Marynarka powinna być ciemna. Grafitowa, albo czarna. Granatowa też jest dopuszczalna, ale oznacza większe zerwanie z tradycją niż te dwa poprzednie. Szara marynarka może być zbyt blada i obniżać formalność stroju (podobnie jak w wypadku szarego żakietu). Od brązu, podobnie jak w innych wypadkach, należy uciekać.

Czy czarny kolor nie wywołuje tu efektu takiego jak w wypadku smokingu, czy butów i nie pochłania zbyt wiele kolorów? Oczywiście nie, ponieważ ta czerń jest mocno tonowana przez szarość na spodniach i kolor kamizelki. Dzięki temu stanowi tylko relatywnie niewielką część stroju i nie dominuje. Kolejny stroller (ze strony http://www.gentlemansgazette.com/stresemann/):


Jakie krawaty? Tutaj dzięki formalności stroju i kamizelce możemy pozwolić sobie na większą kolorystykę. Podobnie jak w wypadku żakietu. Samą koszulę polecam białą, ale winchesterowska też będzie przekonująca. Krawat, ponieważ schowany pod kamizelką, może być odważniejszy kolorystycznie. Ciągle jednak zaczynajmy konserwatywnie i porównujmy różne opcje zaczynając od szarości, stali, srebra, granatu. Powoli w stronę pastelowych czerwonych, różowych, niebieskich. Z delikatnymi wzorami, ale bez nadmiernego szaleństwa. Pamiętajmy, że w trakcie wesela możemy zdjąć kamizelkę i zmienić spodnie ze sztuczkowych na te w kolorze marynarki. Wtedy krawat będzie bardziej widoczny, więc w takim scenariuszu warto to mieć na uwadze.

Plastron opada, bo to raczej domena żakietu, mucha jest dopuszczalna, ale oczywiście ryzykowna. Osobiście obstaję za krawatem, o czym mówiłem przy wielu okazjach. Bo w sumie zawsze obstaję za krawatem.

Stroller jest na pewno lepszy od garnituru. Świetnie prezentuje się w świetle dziennym. Przykładem niezwykle eleganckiego i mniej formalnego strollera niech będzie strój Jamesa Bonda na jego własny ślub. Szare spodnie, szara kamizelka, piękna granatowa marynarka i ładniejszy jasnoniebieski krawat na białej koszuli. Całość zgrabna i proporcjonalna do skromnej sukni Panny Młodej (zapewne, gdyby Panna Młoda miała długą suknię, to Bond założyłby bardziej uroczysty żakiet, lub minimum stroller w bardziej formalnych kolorach):


Skoro agent 007 się tak ubrał, to my bezpiecznie możemy zrobić to samo.

Przy strollerze należy pamiętać o jednej rzeczy, o której wspominałem. Samo założenie strollera podnosi formalność, czyli zgodność z tradycją stylu męskiego. Jeszcze nie oznacza to, że wyglądamy bardziej elegancko niż w zwykłym garniturze. Strollera można kolorystycznie skomponować tak, że będzie wyglądał mniej odświętnie, lub w gorszym scenariuszu źle. Dlatego należy być bardzo uważnym przy jego kompozycji.

Dla porównania spójrzmy na Pana w strollerze, który wygląda bardzo klasowo, ale trochę zbyt mało formalnie, żeby się tak ubrać na własny ślub. Głównie z tego względu, że postanowił poszaleć kolorystycznie z kamizelką, a spodnie nie mają pasków (ze strony http://blog.blacktieguide.com):


Niejedna kompozycja garniturowa może wyglądać poważniej niż powyższy strój (mimo że ten jest bardzo ładny, to jednak nie kojarzy się z Panem Młodym).


Stroller jest strojem półformalnym dziennym. Świetnie nadaje się do kościoła na ślub i początek wesela. Po pewnym czasie przydałoby się jednak go zmienić na strój wieczorowy. Tutaj jednak nie jest to zbyt wielkim kosztem. Wystarczy bowiem zamienić spodnie i zdjąć kamizelkę (to drugie nie jest nawet konieczne) i wtedy pozostajemy bardzo, ale to bardzo wierni zasadom klasycznego męskiego stylu. Wobec tego kompozycja strollera nie jest bardzo droga. Mężczyzna może kupić ładny grafitowy, lub czarny garnitur (w ostateczności granatowy), a do niego spodnie sztuczkowe (lub szare) i kamizelkę, które mu posłużą na samą uroczystość. Na późniejszy czas weselny można przerzucić się na garnitur bez zmiany krawata.

Tym, którzy nie są przekonani co strollera i kojarzą elegancję jako jednolity garnitur polecam prosty eksperyment. Potrzebne będą dwa garnitury. Jeden czarny/grafitowy dwuczęściowy, drugi szary trzyczęściowy. Załóżcie obydwa ze ślubnym krawatem, a potem próbujcie mieszać poszczególne części. Załóżcie ciemny i dodajcie do niego szarą kamizelkę. A potem załóżcie szare spodnie, szarą kamizelkę i ciemną marynarkę z drugiego garnituru. Ta ostatnia kombinacja to właśnie stroller.

Wychodźcie w celu porównania koniecznie na światło słoneczne. Jestem pewien, że przekonacie się, iż właśnie ta ostatnia opcja wygląda najciekawiej przy mocnym dziennym świetle. Dużo ciekawiej niż jednolity garnitur w którejkolwiek z wersji. I tutaj nauki fizyczne stoją po stronie większej formalności stroju niż po stronie współczesnych "trendów". Ciemna marynarka odrobinę odgradza od kolorystyki świata wokół, szary kolor kamizelki odciąga uwagę od bladości tej czerni (powodowanej mocnym światłem słonecznym). Biel koszuli akcentuje twarz i tworzy przestrzeń dla weselszego koloru krawata, który gra z aparycją.
Nogi zaznaczone na szaro nie sprawiają, jak w wypadku jednolitych ciemnych spodni, że giną jak ciemna plama na słońcu.
Wszystko to działa oczywiście inaczej w słabszym świetle, świetle sztucznym. Dlatego stroller to strój dzienny.

wtorek, 25 września 2012

Zrozumieć krawat (na przykładzie żakietu)

We wcześniejszym wpisie mówiłem o wybitnym stroju męskim, najbardziej formalnym dziennym, czyli żakiecie. Teraz możemy przyjrzeć się rozmaitym krawatom na weselu księcia Wilhelma, które założyli goście. O ile jak mówiłem, większość Panów nie założy na swój ślub żakietu, o tyle stosowane do niego krawaty coś nam mogą powiedzieć o tym, jakie krawaty zakładać do innych kreacji.

Na początek Pan Premier:




Konserwatywna kolorystyka, kamizelka marengo, czarny żakiet i do tego niebieski krawat w delikatny wzór. Bardzo bezpieczna opcja z charakterem. Ten krawat zapewne grałby również z tradycyjnym garniturem. Szczególnie podoba mi się dwurzędowa kamizelka, której elegancja sprawia, że łatwiej nosić rozpięty żakiet.

Jeszcze bardziej zachowawczo ubrał się partner Eltona Johna:



Opcja bardzo bezpieczna, ponieważ wybrał najbardziej ortodoksyjne kolory. Czarny żakiet, szara kamizelka, stalowy krawat. Bezpieczniej się nie dało. Dobrze, że krawat nie był za jasny, bo inaczej wyszłoby trochę mdło jak w wypadku Guya Ritchie:



Powyższy strój jest bardzo elegancki, poprawny (ostatni guzik kamizelki powinien być rozpięty). Krawat niestety jest mało wyraźny. Jak mówiliśmy we wpisie o krawatach, ten powinien grać delikatnie kolorystycznie z twarzą. Ten niestety za bardzo gra z kamizelką i przez to mniej zwracamy uwagę na aparycję. Sam krawat byłby w porządku do garnituru. Ale ponieważ mamy już szarą kamizelkę, to zastosowanie podobnego krawata mija się z celem.

W błękit poszedł również wuj Wilhelma (odcień kamizelki jest szary, ale ma więcej błękitu, co też jest urokliwe):


Granatowy krawat należy do grupy prawie tak ostrożnej jak stal i ciemna szarość. Z pewnością pasowałby do wielu "zwykłych" garniturów. Krawat może jednak mieć kolor bardziej agresywny. Szczególnie, jeśli jest to krawat pastelowy. Ta kreacja jest w sumie dość przekonująca, choć krawat nie do końca widać (mieszanina różu i brunatnego?), a ujęcie jest złe:


Niezwykle elegancko ubrany był ojciec Panny Młodej. Bardzo piękny czerwony krawat w delikatny wzór:


Jeśli komuś nie odpowiada kolor szary kamizelki, może pójść bardziej w stronę "dandyzmu". Popatrzmy na brata Panny Młodej:


Tutaj poszalał z kolorami. Chociaż burgundia na krawacie nie jest zbyt mocna i jest stonowana, to szampańska kamizelka i koszula winchesterowska robią swoje. Zdecydowanie dopuszczalne dla młodszego brata. Najważniejsze, że nie zrezygnował z białego kołnierzyka. Ten błąd popełnił były premier John Major:



Wszystko piękne, żakiet, kamizelka, krawat, ale brak białej koszuli mocno niweczy dobry pomysł. Róż koszuli odciąga tu uwagę od wszystkiego, włącznie z twarzą. Gdyby chociaż kołnierz był biały, wyszłoby zdecydowanie lepiej. A tak róż zadziałał tutaj jak odkurzacz pigmentu z innych elementów: za duża dominacja.

Na koniec przykłady, jak krawatem można trochę popsuć całkiem niezły pomysł na strój.

Pierwszy, krawat zbyt dominujący, zielony kolor ze zbyt mocnym wzorem:


Sama zieleń jest bardzo ryzykowna, chociaż jak dowiódł ślub najstarszego wnuka królowej Elżbiety wcale tak być nie musi (choć i tutaj ten kolor oznaczał stąpanie po bardziej cienkim lodzie, szczególnie jeśli zieleń jest zbyt jasna i zbyt mocna, landrynkowa):



Przykładem złego krawata jest ten ze stroju Davida Beckhama:


Nie tyle chodzi o sam kolor i świecące srebro, ile o kołnierzyk. Wiązanie nie powinno być widoczne - kołnierzyk powinien być biały, a ujawnione wiązane niszczy ten efekt (choć pewnie i krawat mógłby być bardziej kolorowy). Kwestie orderu niewłaściwie przypiętego pomińmy. Kto by pomyślał, że prosty manewr opuszczenia kołnierza zmieniłby tak wiele?

Na koniec strój, który pokazuje, jak zły krawat może popsuć niezłą kreację:



Nick Clegg założył całkiem elegancki trzyczęściowy ciemny garnitur żakietowy z pięknymi zamkniętymi klapami. Niestety dobrał do tego krawat, który bardziej nadaje się do biura niż na uroczystość. A wystarczyło pójść w jasny kolor pastelowy bez takich agresywnych pasków, ale bardzo zachowawczo w granat lub stal. Chociaż kamizelka marengo i spodnie sztuczkowe dałyby jeszcze lepszy efekt.

Żakiet, czyli najbardziej formalny strój na ślub

Żakiet jest najbardziej formalnym strojem, jaki może przywdziać mężczyzna na swój ślub. Nie jest nim frak wieczorowy (biała mucha), ani smoking (czarna mucha), ponieważ te zakłada się na wieczór (czyli umownie po 18). W ciągu dnia zgodnie z tradycją żakiet jest najbardziej formalnym strojem, który można na siebie założyć (obok są jeszcze surdut, i garnitur żakietowy). Jeśli ktoś bierze ślub o 18, to i tak moim zdaniem do kościoła należy założyć żakiet, a nie frak, czy co gorsza smoking. Wynika to z faktu, że frak wieczorowy i smoking to raczej stroje galowe, a sakrament przyjęty w kościele, to nie gala. Strój wygląda tak, choć ta wersja może być zbyt monochromatyczna (ze strony http://andrewsandpygott.wordpress.com/):



Większość osób z pewnością takiego stroju nie założy z wielu przyczyn. Po pierwsze, sama wierność tradycji może być zdecydowanie za słabym argumentem. Po drugie, założenie żakietu wiąże się z poważnymi podwójnymi wydatkami: sam strój jest drogi, w zasadzie prawie jednorazowy i w dodatku może nam posłużyć tylko na mszę i początek wesela. Zgodnie z zasadami mężczyzna powinien wieczorem zdjąć żakiet i przywdziać strój wieczorowy (np. frak wieczorowy). Po trzecie wreszcie, żakiet podobnie jak frak wieczorowy nie jest w dzisiejszych czasach tak optycznie wspaniałym strojem jak na przykład stroje półformalne (stroller i smoking). Z tego względu, że nadmiernie maskuje ciało mężczyzny, w szczególności ukrywając nogi. Mężczyzna to płeć brzydka, nakładane warstwy na wierzch zwiększają jego atrakcyjność (koszula z kołnierzem, długi rękaw, marynarka, kamizelka...), ale wprowadzanie ogona wydaje się w nowoczesnym świecie nadmiernym maskowaniem. Szczególnie, że męskie nogi mogą w dobrych spodniach prezentować się bardzo dostojnie i elegancko (teraz już wiemy, czemu James Bond nie chodził nigdy we fraku, a tak często widywaliśmy go w smokingu).

Dlaczego więc poświęcać czas samemu żakietowi, skoro istnieje tyle powodów, aby zająć się czymś innym? Dlaczego trzeba znać ten strój, nawet jeśli go nigdy nie założymy? Ponieważ pozwoli nam się łatwiej poruszać po dzisiejszej elegancji. Nie da się rozumieć teraźniejszości bez chociaż minimalnego poznania historii. Tak samo jest z męskim strojem. Jeśli chcemy odpowiednio oceniać i rozumieć strój elegancki u mężczyzny, powinniśmy koniecznie wyjść od żakietu.

W nadmierne szczegóły nie chcę wchodzić, zwłaszcza że mamy w internecie znakomite źródła na temat stroju formalnego dziennego, także wybitnych polskich specjalistów. Z tego powodu ograniczę się do minimum w opisie tego, jak wygląda żakiet. Ze stron dla wytrwałych i zainteresowanych mogę polecić http://formalstyle.blogspot.gr/2012/08/stroj-formalny-dzienny.html oraz http://morningdressguide.com/). Oto książe Karol w pięknym żakiecie:


Strój formalny dzienny obejmuje: spodnie sztuczkowe, kamizelkę i żakiet. Spodnie sztuczkowe to spodnie w specyficzny wzór, paski, które wydłużają nogi. Formalne kolory kamizelki to: czarny, marengo (szary), lub płowożółty. Czarny wybieramy na uroczystości państwowe (choć w sumie nie wiadomo, którzy władcy to dzisiaj preferują), szary jest najbardziej optymalny pod względem zachowawczości, a płowożółty oznacza większą swobodę i dodaje kolorytu. Na ślub lepiej wybrać kolor drugi lub trzeci. Oczywiście dopuszczalne są również inne kolory, ale są trochę odważniejsze. Kamizelka naturalnie ma być ze świetnego materiału, bez wzorów i świecenia (wełna, jedwab, len).

Żakiet najlepiej jeśli będzie w kolorze czarnym, lub grafitowym. Może być szary, ale to oznacza kolor już zdecydowanie mniej uroczysty. Przy szarym żakiecie strój robi się bardziej nijaki, mdły i świetnie nadaje się na lżejszą okazję np. królewskie wyścigi.

Wersja najbardziej bezpieczna i klasyczna na ślub to czarny żakiet i kamizelka marengo. Spodnie sztuczkowe są mieszaniną koloru czarnego i szarego. Dlatego całość sprawia wrażenie specyficznego garnituru. Kolory kamizelki i żakietu mieszają się we wzór optycznie wydłużający nogi, który znajduje się na spodniach.

Do żakietu zakłada się białą koszulę, lub często koszulę winchesterowską. Dodaje więcej kolorów w tym formalnym zestawieniu. Krawaty również mogą być bardziej kolorowe niż przy zwykłym garniturze na ślub. Inne dopuszczalne wiązadła na ślub to plastron, lub mucha. To pierwsze jest bardzo klasyczne, chociaż osobiście go nie polecam, o czym pisałem wcześniej. Mucha z kolei przez niektórych specjalistów nie jest polecana do stroju dziennego. O problemach samej muchy też już pisałem. Tych co jednak chcą się uprzeć na plastron lub muchę przy stroju formalnym, uspokajam. Można bez problemów wybrać tę opcję. Będzie to i tak wspaniałe, skoro zdecydujemy się na coś tak uroczystego jak żakiet.

Do stroju dziennego mamy kilka interesujących dodatków. Na przykład cylinder (ten tylko do stroju z ogonem właśnie), czy laskę.

Czy warto zakładać żakiet na ślub? Teoretycznie, jeśli zmierzamy do ołtarza z naszą wybranką, która ma długą suknię, to Pan Młody powinien proporcjonalnie przywdziać właśnie strój formalny dzienny. W Anglii ta tradycja jest ciągle pielęgnowana. We mnie wzbudza jak najbardziej pozytywne odczucia. Nie tylko w Anglii zdarzają się takie przypadki. Zwróćmy chociażby uwagę na strój ślubny najlepszego piłkarza na świecie (stan na sierpień 2012):



Andreas Iniesta poszedł w trochę mniej formalną kolorystykę i bardziej błękitną. Mimo wszystko wyglądał niezwykle elegancko i wspaniale. W dzisiejszym świecie wspiął się na wyżyny elegancji.

Nie zachęcam jednak nikogo do założenia żakietu (może nawet przeciwnie, raczej zniechęcam). Głównie z takiej przyczyny, że będzie to raczej zakup jednorazowy. Jestem przeciwnikiem pożyczania strojów, a skoro tak, to kwestia ceny stroju dziennego jest istotna. Nie tylko jest to strój drogi, ale jednocześnie podwójnie drogi, bo na weselu pod wieczór powinniśmy się przebrać, jak już jesteśmy tak formalni.

Chciałem powiedzieć o żakiecie, ponieważ między innymi pozwoli nam na omówienie dwóch innych ważnych spraw, istotnych dla każdego Pana Młodego (nawet takiego, który o istnieniu żakietu nie ma pojęcia). Chodzi o kamizelkę i strój półformalny, który gorąco polecam: strollera.

Strój formalny pozwala nam również przyjrzeć się krawatom i tego, jaką rolę odgrywają.

piątek, 21 września 2012

Smoking, czyli najwspanialszy męski ubiór nie na ślub

Smoking jest najlepszym męskim strojem. Jest pięknym sposobem na podkreślenie wszystkich męskich walorów i jednocześnie można go uznać za strój tradycyjny. Mimo iż jego historia nie jest bardzo długa, a jej początki można uznać za rewolucję.

Bardziej formalnym strojem na wieczór jest frak, czyli "biała mucha". Frak jednak będzie stopniowo wygaszany z męskiej mody, ponieważ smoking prezentuje się znacznie lepiej. Choć jak wiadomo, wśród fanów męskiego stylu tradycja bywa silna. A czasami smoking może się wydać zbyt "galowy" na niektóre bardzo poważne okazje. Pierwsza naczelna zasada jaka jest zerwana to pokazywanie męskich nóg. Oczywiście zakrytych, ale tylko spodniami. Natomiast w wypadku fraka zakrywamy to jeszcze ogonem. W smokingu natomiast trochę bardziej pokazuje się nogi, co już zrywa z najbardziej formalną wersją ubioru mężczyzny (w stroju dziennym, żakiecie, również zakrywa się nogi).

Czy można się ubrać bardziej imponująco niż ten pan?: (zdjęcie z http://www.itrendingfashion.com)



Chociaż nie jestem zadowolony z mankietów (powinny być podwójne na spinki) i nie widzę lampasów.

W istocie, skoro już jesteśmy przy smokingowych błędach warto wymienić kilka istotnych szczegółów, które się niestety coraz częściej ignoruje:

- klapy marnarki powinny być zamknięte (jak na zdjęciu), albo szalowe (najczęściej spotykane, ale jednocześnie mniej formalne - marynarka szalowa kształtem wywodzi się od marynarki do palenia - smoking jacket)
- guzik marynarki musi być jeden (albo powinna być zapinana na łańcuszek)
- marynarka powinna być jednorzędowa, ale może być dwurzędowa (ta druga jest mniej formalna)
- kieszenie nie powinny mieć patek (chyba że wybieramy wersję dwurzędową)
- klapy marynarki muszą być z jedwabiu
- spodnie muszą mieć lampasy z tego jedwabiu
- mucha też musi być z tego jedwabiu (żadnych krawatów)
- marynarka nie powinna mieć rozcięć z tyłu
- pod marynarką musi być kamizelka, albo pas w kolorze czarnym (ta druga wersja jest mniej formalna)
- żadnego świecącego zegarka na ręce
- cztery guziki na rękawach, ładnie obszyte i do siebie przylegające
- koszula musi być bezwzględnie biała, wieczorowa, na guziki jubilerskie (w ostateczności bieliźniane przykryte listwą, ale to obniża formalność)
- kołnierz koszuli powinien być wysoki
- smoking ma być czarny, albo w kolorze midnight blue (obydwie wersje w pełni poprawne; wersja tropikowa dopuszcza białą marynarkę)

Być może jeszcze coś pominąłem. Niestety bardzo często jak widzimy panów w smokingach, to łamią niektóre z tych zasad. Często dlatego, że producenci smokingów wykorzystują modele garniturów i produkują je taśmowo bez należytej zmiany formatu.

Klasyczne buty to buty na kokardkę, ale nie polecam - choć podkreślmy, jest to w pełni dopuszczalne i formalne. Tutaj trzymanie się zasad pełnego formalizmu jest gorsze niż wybranie innej opcji. Te buty wyglądają raczej jak kapcie, a stopa mężczyzny nie wygląda jak stopa zdobywcy. Lakierki będa lepsze, ale jeszcze lepsze będą po prostu czarne oxfordy z lśniącej skóry wypolerowane na lustro.

Co do koszuli moim zdaniem powinna mieć wykładany kołnierz, czyli klasyczny. Taki, który pozwoli schować zapięcie muchy. Oczywiście czarnej muchy. Wielu mężczyzn jednak stosuje kołnierz łamany. Nie jest to faux pas, ale jest to krok gorszy niż schowanie wiązania pod kołnierz (inaczej jest z frakiem i białą muchą, gdy widoczne wiązanie zlewa się z koszulą). Proszę się przyjrzeć tym dwóm wariantom i samemu ocenić na pierwszy rzut oka, który kołnierz prezentuje się lepiej (pierwsza opcja z http://uk.askmen.com/fashion/, niestety chyba z już zawiązana muchą, opcja druga z http://dealrocker.wordpress.com/):




Zapięcie schowane pod kołnierz jest lepsze i już tłumaczę, dlaczego, bo od razu wyjaśnię, dlaczego smoking jest najwspanialszym męskim strojem.

Częściowo mówiłem o tym we wpisie poświęconym białej koszuli na ślub. Biel to absolutny kanon i w wypadku koszuli do smokingu jest to szczególnie ważne. Całą magię smokingu możemy zrozumieć znowu dzięki fizyce. Kluczem jest tutaj natura kolorów. Czarnego i białego. Czerń to antykolor, a biel to akolor.

Jak działa ta mieszanka? Czerń, jak mówiłem, uśmierca kolory. Zabija je. Ten efekt jest bardzo ważny przy spodzie naszego stroju, czyli męskim obuwiu. W wypadku smokingu działa ta sama zasada. Celem jest uśmiercenie kolorystyki wkoło. Wyplenienie każdego możliwego kolorowego odcienia.

Następnie dodana zostaje biała koszula, która wywołuje efekt dekoltu podkreślającego twarz. Biel z kolei uwalnia kolory, ponieważ jest czystą tablicą. A wspaniale lśniące jedwabne klapy oczyszczają kolorystycznie teren dla bieli i sprawiają, że biel jest jeszcze bielsza. W ten sposób smoking wysyła jasny sygnał, kto jest tutaj najważniejszy, kto jest źródłem światła, kto jest źródłem koloru: nasza twarz. Dlatego smoking działa w tak magiczny sposób i dlatego mężczyzna staje się przystojniejszy. Gdyż biel i czerń działają cuda na rzecz podkreślenia numeru jeden.

Od razu otrzymujemy odpowiedzi na wiele pytań:

Dlaczego mucha powinna być czarna? Ponieważ działa jak cień. Sprawia wrażenie jakby wspaniała piękna twarz i duża głowa rzucała pod brodą cień w postaci muchy. Dlatego jest to jeden przypadek, gdy mucha wygląda bardziej elegancko od krawata. Ponieważ tak naprawdę z optycznego punktu widzenia (dzięki kolorystyce) to nie jest mucha. Nie ma koloru, nie ma kropek, nie ma wzorów, jest antykolor, czerń.

Dlaczego mucha, a nie krawat? Ponieważ krawat zbudowałby na białym dekolcie strzałkę i odciągnąłby uwagę od twarzy.

Dlaczego czarna kamizelka lub czarny pas hiszpański są niezbędne? Ponieważ jak rozepniemy marynarkę (a czasami to się zdarza np. jak siadamy), to cały efekt znika. Obszar biały staje się zbyt duży. Kamizelka, czy pas, nie pozwalają również na pojawienie się koszuli, gdy czasami wykonujemy ruchy przy zapiętej marynarce.

Kołnierz koszuli powinien być wysoki, żeby głowa była na pierwszym planie. Dlatego również jestem za wykładanym kołnierzem i schowaniem wiązania - ponieważ dzięki temu nie odciąga ono uwagi od głowy.

Nie powinno być patek, a guzik maksymalnie jeden również ze względu na jak największe zwrócenie uwagi na twarz.

Dlatego smoking jest tak wspaniałem strojem. Ponieważ nieuchronnie ciągnie wzrok na twarz i głowę:



Kierunek jest jednoznaczny: najważniejsza jest aparycja, a białe mankiety dodatkowo podkreślają numer jeden w mowie ciała, czyli ręce.

Mam jednak przykrą wiadomość - smoking niestety nie nadaje się na ślub. Na wesele owszem. Dla tych, którzy kochają smoking, sugeruję przywdzianie go na weselu po uroczystości.

Większość osób odradza smoking na ślub, ponieważ smoking jest strojem wieczorowym. A to oznacza, że należy zakładać go po "odzieżowym zachodzie słońca". W wypadku Polski oznaczałoby to powiedzmy godzinę 18. A ponieważ większość ślubów jest przed tą godziną, to niestety trzeba zrezygnować.

O ile rozumiem wierność w podejściu do przestrzegania zasad, o tyle uważam, że sam argument godzinowy nie może być przez nas uznany za ostateczny. Niestety obrońcy zasad traktują tutaj tę wytyczną poprzez specyficzną wykładnię prawa: jak mówi zasada, tak być powinno. I na przykład, jeśli ślub jest po 17, to już można w sumie smoking założyć.

W tej kwestii mam inne podejście. O ile sama zasada odzieżowa po prostu ewoluowała od tego, że ludzie przebierali się po pracy, na wieczór, o tyle uzasadnienie stosowania smokingu po 17 jest głębsze.Trzeba zastosować celowościową wykładnię prawa: dlaczego taka zasada w ogóle jest? Jaki jest w niej użytek? Jeśli prawo będzie niczym nieuzasadnionym wymysłem, to ludzie prędzej, czy później stracą do niego szacunek.

Przede wszystkim chodzi nie o samą godzinę, a porę dnia. I o to co dzieję się na dworze: jakiemu światłu jesteśmy poddani. Tutaj kryje się sekret wieczorowości smokingu - ponieważ jego urok działa w świetle sztucznym, a nie dziennym. Na świetle słonecznym smoking traci swój blask.

Z czego to wynika? Z natury światła słonecznego. Światło słoneczne jest dużo mocniejsze od światła sztucznego, w dodatku zawiera w sobie praktycznie całe świetlne spektrum i wszystkie długości fali. Właśnie dlatego kolory wyglądają najpiękniej i najbardziej naturalnie na świetle słonecznym. Dlatego kwiaty wzbudzają w nas taką radość i pozytywne emocje na świetle słonecznym. Żadne sztuczne światło nie jest w stanie wywołać takiego efektu.

W dodatku światło słoneczne odbija się od wszystkich powierzchni i naświetla wszystko jeszcze bardziej.

Co to oznacza? Oznacza to tyle, że nasza czerń smokingowa nie jest już taka czarna. Po pierwsze czarny wygląda dużo bladziej za dnia, ponieważ przegrywa z potężnym słońcem. Po drugie, ta czerń nie jest w stanie wygrać z kolorami wkoło nas. Na sali balowej czarny smoking w miarę skutecznie oczyszcza otoczenie osoby z kolorów. Na świeżym powietrzu czerń smokingowa wygląda jak smoła, która wlała się do kolorowego świata. Widzimy dalej mocne kolory wkoło osoby będącej w smokingu. Widzimy zieleń, widzimy stroje innych. Czerń ponosi w konfrontacji ze słońcem kapitulację. Inaczej jest ze światłem sztucznym, gdzie odnosi tryumf, a smoking to szczyt elegancji.

Z tego powodu uważam, że regułę smokingu na wieczór należy doprecyzować. Jeśli na przykład jest lato i słońce zachodzi po 21, to nie polecam smokingu nawet o 19, gdy jeszcze widzimy zółte fale słoneczne. Jeśli natomiast jest zima i jest już bardzo ciemno od godziny 16, to uważam, że nie ma powodu kogoś nadmiernie krytykować za przywdzianie smokingu nawet o 16.30, choć sam bym pewnie tego nie zrobił.

To co odnosi się do czerni smokingowej, po części odnosi się również do czarnego garnituru. Również dlatego nie polecam go za bardzo na ślub.

Pozostaje wreszcie kwestia tego, dlaczego smoking nie nadaje się do ślubu, nawet jeśli jest ciemno. Ponieważ smoking jest strojem imprezowym. A ślub odbywa się w świątyni, gdzie nie powinno się nazbyt eksponować swojego "ja", gdyż w świątyni chodzi o wspólnotę. Krótko mówiąc kościół jest miejscem zbyt sakralnym, żebym zakładać do niego smoking. Nota bene początki smokingu były takie, że niektórzy styliści straszyli, że jak zobaczą kogoś w kościele w smokingu, to będą ganić.

Smoking jest naprawdę wspaniałym strojem. Najbardziej poruszającym męskim strojem w historii. Niestety nie na ślub.