Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biały. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biały. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 października 2012

Jak powinien się ubrać Pan Młody?

Pora podsumować opracowania ślubne na naszym blogu i stworzyć ogólną receptę na dobrze wyglądającego Pana Młodego. Do każdego twierdzenia zamieszczam link do bardziej szczegółowego wpisu i wytłumaczenia, dlaczego tak, a nie inaczej.

Najpierw najprostsze, standaryzowane i nie wzbudzające kontrowersji. W kieszonce (brustaszy) Pan Młody umieszcza białą poszetkę (chusteczkę), ładnie złożoną. W butonierce (dziurka w klapie) umieszcza biały kwiatek. To zawsze zda egzamin.

Podobnie prosto jest w przypadku butów Pana Młodego, które muszą być czarnymi tradycyjnymi oxfordami, czyli jednolitymi sznurowanymi butami z drobnymi przeszyciami bez wzorów:



Biżuteria powinna być dyskretna, chociaż może być trochę nieskromna. Powinna ograniczać się do obrączki, spinek do koszuli, małego skromnego zegarka na rękę (na czarnym pasku), lub na łańcuszku (wtedy potrzebna kamizelka). Dopuszczalna jest ewentualnie szpilka do krawata (ale nie spinka do krawata).

Teraz przechodzimy do sprawy najczęściej najbardziej kontrowersyjnej ze względu na częsty brak właściwego rozeznania i rozpowszechnione mity. Koszula Pana Młodego (oczywiście 100% bawełny) musi być biała. Biel zawsze podnosi dostojność stroju. Przywdzianie koszuli innej niż biała sprawia, że zestaw zawsze stanie się mniej elegancki i mniej formalny.

Nie. Biała koszula nie będzie się gryzła z suknią ecru. Zmuszanie Pana Młodego do rezygnacji z białej koszuli, to zmuszanie go do rezygnacji z elegancji.
Jedynym wyjątkiem jest założenie koszuli winchesterowskiej, ale po pierwsze, ta raczej powinna być założona do czegoś bardziej formalnego niż zwykły garnitur, a po drugie i tak moim zdaniem wygląda gorzej niż cała koszula w bieli.

Pan Młody nie musi na siłę być dopasowany do Panny Młodej. Przede wszystkim ma wyglądać elegancko.

Na ślub Pan Młody zakłada krawat. Ponieważ ma najlepszy kształt ze wszystkich wiązadeł. Jest akuratny geometrycznie do funkcji, jaką spełnia, czyli ekspozycji twarzy. W pewnych bardzo szczególnych warunkach można założyć prawdziwą muchę, chociaż osobiście raczej to odradzam. Z innych wiązadeł wchodzi w rachubę tylko plastron, ale ten jest raczej zarezerwowany na bardzo formalny ubiór (żakiet, o którym niżej). A nawet i do tego stroju polecałbym krawat.

Kolorystycznie najlepsze krawaty są srebrne i granatowe. Z punktu widzenia fizyki tłumaczę o tym trochę we wpisie o kolorze barw. Ponieważ szarość (srebro, stal) jest neutralna, a granat jest kolorem uzupełniającym do pigmentu skóry człowieka. Jeśli decydujemy się na inne kolory, to powinny być pastelowe.

We wpisie o kolorach od razu wyjawiam trochę, dlaczego należy unikać koszuli ecru i brązowych garniturów. Ponieważ te kolory powstają z tego samego koloru, który odznacza się na naszej skórze, wobec czego konkurują z nim i przez to odwracają uwagę od najważniejszego, czyli Pana Młodego.

Mając za sobą sprawę koszuli, butów, biżuterii, pozostaje najważniejsze, czyli strój.

Najlepszy strój męski to smoking. Niestety nie zakładamy go na ślub. Dlaczego to najlepszy strój męski i dlaczego go nie zakładamy na ślub, wyjaśniam w tym wpisie. Ponieważ jest to strój galowy i wieczorowy, nieprzeznaczony na śluby kościelne (szczególnie te kiedy świeci słońce). Wieczorowy jest również frak wieczorowy (jak sama nazwa wskazuje), więc i z niego musimy zrezygnować.

Opcje są następujące:

1. Najbardziej formalny może być odpowiednik fraka, czyli żakiet (frak dzienny, nazywany nieraz w Polsce brzydko "jaskółką"). Nie będę nikomu go polecał, ponieważ jest to opcja droga i lekko nazbyt tradycyjna jak na realia polskie (co innego w Anglii). W dodatku jest to opcja podwójnie droga, gdyż trzeba ten strój zmienić wieczorem (w trakcie wesela), ponieważ żakietu nie nosi się wieczorem. Choć, jeśli ktoś bardzo chce, to będę gorąco zachęcał do założenia żakietu. Nikogo jednak do tego przekonywać nie zamierzam.




2. Opcja druga, którą bardzo polecam, to stroller. Ciemna marynarka, kamizelka szara lub płowożółta, oraz spodnie czarno-szare w paski (tak zwane spodnie sztuczkowe). Całość kopiująca żakiet, ale o niższym stopniu formalności. Przede wszystkim działa to wyśmienicie w świetle słonecznym za dnia. Aż dziw bierze, że ta opcja (w skali formalności wyżej od garnituru) jest tak rzadko stosowana w Polsce. A zapewniam, że działa. Sugeruję poeksperymentowanie.
W trakcie wesela Pan Młody powinien zmienić spodnie (na te jednolite pasujące do marynarki; i może też zdjąć kamizelkę).



3. Wreszcie opcja trzecia, czyli garnitur. Tutaj mamy również wachlarz możliwości.

Może to być bowiem "zwykły" garnitur, a więc jednorzędowy dwuczęściowy. Możemy trochę podnieść jego formalność i założyć garnitur dwurzędowy, lub garnitur trzyczęściowy. W ostateczności można dodać do niego zdekompletowaną kamizelkę, ale z tym wariantem bardzo proszę, ostrożnie. Najlepiej z niego zrezygnować, bo więcej w nim niebezpieczeństw niż szans na podniesienie elegancji. Jeśli już, to kamizelka powinna być z dobrego, eleganckiego, niepołyskującego materiału (wełna, jedwab, len) i bez wzorów (jeszcze nigdy nie widziałem dobrej kombinacji z wzorami).

Za kamizelką (najlepiej w kolorze garnituru, lub w kombinacji stroller) stoi wiele argumentów, między innymi ten, że zawsze zasłania okolice pasa i nie pozwala na zbyt duże pokazywanie koszuli (które obniża formalność stroju). Jeden argument przeciw to minus, że jest to kolejna warstwa na wierzch, która zwiększa temperaturę, choć raczej jest to argument za tym, żeby kamizelka była z lekkiego materiału (jedwab, len) i była bez pleców (marynarki i tak nam nie wolno zdejmować), lub z podszewką z tyłu pleców.
Do kamizelki zakładamy szelki na guziki.
Bez kamizelki zakładamy szelki (wtedy usuwamy u krawca szlufki) albo pasek. Ten czarny (w kolorze butów) i bez ozdobnych sprzączek.

Garnitur musi oczywiście dobrze leżeć (nie wisieć). Trzeba się liczyć z tym, że prawie każdy kupiony z wieszaka garnitur wymaga jakiś poprawek krawieckich.

Garnitur powinien być jednolity w kolorze szarym, granatowym lub grafitowym (czerń to ostateczność).


 

 

Zamknięte klapy dodają elegancji i formalności.


Pan Młody powinien wybrać którąś z powyżej opisanych kombinacji stroju i kolorystyki wedle własnego uznania (te ilustracje powyżej nie są do końca ślubne).

Na koniec lekkie wytchnienie - jeśli ktoś ubrał się inaczej, lub zamierza ubrać się inaczej na ślub niż opisałem to powyżej, to proszę się nazbyt nie przejmować. W ostatecznym rozrachunku najważniejsze jest i tak co innego, a prawdziwe piękno nie pochodzi z gramatury wełny, błysku jedwabiu, czy jakości skóry na bucie. Dlatego dobrze mieć właściwą perspektywę i potraktować powyższe uwagi jako przyjemność, którą można umilić sobie życie i z której rezygnacja nam w dobrym życiu nie zaszkodzi.



Nota budżetowa. Jako dodatek proponuję kilka słów o wydatkach, bo wiem, że dla wielu są rzeczą istotną. Wygląd wnętrza portfela jest bardzo ważny, szczególnie dla późniejszego małżeńskiego pożycia i życia rodzinnego.

Buty. Niezwykle ciężko dostać w Polsce czarne oxfordy. Jeśli się zdarzają, to w bardziej "ekskluzywnych" sklepach po tysiąc złotych i cena ta niekoniecznie odzwierciedla jakość. Choć przy butach należy pamiętać, że mężczyzna powinien liczyć się, że stanowią przynajmniej jedną trzecią budżetu ubraniowego. I należy o nie dbać (odpowiednimi kosmetykami).
Czarne oxfordy polecam kupić przez Internet za granicą. Na przecenach i znośnej jakości można dostać za 300 złotych, jeśli przeszukuje się sieć przez tygodnie i miesiące.
Za cenę ponad 600 złotych można już dostać naprawdę dobre buty, które będą służyć długimi latami przy odpowiednim dbaniu. Za cenę ponad 1300 złotych dostaniemy już buty, które będziemy mogli zostawić swojemu synowi. Pod warunkiem, że wiemy, które firmy są dobre i nie wydamy takiej kwoty na buty w jednej z polskich galerii bez odpowiedniego dokształcenia się w temacie. W wypadku butów radzę pamiętać o słynnym powiedzeniu, że tanie jest drogie (tanie buty szybko wyrzucimy do kosza, dobre porządne powinny przetrwać naście, lub dziesiąt lat).

Białą poszetkę dostaniemy za kilkadziesiąt złotych w zależności od miejsca, materiału i przeceny. Najtaniej chyba będzie kupić kawałek białego materiału i poprosić niedrogiego krawca/krawcową o ładnie obszycie.

Spinki. W zależności od materiału. Minimalistycznie będą kosztować kilkadziesiąt złotych, jeśli będą ze stali szlachetnej. Srebro kosztuje niewiele więcej, choć łatwo się brudzi. Złoto (białe i żółte) będzie kosztować już kilkaset złotych. Kamienie na spinkach będą raczej podnosić ich cenę.

Koszula. Kupienie zgrabnej białej koszuli z bawełny na spinki za 80 złotych to znakomity interes. Polecam taliowaną. Gdy ma się czas, można dostać na rozmaitych przecenach w okolicach 120-130 złotych naprawdę przyjemnej jakości. Najwyższej jakości będą rzecz jasna jeszcze droższe. Od ponad 300 złotych zaczynają się koszule dopasowane (made-to-measure), w sumie lepsze rozmiarowo choć z tą usługą trzeba uważać. Czasami to dopasowanie wcale nie polega na przymiarce, a bardziej na usłyszeniu rozmiaru kołnierzyka i wzrostu, a następnie przyniesieniu już gotowej koszuli. To słabe dopasowanie.

Krawat. Ponieważ to produkt bardzo rozpowszechniony, to łatwiej będzie znaleźć promocje z nim związane. Może się nawet zdarzyć tak, że kupimy świetny krawat (musi być jedwabny) za 40 złotych. Raczej trzeba się liczyć z tym, że na promocjach znajdziemy ciekawe krawaty od 80 złotych w górę. Wybierając bez stresu ten, który nam najbardziej pasuje i którego nie chcemy szukać nieustannie, trzeba się liczyć z wydatkiem ponad 100 złotych.

Strój. Żakiet będzie kosztował kilka tysięcy złotych, więc nawet się nie rozpisuję na ten temat (poza tym trzeba wyłożyć pieniądze na drugi strój na wesele).

Stroller będzie kosztował tyle co garnitur dwuczęściowy, a do tego kamizelka i spodnie szaro-czarne w paski (sztuczkowe). Takie spodnie trudno dostać w Polsce, a nawet trudno dostać materiał na nie. Prawdziwa wełna na nie będzie kosztowała kilkaset złotych. Za około 300 złotych można dostać takie spodnie przez internet. Kamizelkę najlepiej uszyć z ładnej wełny, lub mieszanki z jedwabiem u jednego z niedrogich polskich krawców. Całość wydatku na kamizelkę może się zamknąć w 300 złotych (i za tyle można kupić przez internet).

Garnitur dwurzędowy będzie bardzo ciężko dostać. Garnitur trzyczęściowy będzie trudno dostać. Z tego względu, że to produkty rzadkie, ich cena pewnie będzie większa. No i ich produkcja kosztuje więcej (więcej pracy i materiałów).

Garnitur powinien być w całości z wełny (wcale nie musi być "s super coś tam", bo wbrew twierdzeniom włoskich marketingowców ten się najczęściej bardziej gniecie), lepiej unikać domieszek ze sztucznymi materiałami (chyba, że czyjaś sytuacja budżetowa jest naprawdę tak napięta, że musi oszczędzać), gdyż wyglądają gorzej i są gorsze dla ciała. Za około tysiąca złotych można dostać interesujące ładne garnitury. Szczególnie na przecenach, których lepiej wypatrywać z wielomiesięcznym wyprzedzeniem. Mając w kieszeni 1600 złotych możemy spokojnie rozglądać się za czymś lepszym. Garnitur dobrze wyprodukowany z dobrego materiału za 700 złotych jest dobrą okazją. Jeśli widzimy taki garnitur za 500 złotych, lub za 400 złotych (widziałem ostatnio), to prawie trafiliśmy czwórkę w totka. Bierzemy, nawet jeśli nie założymy na ślub.

W okolicach 2 tysięcy złotych (czasami poniżej) można już otrzymać od firm usługi made-to-measure, czyli dopasowanie garniturów do indywidualnych wymiarów. Ale podobnie jak z koszulami należy uważać.

Powyżej 2 tysiąca złotych możemy rozglądać się za dobrym krawcem i prawdziwym szyciem na miarę (bespoke), choć nie w Warszawie (tu najlepsi krawcy kosztują od 3-4 tysięcy, najlepszy jeszcze parę tysięcy więcej). Do tego trzeba doliczyć materiały. Koszt przynajmniej od stukilkudziesięciu złotych za metr materiału, choć w zasadzie to jeszcze więcej (na dwuczęściowy jednorzędowy potrzeba przynajmniej około trzech metrów). Polecam tkaniny niepolskie. Też można znaleźć przez internet na niektórych stronach sprzedawców (również można wypatrywać przecen).

Przy dużej ilości czasu i odrobinie szczęścia Pana Młodego można ubrać w sumie nawet za tysiąc złotych. Choć to naprawdę bardzo trudne. Budżet większy o przynajmniej kilkaset złotych da nam więcej swobody i oddechu.

wtorek, 25 września 2012

Żakiet, czyli najbardziej formalny strój na ślub

Żakiet jest najbardziej formalnym strojem, jaki może przywdziać mężczyzna na swój ślub. Nie jest nim frak wieczorowy (biała mucha), ani smoking (czarna mucha), ponieważ te zakłada się na wieczór (czyli umownie po 18). W ciągu dnia zgodnie z tradycją żakiet jest najbardziej formalnym strojem, który można na siebie założyć (obok są jeszcze surdut, i garnitur żakietowy). Jeśli ktoś bierze ślub o 18, to i tak moim zdaniem do kościoła należy założyć żakiet, a nie frak, czy co gorsza smoking. Wynika to z faktu, że frak wieczorowy i smoking to raczej stroje galowe, a sakrament przyjęty w kościele, to nie gala. Strój wygląda tak, choć ta wersja może być zbyt monochromatyczna (ze strony http://andrewsandpygott.wordpress.com/):



Większość osób z pewnością takiego stroju nie założy z wielu przyczyn. Po pierwsze, sama wierność tradycji może być zdecydowanie za słabym argumentem. Po drugie, założenie żakietu wiąże się z poważnymi podwójnymi wydatkami: sam strój jest drogi, w zasadzie prawie jednorazowy i w dodatku może nam posłużyć tylko na mszę i początek wesela. Zgodnie z zasadami mężczyzna powinien wieczorem zdjąć żakiet i przywdziać strój wieczorowy (np. frak wieczorowy). Po trzecie wreszcie, żakiet podobnie jak frak wieczorowy nie jest w dzisiejszych czasach tak optycznie wspaniałym strojem jak na przykład stroje półformalne (stroller i smoking). Z tego względu, że nadmiernie maskuje ciało mężczyzny, w szczególności ukrywając nogi. Mężczyzna to płeć brzydka, nakładane warstwy na wierzch zwiększają jego atrakcyjność (koszula z kołnierzem, długi rękaw, marynarka, kamizelka...), ale wprowadzanie ogona wydaje się w nowoczesnym świecie nadmiernym maskowaniem. Szczególnie, że męskie nogi mogą w dobrych spodniach prezentować się bardzo dostojnie i elegancko (teraz już wiemy, czemu James Bond nie chodził nigdy we fraku, a tak często widywaliśmy go w smokingu).

Dlaczego więc poświęcać czas samemu żakietowi, skoro istnieje tyle powodów, aby zająć się czymś innym? Dlaczego trzeba znać ten strój, nawet jeśli go nigdy nie założymy? Ponieważ pozwoli nam się łatwiej poruszać po dzisiejszej elegancji. Nie da się rozumieć teraźniejszości bez chociaż minimalnego poznania historii. Tak samo jest z męskim strojem. Jeśli chcemy odpowiednio oceniać i rozumieć strój elegancki u mężczyzny, powinniśmy koniecznie wyjść od żakietu.

W nadmierne szczegóły nie chcę wchodzić, zwłaszcza że mamy w internecie znakomite źródła na temat stroju formalnego dziennego, także wybitnych polskich specjalistów. Z tego powodu ograniczę się do minimum w opisie tego, jak wygląda żakiet. Ze stron dla wytrwałych i zainteresowanych mogę polecić http://formalstyle.blogspot.gr/2012/08/stroj-formalny-dzienny.html oraz http://morningdressguide.com/). Oto książe Karol w pięknym żakiecie:


Strój formalny dzienny obejmuje: spodnie sztuczkowe, kamizelkę i żakiet. Spodnie sztuczkowe to spodnie w specyficzny wzór, paski, które wydłużają nogi. Formalne kolory kamizelki to: czarny, marengo (szary), lub płowożółty. Czarny wybieramy na uroczystości państwowe (choć w sumie nie wiadomo, którzy władcy to dzisiaj preferują), szary jest najbardziej optymalny pod względem zachowawczości, a płowożółty oznacza większą swobodę i dodaje kolorytu. Na ślub lepiej wybrać kolor drugi lub trzeci. Oczywiście dopuszczalne są również inne kolory, ale są trochę odważniejsze. Kamizelka naturalnie ma być ze świetnego materiału, bez wzorów i świecenia (wełna, jedwab, len).

Żakiet najlepiej jeśli będzie w kolorze czarnym, lub grafitowym. Może być szary, ale to oznacza kolor już zdecydowanie mniej uroczysty. Przy szarym żakiecie strój robi się bardziej nijaki, mdły i świetnie nadaje się na lżejszą okazję np. królewskie wyścigi.

Wersja najbardziej bezpieczna i klasyczna na ślub to czarny żakiet i kamizelka marengo. Spodnie sztuczkowe są mieszaniną koloru czarnego i szarego. Dlatego całość sprawia wrażenie specyficznego garnituru. Kolory kamizelki i żakietu mieszają się we wzór optycznie wydłużający nogi, który znajduje się na spodniach.

Do żakietu zakłada się białą koszulę, lub często koszulę winchesterowską. Dodaje więcej kolorów w tym formalnym zestawieniu. Krawaty również mogą być bardziej kolorowe niż przy zwykłym garniturze na ślub. Inne dopuszczalne wiązadła na ślub to plastron, lub mucha. To pierwsze jest bardzo klasyczne, chociaż osobiście go nie polecam, o czym pisałem wcześniej. Mucha z kolei przez niektórych specjalistów nie jest polecana do stroju dziennego. O problemach samej muchy też już pisałem. Tych co jednak chcą się uprzeć na plastron lub muchę przy stroju formalnym, uspokajam. Można bez problemów wybrać tę opcję. Będzie to i tak wspaniałe, skoro zdecydujemy się na coś tak uroczystego jak żakiet.

Do stroju dziennego mamy kilka interesujących dodatków. Na przykład cylinder (ten tylko do stroju z ogonem właśnie), czy laskę.

Czy warto zakładać żakiet na ślub? Teoretycznie, jeśli zmierzamy do ołtarza z naszą wybranką, która ma długą suknię, to Pan Młody powinien proporcjonalnie przywdziać właśnie strój formalny dzienny. W Anglii ta tradycja jest ciągle pielęgnowana. We mnie wzbudza jak najbardziej pozytywne odczucia. Nie tylko w Anglii zdarzają się takie przypadki. Zwróćmy chociażby uwagę na strój ślubny najlepszego piłkarza na świecie (stan na sierpień 2012):



Andreas Iniesta poszedł w trochę mniej formalną kolorystykę i bardziej błękitną. Mimo wszystko wyglądał niezwykle elegancko i wspaniale. W dzisiejszym świecie wspiął się na wyżyny elegancji.

Nie zachęcam jednak nikogo do założenia żakietu (może nawet przeciwnie, raczej zniechęcam). Głównie z takiej przyczyny, że będzie to raczej zakup jednorazowy. Jestem przeciwnikiem pożyczania strojów, a skoro tak, to kwestia ceny stroju dziennego jest istotna. Nie tylko jest to strój drogi, ale jednocześnie podwójnie drogi, bo na weselu pod wieczór powinniśmy się przebrać, jak już jesteśmy tak formalni.

Chciałem powiedzieć o żakiecie, ponieważ między innymi pozwoli nam na omówienie dwóch innych ważnych spraw, istotnych dla każdego Pana Młodego (nawet takiego, który o istnieniu żakietu nie ma pojęcia). Chodzi o kamizelkę i strój półformalny, który gorąco polecam: strollera.

Strój formalny pozwala nam również przyjrzeć się krawatom i tego, jaką rolę odgrywają.

sobota, 15 września 2012

Biały kwiatek w butonierce

Obok poszetki kolejnym białym elementem w stroju Pana Młodego jest kwiatek, który winien wylądować w butonierce.

Podkreślmy to wyraźnie. Miejsce kwiatka jest w butonierce. Proszę nie przypinać kwiatków do marynarki, czy klapy. Marynarka ma już specjalnie przygotowane miejsce na kwiatek. Jest nim butonierka.

Butonierka jest dziurką w klapie marynarki (kieszonka to wbrew obiegowym opiniom brustasza). Praktycznie każda marynarka ma butonierkę, ale niestety zaszytą. Co więcej, jest to zaszycie, które wymaga interwencji raczej sprawnej ręki. Także sugerowałbym przecinać butonierkę u krawca, który ma odpowiedni sprzęt. Inaczej możemy zniszczyć naszą marynarkę. A już szczególnie przecinałbym butonierkę u sprawdzonego krawca w marynarce na ślub. W wielu miejscach zobaczycie kwiatek przypięty w miejscu butonierki. Tymczasem kwiatek należy wsadzić w odpowiednie miejsce. Przypinanie kwiatka przy butonierce to jak stawianie samochodu przed otwartym pustym garażem. Ewidentnie coś nie na miejscu.

Warto z tyłu klapy zrobić małą pętelkę. Można ją zrobić samemu, ale trzeba bardzo uważać (żeby nitka nie przeszła na drugą stronę i była przeprowadzona tylko przez jedną warstwę. Taka pętelka jest bardzo pomocna i dzięki temu kwiatek leży we właściwym miejscu (łodyga jest umocowana w pętelce). Więcej instrukcji o wykonaniu samemu takiej pętelki tu (znakomita strona Gentleman's Gazette). Taka pętelka wygląda mniej więcej tak po wewnętrznej stronie klapy (zdjęcie z podanej strony internetowej):



Kwiatek powinien być biały z przyczyn, o których mówiłem wcześniej. Jeśli Panna Młoda chce, żeby Para Młoda grała kolorystycznie, to Ona musi dorzucić do bukietu kwiatek biały (lub zrobić biały bukiet). Tradycja jest tutaj jednoznaczna. Panowie umieszczali białe kwiatki w butonierce. W zasadzie jednym wyjątkiem mógłby być czerwony goździk, albo róża. Z tym, że czerwień niesie ze sobą już inną symbolikę i osłabia znaczenie sakramentu małżeństwa jako nienaruszalnej świętości (symbolizuje bardziej namiętność niż miłość).

Na śluby do butonierki ładnie pasują konwalie, róże, orchidee i goździki. Te ostatnie wiążą się szczególnie z symboliką chrześcijańską i maryjną. Jeśli Pan Młody zdecyduje się na biały goździk (symbol oddania i niewinnej miłości), to niezłym pomysłem byłoby, gdyby Matka Pana Młodego i Matka Panny Młodej przywdziały goździk różowy (symbol matczynej miłości). Ojcom można również dać biały goździk.

Bardzo dobrze, jeśli Pan Młody i Panna Młoda mają razem podobne kwiaty. Dobrze jednak, jeśli to zgranie nie będzie za wszelką cenę i Panna Młoda weźmie pod uwagę fakt, że ten kwiatek musi ładnie wyglądać i leżeć w butonierce. Wtedy z miłości Pan Młody umieści w niej prawie każdy kwiatek.

Dodajmy, że noszenie kwiatka w butonierce nie musi być wyłącznym elementem stroju ślubnego. W końcu butonierka jest zrobiona po to, aby z niej korzystać. Także, panowie, jeśli mamy pod ręką kwiatek, to warto go wcisnąć do butonierki.