Z butami do stroju ślubnego (i nie tylko) jest najprościej. W zasadzie ciężko jest się pomylić. Zakładamy czarne plain oxfords. Mniej więcej takie (ze strony http://www.individualism.co.uk):
Eleganckie czarne buty. Wiązane. Bez wzorków, ale z drobnymi szwami (całkowicie gładkie bez jakichkolwiek szwów to byłyby lotniki, które również mogą być niezwykle eleganckie, ale trzymajmy się plain-oxfordów). Poszczególne kawałki buta są dobrze i równo zszyte (nie ma nakładanych fragmentów na warstwę pod spodem jak w wielu butach w polskich sklepach, wtedy ich formalność jest niższa, nazywają się derby). Przydałoby się, żeby podeszwa również była wykonana ze skóry. Bynajmniej nie musi się ona zużywać szybciej niż gumowa. Wystarczy o nią odpowiednio dbać i impregnować.
Ważne jest, żeby plain-oxfordów nie pomylić z oxfordami brogues, czyli tymi butami (ze strony http://www.brogue-shoes.net/):
Chodzi zatem o buty z charakterystycznymi wzorami. Tak bardzo jak mogą nam się te wzory podobać, należy pamiętać, że są one mniej formalne i mniej eleganckie od plain-oxfordów. Nie zakładajmy ich na ślub. W żadnej konfiguracji garniturowej.
Z butami oxfordami jest prosto, ponieważ obowiązuje uniwersalna zasada: zawsze czarne. Bez względu na to, jaki kolor garnitur szykujemy. Czy będzie to szary garnitur, czarny garnitur (tego koloru na ślub zdecydowanie nie polecam), czy granatowy garnitur, czy grafitowy garnitur. Bez względu na szyk garnituru. Czy będzie to trzyczęściowy, dwurzędowy, jednorzędowy, czy będzie to stroller, czy żakiet. Czarne plain-oxfordy nie mogą nas zawieść. Bierzemy je na ślepo i po prostu nie możemy popełnić błędu.
Czy za czernią oxfordów stoi jakieś uzasadnienie poza tradycją? Zdecydowanie tak. Kryje się ono w kolorze czarnym. Czerń (podobnie jak biel) nie jest tak naprawdę kolorem. Biel to wszystkie kolory, a czerń to żaden kolor. To jest pochłaniacz kolorów, antykolor, najwyższy stopień nie-jasności. Czerń oznacza brak odbijania fali świetlnej. I taka jest również funkcja czerni w butach - bez względu na to, jak piękne mamy buty i jak bardzo możemy je podziwiać, one mają być w stroju najmniej istotne. Dlatego mają być czarne bez wzorów. Czerń pochłania kolory wkoło i tak ma być z kolorami wkoło stóp.
Oczywiście widziałem wiele przepięknych butów, w tym oxfordów, które są stalowe, wiśniowe, brązowe, ale przyciągają one zbyt wiele uwagi. Stopy są ostatnią rzeczą, na jaką mamy zwrócić uwagę na ślubie. Twarz i ręce przede wszystkim (dlatego biała koszula), następnie ramiona, sylwetka, potem nogi. Na końcu buty.
Tak więc zasada czarnych oxfordów to nie tylko wierność tradycji, ale kolejna zasada, za którą stoi sensowne uzasadnienie. Dlatego ta zasada nie upadnie i nie ma sensu jej łamać.
Istnieją oczywiście pewne wyjątki od czerni oxfordzkiej, ale dotyczą one tylko górnej części buta. Dolna pozostaje czarna. Przykładem tego mogą być spats, czyli buty, które dla wielu osób w Polsce będą się kojarzyć z gangsterami (dolna część buta jest czarna, a górna np. biała). O ile formalne zasady dopuszczają takie figle z butami, o tyle radziłbym pozostać przy czerni z powodów wymienionych powyżej. Stopy idą w czarnych butach twardo przed siebie i zgarniają za sobą wszystkie kolory na dole. Pochłaniają je pewnie i bezlitośnie. Bo najważniejsze jest wyżej. Nie bez powodu mówimy, że czerń potrafi wyszczuplać - ponieważ pożera kolory. A to kolory przecież pokazują nasze rozmiary.
Piękne czarne oxfordy przydadzą nam się do każdego garnituru. Nawet jeśli kupimy sobie jakiś brązowy jest szansa na ich dopasowanie (a ten moim zdaniem powinien być najwcześniej czwartym w kolejności kupowania).
Oxfordy z pięknej skóry, dobrze wypolerowane i świecące się, mogą również posłużyć nam do smokingu. Nie trzeba wcale do niego zakładać lakierek, czy butów z kokardą. Choć na marginesie smoking raczej nie nadaje się na ślub (obojętnie o której godzinie).
Do butów dobieramy takie skarpetki, żeby zwracały jeszcze mniejszą uwagę niż buty. Czyli kolorystycznie muszą zostać zakopane między nogawką a czarnym butem. Muszą też być na tyle długie, żeby w żadnym, ale to żadnym wypadku nie odsłonić nagiej części nogi, kiedy siedzimy (to niebezpieczeństwo jest szczególnie większe, gdy zakładamy szelki). Nie należy dawać żadnych kontrastujących kolorów, albo dobierać skarpetek pod kolor koszuli. Skarpetki jak sama nazwa wskazuje są skarpetkami. Krawat się zapina pod szyją, a nie zakłada między nogawką a butem. Dlatego nie ubierajmy na ślub wymyślnych skarpetek.
poniedziałek, 17 września 2012
niedziela, 16 września 2012
Czy Pan Młody powinien pasować do Panny Młodej?
Poprzednie wpisy zahaczały o temat "pasowania" Panny Młodej do Pana Młodego.
Tradycja, fizyka i estetyka wskazują na to, że Pan Młody powinien mieć białą poszetkę, biały kwiatek w butonierce, oraz białą koszulę (lub przynajmniej biały kołnierzyk, najlepiej z białymi mankietami).
Po części odpowiada to na postawione w tytule pytanie. A odpowiedź brzmi: są ważniejsze priorytety niż "pasowanie". O tych priorytetach traktowały poprzednie wpisy. Jeśli Panna Młoda za wszelką cenę chce postawić na inne kolory, to spycha te priorytety na drugi plan. Mówi nie wprost, że najważniejszy jest kolor jej sukni. Poniżej pewne "tłumaczenie" argumentów na rzecz "pasowania".
1. "Moja suknia jest ecru, więc koszula Pana Młodego też powinna". To to samo co "Moja suknia jest ważniejsza od twarzy Pana Młodego", albo "Pan Młody powinien do mnie pasować, nawet jeśli będzie gorzej wyglądał" (Tak - w koszuli ecru Pan wygląda zawsze mniej elegancko niż w koszuli białej).
2. "Kwiatek powinien być w innym kolorze niż białym, ponieważ ma pasować do mojego bukietu". To to samo co "Pan Młody nie ma demonstrować mi swojego bezgranicznego, bezwarunkowego oddania i miłości".
3. "Poszetka powinna być w innym kolorze, żeby pasować do mojego naszyjnika". To to samo co "Pan Młody powinien kopiować moje kolory, a nie ubierać kolory kojarzone z elegancją".
Moglibyśmy dalej brnąć w podobne tłumaczenia, ale chyba wiadomo o co chodzi. Pan Młody ma być przede wszystkim elegancki, schludny. Ma być sobą i ma być widziany jako jedna z dwóch najważniejszych osób. Jeśli zaczynamy łamać zasady bieli, to mamy już do czynienia z Młodym, a nie Panem Młodym. "Młody" to taki dodatek do Panny Młodej, który ma "pasować". "Pan Młody" to dorosły mężczyzna, który wyznaje swojej wybrance swoją niekończącą się miłość i jest gotów o tym świadczyć całą swoją dusza, całym swoim sercem, całą swoją postawą, całym swoim jestestwem. Aparycją, symboliką, rękami i kolorystyką.
Istnieją oczywiście pewne sztuczki na to, aby zgrać się kolorystycznie. To jest do zrobienia, ale to wcale nie jest konieczne. Znakomicie ubrany mężczyzna na wyjątkową okazję zawsze będzie "pasował" do znakomicie ubranej kobiety na wyjątkową okazję. Nawet jeśli nie będą mieli wspólnych akcentów kolorystycznych, lub będą znikome. Jak byśmy takiej parze założyli pomarańczowe szarfy, to pewnie bardziej by do siebie "pasowali". Ale jaki kosztem?
No właśnie. Być może zmiana koloru koszuli i kwiatka doprowadzi do większego "pasowania". Ale jakim kosztem? Oto jest pytanie.
Biel wygrywa.
I nie dajcie sobie wmówić, że suknia ecru wygląda na "brudną" przy białej koszuli. Pan Młody może mieć na sobie białą koszulę i zdekompletowaną kamizelkę w kolorze ecru. Skoro kamizelka wcale nie wygląda wtedy na brudną, a jest bezpośrednio na tle bieli, to piękna suknia oddalona o kolejny metr też tak wyglądać nie będzie. Oto przykład kremowej kamizelki (ze strony http://favourbrook.com/):
Wygląda na brudną? Nie. Dlatego suknia też na taką wyglądać nie będzie. Jeśli już tak bardzo komuś zależy na pasowaniu, to niech pomyśli nad zdekompletowaną kamizelką. Polecam jednak rozwagę i zastanowienie, czy aby przypadkiem bez kamizelki nie będzie ładniej (a tak w większości wypadków bywa). Chyba, że zdekompletujemy również spodnie i założymy stroller (wtedy zwiększymy pasowanie i jednocześnie podniesiemy rangę stroju Pana Młodego).
Tradycja, fizyka i estetyka wskazują na to, że Pan Młody powinien mieć białą poszetkę, biały kwiatek w butonierce, oraz białą koszulę (lub przynajmniej biały kołnierzyk, najlepiej z białymi mankietami).
Po części odpowiada to na postawione w tytule pytanie. A odpowiedź brzmi: są ważniejsze priorytety niż "pasowanie". O tych priorytetach traktowały poprzednie wpisy. Jeśli Panna Młoda za wszelką cenę chce postawić na inne kolory, to spycha te priorytety na drugi plan. Mówi nie wprost, że najważniejszy jest kolor jej sukni. Poniżej pewne "tłumaczenie" argumentów na rzecz "pasowania".
1. "Moja suknia jest ecru, więc koszula Pana Młodego też powinna". To to samo co "Moja suknia jest ważniejsza od twarzy Pana Młodego", albo "Pan Młody powinien do mnie pasować, nawet jeśli będzie gorzej wyglądał" (Tak - w koszuli ecru Pan wygląda zawsze mniej elegancko niż w koszuli białej).
2. "Kwiatek powinien być w innym kolorze niż białym, ponieważ ma pasować do mojego bukietu". To to samo co "Pan Młody nie ma demonstrować mi swojego bezgranicznego, bezwarunkowego oddania i miłości".
3. "Poszetka powinna być w innym kolorze, żeby pasować do mojego naszyjnika". To to samo co "Pan Młody powinien kopiować moje kolory, a nie ubierać kolory kojarzone z elegancją".
Moglibyśmy dalej brnąć w podobne tłumaczenia, ale chyba wiadomo o co chodzi. Pan Młody ma być przede wszystkim elegancki, schludny. Ma być sobą i ma być widziany jako jedna z dwóch najważniejszych osób. Jeśli zaczynamy łamać zasady bieli, to mamy już do czynienia z Młodym, a nie Panem Młodym. "Młody" to taki dodatek do Panny Młodej, który ma "pasować". "Pan Młody" to dorosły mężczyzna, który wyznaje swojej wybrance swoją niekończącą się miłość i jest gotów o tym świadczyć całą swoją dusza, całym swoim sercem, całą swoją postawą, całym swoim jestestwem. Aparycją, symboliką, rękami i kolorystyką.
Istnieją oczywiście pewne sztuczki na to, aby zgrać się kolorystycznie. To jest do zrobienia, ale to wcale nie jest konieczne. Znakomicie ubrany mężczyzna na wyjątkową okazję zawsze będzie "pasował" do znakomicie ubranej kobiety na wyjątkową okazję. Nawet jeśli nie będą mieli wspólnych akcentów kolorystycznych, lub będą znikome. Jak byśmy takiej parze założyli pomarańczowe szarfy, to pewnie bardziej by do siebie "pasowali". Ale jaki kosztem?
No właśnie. Być może zmiana koloru koszuli i kwiatka doprowadzi do większego "pasowania". Ale jakim kosztem? Oto jest pytanie.
Biel wygrywa.
I nie dajcie sobie wmówić, że suknia ecru wygląda na "brudną" przy białej koszuli. Pan Młody może mieć na sobie białą koszulę i zdekompletowaną kamizelkę w kolorze ecru. Skoro kamizelka wcale nie wygląda wtedy na brudną, a jest bezpośrednio na tle bieli, to piękna suknia oddalona o kolejny metr też tak wyglądać nie będzie. Oto przykład kremowej kamizelki (ze strony http://favourbrook.com/):
Wygląda na brudną? Nie. Dlatego suknia też na taką wyglądać nie będzie. Jeśli już tak bardzo komuś zależy na pasowaniu, to niech pomyśli nad zdekompletowaną kamizelką. Polecam jednak rozwagę i zastanowienie, czy aby przypadkiem bez kamizelki nie będzie ładniej (a tak w większości wypadków bywa). Chyba, że zdekompletujemy również spodnie i założymy stroller (wtedy zwiększymy pasowanie i jednocześnie podniesiemy rangę stroju Pana Młodego).
Koszula z białym kołnierzem na ślub (winchesterowska)
W poprzednim wpisie wskazywałem na zalety białej koszuli w stroju ślubnym. Stoi za tym nie tylko symbolika, nie tylko nauka (natura koloru białego), ale również tradycja. Warto jednak zwrócić uwagę, że jest ratunek dla tych, którzy chcą, aby kolor koszuli na ślub był inny niż biały. Jest jeden warunek: zostawiamy biały kołnierz i najlepiej białe mankiety. Reszta koszuli może mieć inny kolor. Wtedy mówimy o tak zwanej koszuli winchesterowskiej.
Winchesterowska koszula stanowi nawiązanie do starych realiów technologicznych, kiedy odczepiano od koszuli kołnierz (nawet dzisiaj jest to stosowane w niektórych strojach jako element elegancji). Kołnierz musiał być oczywiście znacznie częściej prany, co sami widzimy po tym, gdzie najszybciej brudzą się nasze koszule.
Koszule winchesterowskie mogą się kojarzyć trochę z realiami korporacyjnymi. Niemniej jednak odpowiednio dobrane mogą być przywdziane na ślub. Warunek jest taki, że nie mogą być zbyt widoczne, a więc męski "dekolt" nie ma być zbyt duży. Najlepszym sposobem w wypadku garnituru są na to dwie opcje: ubrać garnitur dwurzędowy, albo garnitur trzyczęściowy. Dzięki temu wpuścimy na naszą koszulę trochę koloru, ale nie nazbyt wiele. Zaś biały kołnierzyk spełni swoją funkcję bieli w okolicach głowy, o której pisaliśmy w poprzednim wpisie.
Jakiego koloru powinna być reszta koszuli? Tego jednoznacznie nie rozstrzygniemy. Zdecydowanie unikałbym brązu, koloru ziemi i wsi, albo zieleni, dojrzewania. Nie ma sensu, aby koszula była szara, bo celem koszuli winchesterowskiej jest wpuszczenie ciepłych kolorów. Najbezpieczniejsze będą kolory pastelowe: bardzo delikatna czerwień, róż, oczywiście błękit. Jak najbardziej zadziała tutaj ecru - bo jak rozumiem, to głównie spędza sen z powiek Pań Młodych w tym kolorze sukni. Tak, taki kolor koszuli jest dopuszczalny, ale pod dwoma warunkami. Po pierwsze, biały kołnierzyk pozostaje na swoim miejscu (plus dobrze by było, aby mankiety były białe). Po drugie, całość trzeba rozsądnie stonować jednolitym garniturem. Przynajmniej dwurzędowym, albo najlepiej trzyczęściowym (z kamizelką w tym samym kolorze co reszta garnituru). Do tego konserwatywny krawat, ewentualnie mucha, choć tę odradzam (to też temat na inną dyskusję). Co to znaczy "konserwatywny"? Stal, srebro, szarość, granat. Spokojne bez wyraźnie widocznych wzorów tak, żeby razem z garniturem stonować szaleństwo koszuli winchesterowskiej. Oto przykład różowej koszuli winchesterowskiej z szarym garniturem i spokojnym krawatem (z forum na http://www.askandyaboutclothes.com):
Pan poszalał trochę, bo pozwolił sobie jeszcze na inny ryzykowny zabieg, zdekompletowaną kamizelkę.
Koszule winchesterowskie dobrze działają również z tak zwanymi strojami "formalnymi" i "półformalnymi", czyli strollerem i żakietem, ale to temat na dużo dalszą rozmowę. Choć i do nich ubrałbym Pana Młodego w białą koszulę.
Koszula winchesterowska może być w delikatne paseczki.
Jak wyglądałaby przykładowa kreacja? Weźmy sobie taką koszulę (wygenerowane na https://www.institchu.com/):
Kolor jest trochę niejednoznaczny i na wielu monitorach może wyglądać nie tak jak powinien. Ale chodzi o samą ideę - biały kołnierz z mankietami (muszą być francuskie na spinki, tutaj są pojedyncze) i na przykład reszta w kolorze ecru. Najlepiej to połączyć z szarym trzyczęściowym garniturem. Takim jak poniżej (zdjęcie z http://www.honeybuy.com/):
Całość domknie konserwatywny krawat i życzenie Panny Młodej może zostać spełnione. Koszula pasuje do koloru sukni.
Inne kombinacje też są możliwe. Weźmy sobie na przykład koszulę winchesterowską księcia Karola, błękitną w paski, najlepiej razem z krawatem z tego zdjęcia (z kolejnej świetnej strony Morning Dress Guide):
I dodajmy ją do poniższej dwurzędówki podmieniając koszulę i krawat (zdjęcie z http://fashionsgallery.com):
Całość zapewne wyszłaby bardzo zgrabnie, choć pewność byśmy dopiero mieli, widząc zestaw przed sobą (powyższy zestaw sam w sobie jest niezły na ślub).
Trzyczęściowy garnitur jest lepszą opcją na utemperowanie charakteru winchesterowskiej koszuli i zdecydowanie wolę tę opcję od dwurzędówki. Aczkolwiek na pewno dwurzędówka będzie lepsza od dwuczęściowego jednorzędowego garnituru. Przy takim koszula winchesterowska może wyglądać na zbyt swobodną.
Zresztą wydaje mi się, że w zestawie dwurzędowym koszula winchesterowska może wyjść zbyt swobodnie. W ostateczności wszystko zależy od konkretnego zestawu. Ale ze względów bezpieczeństwa optuję za koszulą jednolitą białą. A zabawę z innymi kolorami proponuję do wersji trzyczęściowej garnituru, strollera, lub żakietu. Tak będzie bezpieczniej.
Zresztą w ogóle rekomenduję koszulę białą, choć rozumiem, że reguły mogą dopuszczać winchesterowską. Muchę do koszuli winchesterowskiej zdecydowanie odradzam (zwłaszcza, jeśli nie mamy żakietu).
Winchesterowska koszula stanowi nawiązanie do starych realiów technologicznych, kiedy odczepiano od koszuli kołnierz (nawet dzisiaj jest to stosowane w niektórych strojach jako element elegancji). Kołnierz musiał być oczywiście znacznie częściej prany, co sami widzimy po tym, gdzie najszybciej brudzą się nasze koszule.
Koszule winchesterowskie mogą się kojarzyć trochę z realiami korporacyjnymi. Niemniej jednak odpowiednio dobrane mogą być przywdziane na ślub. Warunek jest taki, że nie mogą być zbyt widoczne, a więc męski "dekolt" nie ma być zbyt duży. Najlepszym sposobem w wypadku garnituru są na to dwie opcje: ubrać garnitur dwurzędowy, albo garnitur trzyczęściowy. Dzięki temu wpuścimy na naszą koszulę trochę koloru, ale nie nazbyt wiele. Zaś biały kołnierzyk spełni swoją funkcję bieli w okolicach głowy, o której pisaliśmy w poprzednim wpisie.
Jakiego koloru powinna być reszta koszuli? Tego jednoznacznie nie rozstrzygniemy. Zdecydowanie unikałbym brązu, koloru ziemi i wsi, albo zieleni, dojrzewania. Nie ma sensu, aby koszula była szara, bo celem koszuli winchesterowskiej jest wpuszczenie ciepłych kolorów. Najbezpieczniejsze będą kolory pastelowe: bardzo delikatna czerwień, róż, oczywiście błękit. Jak najbardziej zadziała tutaj ecru - bo jak rozumiem, to głównie spędza sen z powiek Pań Młodych w tym kolorze sukni. Tak, taki kolor koszuli jest dopuszczalny, ale pod dwoma warunkami. Po pierwsze, biały kołnierzyk pozostaje na swoim miejscu (plus dobrze by było, aby mankiety były białe). Po drugie, całość trzeba rozsądnie stonować jednolitym garniturem. Przynajmniej dwurzędowym, albo najlepiej trzyczęściowym (z kamizelką w tym samym kolorze co reszta garnituru). Do tego konserwatywny krawat, ewentualnie mucha, choć tę odradzam (to też temat na inną dyskusję). Co to znaczy "konserwatywny"? Stal, srebro, szarość, granat. Spokojne bez wyraźnie widocznych wzorów tak, żeby razem z garniturem stonować szaleństwo koszuli winchesterowskiej. Oto przykład różowej koszuli winchesterowskiej z szarym garniturem i spokojnym krawatem (z forum na http://www.askandyaboutclothes.com):
Pan poszalał trochę, bo pozwolił sobie jeszcze na inny ryzykowny zabieg, zdekompletowaną kamizelkę.
Koszule winchesterowskie dobrze działają również z tak zwanymi strojami "formalnymi" i "półformalnymi", czyli strollerem i żakietem, ale to temat na dużo dalszą rozmowę. Choć i do nich ubrałbym Pana Młodego w białą koszulę.
Koszula winchesterowska może być w delikatne paseczki.
Jak wyglądałaby przykładowa kreacja? Weźmy sobie taką koszulę (wygenerowane na https://www.institchu.com/):
Kolor jest trochę niejednoznaczny i na wielu monitorach może wyglądać nie tak jak powinien. Ale chodzi o samą ideę - biały kołnierz z mankietami (muszą być francuskie na spinki, tutaj są pojedyncze) i na przykład reszta w kolorze ecru. Najlepiej to połączyć z szarym trzyczęściowym garniturem. Takim jak poniżej (zdjęcie z http://www.honeybuy.com/):
Całość domknie konserwatywny krawat i życzenie Panny Młodej może zostać spełnione. Koszula pasuje do koloru sukni.
Inne kombinacje też są możliwe. Weźmy sobie na przykład koszulę winchesterowską księcia Karola, błękitną w paski, najlepiej razem z krawatem z tego zdjęcia (z kolejnej świetnej strony Morning Dress Guide):
I dodajmy ją do poniższej dwurzędówki podmieniając koszulę i krawat (zdjęcie z http://fashionsgallery.com):
Całość zapewne wyszłaby bardzo zgrabnie, choć pewność byśmy dopiero mieli, widząc zestaw przed sobą (powyższy zestaw sam w sobie jest niezły na ślub).
Trzyczęściowy garnitur jest lepszą opcją na utemperowanie charakteru winchesterowskiej koszuli i zdecydowanie wolę tę opcję od dwurzędówki. Aczkolwiek na pewno dwurzędówka będzie lepsza od dwuczęściowego jednorzędowego garnituru. Przy takim koszula winchesterowska może wyglądać na zbyt swobodną.
Zresztą wydaje mi się, że w zestawie dwurzędowym koszula winchesterowska może wyjść zbyt swobodnie. W ostateczności wszystko zależy od konkretnego zestawu. Ale ze względów bezpieczeństwa optuję za koszulą jednolitą białą. A zabawę z innymi kolorami proponuję do wersji trzyczęściowej garnituru, strollera, lub żakietu. Tak będzie bezpieczniej.
Zresztą w ogóle rekomenduję koszulę białą, choć rozumiem, że reguły mogą dopuszczać winchesterowską. Muchę do koszuli winchesterowskiej zdecydowanie odradzam (zwłaszcza, jeśli nie mamy żakietu).
Biała koszula na ślub (lub biały kołnierzyk)
Ostatnim z trzech białych elementów u Pana Młodego (poza poszetką i kwiatkiem w butonierce) jest biała koszula, lub przynajmniej biały kołnierzyk (o tym wariancie za chwilę). Koszula powinna być biała z kilku różnych przyczyn. O symbolice i estetyce bieli już wspominaliśmy. Główną przyczyną jest jednakże neutralizacja kolorystyki. Wyobraźmy sobie skrajny przykład i jakąś osobę ubraną w fioletowy garnitur, koszulę w kratkę czarno-czerwoną, a krawat zielony w brązowe kropki. Dlaczego taka stylizacja drażni nasze oczy? Ponieważ dzieje się tutaj za dużo, zbyt wiele kolorów i wzorów pojawia się na raz.
Ten skrajny przykład obrazuje nam, jaka jest funkcja bieli. Jest nią neutralizacja kolorów i uporządkowanie stroju. Przy jednolitym kolorze garnituru biała koszula pozwala zwrócić uwagę na to co najważniejsze, czyli elegancję, a jednocześnie zapewnia, że najważniejsza w całej kreacji jest dana osoba strój nosząca.
Jak zrozumieć rolę białej koszuli? Otóż reguła rządząca bielą koszuli u mężczyzny jest taka sama jak reguła dotycząca tego (zdjęcie ze strony http://sekretna.pl):
Tak, chodzi o dekolt. Problem jednak w tym, że mężczyzna to płeć brzydka i nie uchodzi mu pokazywanie "naturalnego" dekoltu. Nie może wobec tego postawić na własny naturalny kolor skóry. Musi to za niego zrobić najbardziej neutralny kolor, czyli biel.
Reguła mówiąca o dekolcie kobiety jest tym samym, czym reguła o białej koszuli u mężczyzny. Chodzi o stworzenie neutralnej aury wokół twarzy danej osoby (tak, Panowie, w dekolcie kobiet bynajmniej nie chodzi o eksponowanie samego biustu; a z pewnością nie tylko). Tak, aby twarz była najważniejszym aspektem podkreślanym wkoło przez ładnie dobrany strój. Popatrzmy na przykład męski (ze strony http://uncrate.com/):
Biała koszula spełnia tutaj tę samą funkcję co dekolt u kobiety. Stanowi naturalny neutralizujący kolor, który pozwala zaistnieć naszej twarzy i kolorowi naszej skóry. Wyobraźmy sobie, że zamiast białej koszuli pan ze zdjęcia miałby koszulę szarą, czarną, zieloną, ecru itd. Naturalna poświata wokół twarzy zanika. Pojawia się wtedy dodatkowy kolor, który sam w sobie zaczyna przyciągać uwagę i za bardzo pochłania nasze oczy na coś innego.
Fizyka jest tutaj nieubłagana. Biel pozwala na tabula rasa i rysowanie tych kolorów, które są najważniejsze. A w eleganckim stroju chodzi o podkreślenie naszej prezencji. Nie możemy więc zbytnio przyciągać uwagi innymi kolorami i wzorami. Proponuję jeszcze eksperyment w ramach tego. Zapalmy w ciemnym pomieszczeniu latarkę i puśćmy jej światło od dołu z okolic brzucha w kierunku głowy. Otrzymamy coś na kształt dekoltu męskiego w eleganckim stroju. Te linie świetlne wyznaczają mniej więcej jak powinien taki "dekolt" wyglądać.
Innymi słowy, Panna Młoda, która prosi mężczyznę, żeby pozbył się koloru białego ze swojej koszuli, popełnia mniej więcej taki sam wyczyn, jakby to Pan Młody prosił ją o całkowite zrezygnowanie z jakiegokolwiek dekoltu. Panna Młoda mówiąca "załóż koszulę ecru, bo taką mam sukienkę", mówi tak naprawdę "Moja sukienka jest ważniejsza od twojej twarzy".
Biała koszula tworzy również neutralną przestrzeń dla krawata, którego kolor jest w pełni naturalny i niezakłócony przez kolorystyczne tło koszuli.
Koszula nie musi mieć listwy zakrywającej guziki (szczególnie jeśli zakładamy krawat, a nie muchę).
Wszystko to, co napisałem, tłumaczy również, dlaczego elegancki mężczyzna musi mieć zapiętą marynarkę (za wyjątkiem kiedy siedzi) - ponieważ w momencie jej rozpięcia (o ile nie ma kamizelki), natychmiast rozsadza swój dekolt i niszczy pożądany efekt. Ujawnienie większej części koszuli odciąga wzrok w stronę mniej atrakcyjnych miejsc ciała, takich jak pas, brzuch, czy boki stroju.
Zdjęcie pani powyżej pokazuje tę samą zasadę, która rządzi mankietami. Białe mankiety podkreślają ręce mężczyzny. Jak wiadomo, w mowie ciała najważniejsza jest twarz i ręce. Biała koszula z mankietami osiąga właśnie ten efekt - pokazuje na najważniejsze w naszej osobie i tożsamości: aparycję i ręce. Nie rezygnujmy z tego po to, aby wstawić jakiś kolor, ecru, czy inny. Na ślubie najważniejsi jesteśmy My jako Osoby, a nie tęcza kolorów, którą możemy wygenerować. O tym, że na ślubie najważniejsza jest nasza twarz i nasze dłonie nikomu tłumaczyć nie trzeba.
Biel w koszuli mężczyzny jest nie tylko jedną z zasad eleganckiego stroju, lecz jest zasadą, za którą stoją nauki ścisłe (czyli fakt, że biel to wszystkie kolory na raz, co pozwala na ich właściwą ekspozycję).
Rzucam nawet wyzwanie tym osobom, które chcą ubrać Pana Młodego w koszulę ecru: jak już będziecie mieli przygotowany strój (z krawatem, butami) i przywdzianego Pana Młodego w strój z tą koszulą, to zapamiętajcie ten widok. Teraz poproście Pana, żeby jedyne co zrobił, to zmienił koszulę ecru na czystą biel i porównajcie te dwie kreacje. Tak, jest lepiej. Jestem przekonany, że zawsze będzie lepiej, to znaczy bardziej elegancko, bo efekt białej koszuli jest piorunujący. Jeśli ktokolwiek jest w stanie stworzyć taką kreację, gdzie koszula ecru daje bardziej eleganckiego mężczyznę niż ten sam wariant, ale z koszulą białą, to proszę pokazać dwa zdjęcia porównawcze. Póki co nie wierzę w istnienie takiego przypadku, tak jak nie wierzę w to, że wszystkie kolory połączone razem mogą nie dać bieli.
Choć tych, którzy mają obsesję na punkcie łączenia kolorów mogę pocieszyć. Efekt białej koszuli, o którym mówię można częściowo osiągnąć przy samym białym kołnierzyku. I najlepiej białych mankietach. Ten przykład elegancko ubranych panów pokazuje, że dekolt męski wcale nie musi być duży:
Najważniejszy jest przede wszystkim biały kołnierzyk (i najlepiej biały mankiet). Reszta może być zakryta, lub może grać innymi kolorami. Tak jest w przypadku koszuli winchesterowskiej, o której w następnym wpisie. Choć osobiście nie jestem fanem tego rozwiązania, zwłaszcza, jeśli planujemy założyć tylko garnitur, a nie żakiet, czy stroller (choć i z tymi dwoma ostatnimi biała koszula jest lepsza).
Koszula na ślub musi mieć oczywiście mankiet na spinki, a nie guziki bieliźniane (najczęściej stosujemy dzisiaj podwójny mankiet, ale wcale tak być nie musi; pojedynczy to również klasyką stroju męskiego, nie mniej formalna). Szerokość kołnierza zależy od węzła krawata. Kołnierz nie może być na guziki. Powinien być wykładany (tak, żeby nie było widać wiązania krawata, lub muchy - w przeciwnym wypadku głowa będzie wyglądała jak na tacy; choć od tej zasady są dopuszczalne wyjątki, to polecam jednak pozostanie przy kołnierzu wykładanym). Krótki rękaw jest oczywiście wykluczony. Wbrew pozorom krótki rękaw widać przy założonej marynarce.
Ten skrajny przykład obrazuje nam, jaka jest funkcja bieli. Jest nią neutralizacja kolorów i uporządkowanie stroju. Przy jednolitym kolorze garnituru biała koszula pozwala zwrócić uwagę na to co najważniejsze, czyli elegancję, a jednocześnie zapewnia, że najważniejsza w całej kreacji jest dana osoba strój nosząca.
Jak zrozumieć rolę białej koszuli? Otóż reguła rządząca bielą koszuli u mężczyzny jest taka sama jak reguła dotycząca tego (zdjęcie ze strony http://sekretna.pl):
Tak, chodzi o dekolt. Problem jednak w tym, że mężczyzna to płeć brzydka i nie uchodzi mu pokazywanie "naturalnego" dekoltu. Nie może wobec tego postawić na własny naturalny kolor skóry. Musi to za niego zrobić najbardziej neutralny kolor, czyli biel.
Reguła mówiąca o dekolcie kobiety jest tym samym, czym reguła o białej koszuli u mężczyzny. Chodzi o stworzenie neutralnej aury wokół twarzy danej osoby (tak, Panowie, w dekolcie kobiet bynajmniej nie chodzi o eksponowanie samego biustu; a z pewnością nie tylko). Tak, aby twarz była najważniejszym aspektem podkreślanym wkoło przez ładnie dobrany strój. Popatrzmy na przykład męski (ze strony http://uncrate.com/):
Biała koszula spełnia tutaj tę samą funkcję co dekolt u kobiety. Stanowi naturalny neutralizujący kolor, który pozwala zaistnieć naszej twarzy i kolorowi naszej skóry. Wyobraźmy sobie, że zamiast białej koszuli pan ze zdjęcia miałby koszulę szarą, czarną, zieloną, ecru itd. Naturalna poświata wokół twarzy zanika. Pojawia się wtedy dodatkowy kolor, który sam w sobie zaczyna przyciągać uwagę i za bardzo pochłania nasze oczy na coś innego.
Fizyka jest tutaj nieubłagana. Biel pozwala na tabula rasa i rysowanie tych kolorów, które są najważniejsze. A w eleganckim stroju chodzi o podkreślenie naszej prezencji. Nie możemy więc zbytnio przyciągać uwagi innymi kolorami i wzorami. Proponuję jeszcze eksperyment w ramach tego. Zapalmy w ciemnym pomieszczeniu latarkę i puśćmy jej światło od dołu z okolic brzucha w kierunku głowy. Otrzymamy coś na kształt dekoltu męskiego w eleganckim stroju. Te linie świetlne wyznaczają mniej więcej jak powinien taki "dekolt" wyglądać.
Innymi słowy, Panna Młoda, która prosi mężczyznę, żeby pozbył się koloru białego ze swojej koszuli, popełnia mniej więcej taki sam wyczyn, jakby to Pan Młody prosił ją o całkowite zrezygnowanie z jakiegokolwiek dekoltu. Panna Młoda mówiąca "załóż koszulę ecru, bo taką mam sukienkę", mówi tak naprawdę "Moja sukienka jest ważniejsza od twojej twarzy".
Biała koszula tworzy również neutralną przestrzeń dla krawata, którego kolor jest w pełni naturalny i niezakłócony przez kolorystyczne tło koszuli.
Koszula nie musi mieć listwy zakrywającej guziki (szczególnie jeśli zakładamy krawat, a nie muchę).
Wszystko to, co napisałem, tłumaczy również, dlaczego elegancki mężczyzna musi mieć zapiętą marynarkę (za wyjątkiem kiedy siedzi) - ponieważ w momencie jej rozpięcia (o ile nie ma kamizelki), natychmiast rozsadza swój dekolt i niszczy pożądany efekt. Ujawnienie większej części koszuli odciąga wzrok w stronę mniej atrakcyjnych miejsc ciała, takich jak pas, brzuch, czy boki stroju.
Zdjęcie pani powyżej pokazuje tę samą zasadę, która rządzi mankietami. Białe mankiety podkreślają ręce mężczyzny. Jak wiadomo, w mowie ciała najważniejsza jest twarz i ręce. Biała koszula z mankietami osiąga właśnie ten efekt - pokazuje na najważniejsze w naszej osobie i tożsamości: aparycję i ręce. Nie rezygnujmy z tego po to, aby wstawić jakiś kolor, ecru, czy inny. Na ślubie najważniejsi jesteśmy My jako Osoby, a nie tęcza kolorów, którą możemy wygenerować. O tym, że na ślubie najważniejsza jest nasza twarz i nasze dłonie nikomu tłumaczyć nie trzeba.
Biel w koszuli mężczyzny jest nie tylko jedną z zasad eleganckiego stroju, lecz jest zasadą, za którą stoją nauki ścisłe (czyli fakt, że biel to wszystkie kolory na raz, co pozwala na ich właściwą ekspozycję).
Rzucam nawet wyzwanie tym osobom, które chcą ubrać Pana Młodego w koszulę ecru: jak już będziecie mieli przygotowany strój (z krawatem, butami) i przywdzianego Pana Młodego w strój z tą koszulą, to zapamiętajcie ten widok. Teraz poproście Pana, żeby jedyne co zrobił, to zmienił koszulę ecru na czystą biel i porównajcie te dwie kreacje. Tak, jest lepiej. Jestem przekonany, że zawsze będzie lepiej, to znaczy bardziej elegancko, bo efekt białej koszuli jest piorunujący. Jeśli ktokolwiek jest w stanie stworzyć taką kreację, gdzie koszula ecru daje bardziej eleganckiego mężczyznę niż ten sam wariant, ale z koszulą białą, to proszę pokazać dwa zdjęcia porównawcze. Póki co nie wierzę w istnienie takiego przypadku, tak jak nie wierzę w to, że wszystkie kolory połączone razem mogą nie dać bieli.
Choć tych, którzy mają obsesję na punkcie łączenia kolorów mogę pocieszyć. Efekt białej koszuli, o którym mówię można częściowo osiągnąć przy samym białym kołnierzyku. I najlepiej białych mankietach. Ten przykład elegancko ubranych panów pokazuje, że dekolt męski wcale nie musi być duży:
Najważniejszy jest przede wszystkim biały kołnierzyk (i najlepiej biały mankiet). Reszta może być zakryta, lub może grać innymi kolorami. Tak jest w przypadku koszuli winchesterowskiej, o której w następnym wpisie. Choć osobiście nie jestem fanem tego rozwiązania, zwłaszcza, jeśli planujemy założyć tylko garnitur, a nie żakiet, czy stroller (choć i z tymi dwoma ostatnimi biała koszula jest lepsza).
Koszula na ślub musi mieć oczywiście mankiet na spinki, a nie guziki bieliźniane (najczęściej stosujemy dzisiaj podwójny mankiet, ale wcale tak być nie musi; pojedynczy to również klasyką stroju męskiego, nie mniej formalna). Szerokość kołnierza zależy od węzła krawata. Kołnierz nie może być na guziki. Powinien być wykładany (tak, żeby nie było widać wiązania krawata, lub muchy - w przeciwnym wypadku głowa będzie wyglądała jak na tacy; choć od tej zasady są dopuszczalne wyjątki, to polecam jednak pozostanie przy kołnierzu wykładanym). Krótki rękaw jest oczywiście wykluczony. Wbrew pozorom krótki rękaw widać przy założonej marynarce.
sobota, 15 września 2012
Biały kwiatek w butonierce
Obok poszetki kolejnym białym elementem w stroju Pana Młodego jest kwiatek, który winien wylądować w butonierce.
Podkreślmy to wyraźnie. Miejsce kwiatka jest w butonierce. Proszę nie przypinać kwiatków do marynarki, czy klapy. Marynarka ma już specjalnie przygotowane miejsce na kwiatek. Jest nim butonierka.
Butonierka jest dziurką w klapie marynarki (kieszonka to wbrew obiegowym opiniom brustasza). Praktycznie każda marynarka ma butonierkę, ale niestety zaszytą. Co więcej, jest to zaszycie, które wymaga interwencji raczej sprawnej ręki. Także sugerowałbym przecinać butonierkę u krawca, który ma odpowiedni sprzęt. Inaczej możemy zniszczyć naszą marynarkę. A już szczególnie przecinałbym butonierkę u sprawdzonego krawca w marynarce na ślub. W wielu miejscach zobaczycie kwiatek przypięty w miejscu butonierki. Tymczasem kwiatek należy wsadzić w odpowiednie miejsce. Przypinanie kwiatka przy butonierce to jak stawianie samochodu przed otwartym pustym garażem. Ewidentnie coś nie na miejscu.
Warto z tyłu klapy zrobić małą pętelkę. Można ją zrobić samemu, ale trzeba bardzo uważać (żeby nitka nie przeszła na drugą stronę i była przeprowadzona tylko przez jedną warstwę. Taka pętelka jest bardzo pomocna i dzięki temu kwiatek leży we właściwym miejscu (łodyga jest umocowana w pętelce). Więcej instrukcji o wykonaniu samemu takiej pętelki tu (znakomita strona Gentleman's Gazette). Taka pętelka wygląda mniej więcej tak po wewnętrznej stronie klapy (zdjęcie z podanej strony internetowej):
Kwiatek powinien być biały z przyczyn, o których mówiłem wcześniej. Jeśli Panna Młoda chce, żeby Para Młoda grała kolorystycznie, to Ona musi dorzucić do bukietu kwiatek biały (lub zrobić biały bukiet). Tradycja jest tutaj jednoznaczna. Panowie umieszczali białe kwiatki w butonierce. W zasadzie jednym wyjątkiem mógłby być czerwony goździk, albo róża. Z tym, że czerwień niesie ze sobą już inną symbolikę i osłabia znaczenie sakramentu małżeństwa jako nienaruszalnej świętości (symbolizuje bardziej namiętność niż miłość).
Na śluby do butonierki ładnie pasują konwalie, róże, orchidee i goździki. Te ostatnie wiążą się szczególnie z symboliką chrześcijańską i maryjną. Jeśli Pan Młody zdecyduje się na biały goździk (symbol oddania i niewinnej miłości), to niezłym pomysłem byłoby, gdyby Matka Pana Młodego i Matka Panny Młodej przywdziały goździk różowy (symbol matczynej miłości). Ojcom można również dać biały goździk.
Bardzo dobrze, jeśli Pan Młody i Panna Młoda mają razem podobne kwiaty. Dobrze jednak, jeśli to zgranie nie będzie za wszelką cenę i Panna Młoda weźmie pod uwagę fakt, że ten kwiatek musi ładnie wyglądać i leżeć w butonierce. Wtedy z miłości Pan Młody umieści w niej prawie każdy kwiatek.
Dodajmy, że noszenie kwiatka w butonierce nie musi być wyłącznym elementem stroju ślubnego. W końcu butonierka jest zrobiona po to, aby z niej korzystać. Także, panowie, jeśli mamy pod ręką kwiatek, to warto go wcisnąć do butonierki.
Podkreślmy to wyraźnie. Miejsce kwiatka jest w butonierce. Proszę nie przypinać kwiatków do marynarki, czy klapy. Marynarka ma już specjalnie przygotowane miejsce na kwiatek. Jest nim butonierka.
Butonierka jest dziurką w klapie marynarki (kieszonka to wbrew obiegowym opiniom brustasza). Praktycznie każda marynarka ma butonierkę, ale niestety zaszytą. Co więcej, jest to zaszycie, które wymaga interwencji raczej sprawnej ręki. Także sugerowałbym przecinać butonierkę u krawca, który ma odpowiedni sprzęt. Inaczej możemy zniszczyć naszą marynarkę. A już szczególnie przecinałbym butonierkę u sprawdzonego krawca w marynarce na ślub. W wielu miejscach zobaczycie kwiatek przypięty w miejscu butonierki. Tymczasem kwiatek należy wsadzić w odpowiednie miejsce. Przypinanie kwiatka przy butonierce to jak stawianie samochodu przed otwartym pustym garażem. Ewidentnie coś nie na miejscu.
Warto z tyłu klapy zrobić małą pętelkę. Można ją zrobić samemu, ale trzeba bardzo uważać (żeby nitka nie przeszła na drugą stronę i była przeprowadzona tylko przez jedną warstwę. Taka pętelka jest bardzo pomocna i dzięki temu kwiatek leży we właściwym miejscu (łodyga jest umocowana w pętelce). Więcej instrukcji o wykonaniu samemu takiej pętelki tu (znakomita strona Gentleman's Gazette). Taka pętelka wygląda mniej więcej tak po wewnętrznej stronie klapy (zdjęcie z podanej strony internetowej):
Kwiatek powinien być biały z przyczyn, o których mówiłem wcześniej. Jeśli Panna Młoda chce, żeby Para Młoda grała kolorystycznie, to Ona musi dorzucić do bukietu kwiatek biały (lub zrobić biały bukiet). Tradycja jest tutaj jednoznaczna. Panowie umieszczali białe kwiatki w butonierce. W zasadzie jednym wyjątkiem mógłby być czerwony goździk, albo róża. Z tym, że czerwień niesie ze sobą już inną symbolikę i osłabia znaczenie sakramentu małżeństwa jako nienaruszalnej świętości (symbolizuje bardziej namiętność niż miłość).
Na śluby do butonierki ładnie pasują konwalie, róże, orchidee i goździki. Te ostatnie wiążą się szczególnie z symboliką chrześcijańską i maryjną. Jeśli Pan Młody zdecyduje się na biały goździk (symbol oddania i niewinnej miłości), to niezłym pomysłem byłoby, gdyby Matka Pana Młodego i Matka Panny Młodej przywdziały goździk różowy (symbol matczynej miłości). Ojcom można również dać biały goździk.
Bardzo dobrze, jeśli Pan Młody i Panna Młoda mają razem podobne kwiaty. Dobrze jednak, jeśli to zgranie nie będzie za wszelką cenę i Panna Młoda weźmie pod uwagę fakt, że ten kwiatek musi ładnie wyglądać i leżeć w butonierce. Wtedy z miłości Pan Młody umieści w niej prawie każdy kwiatek.
Dodajmy, że noszenie kwiatka w butonierce nie musi być wyłącznym elementem stroju ślubnego. W końcu butonierka jest zrobiona po to, aby z niej korzystać. Także, panowie, jeśli mamy pod ręką kwiatek, to warto go wcisnąć do butonierki.
piątek, 14 września 2012
Biała lniana poszetka (chusteczka)
Poszetkę (chusteczka) wkłada się do brustaszy (kieszonka). Polecam Panom stosowanie tego prostego zabiegu, aby upiększyć swój jakikolwiek strój, w który uwikłana jest marynarka. Poszetkę należy traktować jak kolejny krawat, chociaż można ją również nosić bez krawata. Gdy już jednak zdecydujemy się na połączenie jej z krawatem, to musi mieć inną fakturę/wzór/kolor niż krawat. Nie ma sensu traktować poszetki jako kopii krawata. A niestety często takie zestawy widzimy. Tak i na zdjęciach, jak i w sprzedaży. Poszetka ma współgrać z krawatem (i resztą stroju), a nie robić za jego echo.
Poszetki powinny być wykonane z jednego z trzech materiałów: lnu, jedwabiu, lub bawełny (chociaż wyobrażam sobie eksperymentowanie z wełną). Panowie z gustem starają się unikać poszetek ze sztucznych materiałów (choć policja ubraniowa nikogo nie będzie ścigać, jeśli np. skorzysta się z poszetki z wiskozy).
Jedwab. Ten materiał się świeci, dlatego nie stosowałbym go w zestawach luźniejszych. Co więcej może się gryźć lekko z krawatem, który oczywiście powinien być jedwabny.
Bawełna. Mój ulubiony materiał. Delikatny i nie świeci się. Bardzo dobrze nadaje się na poszetkę.
Do tego może spełniać funkcję historyczną poszetki - chusteczki, którą chcemy poratować Damę w potrzebie (kiedy jej wpadło coś do oka). Natychmiastowe jej wyciągniecie przy Pani, której właśnie poleciała łezka z oka, zrobi dobre wrażenie. A ponieważ z niej skorzysta, to odda ją dopiero za jakiś czas, kiedy ją wypierze.
Jedynym wyjątkiem, kiedy ograniczyłbym stosowanie bawełnianej poszetki jest przypadek białej koszuli i białej poszetki, czyli przypadek ślubny. Poszetka i kołnierz koszuli nie powinny mieć żadnych wzorów. Jeśli będą zrobione z tego samego materiału (koszula musi być w 100% z bawełny), to mogą wyglądać za bardzo podobnie (ze względu na fakturę). A poszetka ma być przecież dodatkiem, który się wyróżnia. Dlatego wtedy warto wybrać opcję 3.
Len. Inny materiał niż wełna, jedwab i bawełna, czyli wszystkie trzy materiały, które ma na sobie Pan Młody. Dlatego warto zaopatrzyć się w jedną lnianą poszetkę specjalnie na ślubną okazję. Oczywiście nic się takiego nie stanie, jeśli poszetka na ślub będzie z bawełny, albo z jedwabiu. Ale jak przyłożycie do stroju Pana Młodego wszystkie te trzy warianty, to zobaczycie, że len dodaje ciekawej wariacji do stroju.
Jak złożyć poszetkę? W zależności od nastroju; jest wiele różnych sposobów. Ważne, żeby za bardzo nie wystawała i nie dominowała. Do ślubu powinna być skromnie i schludnie złożona. Zwłaszcza, jeśli chcemy połączyć poszetkę z kwiatkiem w butonierce. Nie - jedno nie wyklucza drugiego. Można mieć i kwiatek, i poszetkę. Jest to nawet wskazane. Nie ma sprzeczności między jednym a drugim (co powiedzą zdjęcia Panów z przeszłości, które możemy oglądać). Jeśli jednak decydujemy się na kwiatek w butonierce, to warto złożyć poszetkę bardzo schludnie i skromnie, żeby jej rogi nie wystawały z brustaszy zbyt kwieciście (skoro kwiatek jest już w butonierce).
Poszetka powinna być za każdym razem układana, składana do stroju. W żadnym wypadku nie może to być pseudoposzetka, już złożona (na kartoniku etc.).
Co do poszetek mniej formalnych, do codziennego użytku, zwolennikom opcji budżetowych polecam "recycling". W wielu "second-handach" można dostać ciekawe zniszczone koszule, szale, kawałki materiału (za parę złotych). Nożyce krawieckie z ząbkami wyczarują dla Was z nich poszetki. Niejednokrotnie ciekawsze od tych do dostania w sklepach.
Poszetki powinny być wykonane z jednego z trzech materiałów: lnu, jedwabiu, lub bawełny (chociaż wyobrażam sobie eksperymentowanie z wełną). Panowie z gustem starają się unikać poszetek ze sztucznych materiałów (choć policja ubraniowa nikogo nie będzie ścigać, jeśli np. skorzysta się z poszetki z wiskozy).
Jedwab. Ten materiał się świeci, dlatego nie stosowałbym go w zestawach luźniejszych. Co więcej może się gryźć lekko z krawatem, który oczywiście powinien być jedwabny.
Bawełna. Mój ulubiony materiał. Delikatny i nie świeci się. Bardzo dobrze nadaje się na poszetkę.
Do tego może spełniać funkcję historyczną poszetki - chusteczki, którą chcemy poratować Damę w potrzebie (kiedy jej wpadło coś do oka). Natychmiastowe jej wyciągniecie przy Pani, której właśnie poleciała łezka z oka, zrobi dobre wrażenie. A ponieważ z niej skorzysta, to odda ją dopiero za jakiś czas, kiedy ją wypierze.
Jedynym wyjątkiem, kiedy ograniczyłbym stosowanie bawełnianej poszetki jest przypadek białej koszuli i białej poszetki, czyli przypadek ślubny. Poszetka i kołnierz koszuli nie powinny mieć żadnych wzorów. Jeśli będą zrobione z tego samego materiału (koszula musi być w 100% z bawełny), to mogą wyglądać za bardzo podobnie (ze względu na fakturę). A poszetka ma być przecież dodatkiem, który się wyróżnia. Dlatego wtedy warto wybrać opcję 3.
Len. Inny materiał niż wełna, jedwab i bawełna, czyli wszystkie trzy materiały, które ma na sobie Pan Młody. Dlatego warto zaopatrzyć się w jedną lnianą poszetkę specjalnie na ślubną okazję. Oczywiście nic się takiego nie stanie, jeśli poszetka na ślub będzie z bawełny, albo z jedwabiu. Ale jak przyłożycie do stroju Pana Młodego wszystkie te trzy warianty, to zobaczycie, że len dodaje ciekawej wariacji do stroju.
Jak złożyć poszetkę? W zależności od nastroju; jest wiele różnych sposobów. Ważne, żeby za bardzo nie wystawała i nie dominowała. Do ślubu powinna być skromnie i schludnie złożona. Zwłaszcza, jeśli chcemy połączyć poszetkę z kwiatkiem w butonierce. Nie - jedno nie wyklucza drugiego. Można mieć i kwiatek, i poszetkę. Jest to nawet wskazane. Nie ma sprzeczności między jednym a drugim (co powiedzą zdjęcia Panów z przeszłości, które możemy oglądać). Jeśli jednak decydujemy się na kwiatek w butonierce, to warto złożyć poszetkę bardzo schludnie i skromnie, żeby jej rogi nie wystawały z brustaszy zbyt kwieciście (skoro kwiatek jest już w butonierce).
Poszetka powinna być za każdym razem układana, składana do stroju. W żadnym wypadku nie może to być pseudoposzetka, już złożona (na kartoniku etc.).
Co do poszetek mniej formalnych, do codziennego użytku, zwolennikom opcji budżetowych polecam "recycling". W wielu "second-handach" można dostać ciekawe zniszczone koszule, szale, kawałki materiału (za parę złotych). Nożyce krawieckie z ząbkami wyczarują dla Was z nich poszetki. Niejednokrotnie ciekawsze od tych do dostania w sklepach.
Biel u Pana Młodego
Kolory są nieodłączną częścią naszego świata. Kolorami dajemy ukryty przekaz o naszych emocjach i poglądach. Kolory mówią wiele o tym, jak traktujemy sytuację, w której się znaleźliśmy. Nie inaczej jest ze ślubem.
Biel to podstawowy kolor ślubny nie bez powodu. Biel niesie ze sobą ukryte znaczenie. To przede wszystkim: niewinność, czystość, oddanie, prawda i świętość. Wszystkie te atrybuty oddaje w stroju ślubnym kolor biały. Zwłaszcza gdy mówimy o ślubie kościelnym - mamy do czynienia z sakramentem, czyli świętością. Nawet jeśli jesteśmy niewierzącymi, to traktujmy małżeństwo kościelne jak sakrament, dlatego odwołujmy się do koloru białego.
Nawet jeśli w dzisiejszym świecie nie do końca prym wiedzie czystość i niewinność, to ten symbol pozostaje w swojej mocy. Z ręką na sercu w chwili samego ślubu, jeśli uważamy drugą osobę za jedyną na świecie i w życiu, chcielibyśmy przecież, aby ślub był momentem tryumfu czystości i niewinności.
Oddanie i prawda to podstawa udanego rozpoczęcia małżeństwa.
Jednakże biel niesie również ze sobą inną funkcję, czysto estetyczną. Biel to w pewnym sensie brak koloru i wszystkie kolory na raz. Biel oznacza tabula rasa, początek, na którym zapiszemy swoje nowe życie. Biel stanowi połączenie wszystkich kolorów, ukrywa w sobie każdy możliwy scenariusz życia, który sami napiszemy. To my "wyciągamy" kolory z tej bieli, które chcemy zaznaczyć.
Biel jest wobec tego jak czysta tablica, na której odznaczamy swoje kolory. Biel pozwala tym kolorom zaistnieć. Jest standardem wobec którego określa się istnienie innych kolorów. Właśnie dlatego każdy krawat, choćby nie wiadomo jak wymyślny zawsze będzie można połączyć z białą koszulą. Zawsze (nie chodzi oczywiście o zestawy ślubne - bynajmniej, nie każdy krawat można założyć na ślub).
Dlatego nie należy rezygnować z bieli na ślubie. Oczywiście w żadnym wypadku nie można iść tylko w biel. Nawet Panie odchodzą odrobinę w stronę innych kolorów, wybierając chamois, albo ecru. Wynika to z faktu, że czasami nie można przesadzić z samą bielą.
A jak to wygląda u Pana Młodego? Biały garnitur w ogóle jest wykluczony (garnitury powinny być ciemne jednolite; szary, granatowy, grafitowy; czarny lepiej nie). U Pana Młodego powinniśmy mieć trzy białe elementy: kwiatek w butonierce, poszetkę w brustaszy (dla mnie zorientowanych: chusteczkę w kieszonce), oraz białą koszulę (lub przynajmniej biały kołnierzyk i najlepiej białe mankiety w wypadku tak zwanej koszuli winchesterowskiej).
O każdym z tych elementów wkrótce więcej.
Nie, Panowie, nie wkładajcie koszuli ecru, dlatego że sukienka jest ecru. Nie, nie rezygnujcie z bieli kwiatka, dlatego że Wybranka ma inny kolor bukietu. O tym też wkrótce więcej.
Biel to podstawowy kolor ślubny nie bez powodu. Biel niesie ze sobą ukryte znaczenie. To przede wszystkim: niewinność, czystość, oddanie, prawda i świętość. Wszystkie te atrybuty oddaje w stroju ślubnym kolor biały. Zwłaszcza gdy mówimy o ślubie kościelnym - mamy do czynienia z sakramentem, czyli świętością. Nawet jeśli jesteśmy niewierzącymi, to traktujmy małżeństwo kościelne jak sakrament, dlatego odwołujmy się do koloru białego.
Nawet jeśli w dzisiejszym świecie nie do końca prym wiedzie czystość i niewinność, to ten symbol pozostaje w swojej mocy. Z ręką na sercu w chwili samego ślubu, jeśli uważamy drugą osobę za jedyną na świecie i w życiu, chcielibyśmy przecież, aby ślub był momentem tryumfu czystości i niewinności.
Oddanie i prawda to podstawa udanego rozpoczęcia małżeństwa.
Jednakże biel niesie również ze sobą inną funkcję, czysto estetyczną. Biel to w pewnym sensie brak koloru i wszystkie kolory na raz. Biel oznacza tabula rasa, początek, na którym zapiszemy swoje nowe życie. Biel stanowi połączenie wszystkich kolorów, ukrywa w sobie każdy możliwy scenariusz życia, który sami napiszemy. To my "wyciągamy" kolory z tej bieli, które chcemy zaznaczyć.
Biel jest wobec tego jak czysta tablica, na której odznaczamy swoje kolory. Biel pozwala tym kolorom zaistnieć. Jest standardem wobec którego określa się istnienie innych kolorów. Właśnie dlatego każdy krawat, choćby nie wiadomo jak wymyślny zawsze będzie można połączyć z białą koszulą. Zawsze (nie chodzi oczywiście o zestawy ślubne - bynajmniej, nie każdy krawat można założyć na ślub).
Dlatego nie należy rezygnować z bieli na ślubie. Oczywiście w żadnym wypadku nie można iść tylko w biel. Nawet Panie odchodzą odrobinę w stronę innych kolorów, wybierając chamois, albo ecru. Wynika to z faktu, że czasami nie można przesadzić z samą bielą.
A jak to wygląda u Pana Młodego? Biały garnitur w ogóle jest wykluczony (garnitury powinny być ciemne jednolite; szary, granatowy, grafitowy; czarny lepiej nie). U Pana Młodego powinniśmy mieć trzy białe elementy: kwiatek w butonierce, poszetkę w brustaszy (dla mnie zorientowanych: chusteczkę w kieszonce), oraz białą koszulę (lub przynajmniej biały kołnierzyk i najlepiej białe mankiety w wypadku tak zwanej koszuli winchesterowskiej).
O każdym z tych elementów wkrótce więcej.
Nie, Panowie, nie wkładajcie koszuli ecru, dlatego że sukienka jest ecru. Nie, nie rezygnujcie z bieli kwiatka, dlatego że Wybranka ma inny kolor bukietu. O tym też wkrótce więcej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)












